Zarabianie na blogu - gdzie szukać ofert współpracy?

2/18/2019

Zarabianie na blogu - gdzie szukać ofert współpracy?

Zarabianie na blogu to u wielu blogerów nadal temat tabu i myślę, że choć większość z internetowych twórców chciałaby mieć korzyści ze swojej działaności to jednak nadal nie wie jak się za to zabrać. Często zastanawiają się czy to już dobry moment na nawiązanie współpracy z marką albo zastanawiają się jak wycenić swoją pracę. Blogując od niemal 6 lat doskonale wiem, że zarabianie na blogu jest możliwe dlatego postanowiłam podzielić się z Wami serią wpisów w tym temacie. Na początek postanowiłam opowiedzieć nieco o platformach umożliwiających nawiązanie kontaktu z markami poprzez odpowiedź na konkretne oferty. Oczywiście najlepszą formą współpracy jest ta, kiedy to firma wychodzi z propozycją skierowaną konkretnie do danego blogera. Otwarty nabór na reklamowe działania jest idealny dla tych, którzy takich ofert jeszcze nie otrzymują bądź nie są gotowi aby samemu wyjść z propozycją. 

JAK ZARABIAĆ NA  BLOGU?




1. REACHABLOGGER

Jest to platforma, w której zarejestrowana jestem od niemal samych początków jej istnienia czyli ładnych kilka lat. Pojawia się tam kilka ofert dziennie, z różnych kategorii tematycznych. Często są to propozycje bardzo nisko budżetowe bądź na zasadzie barteru. Serwis pobiera 15% prowizji z wynagrodzenia blogera, a rozliczenie odbywa się poprzez umowę i rachunek. Firmy mają także wgląd w katalog zarejestrowanych na platformie blogów i mogą przesyłać bezpośrednią ofertę do konkretnych influencerów. Na swoim koncie mam ponad 30 zrealizowanych kampanii zarówno blogowych jak i na instagramie czy youtube. Po wykonaniu zlecenia i akceptacji przez klienta pieniądze od razu są gotowe do wypłaty.


2. WHITEPRESS 

Druga z większych platform umożliwiających nawiązanie współpracy na blogu czy innych kanałach social media. Plusem serwisu jest całkiem niezłe wsparcie techniczne, zaś minusem fakt, że trzeba samemu rozliczyć się z zarobionych pieniędzy co może okazać się nieco skomplikowanie. W tym przypadku prowizja pobierana jest od reklamodawców. Choć pojawia się całkiem sporo ofert współpracy, niewiele dochodzi do skutku. Na swoim koncie mam w granicy 10 zakończonych kampanii. Po wykonaniu zlecenia i akceptacji przez klienta pieniądze od razu są gotowe do wypłaty.



3. BRANDBUDDIES

Platforma, której działania nadal nie do końca rozumiem. Pojawia się tam wiele ofert płatnych oraz barterowych skierowanych głównie do użytkowników Instagrama. Zgłoszenie się do danej kampanii kosztuje "wirtualne żółwiki", które możecie otrzymać ( np. za udział w kampanii ) lub... kupić, a więc jeśli często zgłaszacie swój udział bez skutku w końcu zmuszeni jesteście zapłacić za kolejne żółwiki niezbędne do zgłoszeń. Osobiście zaliczyłam tam trzy współprace, więc doświadczenie mam raczej średnie. 


KONIECZNIE PRZECZYTAJ: JAK ZOSTAĆ TESTEREM I DOSTAWAĆ PRODUKTY ZA DARMO?


4. INDAHASH

Jest to aplikacja oferująca kampanie na Instagramie oraz Facebooku ( z naciskiem na to pierwsze ). Stawka ustalana jest odgórnie, więc od razu wiesz na ile wyceniany jest twój profil. Są również oferty barterowe bądź zniżki i niestety tych drugich jest coraz więcej. W skrócie. otrzymujesz zniżkę za produkt w zamian za jego prezentację na swoim kanale SM. W mojej ocenie to poniżej barteru, chyba że wskoczy zniżka na najnowszego Iphone. Mam tu zrealizowanych kilka płatnych kampanii i całość odbywa się na bardzo jasnych warunkach. 



5. SOCIALTAG

Na tym portalu jestem zarejestrowana najkrócej i mam najgorsze doświadczenia. Choć pojawia się całkiem sporo ciekawych kampanii, to udało mi się zaliczyć tylko jedną...a na wynagrodzenie czekam już drugi miesiąc. Podobnie jak przy poprzedniku, z góry jest wyliczona stawka, którą można otrzymać za każdą kampanię. W chwili obecnej jest to kwota brutto, więc trzeba odliczyć VAT. 

6. FAMESHOP

Zwany sklepem dla Influencerów, czyli oferujący produkt za zdjęcie na Instagramie. Pojawia się tu sporo różnorodnych ofert, a warunkiem udziału jest posiadanie publicznego profilu, którego obserwuje minimum 5000 osób.  Od czasu do czasu tam zaglądam, zgłaszam się do różnych akcji choć nie jestem zwolenniczką współprac na zasadzie barteru. 

Pojawia się coraz więcej nowych " raczkujących " portali, z którymi jeszcze nie miałam przyjemności współpracować jak np. Alimero czy DDOB. 


Dróg do podjęcia współpracy z markami jest całkiem sporo, choć całkiem inaczej jest w przypadku bezpośredniego kontaktu z daną firmą czy agencją. Wówczas wynegocjowanie lepszych warunków jest zwyczajnie prostsze. Warto jednak zapoznać się z powyższymi platformami, które z pewnością pozwolą Wam nabrać doświadczenia i przyjrzeć się jak to wszystko wygląda w praktyce. 

Jestem ciekawa czy czytające mnie osoby, to również blogerzy, a jeśli tak to czy w swojej blogowej karierze zaliczyliście już pierwsza płatną kampanię?
Jak rozpoznać podróbkę paletki Huda Beauty?

2/09/2019

Jak rozpoznać podróbkę paletki Huda Beauty?

Zakupy w Internecie to czysta przyjemność i wygoda, jednak w przypadku markowych produktów trzeba niezwykle uważać aby nie zostać oszukanym. Często naprawdę ciężko odróżnić oryginał od repliki, dlatego w dzisiejszym wpisie chce pokazać Wam w jaki sposób możecie rozpoznać podrobioną paletkę marki Huda Beauty. Ciekawa jestem, czy patrząc na poniższe zdjęcie jesteście w stanie rozpoznać oryginał? 



1. ŹRÓDŁO ZAKUPU 

Pierwsza i najbardziej oczywista zasada, jednak część kupujących popełnia ten błąd. Decydując się na zakup paletki, nie tylko od Huda Beauty ale również innych drogich marek warto wybrać autoryzowanego sprzedawce. W Polsce marka dostępna jest na wyłączność w Sephorze, choć ja osobiście swoją paletę zamawiałam na Cult Beauty.  Czas oczekiwania jest nieco dłuższy, ale pod względem cenowym jest korzystniej. Coś za coś. Zdecydowanie nie polecam zakupu paletki na portalach typu allegro czy olx. No chyba, że używaną z paragonem. 



2. PODEJRZANIE NISKA CENA 

Kupując online lubimy oszczędzać, wiec szukamy najlepszych okazji cenowych. Sama staram się korzystać z wszelkich rabatów, ale kiedy widzę podejrzanie niską cenę zapala mi się czerwona lampka. Tobie również powinna! Podobnie jak już wspomniałam w poprzednim punkcie, na allegro znajdziecie pełno produktów Huda w śmiesznie niskich cenach - są to podróbki sprowadzane z Aliexpress. Sama na potrzeby tego wpisu sprowadziłam z Chin paletę Amethyst Obssesions. ( nie podlinkuję Wam jej ). 



3. WYGLĄD OPAKOWANIA

Choć na pierwszy rzut oka paletki wyglądają podobnie, to jednak różni je kilka detali. Mimo że napisy są całkiem dobrze odwzorowane to grafika już niekoniecznie. Niektóre elementy znajdujące się na wierzchu powinny być błyszczące, a sprawiają jedynie wrażenie brokatowych. Palety zamykane są na magnes, jednak w przypadku podróbki od razu w oczy rzuca się jego umiejscowienie, podczas gdy w oryginalnej palecie jest on nie widoczny. 

Po lewej podróbka, po prawej oryginał 

4. KOLORY I PIGMENTACJA 

Co prawda porównuję dwie różne kolorystycznie palety, jednak wpisując w grafice Google nazwę palety znajdziecie zdjęcia kolorów i różnicę widać od razu. W oryginalnej palecie Amethyst kolory są dość stonowane, a w podróbce bardziej intensywne, co jednak nie przekłada się na pigmentację. Aby zrobić swatche naprawdę musiałam wykazać się siłą i kilka razy potrzeć palcem po danym kolorze, aby na ręce było go dobrze widać. Przy oryginalnej palecie nie ma z tym najmniejszego problemu, gdyż wystarczy delikatne muśniecie aby wydobyć pełnię koloru. Ogromną różnicę widać przy foliowych cieniach, które w przypadku podróby wyglądają na tandetnie brokatowe. 



5. TYŁ OPAKOWANIA, KOD KRESKOWY 

Choć treść w przypadku obu paletek jest identyczna to jednak widać różnice w czcionkach, układzie tekstu. Na oryginalnej palecie wszystkie napisy są umieszczone na naklejce, zaś w przypadku podróbki całość jest nadrukowana na opakowaniu. Warto przyjrzeć się dodatkowemu kodowaniu, którego brakuje na podrobionej palecie. 



Nie wiem, czy wiedzieliście ale skanując kod kreskowy powinniście przejść na stronę danego produktu, zaś wpisując go w google w wyniku wyszukiwania otrzymać dany produkt jak na tacy. Tak dzieje się w przypadku oryginalnego produktu. Przy replice widać, że ktoś próbował zrobić to dobrze, bo przekierowuje nas na stronę Hudy jednak do całkiem innego kosmetyków. Podejrzewam, że ten sam kod kreskowy znajduje się na wielu produktach. 



Oczywistym jest fakt, że najbezpieczniej kupywać nowe produkty z autoryzowanych sklepów. Zdaję sobie jednak sprawę, że czasem może zdarzyć się okazja, np. ktoś wystawił używaną paletę na Allegro. Sama czasem sprzedaje kosmetyki, które kupuję wyłącznie do testów. Kupując paletę Huda z niepewnego źródła możecie sprawdzić jej oryginalność za pomocą powyższych wskazówek. Mam nadzieję, że post okaże się dla Was pomocny. Jeśli macie ochotę, abym stworzyła podobny wpis odnośnie innych produktów to koniecznie dajcie znać!





Czy warto zainwestować w odkurzacz hybrydowy?

1/30/2019

Czy warto zainwestować w odkurzacz hybrydowy?

Odkąd zostałam mamą w moim życiu zaszło wiele zmian. Musiałam przystosować się do nowego trybu życia oraz do nowych obowiązków. Mogłoby się wydawać, że skoro nie pracuję, to mam mnóstwo czasu na domowe czynności i na rozwijanie swoich pasji. Niestety prawda jest taka, że opieka nad synkiem to syzyfowa praca. Jak tylko uda mi się zrobić porządek to zaraz mój łobuz z powrotem narozrabia. Gdy w końcu przychodzi czas na drzemkę to ja zamiast odpoczywać ... znowu sprzątam. Całe szczęście od kilku tygodni mam pomocnika, który sporą część roboty wykonuje za mnie! Czas przedstawić Wam najlepszego przyjaciela perfekcyjnej Pani domu - odkurzacz hybrydowy Grey. 



MAMIBOT - HYBRYDOWY ROBOT SPRZĄTAJACY GREY

CZY TO SPRZĘT DLA MNIE?

Z pewnością wiele z Was zastanawia się - czy to sprzęt odpowiedni dla mnie? Myślę, że po przeczytaniu tego wpisu będziecie znały odpowiedź. Ja również początkowo miałam obawy - czy samojedny odkurzacz sprawdzi się w moim mieszkaniu, w którym nie brakuje leżących na podłodze kloców, a na 56 metrowej przestrzeni jest sporo zakamarków. Już sobie wyobrażałam, jak odkurzacz jeździ w kółko tracąc orientację przez rozrzucone zabawki Franciszka. Nic bardziej mylnego. Odkurzacz Grey ma funkcję mapowania, dzięki czemu doskonale zna układ mojego mieszkania i wie, które miejsca już odwiedził, a gdzie trzeba jeszcze posprzątać. Korzystając z dedykowanej aplikacji WeBack mogę podglądać na jakim etapie pracy jest Grey oraz zmieniać ustawienia. Ponadto mam możliwość planowania sprzątania oraz uruchomienia urządzenia nawet będąc poza domem. Sprzętem kierować mogę również tradycyjnie - przy użyciu pilota dołączonego do zestawu. Grey doskonale radzi sobie zarówno na panelach jak i kafelkach, a progi między pomieszczeniami nie stanowią dla niego problemu. Co więcej jest na tyle cichy, że bez problemu może pracować kiedy Franciszek śpi.



Gdybym miała porównać go do innego sprzętu, który jest u mnie absolutnie niezbędny to była by to zmywarka. Dlaczego? Kiedy mamy dwa, trzy talerze do umycia, to spokojnie można zrobić to ręcznie, ale kiedy przychodzi do zmycia całej stołowej zastawy i jeszcze kilku garnków to zmywarka jest nieocenioną pomocą. Podobnie jest w przypadku odkurzacza samojezdnego - gdy do sprzątnięcia jest rozsypany cukier to łapiemy za miotłę, ale gdy trzeba ogarnąć całe mieszkanie to w ruch idzie sprzęt, który zrobi to za nas.


GREY TO COŚ WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁY ODKURZACZ

Należę do osób, które z odkurzaniem nie mają większych problemów, jednak kiedy przychodzi czas na mycie podłóg to szukam miliona wymówek aby tego nie robić. Niestety przy małym dziecku oraz psie to czynność, którą trzeba wykonywać niemal codziennie. Całe szczęście Grey będący odkurzaczem hybrydowym łączy funkcje odkurzania oraz mycia i wykonuje je...jednocześnie! Dzięki temu jego praca jest maksymalnie wydajna, a ja mam oszczędzam sporo czasu ( i nerwów ). Mogę leżeć na kanapie pracując na komputerze i obserwować postępy sprzątania.  Odkurzacz na jednym ładowaniu może pracować do 120 minut, a jeden napełniony pojemnik z wodą pozwoli na umycie ok. 100m2 podłogi. Patrzenie na to jak pracuje to czysta przyjemność.


MAMIBOT GREY - DESIGN, CENA, DOSTĘPNOŚĆ


Jestem osobą, która szczególnie zwraca uwagę na detale, więc nie mogę wspomnieć o designie odkurzacza Grey - jest on wykonany ze świetnej jakości materiałów, a kolorystyka utrzymana w szarościach co doskonale wpasowuje się w moje wnętrza. Stacja dokująca jest niewielkich rozmiarów i wraz z odkurzaczem mieszczą się pod pufą, która stoi w przedpokoju. Dzięki temu ani mój synek, ani pies nie interesują się sprzętem zbyt intensywnie. Nie jestem specem od technicznych aspektów tego typu sprzętów, więc odsyłam Was na stronę producenta Mamibot, gdzie znajdziecie wszelkie niezbędne informacje, a także możecie kupić Grey'a ( także na raty ).  Dodatkowo wpisując przy zamówieniu kod TINAHA otrzymacie dodatkowy rabat!



Muszę przyznać, że nigdy bym nie pomyślała, że będę tak mocno zachwycona tego typu sprzętem, szczególnie, że ceny podobnych odkurzaczy konkurencyjnych marek przyprawiają o zawrót głowy. Grey kosztuje niecałe 1500 złotych, co dla jednych może być nadal sporo, ale w mojej opinii to doskonała inwestycja, a przyjemność "nie sprzątania" jest warta każdej złotówki.


Jestem ciekawa Waszej opinii na temat tak zaawansowanych technologicznie rozwiązań w domowym zaciszu - jesteście na tak, czy wolicie tradycyjne rozwiązania?





JAK OGARNĄĆ BLOGA POD KĄTEM SEO?

1/26/2019

JAK OGARNĄĆ BLOGA POD KĄTEM SEO?

Nowy rok jest doskonałym pretekstem, aby coś w swoim życiu zmienić. Jedni podchodzą do tego bardzo sceptycznie, inni zaś tworzą niekończące się listy postanowień, o których zapominają po kilku tygodniach. Ja całkiem niedawno uświadomiłam sobie kilka ważnych kwestii, wytknęłam błędy i zamieniłam marzenia na cel, do którego zmierzam. Po raz pierwszy stworzyłam moją checklistę na nowy rok. Specjalnie napisałam o tym na blogu, aby później było mi wstyd, gdybym zwyczajnie olała sprawę. Jednym z moich postanowień jest doskonalenie siebie. Nie wierzę, że to mówię, ale chcę po prostu się uczyć. 





Ten rok zaczął się dobrze, a realizacja postanowień noworocznych idzie mi naprawdę nieźle. Kilka podróży już zarezerwowanych, a najbliższa już za 5 dni! Zdecydowałam się także zainwestować w wiedzę, a najwygodniejszą dla mnie formą są szkolenia online. Dzięki temu mogę uczyć się w dowolnym miejscu o dowolnej porze - pod warunkiem dostępu do Internetu. Będąc mamą naprawdę doceniam taką formę kursów, gdyż siedząc bez makijażu i w potarganych włosach mogę doskonalić swoje umiejętności. 

Na swoim koncie mam już ukończony kurs marketingu online, co z pewnością przyczyni się do realizacji moich zawodowych planów.  Niestety przydarzył mi się również przykry incydent związany ze szkoleniami. Trafiłam bowiem na kompletnie nieprofesjonalnego i wygadującego brednie "mentora", którego rady dotyczące rozwoju Instagrama były wręcz skandaliczne. ( więcej na ten temat znajdziecie w wyróżnionych stories na moim profilu
Popełniłam tutaj klasyczny błąd - zaufałam bajecznie brzmiącej reklamie i nawet brak opinii na temat szkolenia nie zapalił w mojej głowie czerwonej lampki. Tak czy inaczej była to dla mnie lekcja, niestety bardzo kosztowna lekcja. 


GDZIE ZNALEŹĆ DOBRY KURS SEO?


Mądrzejsza o doświadczenie skupiłam się na tym, aby znaleźć taką platformę szkoleniową, na której nie reklama a opinie o danym kursie przekonają mnie o zakupie. Tym sposobem trafiłam na udemy.com, gdzie dostępnych jest blisko 100 000 szkoleń online, a dostęp do kursu jest nieograniczony w czasie. Tematyka jest tak szeroka, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. 
Mój wybór padł na szkolenie z SEO, które dotychczas było dla mnie czarną magią, a teraz zaczynam rozumieć co, jak i dlaczego. Po ukończeniu kursu ( jestem w trakcie ) mam nadzieję lepiej zrozumieć pozycjonowanie stron i zoptymalizować stronę pod kątem wyszukiwarek internetowych. Jeszcze jakiś czas temu kompletnie nie zwróciłabym uwagi na to jak piszę, jakich słów używam i jak to wpływa na widoczność mojego bloga w Google. Teraz wszystko nabiera sensu, a ja powoli wprowadzam zmiany, dzięki którym będę mogła dotrzeć do jeszcze szerszej publiczności. 



Jeśli prowadzicie swojego bloga i traktujecie to całkiem na poważnie, to wiedza z zakresu SEO jest absolutnie niezbędna. Uwielbiam polecać Wam produkty bądź usługi przy okazji mając dla Was prezent! Będąc moimi czytelnikami, możecie skorzystać z naprawdę sporej obniżki nie tylko na kurs SEO, ale po przejściu na stronę główną także na wiele innych kategorii tematycznych. Może interesują Was podstawy fotografii, chcecie rozwinąć umiejętności pracy w Excelu lub udoskonalić język obcy. Ceny kursów zaczynają się od 34,99 złotych więc niewielkim nakładem finansowym inwestujecie w swój rozwój. Enjoy! 


Jestem ciekawa, jaka tematyka kursów jest dla Was interesująca? 




I LOVE BOX - czy nowe pudełko kosmetyczne jest warte zakupu?

1/21/2019

I LOVE BOX - czy nowe pudełko kosmetyczne jest warte zakupu?


Wchodząc z założenia, że każda kobieta uwielbia zarówno kosmetyki jak i niespodzianki ( osobiście nie znam takiej, która nie lubi ) to nic dziwnego, że jest popyt na boxy kosmetyczne. Z jednej strony to spora oszczędność, bo wartość zazwyczaj znacznie przekracza cenę pudełka to jeszcze ten dreszczyk emocji kiedy kurier dostarcza naszą paczuszkę. Niestety mam wrażenie, że będące na topie niegdyś pudełka zrobiły się ... zwyczajnie przeciętne. Nie wiem czy to przez brak pomysłów czy po prostu marki osiadły na laurach. Długo czekałam, aż na pudełkowym rynku pojawi się świeża krew, coś co przywróci moją miłość do boxów kosmetycznych. No i w końcu nadeszła ta chwila...




I LOVE BOX: Z MIŁOŚCI DO KOSMETYKÓW


Pudełko będące częścią marki I love ... cosmetics pojawiło się na rynku tuż przed świętami. W ofercie znalazły się dwie wersje boxa: standard za 69,99 zł oraz premium za 89,99 zł. Co najważniejsze - aby zachować najwyższą jakość zawartości, I love box będzie dostępny raz na kwartał ( + edycje specjalne ). Myślę, że to doskonały pomysł, ponieważ spokojnie można zużyć zawartość jednej edycji zanim pojawi się kolejna i nie ma problemu z niepotrzebnym nagromadzeniem się kosmetyków, a po drugie przyjemność z oczekiwania na kolejne pudełko jest większa.


Grafika pochodzi z fanpage I Love Box

MOCNE WEJŚCIE NA RYNEK


Marka I love Box miała całkiem dobre wejście na rynek, bo pierwsze pudełko było świetnie ukierunkowane na dzielenie się. W boxie znalazły się dwa zestawy prezentowe: duży i mały, świeca w ubranku ( co także było gotowym prezentem ) a także kula do kąpieli i całkowita nowość - produkt marki Spongelle - gąbka nasączona mydełkiem o właściwościach pielęgnacyjnych. Firma niebawem pojawi się na półkach drogerii Douglas i z przyjemnością będę przyglądać się kolejnym jej produktom. Gąbeczka w pudełku miała swoją przed premierę! Jestem niezwykle ciekawa nadchodzącej edycji - gdyż zapowiada się naprawdę nieźle! Sprzedaż walentynkowej edycji wystartowała 10 stycznia, a już kilka dni później wszystkie boxy premium zostały wyprzedane! Wszystko za sprawą kuferka kosmetycznego, który jest połączeniem świetnego designu i funkcjonalności.

Obecnie dostępne są jeszcze pudełka standardowe w cenie 69,99 pln, a z tego co wiem, ich zawartość będzie równie ciekawa! Zdradzę Wam w tajemnicy, że znajdzie się w nich najlepsza według blogerek pomadka matowa, której nie było w żadnym dostępnym na rynku boxie! Będziecie zachwycone, tym bardziej, że same możecie wybrać odcień!


Na kanale pokazywałam Wam unboxing grudniowej edycji I Love Box. Musicie to zobaczyć!



CIEKAWOSTKI 

Doszukałam się także informacji, która może Was zainteresować - bowiem każdy, kto w jednym roku zamówi min. 4 dowolne pudełka otrzyma całkiem bezpłatnie box na mikołajki! Myślę, że to ciekawa forma doceniania stałych klientów, a jednocześnie nie ma jak subskrypcje, więc kupujecie tylko te boxy, które chcecie. Ja mogę odhaczyć pierwsze pudełko, bo z niecierpliwością wyczekuję edycji walentynkowej!

Na Instagramie I Love Box trwa obecnie rozdanie, w którym do zgarnięcia jest walentynkowa edycja pudełka - w sam raz dla tych, który nie są jeszcze przekonani do zakupu i liczą na odrobinę szczęścia. Oczywiście udział może wziąć każdy, kto ma konto na Instagramie i obserwuje profil marki.


Pewnie zastanawiacie się skąd tyle wiem? Otóż udało mi się porozmawiać z pomysłodawczynią nowego pudełka kosmetycznego, więc informacje mam z pierwszej ręki! Myślę, że projekt jest bardzo ciekawy, dlatego trzymam kciuki, aby I love box utrzymał się na dobrym poziomie. Będę Was informować na bieżąco!

Jestem ciekawa, czy lubicie tego rodzaju pudełka niespodzianki a może podchodzicie do tego nieco sceptycznie?