Kosmetyki mineralne #1 - Podkład mineralny: jak i czym nakładać, co nałożyć pod podkład

18:42

Kosmetyki mineralne #1 - Podkład mineralny: jak i czym nakładać, co nałożyć pod podkład



Dzisiejszym wpisem pragnę rozpocząć kolejną serię na moim blogu, która będzie dotyczyć kosmetyków mineralnych. Sama nazwa przewijała się przez moje uszy wielokrotnie, jednak po raz pierwszy styczność z produktami mineralnymi miałam niedawno. Przyznam szczerze, że mój pierwszy raz z podkładem mineralnych nie należał do udanych i na jakiś czas odstawiłam ten produkt na bok. Jak się okazało porażka była spowodowana moją niewiedzą, dlatego też poszperałam, doczytałam i powróciłam do produktu na świeżo. Stąd zrodził się pomysł na stworzenie serii postów dotyczących produktów mineralnych. Tyle w ramach wstępu, czas na konkrety. 
W dzisiejszym poście pod lupę wezmę podkład mineralny opierając się na podkładzie Annabelle Minerals, którego mała recenzja również się pojawi.




CZYM RÓŻNI SIĘ PODKŁAD MINERALNY OD TRADYCYJNEGO? 

Podstawowa różnica tkwi w składzie. W podkładzie mineralnym nie znajdziemy niechcianych składników takich jak barwniki, substancje zapachowe czy konserwujące. W składzie występują tylko naturalne sproszkowane minerały takie jak dwutlenek tytanu, tlenek cynku czy mika. To czyni podkłady idealnymi produktami dla alergików czy osób z problemami skórnymi. 

JAK ODPOWIEDNIO DOBRAĆ ODCIEŃ?

W przypadku Annabelle Minerals mamy do wyboru trzy serię podkładów: kryjące, matujące i rozświetlające. W każdej serii znajdziemy szeroką gamę odcieni w czterech tonacjach Golden, Beige, Natural i Sunny. 
Po wyborze odpowiedniego wykończenia i tonacji przychodzi czas na dobór odcienia. W moim przypadku było to zrobione na oko ( na szczęście trafnie), jednak warto sugerować się obecnie posiadanym kolorem podkładu, ponieważ najczęściej nazewnictwo jest podobne. 

PRZYGOTOWANIE DO MAKIJAŻU MINERALNEGO

Pod podkład mineralny najlepiej sprawdzają się lekkie kremy, które szybko się wchłaniają i nie pozostawiają lepkiej warstwy. Osobiście polecam kremy z Sylveco np. lekki krem rokitnikowy lub brzozowy. Dobrze sprawdzą się również wszelakie bazy pod makijaż, a latem wszelakie filtry. 



JAK APLIKOWAĆ PODKŁAD MINERALNY?

Możliwości są dwie - na sucho lub na mokro. Do nakładania świetnie sprawdzi się pędzel flat top, kabuki lub jajeczko typu Beauty Blender. Ja osobiście używam opcji pierwszej. 
Mocne krycie uzyskamy aplikując podkład na mokro zwilżając aplikator np. wodą termalną, za pomocą stemplowania i wcierania podkładu okrężnymi ruchami.
Lżejsze krycie uzyskamy w suchej aplikacji omiatając twarz pędzlem lub delikatnym wcieraniu podkładu za pomocą jajeczka. Nakładamy jedną, maksymalnie dwie warstwy dla wyrównania kolorytu. 

W przypadku cery tłustej lub święcącej się w strefie T lub po prostu w przypadku kiedy chcemy dodatkowo zmatowić skórę należy przed nałożeniem podkładu przypudrować twarz pudrem naturalnym np. bambusowym, ryżowym.
W tym przypadku polecam puder ryżowy od Paese

Prawidłowa kolejność powinna przebiegać tak:

oczyszczenie -> krem/baza -> puder naturalny -> podkład mineralny

MÓJ WYBÓR

Tak jak już wcześniej wspomniałam wybór podkładu w moim przypadku odbywał się nieco na oko, kierując się podkładami, których używałam do tej pory. Jeśli chodzi o wykończenie to przede wszystkim zależało mi na kryciu, a mając na uwagę moją tonację skóry wybór padł na Podkład Mineralny Kryjący GOLDEN FAIR. W przypadku odcienia kierowałam się tym, że mam jasną cerę, ale nie najjaśniejszą, stąd wybrałam drugi w kolejności odcień. Trafione zatopione!


Powyżej możecie zobaczyć jak prezentują się dwie warstwy podkładu na mojej skórze. Jak widać mam kilka niedoskonałości do ukrycia, z którymi podkład świetnie sobie poradził .

Do aplikacji podkładu używam pędzla flat top, również od AM. Podkład nakładam na sucho, 
aplikując dwie warstwy. Tyle wystarczy, aby przykryć wszelkie niedoskonałości, a jednocześnie wyglądać naturalnie.
Pod podkład lekki krem i puder ryżowy. Na podkład nakładam tylko delikatnie bronzer na kości policzkowe.  Dzisiaj dorzuciłam delikatnie rozświetlacza.

Tak prezentuje się mój makijaż po 7 godzinach:





Z wytrzymałości jestem jak najbardziej zadowolona, jak również ze stopnia krycia i zmatowienia skóry. 

Najbardziej w podkładzie mineralnym podoba mi się to uczucie lekkości, jakbym nie miała makijażu. 


To wszystko na dzisiaj, jeśli macie jakieś pytania to piszcie śmiało! 
Dajcie znać, czy chcecie kolejne wpisy o tematyce kosmetyków mineralnych:)












Jesienna chciejlista, czyli małe i duże marzenia.

18:06

Jesienna chciejlista, czyli małe i duże marzenia.




W związku z tym, że mamy piątek, a ja po pracy z ulubioną mrożoną kawką rozsiadłam się w fotelu naszła mnie ochota na małe rozmyślanie i planowanie "życiowych"
 celów. Tak się rozmarzyłam, że postanowiłam przedstawić Wam klika pozycji, które znalazły się na mojej jesiennej wishlist. Marzenia małe i duże, niektóre praktycznie w zasięgu ręki, inne zaś nieco bardziej odległe. Ale cele są po to, aby je realizować i planować następne. Tak więc dzisiaj zapraszam Was na pierwszy post z serii marzenia małe i duże


1. PRO ACADEMY

Marzenie, a raczej cel, który powstał w mojej głowie całkiem niedawno, jednak jestem mega zafascynowana tym pomysłem i będę dążyć do jak najszybszej jego realizacji. Mowa tutaj o Pro Academy, czyli szkole makijażu. Moim konkretnym celem jest 4 miesięczny intensywny kurs, jednak jego cena jest dość wysoka, bo aż 850 zł miesięcznie. Marzenie więc nieco odległe, ale wierzę, że do zrealizowania. 

2. ZESTAW SEMILAC

Kolejny spory wydatek, bo cena zestawu to 250 złotych, jednak przede wszystkim chciałabym nabyć lampę LED. choć zakup całego zestawu jest bardziej opłacalny. Lakier bazowy i top Semilac nie mają sobie równych i są niezbędne do wykonania manicure hybrydowego, dlatego też zakup ich w zestawie jest korzystną opcją. Do tego dodatki takie jak cleaner, aceton, pilniczki - wszystko zawsze przydatne. Lampa LED znacznie skraca czas wykonania pazurków, a jej nowoczesny kształt jest nie tylko wygodny w użyciu, ale także w transporcie czy przechowaniu. 

3. TANGLE TEEZER COMPACT 

Najlepiej radząca sobie szczotka do włosów w wersji kompaktowej to stanowczo niezbędnik w mojej torebce, a w związku z coraz większą popularnością tych szczotek cena nie jest zbyt wygórowana, dlatego też takie marzenie całkiem na wyciągnięcie ręki. Mój wybór pada na kolorystykę czarno - złotą, która jest bardzo eleganckim dodatkiem do każdej torebki. 

4. INVISI BOOBLE

Najtańszy i wręcz konieczny niezbędnik mojej listy, czyli rewolucyjna gumka do włosów, która ich nie wyrywa i nie szarpie. Idealny produkt dla kogoś takiego jak ja, bo jak wiadomo moją ulubioną i najczęściej noszoną fryzurą jest wysoki kok a'la artystyczny nieład. Niestety, kiedy tylko próbuję ściągnąć gumkę z włosów kończy się to szarpaniem i wyrywaniem włosów. Auuu.. koniecznie więc muszę wypróbować Invisi Booble. 

5. SPARKLING DUST 02

Cudowny rozświetlacz marki Inglot, który kusi mnie już od dwóch tygodni. Mimo, że nie jestem fanką rozświetlaczy to ten wywołał u mnie zachwyt od pierwszego testu. Mój wymarzony to numer 02, jasny ze złotą drobiną. Na Broadwayu go uwielbiają, pokochałam go i ja! Cenowo bardzo przystępny, oj będą zakupy! 

6. BEAUTY BLENDER

Dawno gąbeczki do podkładu nie używałam i przyznam się, że stęskniłam się za tym sposobem aplikacji podkładu. Oryginalnego Beauty Blendera jeszcze nie miałam, dlatego teraz mam na niego ochotę, najlepiej w wersji black. Niech tylko znajdę luźne 80 złotych i jest mój! 



Przyznam się szczerze, że pisząc ten post rozmarzyłam się jeszcze bardziej. Koniecznie muszę zebrać się w sobie i odmówić sobie kilku przyjemności codziennych na poczet mojej listy. Spełnianie każdego punku będzie coraz większą motywacją do spełnienia pozostałych celów. 


Jak to jest u Was? 
Lubicie planować większe wydatki, tworzyć listy czy raczej kupujecie wszystko spontanicznie? 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu. 







GOLDEN OILS Ultra odżywczy olejek do ciała z drogocennymi olejkami

08:26

GOLDEN OILS Ultra odżywczy olejek do ciała z drogocennymi olejkami

Jeśli śledzicie moje profile od dłuższego czasu, to na pewno wiecie, że nie jestem fanką olejków do ciała. Zwykle staram się wybierać produkty, które szybko się wchłaniają i zostawiają skórę nawilżoną, a jednocześnie nie pozostawiające lepkiej skóry. Kiedy jednak mam chwilę relaksu wybieram masło do ciała. Ostatnio jednak przełamałam swoje przyzwyczajenia i sięgnęłam po olejek do ciała w sprayu.



GOLDEN OILS Ultra odżywczy olejek do ciała z drogocennymi olejkami  - nazwa bardzo długa i brzmi obiecująco. Dlatego idąc tym tropem czas przyjrzeć się składnikom aktywnym, które możemy znaleźć w naszej perełce. 

OLEJEK ARGANOWY - niezwykle bogaty w „witaminę młodości” E oraz kwasy Omega 3-6-9.

OLEJEK ABISYŃSKI – wyjątkowo przyjazny skórze, z łatwością wnika w naskórek i wspomaga uzupełnianie utraconych lipidów.
OLEJEK PERILLA – posiada najsilniejszy potencjał antyoksydacyjny i przeciw starzeniu  z wszystkich znanych olejów roślinnych.

W użyciu olejek jest bardzo przyjemny, choć pierwszy test wykonywałam bardzo niechętnie. Jednak już po chwili byłam zadowolona z efektów. Skóra stała się gładziutka i miękka, a po uczuciu lepkości nie było śladu. Wygodna forma spayu sprawiła, że sama aplikacja była równie przyjemna. 


Forma ze sprayem sprawiła, że przestałam się martwić, że olejek mi się rozleje, co często było dodatkowo zniechęcające do korzystania z olejku do ciała. Zazwyczaj przy olejkach ( szczególnie do opalania ) miałam nieprzyjemne uczucie, kiedy łapałam buteleczkę, a ona dosłownie ślizgała się w rękach. Tutaj na szczęście tego problemu nie mam ( jeszcze nie ^^ )

Efekty olejku utrzymują się przez cały dzień, dlatego staram się używać różnych kosmetyków do pielęgnacji na zmianę. 



Cena jaką trzeba zapłacić za olejek to ok. 19  zł, a dzięki dozowaniu produktu poprzez spray sprawia, że kosmetyk staje się bardzo wydajny i nie ma opcji aby nałożyć zbyt dużą ilość olejku na ciało. To również przemawia za tym produktem i z pewnością jest jego jedną z większych zalet. 

Tak czy inaczej ja jestem zachwycona i z wielką przyjemnością sięgnę po inne olejki z serii GOLDEN OILS od Bielendy. 



A wy, lubicie olejki do ciała?