What I got for Christmas?

12/31/2014

What I got for Christmas?

   Święta już za nami, a ja dopiero dzisiaj mogę w spokoju zasiąść we własnych czterech kątach z kawką w ręce i odpocząć. Przepraszam, że nie udało mi się napisać do Was przed samymi świętami i nawet nie złożyłam Wam życzeń, jednak mam nadzieję, że spędziliście je w gronie najbliższych w rodzinnej atmosferze, a pod choinką znaleźliście wymarzone prezenty.

   Moje święta przebiegły jak najbardziej pomyślnie, w ciepłej atmosferze. Żałuję tylko, że czas leciał tak szybko a ja ani myślałam o zrobieniu chociażby jednego zdjęcia. Szykowanie, potem jedzenie i w końcu zabawianie gościu pochłonęły mnie do reszty. Były kolędy, karaoke, tańce i dużo śmiechu. Jedyna zrobiona fotografia to ta, którą w wolnej chwili rzuciłam na instagram, a teraz wrzucam ją tutaj. Tak, tak, była Finlandia, ale to przecież nie grzech.


instagram.com/bitcheslovecakesofficial

    Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam, co ja dostałam w te święta. Oczywiście nie będę pokazywać słodyczy, które już dawno zjedzone, ani skarpetek, które są obowiązkowym prezentem co roku, ale zawsze się przydadzą ( śmiech ), ani tym bardziej pieniędzy, które przeznaczę na zakup wymarzonego piekarnika. Tak, wiem... mam 22 lata i cieszę się na myśl o nowym piekarniku.

   Zacznę może od prezentu, który sprawiłam sobie wraz z mężem, a jest nim Piccolo Dolce Gusto, czyli mały, sprytny ekspres do kawy na kapsułki wraz z całym zapasem kaw :)





   Kolejnym prezentem, który znalazł się pod choinką i był również na mojej wish liście to soft box czyli oświetleniowa lampa studyjna. Tak naprawdę to nakierowałam mojego lubego na ten pomysł, więc od razu się domyśliłam co jest w pudle. Co prawda rozpakowałam go dopiero dzisiaj, tak na spokojnie i mam nadzieję, że lada dzień będę miała okazję z niego skorzystać przy okazji kręcenia dla Was filmiku :)





   Następnym prezentem był cudowny zestaw Lancome Hypnose, w którego skład wchodzi: perfum Hypnose 50ml, balsam do ciała 50ml oraz maskara do rzęs 2ml, a całość ślicznie opakowana w połyskującą kosmetyczkę. Byłam mega zadowolona z tego prezentu, gdyż to moja ulubiona perfuma i zdaję sobie sprawę, że nie był to tani prezent. Mamusia się wykosztowała.





Ostatnim prezentem, który otrzymałam od Madoxa, mojego sąsiada i przyjaciela był zestaw: płyta + kalendarz. Zapewne jest to mała sugestia, aby zacząć planować i poprawić swoją organizację, a płyta to artystyczny dodatek do szykujących się projektów w najbliższym roku.


*zdjęcie płyty będzie jak ją wymienię, bo okazała się nietrafiona :)


Jestem bardzo zadowolona ze świąt, szkoda tylko, że tak szybko zleciały. Lada chwila sylwester i kolejny pracowity rok przed nami. Mam nadzieje, że nie tylko będzie tak dobry jak ten, aby jeszcze lepszy. Tego życzę nie tylko sobie, ale i Wam blogerom oraz czytelnikom.


Do usłyszenia niebawem!



Pomysł na święta część 2: dla niego

12/19/2014

Pomysł na święta część 2: dla niego

    Święta już lada dzień, a Wy dalej nie macie prezentu dla ukochanego? 

    Dzisiaj przygotowałam dla Was ciekawą i pewnie już ostatnią przed świętami propozycję udanego prezentu dla niego. Wiele osób, podobnie jak ja, zostawia zakup prezentów na ostatnią chwilę, jednak często dochodzimy do wniosku, że nie mamy żadnego pomysłu jak uszczęśliwić Naszą drugą połówkę. Ja postawiłam na najbardziej pewny prezent jakim są perfumy, bo chyba każda z Was lubi, kiedy Wasz mężczyzna pachnie wyjątkowo, męsko i świeżo. 


Cudowny zapach odkryłam w perfumy-perfumeria.pl, Hugo Boss Orange, czyli intensywnie świeży zapach o drzewno-orientalnej nucie. 


"Miejski zapach przekonuje nowoczesnych mężczyzn swoim fascynującym drzewnym zapachem. Pierwsze skrzypce gra esencja z drewna bubinga, która łączy się harmonijnie z akordami wanilii, świeżych jabłek i kadzidła. Nadzwyczajna kompozycja zapachowa Boss Orange Man podkreśla osobowość światowego mężczyzny."

Nuty głowy: świeże jabłko
Nuty serca: żywica olibanum
Nuty bazy: drzewo bubinga, wanil

Ja uwielbiam świeże zapachy, nie tylko damskie, ale również w męskim wydaniu. Zapach przypadł mi do gustu jako jeden z naprawdę wielu, których miałam okazję wypróbować. Mam nadzieję, że mojemu ukochanemu również przypadnie do gustu.

No więc to tyle na dzisiaj, do usłyszenia jeszcze przed świętami!
Ho Ho Ho, Świąteczne rozdanie.

12/13/2014

Ho Ho Ho, Świąteczne rozdanie.


Hej kochani,
Święta zbliżają się wielkimi krokami, przygotowania nabierają rozpędu, a ja nadal nie wiem, gdzie je spędzę. To wszystko przez to, że mój mąż nie dostał jeszcze grafiku i niestety jest całkiem prawdopodobne, że całe święta spędzi w pracy, a co za tym idzie rodzinka będzie musiała rozgościć się na naszych 28 metrach :) Moja organizacja ogranicza się w tej chwili do zakupu prezentów i z tej okazji mam również prezent dla Was. 


Serdecznie zapraszam do udziału w świątecznym rozdaniu, w którym do zgarnięcia zestaw Today od Avon. W skład wchodzą jedne z moich ulubionych perfum ( 50 ml ) oraz mus do ciała (150 ml ). Całość zapakowana w ozdobne pudełko. 
Aby wziąć udział w rozdaniu należy być obserwatorem bloga i zostawić świąteczny komentarz



Umieszczając podlinkowany baner na swoim blogu możecie zyskać 5 dodatkowych losów.
Jeśli polubicie mój fanpage zyskujecie 2 dodatkowe losy.

Kod do umieszczenia banneru na bloga:
<a href="http://bitcheslovecakes.blogspot.com/"><img src="http://2.bp.blogspot.com/-IL2sVwrU660/VIxaTArGHMI/AAAAAAAALjE/9nuY2lrO2tU/s1600/konkurs.jpg" width="250"></a> 

Sponsorem nagrody jestem ja, a konkurs trwa do 22 grudnia. 

Mam nadzieję, że nagroda jest zachęcająca i zgłoszeń będzie sporo :)


Do usłyszenia niebawem. 
Domowa Koloryzacja - Schwarzkopf Color Mask

12/10/2014

Domowa Koloryzacja - Schwarzkopf Color Mask

Dzisiaj przychodzę do Was, z bardzo ciekawym tematem, a mianowicie - koloryzacja w domu. Przyznam się szczerze, że miałam spore obawy, co z tego wszystkiego wyjdzie, jednak postanowiłam zaryzykować, aby móc podzielić się swoim doświadczeniem. 

Już od pewnego czasu nie mogłam patrzeć na swoje włosy, bo po pierwsze kolor stał się matowy, włosy wyglądały jak po nieudanym "ombre", a do tego te odrosty. Jednakże wizja zapłacenia minimum 150 zł za koloryzację u pewnego fryzjera mnie przerażała, szczególnie, kiedy idą święta i wydatków szykuje się sporo. Do tego dochodzą jeszcze skromne marzenia, które chciałabym zrealizować, a na wszystko trzeba kasę:)
Postanowiłam więc, że kupię farbę i poproszę kogoś bliskiego aby nałożył i niech się dzieje wola Boża. Na całe szczęście kiedy tak stałam w drogerii przed ścianą pełną farb w oczy rzuciła mi się Color Mask od Schwarzkopf. W pierwszej chwili się nie zdecydowałam, gdyż żaden odcień nie powalił mnie na kolana i nie do końca byłam do tego przekonana, wróciłam więc do domu i przeszperałam opinie na temat tej farby. Następnego dnia podczas codziennych zakupów w Biedronce zauważyłam znajomą farbę, w okazyjnej cenie 17,99 pln. Wybrałam odcień nr 568, najbardziej zbliżony do ostatniej mojej koloryzacji i postanowiłam, że poradzę sobie sama. A jak!





Dzisiaj śmiało mogę stwierdzić, że fryzjerką nigdy nie zostanę ale efekty według mnie są bardzo zadowalające.
Samo przygotowanie mieszanki do nałożenia było dziecinnie proste, wyciskamy farbę do specjalnego kubeczka, w którym jest już balsam nawilżający, zamykamy i energicznie potrząsamy ręką do całkowitego zmieszania się produktów. Zakładamy rękawiczki i do dzieła.



W moim przypadku zaczęłam od odrostów, a dopiero potem reszta włosów. Milion razy widziałam jak fryzjer nakłada mi farbę, więc robiłam to na wzór, może w nieco gorszym wydaniu.  Na początku wyobrażałam sobie, że to będzie mega trudne, a tu proszę, niecałe 15 minut i farba już na całych włosach.



Jedyną wpadką jaką popełniłam to nie rozścieliłam żadnej starej szmatki ani ręczniczka papierowego na pralkę, gdzie leżał brudny od farby grzebień oraz kubeczek farby, gdyż po całym farbowaniu długo męczyłam się z doprowadzeniem do czystości blatu pralki. Następnym razem nie popełnię tego błędu.  Po zmyciu farby nałożyłam dołączoną do opakowania maskę nawilżającą, zostawiłam na 2 minuty i zmyłam.

Tak było przed: ( Włosy specjalnie nie myte, tak ponoć lepiej się farbuje)



A efekt jest taki:





Z  efektów jestem mega zadowolona, wszystko wyszło równo, kolor jest intensywny i myślę, że pasuje mi ten odcień. Może jednak mam zadatki na fryzjerkę?

A jaka jest Wasza ocena? Czekam na komentarze!
Jeśli macie jakieś pytania to piszcie śmiało:)
Pomysł na prezent, część 1

12/08/2014

Pomysł na prezent, część 1


    Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc to już najwyższy czas na zakup świątecznych prezentów. Kilka osób pisało do mnie co będzie odpowiednim prezentem pod choinkę, stąd pomysł na ten post. Jeśli nie wybraliście jeszcze odpowiedniego dla siebie lub bliskiej Wam osobie, to zachęcam do zapoznania się z moją dzisiejszą propozycją. 
Nic tak nie uszczęśliwia kobiety jak piękna biżuteria i dobrze dobrane perfumy. Ja jednak skupię się na drugiej pozycji i z przyjemnością zaprezentuję Wam niesamowity zapach od Givenchy






 Do kupienia w Perfumy-Perfumeria, Givenchy Organza to bardzo dojrzały i zmysłowy zapach, który sprawi, że każda kobieta poczuje się wyjątkowo. Zapach ten symbolizuje elegancję, czystość, śmiałość i prawdziwą kobiecość. Givenchy Organza to bogini, która istnieje w każdej kobiecie, ucieleśniająca czyste i ponadczasowe piękno.


W skład wchodzą niesamowite nuty zapachowe:

Linia głowy - kapryfolium, drzewo różane
Linia serca - gardenia, ylang-ylang, tuberoza, piwonia, biała frezja, róża, bez, jaśmin 
Linia podstawy - wanilia, ambra, lewanda, cedr, gałka muszkatowa


Perfumy Givenchy Organza obudzą w Tobie kobietę, napełnią Cię pewnością siebie i wprowadzą Cię w dobry humor!

Organza będzie wyjątkowym prezentem na nadchodzące święta, a dodatkowo warto pamiętać, że kupując przez internet z pewnością zapłacimy o wiele mniej :)

Kolejne propozycje już niebawem!


Listopadowe Denko

12/07/2014

Listopadowe Denko


Grudzień zagościł już na dobre, mikołaj zleciał, więc czas małe podsumowanie poprzedniego miesiąca. W listopadzie uzbierało się sporo pustych opakowań, jednak oczywiście kilkakrotnie zapomniałam je zatrzymać. Udało mi się zachować kilka ciekawych, które dzisiaj Wam przedstawię. 
Nie przedłużając zaczynamy!




Pierwszym kosmetykiem, o którym opowiem to Płyn Micelarny 3w1 od Garniera. Produkt bardzo przyjemny w użyciu, nie podrażnia, nie uczula, bez alkoholu, bezzapachowy. Płyn delikatnie oczyszcza, nie szczypie w oczy, a samo opakowanie jest miłe dla oka. Bardzo wydajny produkt - według producenta opakowanie 400 ml wystarczy na 200 zastosowań.Płyn kupiłam w biedronce za bodajże 10,99 pln, więc cena jak najbardziej przystępna. Chyba jeden z lepszych płynów, z którymi miałam do czynienia do tej pory. Lepszy jest tylko ten, który mam obecnie, ale o tym opowiem w osobnym poście! 



Kolejny zużyty produkt to balsam Playboy Play It Sexy. Przyjemny zapach wanilii, dobra konsystencja i odpowiednie nawilżenie. Opakowanie ładniutkie, dobrze trzyma się w ręku.Balsam posiada wszystko co posiadać powinien, tym samym nie wyróżnia się niczym na tle innych. No może poza bardzo przyjemnym zapachem. 



Kolejnym kosmetykiem, który dopiero dzisiaj zużyłam do końca jest Sensual Salt Scrub firmy Delawell. Peeling odpowiedni dla dłoni, stóp i ciała. Jest to produkt profesjonalny, dlatego ja również ocenię go swoim jakże profesjonalnym okiem :) Jeśli chodzi o zapach to mi przypomina arbuza, jednakże na opakowaniu nie ma informacji, która to potwierdzi. Są wypisane jedynie najważniejsze składniki mineralne: kryształki soli, liczi, witamina E, masło shea, olej jojoba, olej makadamia, wosk pszczeli. Czyli bardzo bogaty skład. Jeśli chodzi o działanie, to jestem mega zadowolona. Dzisiaj stosowałam na suchą skórę, po czym zmyłam ciepłą wodą. Skóra teraz jest miękka, gładka i cudownie pachnie. Z całego serducha polecam!



Następnie mamy żel pod prysznic i płyn do kąpieli w jednym od firmy ON LiNE. Pierwsze co rzuca się w oczy, a raczej w nos to niesamowity, intensywny zapach figi. Uwielbiam owocowe zapachy. Jeśli chodzi o zastosowanie to dobrze się pieni, super relaksuje, więc posiada wszystko co powinien. Jego cena jest dość niska, więc myślę, że warto wypróbować :)



Kolejnym produktem jest Biosiarczkowy Żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy BALNEOKOSMETYKI. Żel mam już od dawna , co świadczy przede wszystkim o jego wydajności. Mimo, że jest to żel siarkowy to nie odczuwamy nieprzyjemnego zapachu, a za sprawą dodatku borowiny i jojoba. Żel dobrze oczyszcza i wygładza skórę. Jak już wspominałam jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina, która po rozmasowaniu w dłoniach zamienia się w lekką pianę i dobrze oczyszcza. Polecam wypróbować. 



Teraz czas na moją ulubioną perfumę "na co dzień". Chodzi tutaj o Puma Sync. Odkąd się pojawiła na rynku stała się moim ulubieńcem. Cudowne kwiatowo-zapachowe nuty zapachowe  a do tego przystępna cena. To już mój 4 flakon, na mikołajki dostałam kolejny. Oj ten zapach szybko mi się nie znudzi. Mam oczywiście zapachy z wyższej póki, ale je zostawiam na specjalne okazje. Dodam, że teraz w Rossmannie jest w promocji niecałe 36 zł za 20 ml. Można kupić komuś bliskiemu lub samej sobie pod choinkę. 



A jeśli chodzi o prezenty, to na koniec denka chcę napisać kilka słów o perfumie mojego lubego, mianowicie o Calvin Klein IN2U for him. Naprawdę świetny produkt, niesamowity zapach, który długo utrzymuje się na ciele. Jak na tę markę to cena nie jest zbyt wygórowana, dlatego też może być świetnym prezentem dla ukochanego.




A u Was są już denka z minionego miesiąca? Zostawiajcie linki do siebie!

W tym miesiącu spodziewajcie się dużej aktywności z mojej strony, gdyż mam sporo pomysłów na posty :) Do usłyszenia niebawem. 



ShinyBox: Listopad - testy, recenzja

12/04/2014

ShinyBox: Listopad - testy, recenzja

Witajcie kochani,
Jak co miesiąc przybywam do Was z recenzją pudełka ShinyBox, jednakże tym razem wprowadziłam malutką zmianę i postanowiłam opisać pudełko po wcześniejszym teście kosmetyków. Uznałam, że przestawienie samej zawartości nie wnosi nic nowego, bo to możecie sprawdzić sobie na stornie ShinyBox. Postanowiłam użyć choć raz każdy z kosmetyków, aby bardziej szczegółowo Wam przedstawić zawartość i wystawić swoją ocenę. Myślę, że cierpliwość przełoży się na bardziej rzetelną recenzję. No to do dzieła!



  Listopadowa edycja jest jedną z lepszych (  a może i najlepsza ), która trafiła w moje ręce do tej pory. Towar pierwsza klasa - zawartość w 100% zgadza się z nazwą.  W pudełku znalazło się aż 6 pełnowymiarowych produktów, a wśród nich:




Zmywacz do paznokci w chusteczkach ( 10 szt. ) firmy NU. Cena sklepowa to 19 zł za opakowanie, co według mnie jest kolosalną ceną, za tego typu produkt. Jeszcze gdyby chusteczki były na tyle wydajne, aby jedną sztuką zmyć wszystkie paznokcie. Niestety, aby całkowicie pozbyć się lakieru musiałam użyć dwóch sztuk, przez co całe opakowanie wystarczy mi na 5 razy. Według producentów jest to nowość i rewolucja...moim zdaniem totalnie nie udana.






Złoty Peeling Cukrowy ORGANIQUE z ekskluzywnej linii Eternal Gold. Cena sklepowa to 68 zł / 200 ml. Uwielbiam tę firmę, ich produkty, a przede wszystkim peelingi. Są zawsze doskonałe. Tak też było w tym przypadku. Gustowne opakowanie, a po otwarciu możemy delektować się delikatnym, ale bardzo przyjemnym zapachem. Produkt bardzo wydajny, a po użyciu skóra jest gładka, miękka i pięknie pachnie.
Ciekawostka - peeling stosujcie przed kąpielą, na suchej skórze, wcierając produkt wilgotnymi dłońmi. Ostatnio słyszałam taką poradę i już po pierwszym użyciu zauważyłam różnicę.




Balsam do włosów BANIA AGAFII. Cena sklepowa to jedyne 6 zł / 100 ml. Pod niepozornie wyglądającym opakowaniem kryją się 100% naturalne składniki. W moim przypadku jest to produkt odżywczo - regeneracyjny, choć wolałabym ten drugi - "Aktywator wzrostu" ( może się skuszę w najbliższym czasie ). Po zastosowaniu włosy są gładkie a rozczesywanie nie jest już moją zmorą.Produkt wydajny, bynajmniej przy moich krótkich włosach. To chyba najlepszy produkt w pudełku.Z czystym sercem polecam.




Baza pod cienie JOKO. Cena w sklepie to 23 zł / 5 g. Pierwszy raz spotkałam się z tego typu produktem. Konsystencja produktu niczym podkład i szczerze przyznam, że do tej pory to właśnie zwykły podkład był moją "bazą" pod cienie. Niestety nie widzę różnicy pomiędzy zastosowaniem tej bazy a zwykłym podkładem. Cieszę się, że mam okazję przetestować ten produkt, jednak na przyszłość pewnie nie kupię kolejnego opakowania. Jak dla mnie zbędny produkt. 




Peeling do ust MALIZA. Cena producenta 10 zł / 10 ml. To również nowość na rynku, jednak miałam już okazję spotkać tego typu produkt. Bardzo fajna sprawa. Produkt jest bardzo ...smaczny, mimo, że wolałabym aby był o innym zapachu, bo nie za bardzo lubię pomarańcze. Niestety po nałożeniu na usta, aż się prosi aby oblizać usta. Dodatkowo wygładza usta, dzięki czemu są miękkie i skore do rozdawania buziaków :) Peeling jest bardzo wydajny i niezwykle prosty w aplikacji, można nałożyć go po prostu palcem lub zamoczyć usta w pojemniczek. Dzięki małemu opakowaniu nadaje się nawet do najmniejszych torebek. Polecam wypróbować, a może raczej skosztować ?




Pięć osobnych cieni do powiek w kuleczkach APC. Cena sklepowa 65 zł / 5 sztuk - powala na kolana.  Kolejna nowość na rynku. Niestety moim zdaniem totalnie nie udana. Widziałam już bronzery, róże, pudry w kulkach ale cienie? W tym przypadku mamy do czynienia z bardzo małym opakowaniem, przez co aplikacja to nie lada wyzwanie. Próbując nałożyć produkt na patyczek do cieni kilkakrotnie wysypałam co najmniej jedną kuleczkę, jak tak dalej pójdzie to cienie skończą się szybciej niż planowałam, więc trzeba być bardzo ostrożnym. Jeśli chodzi o kolory to trafione w pełni, bardzo naturalne odcienie, takie jak lubię. Ale to jedyny plus.
edit. Właśnie przeczytałam, aby cienie nakładać palcem, hmm muszę wypróbować ten sposób:)

Dodatki do boxa:



I tak oto wszystkie produkty zostały starannie opisane. W razie dodatkowych pytań, proszę pytać w komentarzach, odpowiem na wszystkie. Jak Wam podoba zawartość? Jeśli jeszcze nie miałyście okazji kupić swojego pudełka to zapraszam do zakupu TUTAJ.

To tyle na dzisiaj, do usłyszenia niebawem!
#SZAFING: Relacja

12/02/2014

#SZAFING: Relacja


   Sobota to bardzo ważny dzień, trzeba dać z siebie 100% i wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Żadnej wtopy! - Takie było założenie organizacji szafingu i mimo, że dałam z siebie 200 procent ( a wraz ze mną jakieś 7 osób ) to i tak nie obyło się bez nieprzewidzianych sytuacji. Na organizację, wraz z Martyną ( ReanimacjaBlondynki )  miałam jakieś trzy tygodnie, ale dopiero od czwartku mogłyśmy wskoczyć na najwyższe obroty. 

     Wszystko na ostatnią chwilę - niestety, wielu partnerów dostarczyło nam paczki zaledwie dwa dni przed rozpoczęciem. Było sporo stresu, brak kontaktu, żadnych wiadomości, ale w końcu pojawił się kurier i mogłyśmy ruszyć pełną parą. Piątek od rana ogarniałam po kilka rzeczy na raz, planowałam, kombinowałam, aby wszystko poszło dobrze. Spać poszłam dopiero po 3 w nocy a już o 7 musiałam być na nogach. Walizki, torby, torebeczki, reklamówki, kartony i pudła...musiałam kilka razy obrócić zanim auto było w pełni załadowane. To wszystko przełożyło się na czas, spóźniłam się, 30 minut, ale Wolontariusze już przygotowywali salę. Było przed 10, byliśmy jeszcze w rozsypce a ludzie zaczęli się schodzić...było ich sporo, całkiem dużo, coraz więcej i więcej...mnóstwo. Zaczęłam się stresować, ale nikt nie zwalniał tempa. 

     Chętnych było za dużo, albo miejsca za mało. Od momentu, kiedy zaczęłam wpuszczać ludzi straciłam kontrolę nad całą resztą. Zmuszeni byliśmy rozdzielić ludzi na dwie sale, ale i to okazało się za małe..w przeciągu kilka minut otworzyliśmy trzecią salę. Oczywiście wszyscy źli byli na mnie, ale nie chciałam aby, ktoś kto przytargał ze sobą dwie walizki nie mógł się rozłożyć. Byłam na dole, ludzie szli na górę, było dużo zamieszania. Do godziny 12 biegałam z piętra na piętro, każdy miał jakieś pytania, każdemu starałam się pomóc. 
      W końcu stanęłam przy swoim stoisku, wzięłam łyk wody, głęboki oddech i dalej w ruch. Uroczyste otwarcie, przywitanie firm, upominki dla wystawców, konkursy. Były z Nami dziewczyny z The Body Shop ( konkursy, próbki, porady ), Pani z Mydlarni Aroma ( konkursy, konsultacje ), Pani z Tort Art Wrocław ( przepiękny i pyszny tort! ) a także makijażystka od Paese ( bezpłatne makijaże, porady i wspólny konkurs ). Ojjj działo się!
Popełniłam wiele błędów, miałam kilka wpadek, ale to było pierwsze tego typu wydarzenie, które miałam okazję organizować, dlatego też wyciągam wnioski, gromadzę nabyte doświadczenie i uniknę podobnych sytuacji w przyszłości. :)


Lista sponsorów wydarzenia:

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego wydarzenia, za wszystkie nagrody, upominki i atrakcje. Dziękuję również Krzywemu Kominowi za udostępnienie miejsca na wydarzenie. 

A teraz czas na fotorelację:
























Zdjęcia wykonania mojego oraz ReanimacjaBlondynki.


Lubicie tego typu wydarzenia ? Wybrałybyście się na takie ?