Niekosmetyczne prezenty dla niej. 5 niezawodnym propozycji pod choinkę.

12/16/2016

Niekosmetyczne prezenty dla niej. 5 niezawodnym propozycji pod choinkę.

Jako, że na zakup prezentów zostało już niewiele czasu, a jeśli podobnie jak ja jeszcze takowych nie nabyliście to przypominam, że wigilia już za 8 dni. Robiąc zakupy online warto pamiętać, że poczta przed świętami jest sparaliżowana ze względu na ogrom przesyłek, więc jeśli zależy Wam aby prezenty dodarły na czas to koniecznie wybierzcie opcje "priorytet". Dzisiaj dzielę się z Wami ostatnią listą pomysłów na niekosmetyczny prezent. Ostatnio były propozycje dla Panów ( klik dla przypomnienia ), tym razem poświęcam wpis Paniom. 

Jak zadowolić kobietę? To pytanie zadaje sobie pewnie nie jeden mężczyzna, więc przybywam na ratunek i zapraszam na kilka inspirujących propozycji. 




APARAT TYPU POLAROID

Chyba nikomu udowadniać nie trzeba, że kobiety lubią zdjęcia, a te w erze cyfryzacji trafiają do sieci ginąc w milionach wspomnień. A gdyby takie zdjęcia móc od razu wydrukować? Kiedyś aparaty typu polaroid były bardzo modne, teraz ich popularność powraca. Cena takiego urządzenia waha się w graniach 270 - 350 złotych i jest dostępna w wielu kolorach co czyni go świetnym gadżetem. 

KSIĄŻKA

Kobiety uwielbiają się malować ( bynajmniej w większości ), a jeśli tego aktualnie nie robią to śledzą nowinki i trendy, dlatego świetnym pomysłem wydaje się być książka ściśle związana z urodą. Czy to Tajniki makijażu  RLM czy Sekrety urody Koreanek co zresztą jest bardzo popularnym tytułem, napewno ucieszy każdą kosmetyko-maniaczkę. 

KOC

Okres zimowy dla wielu z nas jest idealną porą roku, aby schować się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i książką. Więc jeśli adresatka prezentu ma już co czytać to może warto zakupić jej miękki koc, najlepiej ze słodkimi pomponami. Widziałam ostatnio właśnie taki koc w Home&You i powiem Wam, że prezentuje się pięknie, a do tego jest bardzo milusi w dotyku. Aż sama skusiłabym się na taki prezent. Cena niestety nieco przeraża - 149 złotych. 





KOSMETYCZKA

Gdy przychodzi do jakiegoś wyjazdu pewnie nie jedna z Nas ma problem ze spakowaniem kosmetyków na podróż. A to kosmetyczka za mała, a to mało poręczna.  Może warto kupić swojej ukochanej pakowną i stylową kosmetyczkę, w której zmieści wszystkie potrzebne rzeczy. Nie trudniej jest też dostać zestaw kosmetyczek w kilku wielkościach, które przydadzą się na mały czy większy wyjazd. 


CASE 

Telefony już nie służą wyłącznie do dzwonienia, a oprócz różnorodnych funkcji jakie spełnia liczy się też jego wygląd. Osobiście jestem wielką fanką upiększania swojego telefonu i pewnie dla nie jednej kobiety jest ważny gadżet, z którym rzadko się rozstajemy. Stylowy case na telefon to strzał w dziesiątkę i przeszkodą nie będzie również fakt, że posiada już różnego typu obudowy, bo jak wiadomo kobieta zmienną jest. 



Cała lista inspiracji rzucona na ostatnim zakręcie przed świętami. Polecam wyrobić się z prezentami do końca weekendu, bo później będzie już czyste szaleństwo zakupowe i kupowanie na ostatnią chwilę może skończyć się nietrafionym prezentem, a tego nikt by nie chciał. 
Zainspirowałam Cię? Koniecznie daj o tym znać! 

Prezenty dla mężczyzny. 6 niekosmetycznych propozycji na święta.

12/08/2016

Prezenty dla mężczyzny. 6 niekosmetycznych propozycji na święta.


Ho, Ho, Ho ! Do wigilii zostało zaledwie 16 dni! Świąteczna atmosfera udziela się już chyba wszystkim, a w każdej galerii usłyszymy słynne " Last Christmas .." więc to już ostatni gwizdek na zakup podarunków gwiazdkowych.  Chyba, że czekacie na ostatnią chwilę! Jak co roku prezentuje Wam listę propozycji prezentowych i sama chętnie czytam takie wpisy poszukując inspiracji, gdyż z roku na rok coraz ciężej wpaść na coś oryginalnego i niepowtarzalnego. Dzisiejszy wpis poświęcam w pełni niekosmetycznym propozycjom prezentu dla Niego.  

Zapraszam również na zeszłoroczną listę:





1. ZEGAREK 

Jest to pewna propozycja, która sprawdzi się zarówno dla młodego jak i dojrzałego mężczyzny. Warto zasugerować się stylem ubierania aby dobrać odpowiedni model, można również podpatrzeć jakie zegarki w swojej kolekcji posiada partner aktualnie. Na rynku istnieje ogrom firm, więc może to być prezent na każdą kieszeń bądź drogi firmowy dodatek. 


2.  KARNET / KURS

Jeśli dobrze znasz swojego mężczyznę to napewno wiesz czym się interesuje. Może ucieszyłby się z karnetu na siłownię, ściankę wspinaczkową albo gokarty? Warto przejrzeć również oferty kursów, może okryjesz coś, co mogłoby go zainteresować a dzięki temu rozwinął by swoje umiejętności. 


3. EKSTREMALNE PRZEŻYCIA

Dlaczego by nie zrobić czegoś szalonego, na moment oderwać się od rzeczywistości? Wiele stron oferuje różnego rodzaju ekstremalne atrakcje tj. skok na bungee czy lot w tunelu aerodynamicznym. To z pewnością podniesie nieco adrenalinę, a co więcej możecie skorzystać z tego razem. 


4. GRA KOMPUTEROWA

Opcja dla zapalonych graczy! Jeśli spędzasz z obdarowywanym sporo czasu to nie trudno się zorientować jakie gry lubi. Jeśli jest fanem internetowych rozgrywek lub zapalonym graczem konsoli możesz kupić mu kartę, którą może wymienić na bonusy czy dodatki w ulubionej grze. 

5. GALANTERIA

Jeśli pragniesz obdarować tatę lub kogoś w poważniejszym wieku to zawsze trafionym prezentem będzie męski dodatek. Warto postawić na skórzany pasek czy rękawiczki - z wyborem nie powinno być problemu. Jeśli lepiej znasz gust obdarowywanego możesz pokusić się o zimowy szalik czy elegancki krawat. 

6. ALKOHOL

Nie jest to niegustowny prezent, szczególnie, że nie trudno znaleźć ładnie opakowany alkohol z zestawem szklanek czy karafką. Wbrew pozorom jest to bardzo praktyczny podarunek, który z pewnością ucieszy nie jednego smakosza. 


Mam nadzieję, że nieco was zainspirowałam, choć sama nadal nie mam pomysłu na prezent dla taty, dlatego jeśli stworzyłyście podobną listę na blogu to podrzućcie link - chętnie podpatrzę pomysły. 
Lada dzień pojawi się lista łatwiejsza - z propozycjami prezentu dla niej. 
Do zobaczenia!
Gadżetowo:  Klipsy do ściągania hybryd - hit czy kit?

12/04/2016

Gadżetowo: Klipsy do ściągania hybryd - hit czy kit?

Jakiś czas temu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu blogerek Beauty Flash w Krakowie, gdzie oprócz warsztatów miałam okazję spędzić nieco czasu na targach kosmetycznych LNE, które odbywały się w tym samym miejscu. Tego typu targi to świetne miejsce dla profesjonalistów czy salonów kosmetycznych, jednak dla Nas, zwykłych blogerek to jedynie miejsce na małe zakupy. Wraz z dziewczynami: Magdą oraz Justyną najwięcej czasu spędziłyśmy na chińskim stoisku z niemal wszystkimi rzeczami jakie potrzebne są do tworzenia hybryd. Poprzez naklejki, pilniki, suszarki po różnej maści gadżety. Nie mogłam powstrzymać się, żeby nie zrobić małych zakupów, a wśród nich znalazły się m.in naklejki, które są elementem ostatniego mojego manicure ( szczegóły klik ), jak również bohater dzisiejszego wpisu - zestaw klipsów do usuwania hybryd. 



Na pierwszy rzut oka rzucił mi się ich kolor - cukierkowy róż, którego nie sposób nie przeoczyć, a drugim decydującym aspektem była cena - 10 złotych za komplet 10 klipsów. Uznałam, że chętnie przetestuję dla Was ten gadżet, tym bardziej, że bez problemu kupicie go on-line ( z wysyłką ok 14 złotych ). 
Zacznę od tego, że do tej pory hybrydę ściągałam za pomocą wacików oraz folii aluminiowej, co sprawiało, że cały ten proces był najgorszą częścią noszenia hybryd. Folia zazwyczaj zsuwała się z palców i ciężko było założyć folie na obie dłonie.  



W przypadku klipsów miałam obawy o ich utrzymanie się na palcach, jednak szybko okazało się, że trzymają się zdecydowanie lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić. Nawet próby machania rękoma nie zdołały zrzucić klipsów. Zawiasy chodzą lekko i nie ściskają do bólu palców. Z założeniem klipsów nie miałam większych problemów.  Jedyny minus jaki zauważyłam jest taki, że nasączony acetonem wacik szybciej wysycha niż w przypadku owinięcia go folią.  W przypadku bardziej mocniejszych kolorów, w tym czarny te kilka minut trzymania w klipsie może być za mało. 



Jedynym pomysłem jaki w tej chwili przychodzi mi do głowy to ponowne nasączenie waciku płynem bądź owinięcie wacika folią i dopiero założenie klipsa, co w obydwu przypadkach wiąże się z wydłużeniem czasu ściągania hybryd. 

Klipsy używałam dopiero raz, ale i tak jestem z nich zadowolona i napewno będę używać w przyszłości. Ciekawy, a tym bardziej niedrogi gadżet, na który każdy może sobie pozwolić, a małe mankamenty są zawsze do dopracowania. W mojej ocenie 7/10 ;) 


Jestem ciekawa, w jaki sposób wy ściągacie swoje hybrydy? Słyszałyście o tych klipsach, a może macie inną ciekawą alternatywę? Koniecznie dajcie znać! 



Co nowego w kosmetyczce? - Listopad 2016

12/01/2016

Co nowego w kosmetyczce? - Listopad 2016

Nie wiem jak wam, ale listopad przeleciał mi w oka mgnieniu i nie mogę uwierzyć, że zbliżamy się wielkimi krokami do końca roku. Niebawem nadejdzie czas podsumowań starego roku i postanowień na nowy rok, a tymczasem zapraszam Was na kosmetyczne nowości, czyli moje listopadowe zakupy. 


Zacznę od duetu firmy Vianek, który wygrałam w losowaniu podczas Beauty Flash. W skład zestawu wchodzi żel myjący do twarzy oraz lekka odżywka do włosów


Przyznam się bez bicia, że z firmą Vianek mam do czynienia po raz pierwszy, aczkolwiek pod względem estetycznym kosmetyki prezentują się bardzo schludnie, a co więcej wyglądają na praktyczne w użyciu ze względu na pompkę.  Z tego co mi wiadomo firma jest podmarką Sylveco, którą bardzo cenię więc mam nadzieję, że kosmetyki sprawdzą się w codziennym użyciu. 


Kolejne listopadowe zdobycze to dwie perełki od Inglot, a mianowicie moja ulubiona konturówka Soft Precision  61 oraz niezawodna baza pod cienie Eye Shadow Keeper.  Oba kosmetyki są w moich rękach nie po raz pierwszy i w 100 procentach są godne polecenia. 


Konturówka jest dostępna w wielu kolorach, w tym polecany przez Jessicę Mercedes odcień 74, który również bardzo lubię. Numer 61 idealnie pasuje do mojej ulubionej pomadki HD Matte 16 ( więcej o pomadkach znajdziecie tutaj ) i kto śledzi mnie na instagramie nie raz widział ją na moich ustach. Baza z kolei rewelacyjnie trzyma cienie, brokaty i pigmenty, a do tego podsyca nieco kolory i zapobiega rolowaniu się cienia nawet słabszej jakości. 


W listopadzie po raz pierwszy od dwóch miesięcy odwiedziłam Hebe ( brawo ja! ), aby uzupełnić zapasy najbardziej potrzebnych kosmetyków. W rezultacie w moim koszyku znalazły się tylko dwa produkty: tonik matujący z Bielendy oraz antyperspirant Nivea


W przypadku wyboru toniku szukałam czegoś nowego, a wybór padł przypadkowo. Na pierwszy rzut oka przypadł mi kolor soczystej zieleni, który kojarzy mi się z świeżością i czystością, a tytułowy Ogórek i Limonka poruszyły moje zmysły węchu i wiedziałam, że tonik musi być mój. Z tego wszystkiego nie sprawdziłam, czy są inne produkty z tej serii zapachowej, bo ten odpowiada mi w punkt. Po pierwszych testach jestem zadowolona, pełna recenzja niebawem!
Co do antyperspirantu to przejrzałam wszystkie dostępne produkty po czym wybrałam stress protect, który jako tako mi odpowiada. Nie działa może rewelacyjnie, aczkolwiek porównując go do innych przeze mnie testowanych jest zdecydowanie skuteczniejszy. 

Ostatni, najświeższy i najbardziej udany zakup padł na #blackfriday, kiedy pisałam Wam o kosmetycznych promocjach sama nie mogłam powstrzymać się od zakupów. Podeszłam jednak do sprawy bardzo rozsądnie i kupiłam tylko to co znajdowało się na mojej wish liscie, którą ostatnio Wam pokazywałam: 


Na stronie sklepu SKIN79, wydałam niecałe 100 złotych a w moim koszyku znalazły się trzy mini podkłady, peeling w żelu oraz dwie maseczki. Nie obyło się także bez gratisów. 




Zacznę od kremu BB, który początkowo miał być jeden - pomarańczowy, czyli ten, który miałam już okazję testować. Jednak znalazłam w promocji zestaw trzech mini kremów 7 ml i zdecydowałam się na ich zakup, aby mieć porównanie z pomarańczowym. Pewnie pojawi się takowe na blogu. 
Kolejnym produktem, wcale nie planowanym jest peeling w żelu. Czytałam o nim naprawdę dobre recenzje i od razu przypomniał mi się najlepszy peeling w żelu jaki testowałam ( recenzja Obey Yoru Body klik ). Po pierwszym użyciu jestem zachwycona, ciekawa jestem jak będzie dalej. Spodziewajcie się recenzji;)


Jeśli chodzi o maseczki to zdecydowałam się na zwierzęcą małpkę, która jest typowo nawilżająca oraz na maskę ryżową głęboko oczyszczającą. Obie nie należą do najtańszych, ale mam nadzieję, że będą warte swojej ceny. Jako gratis do zamówienia otrzymałam zestaw miniaturek AragoSpa, w którego skład wchodzi tonik, krem i lotion. Całość idealnie sprawdzi się na podróż. Do zamówienia otrzymałam kilka próbek, które na pewno wykorzystam. 


I tak prezentuje się całość moich listopadowych zakupów. Jestem ciekawa, na którą recenzję najbardziej czekacie. Koniecznie dajcie znać:)
Odżywka Clio przyśpieszająca porost włosów. Kosmetyk, który czyni cuda?

11/29/2016

Odżywka Clio przyśpieszająca porost włosów. Kosmetyk, który czyni cuda?


Puk, puk! Kto tam? Grudzień! 
Lada dzień zacznie się najbardziej magiczny miesiąc w roku, więc zanim pochłonie Nas moc przygotowań świątecznych podsumuję miesiąc poprzedni. W dzisiejszym poście skupię się na pielęgnacji włosów i początkowo miał być to projekt denko ze zbiorową recenzją, jednak pierwszy kosmetyk, który opisałam zasługuje na indywidualny wpis!  Kolejna dawka kosmetyków do włosów, których w ostatnim czasie zużywam na potęgę pojawi się niebawem. 




Bohaterem wpisu jest kosmetyk, w którego rewelacyjne działanie nie pokładałam zbyt wielkich nadziei. Jako, że moje włosy rosną w ślimaczym tempie stosowałam już nie jeden produkt przyśpieszający ich porost, ale jak dobrze wiecie, skutki były marne. Stąd do testów odżywki Clio od Muse Cosmetics podeszłam raczej na luzie. 
Nie robiłam żadnych pomiarów długości włosów przed i po. Nie mierzyłam włosów po tygodniu i nie liczyłam też na niesamowite efekty. Nawet niewiarygodnie wysoka ( jak dla mnie ) cena 240 złotych / 100ml nie czyniła w moich oczach produktu wyjątkowym. Przeznaczenie produktu to nie tylko przyspieszony wzrost włosów, ale również zapobieganie wypadaniu włosów, wzmocnienie ich, zwiększenie objętości fryzury oraz poprawa kondycji skóry głowy.  Całkiem sporo zadań jak na jeden produkt. 
Opakowanie odżywki zasługuje na pochwałę, ponieważ prezentuje się niezwykle ekskluzywnie. Produkt zamknięty jest w kartonowym pudełeczku w czarnym kolorze, powierzchnia pokryta jest złotą czcionką, a od który całość zawiązana jest złotą wstążką. Pod tym względem kosmetyk już mnie uwiódł. 
Sama odżywka jest zamknięta w buteleczce z pompką, konsystencja zaś po wypompowaniu z płynnej zamienia się w lekką piankę w białym kolorze.  Produkt bardzo wydajny, towarzyszył mi bowiem ponad 3 miesiące regularnego stosowania (3 razy w tygodniu ). 




Produkt stosowałam poprzez wtarcie pianki w skórę głowy na całej powierzchni. Kosmetyk nie kleił się i nie wymagał spłukiwania, więc pod tym względem bardzo wygodny w użyciu. 

Co odpowiada za szerokie działanie produktu? 

- kwas oleanowy z liści dziewa oliwnego,
- apigenina - flawonoid z owoców cytrusowych 
- witaminizowany aktywny nośnik witaminy H 

Pełny skład:
Aqua, Sodium Cocoyl Apple Amino Acids, Butylene Glycol, Gluconolactone, Betaine, Glycerin, Polysorbate 80, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Apigenin, Oleanolic Acid, Biotinoyl Tripeptide-1, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose, Sodium Benzoate, Panthenol, Hydrolyzed Silk, Disodium EDTA.




Jak obietnice producenta przekładają się na realia? W mojej ocenie produkt jest ..... absolutnie rewelacyjny! Przede wszystkim spełnił się w tym, do czego był mi potrzebny. Kto mnie śledzi na bieżąco wie jakiej długości były moje włosy kilka miesięcy temu. Nie musiałam robić żadnych pomiarów, żeby dostrzec efekty. Co więcej nie raz w ostatnim czasie usłyszałam: "ależ ci te włosy rosną!". To jest wystarczający dowód na to, że odżywka działa.  Pod względem innych obietnic producenta zauważyłam, że włosy są mocniejsze i mniej wypadają. Przy moich kręconych włosach objętości nigdy mi nie brakowało, więc w tej kwestii się nie wypowiem. Dodać mogę jedynie, że odżywka nie wywołała nieporządanych skutków ubocznych, ani nie podrażniła skóry głowy. Produkt przekonał mnie o tyle bardzo, że na półce w łazience zagościł kolejny egzemplarz. To chyba oczywiste, że ocena to 10/10? 


Kto słyszał o tej odżywce? Ciekawa jestem, czy tylko ja jestem nią tak zachwycona. Koniecznie podzielcie się opinią. 
Niebawem dalsza dawka kosmetyków do włosów! 



Black Friday - przegląd najciekawszych promocji

11/25/2016

Black Friday - przegląd najciekawszych promocji




W związku z tym, że Black Friday, czyli wielkie święto zakupowych wyprzedaży, cieszy się w Polsce z roku na rok co raz to większym zainteresowaniem postanowiłam przybliżyć Wam ciekawe propozycje wyprzedaży, szczególnie tych kosmetycznych, na które dziś warto zwrócić uwagę. Mimo, że święto powinno obowiązywać wyłącznie dzisiaj tj. w piątek 25.11.2016, to wiele sklepów przedłuża swoje promocje do końca tygodnia nazywając to Black Weekend. W Stanach Zjednoczonych czarny piątek rozpoczyna sezon zakupów świątecznych, więc myślę, że i u Nas możemy uznać sezon bożonarodzeniowy za oficjalnie otwarty. Zapraszam na przegląd najciekawszych ofert promocyjnych! 

MAKIJAŻ, PAZNOKCIE, PIELĘGNACJA



W sklepie SKIN79 kupimy do niedzieli wszystko w obniżonej o 20% cenie, promocja obowiązuje również na przecenione produkty. Dodatkowo dla zamówień powyżej 99 zł wysyłka gratis! Zakupy zrobimy tutaj.  

Pamiętacie, jak pokazywałam Wam wish listę na święta, punkt z koreańskimi kosmetykami mogę już odhaczyć :)

Dla przypomnienia: XMAS WISHLIST 2016


NeoNail na tę okazję przygotował sporo promocyjnych ofert, w tym na pełne zestawy już od 149 złotych oraz na pojedyncze kolory oraz wszelkie akcesoria. Pełna oferta tutaj. Oferta wyłącznie on-line.

Semilac do każdego zakupu powyżej 100 złotych jeden lakier z oferty klasycznej gratis. Szczegóły: tutaj. Oferta on-line.


Eveline oferuje -20%  na nieprzecenione produkty w dniach 25-27.11.2016 przy użyciu kodu: blackfriday20 na stronie sklepu tutaj

W Sephorze, zarówno on-line jak i stacjonarnie kupimy perfumy 20% taniej aż do końca tygodnia. Promocja dnia dotyczy zestawów. 

Douglas oferuje -20% na cały asortyment podczas Beauty Friday, czyli promocja obowiązuje wyłącznie dzisiaj, stacjonarnie oraz on-line, Szczegóły: tutaj. 

Na hasło blackfriday kupimy kosmetyki Dr Irena Eris ProVoke tańsze o 25%.  Szczegóły tutaj. Promocja nie dotyczy zestawów oraz produktów przecenionych. 

 W The Body Shop tylko dzisiaj za żel pod prysznic zapłacicie 9,99 zł a za masło do ciała 29,99 zł! Oferta nie obejmuje kolekcji limitowanych. Oferta wyłącznie on-line tutaj. 

SuperPharm ma dla Was weekend mega promocji 1 kosmetyk + 1 kosmetyk za grosz! Oferta bardzo bogata, jednak czeka kilka haczyków i limity zakupowe! Szczegóły znajdziecie tutaj. 

Hebe świętuje tydzień promocji już od wczoraj, codziennie inne marki do makijażu w promocji 1 + 1 za grosz. Szczegóły tutaj. 


UBRANIA, DODATKI, AKCESORIA



Na stronie DaWanda przecenionych jest ok 1000 produktów do -50%, promocja obowiązuje tylko dzisiaj. Szczegóły: tutaj. 

Zalando przygotowało mnóstwo przecenionych produktów, ponadto oferuje -20% przy zakupach powyżej 400 złotych. Więcej informacji tutaj. 

Wittchen oferuje minimum 25% obniżki na cały asortyment w e-sklepie oraz w salonach, dodatkowo przy zakupie min. 2 produktów outletowych naliczany jest dodatkowy rabat 15%. Szczegóły oferty tutaj. 

Sklep internetowy DeeZee obniża ceny o 40% na cały asortyment oraz darmową dostawę dla zamówień za min. 99 zł ! Więcej informacji tutaj!

Na koniec w sklepie Esotiq  -40 % na całą kolekcję, z wyjątkiem perfum oraz  kolekcji AW16 Henderson, wystarczy przy zamówieniu wprowadzić kod: BLACK2016. Wszelkie informacje tutaj. Promocja kończy się dzisiaj!


Bardzo się cieszę, że sporo ofert jest dostępnych on-line, dzięki temu nie wychodząc z domu możemy skorzystać z promocji. Mam nadzieję, że lista pomoże Wam dotrzeć do konkretnych promocji:) Koniecznie dajcie znać na co polujecie? Dajcie się zainspirować! 




ŚWIĄTECZNE ROZDANIE 2016 - SZCZEGÓŁY I REGULAMIN

11/19/2016

ŚWIĄTECZNE ROZDANIE 2016 - SZCZEGÓŁY I REGULAMIN

Świąteczny nastrój udziela mi się coraz bardziej i w związku z tym postanowiłam zorganizować dla Was rozdanie z nagrodą o wartości ponad 150 złotych! Konkurs prowadzony jest na moim fanapage: TUTAJ, a poniżej znajdziecie wszelkie szczegóły! 
W rozdaniu może wziąć udział każdy, kto posiada konto na Facebooku. Warunkiem uczestnictwa w rozdaniu jest polubienie profilu TinaHa oraz udostępnienie grafiki konkursowej na swoim profilu. Dodatkowo można obserwować mój profil na Instagramie - klik. W komentarzu pod zdjęciem należy odpowiedzieć na pytanie: "Dlaczego zima jest najlepszą porą roku na święta?"



Spośród wszystkich przesłanych odpowiedzi zostanie wybrana jedna, najbardziej kreatywna osoba, do której trafi zestaw kosmetyków marki Annabelle Minerals o wartości ponad 150 złotych, w którego skład wchodzą: puder rozświetlający, róż oraz dwa cienie do powiek. 

Zgłoszenia przyjmowane są do 6.12.2016 roku, a wyniki zostaną ogłoszone w okolicy 10 grudnia.  Nagroda nie jest wymienna na gotówkę, a wysyłka odbywa się tylko na terenie PL w przeciągu 14 dni roboczych od ogłoszenia wyników. 

Szczegółowy regulamin:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga http://tinaha.pl/
2. Sponsorem nagrody jest autorka bloga. 
3. Konkurs trwa od 19.11.2016 do 06.12.2016 do godz. 23:59
4. Wyniki zostaną ogłoszone do 4 dni od zakończenia, zwycięzca konkursu ma 3 dni na przesłanie swoich danych teleadresowych. 
5. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski. 
6. Do wygrania jest organizer oraz zestaw kosmetyków  o łącznej wartości ponad  150 złotych.
7. 
Niniejszy konkurs nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19.11.2009r. o grach hazardowych (Dz.U.09.201.1540 z póz. Zm.)


Koniecznie dajcie znać czy skusicie się na udział w konkursie i czy obserwujecie mój blog na bieżąco! :) 

Do usłyszenia - Tina
 MANICURE HYBRYDOWY - DESERT ROSE NEONAIL

11/17/2016

MANICURE HYBRYDOWY - DESERT ROSE NEONAIL




Lakiery hybrydowe podbiły seria milionów kobiet na całym świecie i nie trudno się temu dziwić, gdyż idealnym manicure możemy cieszyć się przez kilka tygodni. Moim paznokciom hybrydy towarzyszą blisko dwa lata i od zawsze robię je w domowym zaciszu ucząc się metodą prób i błędów. Nigdy jednak nie pomyślałam, żeby dzielić się tym tematem na blogu ( gdyż ekspertem nie jestem ;) ), aczkolwiek zauważyłam, że jest on bardzo popularny i chętnie czytany, dlatego postanowiłam, że i ja pokażę swoje pazurki. 
Wspominałam już, że nie jestem mistrzem robótek ręcznych? Więc proszę o taryfę ulgową, gdyż mistrzowskich dzieł sztuki na pazurach nie zaprezentuję. Nie będzie to też żaden tutorial, a raczej prezentacja mojego najnowszego koloru od NeoNail, który podbił moje serce w połączeniu ze zwariowanymi naklejkami. Desert Rose, bo o tym kolorze mowa jest według mnie hitem tej jesieni, uwielbiam ten nudziakowy odcień z nutką różu. W ostatnim czasie bardzo często towarzyszył moim paznokciom, a dzisiaj postanowiłam go nieco ubarwić. 

MANICURE OD A DO Z

Jak każdy manicure hybrydowy zaczynam od przygotowania płytki paznokcia poprzez zmatowienie jej bloczkiem polerskim, następnie przemywam płykę cleanerem. Następnie nakładam minimalną ilość primera bezkwasowego, dla lepszej przyczepności lakierów. Po odczekaniu kilkunastu sekund nakładam pierwszą warstwę - Hard Base i utwardzam w mojej starej lampie UV ok 2 minut. Planuję zmianę lampy na ledową, pisałam o niej w moich świątecznych marzeniach tutaj:





Po bazie czas na kolor, piękny Desert Rose od NeoNail, który już przy pierwszej warstwie daje pełne krycie, jednak ja zawsze nakładam dwie cieniutkie warstwy, od tak dla pewności. Na tym kroku mogłabym przejść do finału czyli nałożyć top, jednak ja postanowiłam mojemu nudziakowi nadać niebo koloru w postaci kolorowych naklejek. Nie chciałam jednak przesadzić, więc nałożyłam je w przypadkowej kombinacji na dwa paznokcie. Uważam, że jest to fajne połączenie klasycznego koloru z nieco zwariowanymi motywami. 



Naklejki nałożyłam na lepką warstwę koloru zaraz po wyciągnięciu z lampy i przykryłam ostatnią warstwą - Hard Top i utwardzam po raz ostatni w lampie. Dzięki wzmocnionemu działaniu topu nie tylko naklejki ale również cały manicure będzie trzymał się jak należy. Na koniec nałożyłam oliwkę na paznokcie, jednak jej opakowanie jest w takim stanie, że strach pokazać. Koniecznie muszę nabyć nową :) 




Nie wiem jak Wam, ale mi bardzo spodobało się takie połączenie, a tym bardziej, że nie jestem mistrzem malunków ręcznych to naklejki zrobiły dobrą robotę. Muszę koniecznie nabyć więcej wzorów, może nie tylko takich zwariowanych. 
Koniecznie dajcie znać, co lubicie nosić na swoich pazurach i jaki kolor jest waszym hitem! 


XMAS WISHLIST 2016

11/15/2016

XMAS WISHLIST 2016




W związku z tym, że miałam już przyjemność usłyszeć piosenkę Last Christmas, która oficjalnie rozpoczyna sezon świąteczny postanowiłam, że i na blogu może pojawić się wpis w klimacie Bożonarodzeniowym. Zakładam, że z początkiem grudnia będzie takich wpisów cała masa, dlatego też lepiej, że zaczęłam świąteczną nagonkę wcześniej. Niebawem pojawią się pomysły prezentów świątecznych dla niej oraz dla niego, a tym czasem dzisiaj prezentuję Wam moją wish listę rzeczy, które na pewno z uśmiechem bym przygarnęła. Taką listę tworzę co roku, tą z poprzedniego możecie zobaczyć tutaj. Mam nadzieję, że moja lista zainspiruje Was do stworzenia własnej, dlatego więc nie przedłużając przechodzę do konkretów. 


1. SKÓRZANA TOREBKA

Ostatnimi czasy mam wielką chrapkę na nową torebkę, bo nic tak nie uszczęśliwia kobiety jak modny dodatek. Zależy mi na tym, aby nie była zbyt duża, a jednak w miarę pojemna. Nie jestem fanką wydawania milionów monet na firmowe torebki, aczkolwiek spodobało mi się kilka modeli od Wittchen i z pewnością byłabym bardzo zadowolona mogąc zaopatrzyć się w jedną z nich. Podobają mi się proste modele, bez zbędnych dodatków w kolorze czerni lub w połączeniu go z bielą. Ceny torebek wahają się w granicach 250-600 złotych, dlatego taki zakup musiałby być dobrze przemyślany. Może sama powinnam zrobić sobie taki prezent?


2. ELEGANCKIE PERFUMY 




Nic tak nie dopełnia kobiety jak idealnie dobrane perfumy. W tym sezonie podobają mi się szczególnie zmysłowe, ale świeże zapachy. Wśród moich typów są Chanel Chance ( ok 250 złotych ), Gucci Guily ( ok 350 złotych ) oraz Gucci Envy Me ( ok 150 złotych ). Z całej trójki tylko Guilty miałam okazję posiadać i byłam pod wrażeniem trwałości perfum i oczywiście zniewalającym zapachem. Czy któryś z tych zapachów znajdę pod choinką? 


3. LAMPA LED 36w



Fanką lakierów hybrydowych jestem nie od dziś, jednak do tej pory utwardzam je w starej lampie UV, którą czas najwyższy wymienić na nową. Co prawda mogłabym kupić tańszą lampę 9W, jednak mi marzy się lampa o większej mocy, która jest już znacznie droższa. W zależności od firmy lampy cenią się od 200 złotych wzwyż i pewnie dlatego nadal pracuję na moim staruszku. Może czas najwyższy to zmienić? 

4. PLANNER





Co roku, zaraz po sylwestrze przychodzi czas postanowień, które niestety w moim przypadku szybko odchodzą w zapomnienie. Niestety często brak systematyczności wpływa na moją motywację, dlatego też dobrze przygotowany planner, w którym mogłabym na bieżąco zapisywać wszelkiego rodzaju wydarzenia, pomysły z pewnością pomógł mi w organizacji bloga.  Na rynku pojawia się coraz więcej rodzai plannerów dostosowanych do potrzeb. Ceny wahają się od 79 złotych wzwyż. 



5. KOREAŃSKIE KOSMETYKI


Chrapkę na kosmetyki Skin79 mam nie od dzisiaj, jednak ze względu na spore kosmetyczne zapasy w moim domu ciągle odkładam zakup na później. Jednak jak wiadomo, najłatwiej kupić kobiecie jakiś kosmetyk w prezencie, bo oczywistym jest fakt, że kobiety kochają kosmetyki. Ja w ostatnim czasie polubiłam kosmetyki koreańskie, a pomarańczowy BB od Skin79 testowałam latem i byłam nim zachwycona, więc chętnie nabyłabym jego pełną wersję (ok 99 złotych ). Maseczki również uwielbiam, a te z motywem zwierzęcym ( cena ok 15 złotych ) wydają się mega słodkim sposobem na pielęgnację i mam nadzieję, że równie skutecznym.

6. SOFTBOX


Światła nigdy nie za wiele, dlatego też mimo, że posiadam już jeden softbox,  poluję na kolejny, tym razem na 4 żarówki. W ten sposób będę mogła idealnie oświetlić produkty, które Wam pokazuję. Właśnie nabyłam namiot bezcieniowy, więc szykujcie się na nową jakość zdjęć, a w połączeniu z nowym światłem będzie petarda. Koszt lampy to ok 140 złotych i jest to niezbędnik dla osób z pasją fotografii czy nagrywających na youtube.



Tak właśnie prezentuje się moja świąteczna lista marzeń. Jestem ciekawa, czy do świąt uda się spełnić choć kilka punktów z mojej listy.
Dajcie koniecznie znać jak to jest u Was, lubicie tworzyć takie listy czy raczej wolicie dać się zaskoczyć? 
KOSMETYKI ZA GROSZE #1 - ŻELE POD PRYSZNIC ISANA

11/09/2016

KOSMETYKI ZA GROSZE #1 - ŻELE POD PRYSZNIC ISANA


Zwykle mówi się, że cena idzie w parze wraz z jakością produktu, co w wielu przypadkach, również kosmetycznych się sprawdza. Nie raz jednak przekonałam się, że za wysoką ceną stoi jedynie ceniona marka i świetnie przeprowadzony marketing.   Jako kosmetyko-maniaczka staram się sięgać po produkty z różnych półek cenowych, testować je i dzielić się z Wami opinią.  Dzisiaj opowiem o kosmetykach, które mimo niskiej ceny chętnie kupuję. Dlaczego? 


Bohaterami dzisiejszego wpisu są żele pod prysznic ISANA, czyli marki, którą z pewnością kojarzycie z Rossmanna i którą z pewnością szybko pomijacie dokonując wyboru podczas zakupów. 
Jakiś czas temu uznałam, że na pewne kategorie produktów nie warto przepłacać i zaczęłam sięgać po produkty tańsze lub jak kto woli, z niżej półki. Czy się zawiodłam? Absolutnie nie!
Przykładem są właśnie żele pod prysznic, które kosztują poniżej 4 złotych za 300 ml, a do wyboru miały całkiem sporą ilość kombinacji zapachowych, więc zapewne każdy znajdzie coś dla siebie.




W mojej małej kolekcji znalazły się takie zapachy jak plumeria, witaminy i jogurt, jeżyna, marakuja z kokosem czy limonka z bazylią. Każdy z zapachów jest inny na swój sposób, ale z pewnością nie raz powrócę do jeżyny, która jest mega świeżym i intensywnym zapachem, oraz witaminy z jogurtem, który pachnie raczej owocowo i słodko.



Żele zamknięte są w bardzo przyjemnych dla oka kolorowych buteleczkach o pojemności 300 ml, dobrze się pienią a zapach utrzymuje się wystarczająco długo. W składzie żeli nie znajdziemy nic niepokojącego, co mogło by wpływać na niską jakość produktu, a więc doszukać się jakichkolwiek minusów jest bardzo ciężko. Produkty są również przebadane dermatologicznie.

Jako, że żele sprawdzają się u mnie rewelacyjnie, a przy tym są w niskiej cenie, to spokojnie mogę sobie pozwolić na zwiększenie mojej kolekcji zapachów o kolejne perełki. Podczas gdy "firmowy" żel pod prysznic reklamowanej marki kosztuje w granicach 12 złotych, to w tym przypadku możemy pozwolić sobie na zakup trzech tańszych żeli.
Kiedyś miałam przyjemność testować żele Cien, marki wewnętrznej Lidla i również byłam bardzo zadowolona, więc z pewnością mogę potwierdzić, że w przypadku żeli pod prysznic nie trzeba wybierać drogich produktów, aby być w pełni zadowolonym.



Myślę, że fajnie będzie stworzyć całą serię wpisów o kosmetykach, które mimo niskiej ceny nie są gorsze od innych. Chętnie przeczytam Wasze propozycje tanich kosmetyków, które Wam się sprawdziły! :)

PRODUKTY DO CODZIENNEJ PIELĘGNACJI - DUET Z HYDRO-ALGAMI RÓŻOWYMI AA

10/31/2016

PRODUKTY DO CODZIENNEJ PIELĘGNACJI - DUET Z HYDRO-ALGAMI RÓŻOWYMI AA






Pewnie jak każda z Was nie wyobrażam sobie nałożenia makijażu bez wcześniejszego przygotowania skóry twarzy. Mój codzienny rytuał pielęgnacyjny ze względu na brak czasu jest raczej uproszczony. Zazwyczaj myję twarz żelem, oczyszczam ją tonikiem i nakładam lekki krem jako bazę pod makijaż. 
Dzisiaj chcę opowiedzieć Wam o dwóch produktach, które od pewnego czasu towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji. Bohaterami są dwa produkty marki AA z hydro-algami różowymi - żel do mycia twarzy oraz lekki krem na dzień. Rzadko zdarza mi się używać kilku kosmetyków z jednej serii w danym czasie, a w tym przypadku okazało się to czystym przypadkiem. 

AA HYDRO-ALGI RÓŻOWE, ŻEL NAWILŻAJĄCY



Zacznę od żelu do mycia twarzy, który choć jest nieco krócej w użyciu bardzo przypadł mi do gustu. Pierwsze co rzuca się w oczy to wygodna w użyciu biała tubka produktu z dodatkiem różowych elementów. Prezentuje się niezwykle elegancko, no i praktycznie rzecz jasna. 
Sam żel, również koloru jasno różowego jest bardzo gęsty i ma piękny zapach. ( Uwierzcie, że wchodząc do łazienki nie mogę doczekać się kiedy pochłonę ten zapach ! ) Gęsta konsystencja z pewnością sprawia, że produkt jest bardziej wydajny.
Wbrew pozorom bardzo cieszy mnie fakt, że żel nie bardzo chce się pienić, ponieważ z doświadczenia wiem, że dzięki temu nie wysusza przesadnie skóry. Osobiście nie potrzebuję pieniącej się konsystencji, aby mieć pewność, że skóra jest odpowiednio oczyszczona. 
W składzie oprócz tytułowych hydro alg różowych, które rewelacyjnie oczyszczają z toksyn i wygładzają skórę, znajdziemy także koktajl cukrowy niwelujący zmęczenie skóry, a także Hydro-Derm System 24H - kompleks zapewniający natychmiastowe nawilżenie skóry oraz zapobiegający utracie wody. Produkt testowany dermatologicznie nadaje się do skóry suchej i normalnej, 


W mojej ocenie żel zasługuje na mocne 9/10, ze względu na skład, zapach i to jak moja skóra go uwielbia. 



AA HYDRO-ALGI KREM NAWILŻAJĄCO-KORYGUJĄCY  


Krem, który na samym wstępie zasługuje za plusa, ze względu na wydajność zamknięty jest w słoiczku 50ml w kolorystyce typowej dla całej serii. Konsystencja kremu jest bardzo delikatna, lekka. Szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy.  Zapach bardzo delikatny, choć już nie tak cudowny jak w przypadku żelu. Dużym plusem jest z pewnością fakt, że krem świetnie nadaje się jako baza pod makijaż. Dodatkowym atutem jest fakt, że regularne stosowanie kremu zapewnia delikatnie wyrównanie kolorytu skóry, co zauważyłam u siebie.
W składzie oprócz alg różowych znajdziemy takie składniki aktywne jak olejek z awokado - bogaty w witaminy A,C,E czy hydromanin ( kompleks zapewniający natychmiastowe nawilżenie ). Za wyrównanie kolorytu skóry odpowiada cząsteczka Light-Tech, która dodatkowo delikatnie rozświetla skórę. 

Krem zasługuje na moją rekomendację, przede wszystkim dlatego, że świetnie nadaje się pod makijaż, nie jest ciężki i jego cena jest bardzo przystępna, oceniam więc na 7/10


Każdy z produktów ma swoje wyjątkowe cechy, które go wyróżniają i za które bardzo każdy z nich polubiłam. Łączenie tych dwóch kosmetyków w codziennej pielęgnacji z pewnością przyniesie jeszcze wiele korzyści dla mojej skóry. O tym jestem pewna i z czystym sercem polecam Wam tą serię, a ja chętnie przetestuję również wersję z algami błękitnymi. 

Lubicie używać całych serii produktów danej marki? Uważacie, że efekt jest lepszy niż przy użyciu pojedynczych kosmetyków? Jestem ciekawa waszej opinii!