5/31/2018 0

RESIBO - SERUM NATURALNIE WYGŁADZAJĄCE: RECENZJA, ANALIZA SKŁADU

Kosmetyki do pielęgnacji to temat, który zdecydowanie dominuje na moim blogu i choć uwielbiam o nich pisać, to niestety do przygotowania rzetelnej recenzji potrzebne jest sporo czasu na testy. Warto jednak czekać na efekty, bo kupowanie w ciemno produktów może okazać się stratą pieniędzy. Rynek kosmetyczny idzie jednak w dobrą stronę, a kosmetyki o naturalnym składzie stają się coraz bardziej powszechne i dostępne, dlatego moje wymagania odnośnie produktów są coraz większe. Kilka miesięcy temu do swojej codziennej pielęgnacji dołączyłam serum i długo nie musiałam szukać, aby trafić na absolutną perełkę w tej kategorii.


Resibo będące Polską marką kosmetyków naturalnych wyróżnia się nie tylko dobrymi i egzotycznymi składami, ale niebanalną, wręcz nieszablonową szatą graficzną. Opakowania produktów są spójne i mocno przemyślane, a także przyjemne dla oka. Każdy z produktów zapakowany jest w kartonową tubę, która swym wyglądem i strukturą nawiązuje do natury. 




Firma intrygowała mnie od dawna i skuszona pozytywnymi opiniami zdecydowałam się na kilka produktów, w tym serum naturalnie wygładzające, które kryje w sobie aż 99% naturalnych składników. Nie ukrywam, że ze względu na dość wysoką cenę ( 129 złotych ) miałam wobec niego dość wygórowane oczekiwania.  



Dużą uwagę zwracam na naturalność kosmetyków, więc warto przyjrzeć się składowi:

- Prunus Amygdalus Dulcis Oil ( olej ze słodkich migdałów )
- Vitis Vinifera Seed Oil ( olej z pestek winogron ) 
Sclerocarya Birrea Seed Oil ( olej marula )
- Squalane, Mauritia Flexuosa Fruit Oil ( skwalan roślinny, emolient )
- Borago Officinalis Seed Oil ( olej z ogórecznika lekarskiego ) 
- Caprylic/Capric Triglyceride ( emolient )
- Ascorbyl Tetraisopalmitate ( syntetyczna pochodna witaminy C )
- Tocopherol ( witamina E )
Lavandula Stoechas Extract ( ekstrakt z lawendy motylej )
- Pistacia Lentiscus Gum ( drogocenna żywica z wyspy Chios )
- Parfum ( substancja zapachowa )
- Linalool, Geraniol ( składniki substancji zapachowej, mogą uczulać )

I to właśnie lubię, krótki i treściwy skład i co najważniejsze zgodnie z obietnicą producenta bardzo naturalny. Zawarte w serum olejki mają bardzo szerokie spektrum działania, więc warto produktem się zainteresować. 



WYGLĄD, KONSYSTENCJA, ZAPACH

Serum zamknięte jest w szklany flakon o pojemności 30 ml z bardzo precyzyjną pipetą ułatwiającą aplikacje produktu. Jej konstrukcja jest bardzo przemyślana, gdyż napełnia się do połowy, a produkt nie wypływa z niej bez naszej ingerencji. Swoim wyglądem nawiązuje do opakowania, wszystko razem tworzy estetyczną jedność w bardzo stonowanej kolorystyce.  Konsystencja jest płynna i powiedziałabym "tłusta", bo jak widać po składzie serum to w dużej mierze miks wartościowych i dość egzotycznych olejków. Kolor jest delikatnie żółty, przypominający zwykły olej. Zapach należy do tych naturalnych bądź jak kto woli roślinnych, ale w żaden sposób nie drażniących czy zbyt męczących. Przy dłuższym stosowaniu nie zwracam na niego większej uwagi. Nie wyczuwam żadnych sztucznych aromatów co zdecydowanie jest zaletą. 



DZIAŁANIE I EFEKTY

Produkt jest niesamowicie wydajny, zaledwie kilka kropel w zupełności wystarczy na aplikację całej twarzy, szyi i dekoltu ( warto aplikować je nie tylko na buzię! ). Nie każdemu przypadnie do gustu fakt, że serum potrzebuje sporo czasu na wchłonięcie i pozostawia lekko lepką warstwę. Sama należę do osób, które lubią kiedy wszystko dzieje się szybko, jednak w przypadku tego olejku uwielbiam ten czas oczekiwania. Mam wrażenie, że siedzę z wchłaniającą się maseczką. Rano niestety nie mam aż tyle czasu, więc serum stosuję wyłącznie na wieczór - często odpuszczając już kolejny krok w postaci kremu. Produkt natychmiast daje tak rewelacyjne uczucie nawilżenia, że dodatkowe kosmetyki są po prostu zbędne. 

Na zauważalne efekty stosowania serum trzeba nieco poczekać, nic nie dzieje się od razu. Co prawda zaraz po aplikacji czuję mocną dawkę nawilżenia, ale aby móc w pełni ocenić działanie kosmetyku potrzebne jest minimum 3 tygodnie regularnego stosowania. Po tym czasie zauważyłam, że cera jest bardziej miękka, zdecydowanie gładsza i  sprężysta oraz miła w dotyku, a także po prostu wygląda lepiej. Dodam również, że moja cera przetłuszcza się w strefie T oraz jest przesuszona na policzkach. Serum nie uczuliło mnie, ani nie zapchało moich porów. 



CZY WARTO KUPIĆ SERUM RESIBO?

Początkowo wysoka cena zniechęca do zakupu, ale biorąc pod uwagę skład produktu i jego niesamowitą wydajność uważam, że jest do dobra inwestycja dla naszej cery. Producent obiecuje naprawdę wiele i w pełni się z nim zgadzam. Serum zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie i rewelacyjnie działa na moją cerę. Szata graficzna produktu to po prostu bajka i zachwycam się nią przy każdym użyciu. Serum gościu u mnie od półtorej miesiąca a zużycie jest na poziomie 20% ( dodatkowo odlałam kilka ml mojej mamie na wypróbowanie ). Z czystym sumieniem polecam zakup serum, a sama ochoczo sięgnę po inne kosmetyki Resibo. 


MOJE ODKRYCIE: Kiedy nie mam zbyt wiele czasu na wieczorną pielęgnację łączę na dłoni serum z kremem na noc i taką mieszankę nakładam na twarz, a całość wchłania się zdecydowanie szybciej.

Warto dodać, że serum to kosmetyk oparty głównie na olejach, więc bardzo ważne jest oczyszczanie i regularne złuszczanie naskórka. Inaczej możliwe jest uczucie pogorszenia stanu cery. Pamiętajcie, że pielęgnacja to nie tylko pojedyncze kosmetyki, ale kilka ważnych etapów bez których żaden, nawet najdroższy kosmetyk nie zdziała cudu. 


Znacie markę Resibo i jej produkty?







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz