Gillette VENUS Snap - Niezbędnik w podróży?

by - 22 sierpnia



Wakacje kojarzą mi się z wyjazdami, urlopami, słońcem i problemem z zapięciem walizki. Jeśli chodzi o ten okres, to dla mnie jest to czas, w którym podróżuję dość często, choć nie są to wyłącznie wyjazdy typowo urlopowe. W wakacje częściej niż zwykle wyjeżdżam do  miasta rodzinnego mojego oraz ukochanego w odwiedziny do rodziny. Każdy wyjazd ma swój charakter i do każdego należy się inaczej przygotować, dlatego też przy każdym wyjeździe rozwijam umiejętność ekonomicznego pakowania się. W ostatnim czasie furorę robią kosmetyki w wersji mini czy podróżnej, które z pewnością mają korzystny wpływ na wagę bagażu. Jeśli tylko mam możliwość to staram się wybierać takie kosmetyki, bo jak wiadomo te zajmują sporą część bagażu pod względem kilogramów. 


Z Gillette Venus Snap, czyli maszynką w wersji podróżnej spotkałam się przy okazji zakupu czerwcowego JOYboxa, na który skusiłam się bardzo spontanicznie. Uznałam, że to może być świetny gadżet na wyjazdy a ponadto okazało się, że maszynka w pojedynkę kosztuje tyle samo co cały box, więc okazja nie mała. Upolowanie JOYboxa to jak wiadomo nie mała sztuka, bo zwykle rozchodzą się w kilka minut, ale udało się. Pudełko trafiło w moje ręce, a cały openbox możecie obejrzeć tutaj




Pierwsze wrażenie jeśli chodzi o Venus Snap było raczej średnie, ponieważ maszynka na żywo prezentowała się po prostu mniej atrakcyjnie niż na zdjęciu. Całkiem możliwe, że całość psuje kartonowe opakowanie. Po jego usunięciu efekt jest zdecydowanie lepszy. Maszynka ukryta jest w zamykanym, przezroczystym etui, które z pewnością sprawia, że całość prezentuje się jak modny gadżet. Główka maszynki mała, ostrzy pięć, dodatkowe paski nawilżające, podobnie jak w klasycznej wersji Gillette Venus. Rączka jest zaś bardzo krótka, wyprofilowana. 



Przy pierwszym użyciu maszynki miałam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony ostrza świetnie radzą sobie z nawet najkrótszymi włoskami, a paski nawilżające zapewniają dodatkową ochronę, dzięki czemu nie potrzebujemy dodatkowego żelu czy pianki do golenia. Z drugiej zaś strony nie jestem przekonana do rączki, ponieważ jest bardzo krótka i wbrew pozorom nie trzyma jej się aż tak stabilnie i co więcej ślizga się pod wpływem wody. Mam nadzieję, że to kwestia wprawy i przekonania.

Zalety:
- wymienna główka maszynki
- bardzo trwałe ostrza 
- paski nawilżające
- atrakcyjne etui


Wady:

- cena
- ślizgająca się rączka


Moja ogólna ocena jest bardzo pozytywna, myślę, że z czasem coraz bardziej przekonuję się do tej maszynki i mam wielką nadzieję, że cena wymiennych główek nie będzie zbyt wygórowana. 

A wy, lubicie produkty mini?

Podobne wpisy

12 komentarze

  1. Ja miałam na nią taaaką wielką ochotę, ale spóźniłam się na czerwcowego joybox'a. wrześniowy mnie za to nie przekonuje :D coś nie mam do nich szczęścia.
    Co do maszynki, 50 zł to strasznie drogo jak dla mnie, więc na pewno jej nie kupię :(
    Zapraszam również do mnie, nowy post i możliwość przetestowania maseczki Pilaten KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez nowe pudełko nie zachwyca wiec pewnie odpuszczę jego zakup, szczególnie ze kosmetyków mi nie brakuje :)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie pudełka niespodzianki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam gillette venus w normalnych wymiarach i bardzo lubię, takie małe rączki raczej nie przekonują mnie do końca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wszystko co potrafi zaoszczędzić mi miejsca w bagażu, zastanowię się jednak... może warto kupić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Były wyniki konkursu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto zaoszczędzić trochę miejsca w bagażach!
    O tej maszynce jeszcze nie słyszałam, ale jest według mnie świetna :]

    http://bywikkis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie kupiłabym tej maszynki za taką cenę, ale też udało mi się dorwać Joyboxa i uważam ją za fajny gadżet, przydatny w podróży :)

    OdpowiedzUsuń