18:39 13

ShinyBox Winter in the city - recenzja kosmetyków

Witajcie moi drodzy, bardzo przepraszam, że moja aktywność ostatnimi czasu jest niemal zerowa, ale tak jak już wspominałam niedługo mam obronę i ciągle pracuję nad moją pracą inżynierką, aby wszystko było wykończone jak najlepiej.
Dzisiaj przybywam do Was z recenzją kosmetyków, które znalazły się w styczniowym ShinyBox - Winter in the City. Od momentu, w którym dostarczył mi je kurier minęło już wystarczająco dużo czasu, abym mogła zapoznać się z każdym z kosmetyków. Wszystkie produkty przedstawiałam na żywo w filmiku, którego link macie tutaj. Postanowiłam, że nie będę tego samego robić na bloga, tylko właśnie napiszę do Was, kiedy będę mogła powiedzieć o każdym z produktów coś więcej, niż to co widnieje na opakowaniu.
Na wstępnie muszę przyznać, że mimo małej ilości kosmetyków w pudełku, ich jakość jest jak najbardziej zadowalająca. O dziwo każdy produkt spełnił moje oczekiwania, a cała zawartość była bardzo różnorodna.



Zacznę więc od ulubionego kosmetyku, którym został oczyszczający peeling do twarzy Sylveco. ( korund, skrzyp polny, drzewo herbaciane ). Przyznam szczerze, że na początku nie zrobił na mnie wrażenia, nie byłam do niego przekonana. Dziwna konsystencja, brak wyraźnego, zachęcającego zapachu ani nawet jego kolor, który był nijaki. 

Jednak już po pierwszym użyciu zmieniłam zdanie, ponieważ peeling świetnie się sprawdził. Aplikacja jest bajecznie prosta, a martwy naskórek zdziera się dając widoczną różnicę po użyciu. Skóra jest gładka i o dziwo nawilżona, nie ma odczucia napięcia skóry i potrzeby natychmiastowego nałożenia kremu choć i tak zazwyczaj po tego rodzaju zabiegach stosuję krem:) Jestem mega zadowolona z niego i szczerze polecam wypróbować.




Kolejnym ciekawym produktem, który znalazł się w moim pudełku był olejek firmy Beauty Face Intelligent Skin Therapy, który postanowiłam stosować na wieczór/noc, kiedy już zmywam makijaż. Olejek dobrze nawilża skórę, nie jest zbyt tłusty i szybko się wchłania, a sama aplikacja to czyta przyjemność, dzięki wygodnemu aplikatorowi. Wszystko szybko i precyzyjnie. Olejek można stosować jako wykończenie zabiegów kosmetycznych, a ja właśnie planuję zakup derma rollera, więc może akurat się nada:)


Następnym produktem, tym razem do włosów jest odbudowujący szampon pszeniczo-owsiany SYLVECO. .Mimo, że ostatnio zaczęłam używać nowego szamponu to przerzuciłam się na ten, aby w miarę szybko pojawiła się recenzja. Szampon mimo, że nie ma przyjemnego zapachu ( proteiny pszenicy, proteiny owsa i miód pszczeli ), który na szczęście nie jest zbyt intensywny sprawuje się całkiem nieźle. Włosy po myciu są miękkie i świeże, co więcej nie przetłuszczają się zbyt szybko ( z tym mam problem najczęściej ). 



Zapach na szczęście nie utrzymuje się na włosach, więc kolejny plus, bo na pewno nie wytrzymałabym z takim "zielarskim" zapachem we włosach. Dodatkowo używam odżywki więc zapach jest już całkiem nieodczuwalny. Nie mam problemów z rozczesywaniem, jak to czasami bywa po użyciu tego typu produktów "naturalnych" czy "ziołowych".  Produkt całkiem w porządku, choć pewnie sama bym go nie kupiła stojąc w drogerii ze względu na zapach.


Następną perełką, którą cholernie polubiłam jest odnawiający balsam do ust z 24 karatowym złotem firmy Vedara, który według producenta jest ręcznie robiony. Bardzo dobrze nawilża moje usta, nie nabłyszcza, więc nie robi za błyszczyk i nie ma żadnego smaku - czyli jest dokładnie taki jaki potrzebuję. Fajnie się sprawdza jako podkład/baza przed nałożeniem szminki. Usta są miękkie a po suchych skórkach ani śladu :)



Ostatnim produktem, który znalazł się w pudełku to brązujące perełki firmy Glazel, według mnie to stanowczo kosmetyk rozświetlający a nie brązujący. Perełki są bardzo jasne, niektóre delikatnie różowe. Dobrze nadają się do wykończenia makijażu i rozświetlenia polików. Fajnie, że perełki znalazły się w pudełku bo akurat miałam chrapkę na tego typu produkt. W pudełku była miniaturka 11g, a pełnowymiarowy produkt to 17g, więc moim zdaniem mogli już dać oryginalnej wielkości produkt. 




Miałyście kiedyś styczność z ShinyBox? Lubicie kosmetyki, które się znalazły w styczniowej edycji? Jeśli jeszcze nie miałyście okazji nabyć żadnego pudełka to możecie zrobić to tutaj. 
Zapraszam na mój kanał na YT, dzisiaj zawita nowy ciekawy film - tutaj. 

Do usłyszenia niebawem. 

13 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze okazji zamówić takiego pudełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto zaryzykować :) ale jeśli chcesz to możesz rownież zamówić te edycje styczniowa znając już zawartość , koszt to 49 zł plus 10 zł kurier

      Usuń
  2. Z chęcią bym wypróbowała szampon :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem zainteresowana tym szamponem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super produkty :) juz dawno myślę o tym peelingu... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super produkty :) juz dawno myślę o tym peelingu... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy ten Shinyboz, jestem bardzo ciekawa tego szamponu owsiano-pszennego.


    Pozdrawiam.

    www.lap-stajla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam już dobre dwa tygodnie i jestem zadowolona :)

      Usuń
  7. Same nie mamy żadnych doświadczeń z ShinyBox, jednak widząc przesyłki, które otrzymują np. blogerki można wywnioskować,że opłaca się zakup czegoś takiego. Być może normalnie nie sięgnęłybyśmy po jakiś produkt, a tutaj przysyłają do nas taką niespodziankę i aż żal by było nie wypróbować :) Można odkryć dzięki temu naprawdę niezłe kosmetyki !! Być może się kiedyś skusimy ;) Swoją drogą wysłali ci ciekawe rzeczy w tym miesiącu. Obserwujemy twojego bloga i czekamy na kolejne recenzje.
    http://gangetpolska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to świetna sprawa, ponieważ co miesiąc można poznać ciekawe nowości, których pewnie by sie nie kupiło stojąc w drogerii. Czasami oczywiście zdarzają sie buble ale najcześciej są to jak najbardziej trafione kosmetyki :) każda osoba która zamówi ShinyBox otrzymuje mniejwiecej te same kosmetyki, czasami są różnice w rodzaju kosmetyku, zapachu itp ponieważ pudełka musza mieć taka sama wartość. Warto sobie zakupić choćby pojedyncze pudełeczko :)

      Usuń
  8. O ShinyBox słyszałam już wiele razy, najczęściej gdy blogerki dodawały recenzje kosmetyków. Chciałabym wypróbować ten peeling, bo ostatnio mam problemy z martwym naskórkiem i ogólnie ze skórą, która jest baaardzo sucha. Ten balsam do ust wygląda zachęcająco, a co do tych perełek, to z przyjemnością bym je wypróbowała. :) xx
    www.iammayazurawek.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styczniowa edycja jest jeszcze do kupienia wiec można sobie zamówić nawet znając zawartość. Koszt pudełka przy jednorazowym zakupie to 49zl plus 10 zł za kuriera :) link gdzie można kupić podałam w poście :)

      Usuń