Yasumi Stop The Clock Express Shaker Mask - recenzja

2/18/2015

Yasumi Stop The Clock Express Shaker Mask - recenzja

Na wstępie przepraszam, że ten post pojawia się dopiero teraz, ale mój komputer od dłuższego czasu prosił się o format i w końcu si

ę za to zabrałam. Trochę mi zeszło przerzucenie najważniejszych plików na drugiego laptopa (oczywiście wszystkie pendrive rozpłynęły się w powietrzu) i tak niestety część sobie odpuściłam i uznałam, że ściągnę ponownie w razie potrzeby. Teraz w końcu komputer działa poprawie, choć jeszcze nie wszystkie sterowniki i programy zainstalowane.  Dodam jeszcze, że w końcu mam wyznaczony termin obrony - 27.02 na 8:30...zaczynam się stresować, choć zamiast tego powinnam wziąć się za naukę ^^ To tyle w ramach wstępu, czas na temat główny.


Dzisiaj mam dla Was recenzję maski do twarzy, która znalazła się w ostatniej edycji ShinyBox - Luty 2015. W pudełkach były różne smaki/zapachy, w moim była wersja Yasumi Stop the Clock Express Shaker Mask z olejem arganowym oraz glinką Ghassoul. Do opakowania dołączony był plastikowy kubeczek, który odgrywał rolę shakera. Maska przeznaczona dla skóry z widocznymi pierwszymi oznakami starzenia oraz wymagającej regeneracji.

Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, ponieważ bardzo podobał mi się pomysł własnoręcznego przyrządzenia maski, a dodatkowo cena (20 zł za zestaw) sprawiała, że moja ciekawość była jeszcze większa. 

Przygotowanie maski tylko z początku wydawało się fajne, ponieważ mimo postępowania zgodnie z instrukcją miałam wrażenie, że nie do końca dzieje się tak jak powinno. Maskę należało wsypać do kubeczka i dodać 60-100 ml wody ( 20 stopni - ciężko mi było dokładnie określić temperaturę ), po czym zamknąć kubeczek i trzepać przez minutę. Już po kilku machnięciach wydawało mi się, że wszystko przykleiło się do ścianek i nic się nie miesza...Postanowiłam więc dolać trochę wody i trochę to pomogło, ale nie do końca. Po minucie machania ręką otworzyłam kubeczek i zaczęłam nakładać maskę na twarz. Zapach mało przyjemny, jednak bardzo delikatny. Konsystencja błotna. Nałożyłam na twarz i szyję a w kubku została 1/3 całej maski, która się nie zmieszała. Więc tutaj minus. 






Czas jaki maska miała zostać na twarzy to 10 minut, po czym należało ją zmyć, bynajmniej według instrukcji. Z własnego doświadczenia już wiem, że należało delikatnie zmoczyć maskę i zrywać płatami. Ciężko to wyjaśnić pisząc, dlatego też zostawię Wam film z daily vlogiem, w którym to właśnie testowałam tę maskę.:)




Wrażenia jakie wywołała maska były naprawdę bardzo pozytywne. Rezultat był zaskakujący, a moja skóra mocno nawilżona, ożywiona i miękka. Byłam w szoku jak skuteczna okazała się maska. Jestem mega zadowolona z rezultatów, szkoda tylko, że była to jednorazowa maska. 


Podsumowując, trochę kiepsko przedstawiona instrukcja i nieco wysoka cena, ale za to rezultaty super. Maska w najwyższej jakości, którą serdecznie mogę polecić, dodając swoje uwagi aby nie zrobić podobnych błędów jak ja :)


Na koniec zapraszam na wspomnianego wcześniej daily vloga (pierwszy na kanale), w którym to testowałam na żywo maskę Yasumi. Zapraszam do oglądania:)



Dajcie znać, co myślicie o tego typu maskach?
 Może macie jakieś inne, godne polecenia?
 Piszcie koniecznie!
Ciężki tydzień + rozdanie dla Was!

2/12/2015

Ciężki tydzień + rozdanie dla Was!

Hej wszystkim,
Niby do wiosny już całkiem niedaleko to jednak zima pokazała swoje mroźne oblicze, co prawda we Wrocławiu śnieg utrzymał się zaledwie dwa dni to jednak zdążyłam załapać jakieś bakterie. Niezbyt ciepłe ubranie, spanie przy otwartym oknie i na efekty długo nie musiałam czekać. Dopadło mnie wstrętne przeziębienie. Zaczęło się delikatnie, trochę bolało gardło, byłam nieco bardziej zmęczona, czasami kichnęłam, ale uznałam, ze kilka rutinoskorbinów załatwi sprawę, ale wczoraj nadszedł dzień kulminacji...nie miałam siły podnieść się z łóżka. To był bardzo długi dzień, ale na szczęście w końcu się skończył. Ostatkami sił ugotowałam sobie rosołek, mąż przed wyjściem do pracy zaopatrzył mnie we wszystkie rzeczy, abym nie musiała ruszać się z domu a sąsiad zrobił mi syropek  z cebuli,cukru i cytryny i dał soczek z malin. Cieszę się, że są przy mnie osoby, które mi pomagają przetrwać te męczące dni. 

Dzisiaj na szczęście nieco lepiej się czuję, więc postanowiłam się do Was odezwać. Na moim kanale na YT niebawem pojawi się nowy filmik z serii #Pojedynek - ciekawych zapraszam tutaj. Musiałam dzisiaj złożyć wniosek o nowy paszport ze względu na zmianę nazwiska, bo w planach mam długo wyczekiwane wakacje. Mogę śmiało stwierdzić, że jazda autem podczas przeziębienia jest nie bezpieczne. Dzisiaj kilka razy kichałam, przez co bezwarunkowo zamyka się oczy i ciężko wtedy być uważnym na drodze ^^ Na szczęście nic mi nie jest. 

Przede mną długi, nieco samotny weekend, bo mąż niestety pracuje, ale jakoś dam radę. Trochę się skumulowało, dziś tłusty czwartek, jutro piątek trzynastego, a potem walentynki. Z okazji tego trzeciego nie będzie żadnego postu, jedynie otwarcie ShinyBoxa ( jutro powinien być u mnie!) na żywo na YT. Dla mnie to dzień jak każdy, nie potrzebuję specjalnej okazji, żeby powiedzieć kocham. Mam nadzieję, że do końca weekendu wyzdrowieję, a czas spędzony w domu chociaż po części poświęcę na przygotowanie do obrony. Dzisiaj w planach jeszcze świeżo-wyciskany soczek z grejpfruta i cytryny;)


Wiem, że dzisiaj trochę prywaty, ale czasami muszę po marudzić, żeby nie zwariować, ale mam dla Was również rozdanie, w którym do zgarnięcia kosmetyki (jak zawsze:)) 
Zasady są niezwykle banalne, zresztą jak zawsze. Należy być obserwatorem bloga:) 
Dodatkowe losy (+5) za udostępnienie bannera konkursowego na blogu oraz +2 za  polubienie fanpage (klik) lub instagram (klik) a za subskrypcję na YT (tutaj) aż 10 losów, czyli całkiem sporo!
Dodatkowo należy zostawić komentarz ze swoim mailem oraz odpowiedzią na pytanie: Twój sposób na przeziębienie? 
Może być to jakiś przepis na domowe lekarstwo, pomysł na nudę podczas choroby lub po prostu jak sobie radzicie z przeziębieniem :)

Do wygrania zestaw kosmetyków firmy JOKO, w którego skład wchodzą:

- podkład Supernatural ( do wyboru: ivory, beige, rich tan)
- cienie Universe Duo J315
- lakier do paznokci New Vintage 204 Royal fuchsia





Wzór komentarza:
Mój sposób na przeziębienie .....
Mail:
Obserwuję jako:
Banner: tak/nie + link 
Instagram: nick
Facebook: Nick 
Youtube: tak/nie



Fundatorem nagrody jestem ja, wysyłam tylko na terenie Polski a konkurs trwać będzie do 28.02.2015. Zwycięzcę ogłoszę dzień później. Liczy się kreatywność i odrobinę szczęścia :)


Czekam na Wasze komentarze i zgłoszenia! Do zobaczenia na Youtube oraz niebawem na blogu!

Akcja Podaruj Paczuchę - co znalazłam w swojej paczce?

2/10/2015

Akcja Podaruj Paczuchę - co znalazłam w swojej paczce?

Hej kochane,

Dzisiaj przybywam do Was z zawartością paczki, którą otrzymałam od Agnieszki z bloga robaczeeek.blogspot.com w ramach akcji blogerskiej Podaruj Paczuchę, organizowaną przez blog Dimipedia.pl. Podsumowując bardzo fajna akcja, z chęcią wezmę udział w kolejnych edycjach, jeśli oczywiście będą.
W tej edycji paczki robiłyśmy do kwoty 50 zł, a w paczce powinny znaleźć się minimum 3 produkty pełnowymiarowe. W stworzeniu prezentów pomogły ankiety, gdzie mogłyśmy opisać jakie kosmetyki lubimy, jakich nie, ulubione marki, zapachy, jakich kosmetyków nie używamy, jakie wolimy ...itp. 
Odpowiedzi bardzo pomogły w trafnym doborze kosmetyków.
W mojej paczce znalazło się aż 5 pełnych produktów! Byłam zszokowana zawartością, która okazała się w pełni trafiona. Wszystkie kosmetyki bardzo przypadły mi do gustu i co więcej nie dostałam żadnego kosmetyku, który akurat posiadam, więc wszystko jest dla mnie nowością.
Nie będę się tutaj zachwycać, tylko pokażę Wam zawartość mojej paczuchy, w której skład weszły:

- paletka 32 cieni MakeUp Revolution
- Face Mask, PlanetSpa od Avon
- Odżywka intensywny kolor - do włosów farbowanych, Ziaja
- Maska Intensywne Wygładzenie do włosów niesfornych, Ziaja
- Mydło do rąk w żelu, Ziaja










Jestem mega zadowolona z wszystkich otrzymanych kosmetyków, bardzo dziękuję Ci Agnieszko :)
Mam nadzieję, że Paulina, adresatka paczki, którą wykonywałam będzie również zadowolona!

Filmik z otwarcia paczki, zapraszam do oglądania, lajkowania i susbkrybowania kanału:



A wy co myślicie o tego typu akcjach?

Wzięłybyście udział?

Co myślicie o mojej kosmetykach z mojej paczki? 

Odnowa w Biedronce

2/06/2015

Odnowa w Biedronce

Hej kochani!


Dzisiaj bardzo na szybciutko, ale za to konkretnie. Pewnie jeszcze nie każda z Was miałam okazje to zobaczyć, więc postanowiłam się tą informacją z Wami podzielić. 
Od wczoraj, 5.02 do sieci sklepów Biedronka przybyła spora grupa kosmetyków, które zostaną w sklepach na stałe! 
W mojej Biedronce półki przepełnione świetnymi kosmetykami, w tym tymi, których używam na co dzień np. maszynki od Gillette te różowe, czy farby do włosów. 
Powstał też specjalny regał z kosmetyką kolorową.
Pojawiło się mnóstwo nowych marek m.in. Tołpa

Wszystko oczywiście w najniższych cenach!

Jestem mega zadowolona, gdyż moje wyprawy do Rossmanna zostaną ograniczone, bo wszystko będę mieć pod ręką.

Polecam wyprawę do Biedronki abyście przekonały się jak to wygląda na żywo.

Tymczasem zapraszam do przejrzenia pełnej oferty; tutaj






Jutro oddaję pracę inżynierską więc mam nadzieję, że znajdę więcej czasu na pisanie!
Do zobaczenia niebawem! 

ShinyBox Winter in the city  - recenzja kosmetyków

2/01/2015

ShinyBox Winter in the city - recenzja kosmetyków

Witajcie moi drodzy, bardzo przepraszam, że moja aktywność ostatnimi czasu jest niemal zerowa, ale tak jak już wspominałam niedługo mam obronę i ciągle pracuję nad moją pracą inżynierką, aby wszystko było wykończone jak najlepiej.
Dzisiaj przybywam do Was z recenzją kosmetyków, które znalazły się w styczniowym ShinyBox - Winter in the City. Od momentu, w którym dostarczył mi je kurier minęło już wystarczająco dużo czasu, abym mogła zapoznać się z każdym z kosmetyków. Wszystkie produkty przedstawiałam na żywo w filmiku, którego link macie tutaj. Postanowiłam, że nie będę tego samego robić na bloga, tylko właśnie napiszę do Was, kiedy będę mogła powiedzieć o każdym z produktów coś więcej, niż to co widnieje na opakowaniu.
Na wstępnie muszę przyznać, że mimo małej ilości kosmetyków w pudełku, ich jakość jest jak najbardziej zadowalająca. O dziwo każdy produkt spełnił moje oczekiwania, a cała zawartość była bardzo różnorodna.



Zacznę więc od ulubionego kosmetyku, którym został oczyszczający peeling do twarzy Sylveco. ( korund, skrzyp polny, drzewo herbaciane ). Przyznam szczerze, że na początku nie zrobił na mnie wrażenia, nie byłam do niego przekonana. Dziwna konsystencja, brak wyraźnego, zachęcającego zapachu ani nawet jego kolor, który był nijaki. 

Jednak już po pierwszym użyciu zmieniłam zdanie, ponieważ peeling świetnie się sprawdził. Aplikacja jest bajecznie prosta, a martwy naskórek zdziera się dając widoczną różnicę po użyciu. Skóra jest gładka i o dziwo nawilżona, nie ma odczucia napięcia skóry i potrzeby natychmiastowego nałożenia kremu choć i tak zazwyczaj po tego rodzaju zabiegach stosuję krem:) Jestem mega zadowolona z niego i szczerze polecam wypróbować.




Kolejnym ciekawym produktem, który znalazł się w moim pudełku był olejek firmy Beauty Face Intelligent Skin Therapy, który postanowiłam stosować na wieczór/noc, kiedy już zmywam makijaż. Olejek dobrze nawilża skórę, nie jest zbyt tłusty i szybko się wchłania, a sama aplikacja to czyta przyjemność, dzięki wygodnemu aplikatorowi. Wszystko szybko i precyzyjnie. Olejek można stosować jako wykończenie zabiegów kosmetycznych, a ja właśnie planuję zakup derma rollera, więc może akurat się nada:)


Następnym produktem, tym razem do włosów jest odbudowujący szampon pszeniczo-owsiany SYLVECO. .Mimo, że ostatnio zaczęłam używać nowego szamponu to przerzuciłam się na ten, aby w miarę szybko pojawiła się recenzja. Szampon mimo, że nie ma przyjemnego zapachu ( proteiny pszenicy, proteiny owsa i miód pszczeli ), który na szczęście nie jest zbyt intensywny sprawuje się całkiem nieźle. Włosy po myciu są miękkie i świeże, co więcej nie przetłuszczają się zbyt szybko ( z tym mam problem najczęściej ). 



Zapach na szczęście nie utrzymuje się na włosach, więc kolejny plus, bo na pewno nie wytrzymałabym z takim "zielarskim" zapachem we włosach. Dodatkowo używam odżywki więc zapach jest już całkiem nieodczuwalny. Nie mam problemów z rozczesywaniem, jak to czasami bywa po użyciu tego typu produktów "naturalnych" czy "ziołowych".  Produkt całkiem w porządku, choć pewnie sama bym go nie kupiła stojąc w drogerii ze względu na zapach.


Następną perełką, którą cholernie polubiłam jest odnawiający balsam do ust z 24 karatowym złotem firmy Vedara, który według producenta jest ręcznie robiony. Bardzo dobrze nawilża moje usta, nie nabłyszcza, więc nie robi za błyszczyk i nie ma żadnego smaku - czyli jest dokładnie taki jaki potrzebuję. Fajnie się sprawdza jako podkład/baza przed nałożeniem szminki. Usta są miękkie a po suchych skórkach ani śladu :)



Ostatnim produktem, który znalazł się w pudełku to brązujące perełki firmy Glazel, według mnie to stanowczo kosmetyk rozświetlający a nie brązujący. Perełki są bardzo jasne, niektóre delikatnie różowe. Dobrze nadają się do wykończenia makijażu i rozświetlenia polików. Fajnie, że perełki znalazły się w pudełku bo akurat miałam chrapkę na tego typu produkt. W pudełku była miniaturka 11g, a pełnowymiarowy produkt to 17g, więc moim zdaniem mogli już dać oryginalnej wielkości produkt. 




Miałyście kiedyś styczność z ShinyBox? Lubicie kosmetyki, które się znalazły w styczniowej edycji? Jeśli jeszcze nie miałyście okazji nabyć żadnego pudełka to możecie zrobić to tutaj. 
Zapraszam na mój kanał na YT, dzisiaj zawita nowy ciekawy film - tutaj. 

Do usłyszenia niebawem.