DEMAKIJAŻ - CO WYBRAĆ: MLECZKO, PŁYN CZY OLEJEK?

5/21/2019

DEMAKIJAŻ - CO WYBRAĆ: MLECZKO, PŁYN CZY OLEJEK?

Codzienny demakijaż to z jednej strony absolutna podstawa właściwej pielęgnacji, a z drugiej jest wiele kobiet, które nie wiedzą jak robić to poprawnie. Stojąc w drogerii przed ścianą pełną kosmetyków można naprawdę ześwirować i najczęściej wybieramy produkty, które albo są w promocji albo podobają nam się wizualnie. Niestety to tylko jeden z czynników, przez które kondycja naszej cery odbiega od idealnej. Dzisiaj powiem Wam, czym kierować się przy wyborze odpowiedniego kosmetyku do oczyszczania i wytłumaczę czym różni się mleczko, olejek i płyn do demakijażu.


JAK WYBRAĆ ODPOWIEDNI KOSMETYK DO DEMAKIJAŻU? 



Jest kilka aspektów, które musimy mieć na uwadze podczas zakupów. Po pierwsze dobieramy kosmetyki odpowiednie dla naszego typu skóry, gdyż inne potrzeby będzie miała cera sucha, mieszana oraz tłusta. Po drugie warto zastanowić się jak wygląda nasz codzienny makijaż? Czy jest to raczej delikatny make up czy pełen kolorów bądź ciężkich produktów ( np. mocno kryjący podkład ). Cena nie powinna stanowić kryterium, bo nawet niedrogie kosmetyki mogą okazać się skuteczne, jeśli tylko sięgniemy po nie prawidłowo. Często jednak te droższe produkty oferują coś więcej - jeśli nie mamy większych problemów z cerą nie powinno nas to interesować, ale gdy zmagamy się z trądzikiem bądź mamy wyjątkowo delikatną skórę to warto zaopatrzyć się w produkt o dodatkowych właściwościach.  O tym, które kosmetyki lepiej sprawdzają się do danego "typu" makijażu opowiem już za chwilę, ale wcześniej muszę wspomnieć o jeszcze jednym ważnym elemencie. Należy pamiętać, że jeden kosmetyk nie załatwi sprawy, a demakijaż - zwłaszcza przy mocnym make-upie wymaga często nawet 3-4 etapów oczyszczania.


WARTO PRZECZYTAĆ: 6 ETAPÓW PIELĘGNACJI - JAK POPRAWNIE DBAĆ O CERĘ?





MLECZKO, PŁYN MICELARNY A MOŻE OLEJEK DO DEMAKIJAŻU?



Na pozór wszystkie te produkty działają tak samo, jednak każdy z nich powinien być stosowany w innej sytuacji, a czasami warto sięgnąć po kilka z nich - jeden za drugim. Jedne z nich są bardziej uniwersalne, a inne dostosowane do konkretnego rodzaju cery. O tym, czym się różnią przeczytacie poniżej.


PŁYN MICELARNY - DOBRY DLA KAŻDEGO?



Od kilku lat jest najczęściej stosowanym produktem do demakijażu, a swoją popularnością wyprzedził mleczko, które jeszcze kilka lat temu było na topie. Czym właściwie jest płyn micelarny? To delikatnie oczyszczający kosmetyk, który jak sugeruje nazwa zawiera micele czyli mikrokapsułki działające na zanieczyszczenia jak magnez. Swoją sławę zawdzięcza delikatności i skuteczności działania zarazem, a także jest produktem wielofunkcyjnym. Płyn micelarny może być stosowany przez każdego - jednak warto wybrać odpowiedni pod kątem swojego typu cery. Zaletą płynu jest beztłuszczowa formuła, dzięki której na skórze nie pozostaje lepka warstwa, ale z drugiej strony wymaga dalszych kroków pielęgnacyjnych tj. tonik czy krem, aby uniknąć efektu ściągniętej skóry.

Płynem micelarnym z powodzeniem oczyścimy skórę rano, przed nałożeniem makijażu jak również zmyjemy delikatny dzienny makijaż. Osobiście używam go jedynie wstępnego demakijażu oczu oraz twarzy, a następne myję ją żelem lub pianką. Przy wyborze nie mam większych kryteriów poza dobraniem produktu do mojego typu cery ( mieszana, naczynkowa ), więc najczęściej sięgam po te o Garniera, Eveline czy Bielendy bo mają sporej pojemności opakowanie i stosunkowo dobrą cenę.


MLECZKO DO DEMAKIJAŻU - CZY WARTO PO NIE SIĘGNĄĆ? 



Podobnie jak płyn micelarny mleczko z powodzeniem pozbędzie się makijażu zarówno oczu jak i całej twarzy jednak w jego przeciwieństwie ma formułę opartą na tłuszczowej bazie. Niesie to ze sobą dodatkową porcję nawilżenia, co z pewnością przyda się cerom suchym, aczkolwiek nie każdy lubi to uczucie tłustego filmu na skórze. Warto mieć na uwadze, że nie wolno na tym kończyć demakijażu a tę lepką warstwę należy zmyć przy użyciu wody, żelu bądź toniku. 

Mleczko sprawdzi się jak już wspomniałam do dziennego makijażu jednak może mieć spory problem z usunięciem wodoodpornego tuszu czy sztucznych rzęs dlatego warto mieć pod ręką dodatkowy kosmetyk - dwufazowy płyn do demakijażu.
Osobiście nie lubię stosować mleczka, głównie ze względu na to nieprzyjemne uczucie tłustej skóry, ale także dlatego, że moja cera jest mieszana i nie potrzebuje aż tyle nawilżenia.





OLEJEK DO DEMAKIJAŻU - KIEDY STOSOWAĆ? 




Choć jego główne zadanie jest identyczne do pozostałych produktów, to olejek ma dodatkowe atuty. Z powodzeniem można stosować go do demakijażu zarówno makijażu oczu jak i całej twarzy, a ponadto oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń oraz sebum, które gromadzi się na jej powierzchni przez cały dzień. Olejek wyróżnia się także swoją delikatnością, a więc zmniejsza ryzyko podrażnień niemal do zera. Jego działanie polega na rozpuszczeniu wszelkich kosmetyków oraz zanieczyszczeń a przy tym jest niezwykle łagodny i nie uszkadza warstwy lipidowej skóry. Wbrew pozorom nie jest przeznaczony wyłącznie dla cery delikatnej bądź suchej, ale dla każdego rodzaju, przez mieszaną aż po tłustą.

Ja po olejek sięgam kiedy mam mocny i "wielowarstwowy" makijaż, bo błyskawicznie pozbywam się wszelkich kosmetyków, co przy użyciu innych produktów zajęłoby znacznie więcej czasu. Nie mam zbyt wielkiego porównania, bo od zawsze sięgam po ten sam olejek z Resibo. Po jego użyciu myję całą twarz delikatną pianką, a następnie nakładam tonik i krem.


INNE PRODUKTY DO DEMAKIJAŻU



Na rynku dostępnych jest sporo alternatyw dla podstawowych kosmetyków do demakijażu - możemy sięgnąć po chusteczki nasączone płynem, ściereczki wielorazowe lub balsam do demakijażu. Z całej trojki sporadycznie sięgam po pierwszą z trzech opcji. Zaletą chusteczek jest niewielka waga i wielkość, co sprawdza się przy weekendowych wyjazdach. Ściereczki czy balsamy do demakijażu jakoś nigdy mnie nie przyciągnęły, więc w ich temacie niestety się nie wypowiem.


KIEDY SIĘGAĆ PO TONIK - ZAWSZE!



Ten akapit mógłby zakończyć się na samym tytule, ale choć dla mnie to oczywiste to pewnie dla wielu z Was nie. Po co używać tonik? W skrócie. Oczyszczając twarz wodą, płynem czy jakimkolwiek żelem do mycia usuwamy nie tylko zabrudzenia czy resztki makijażu, ale zmieniamy także naturalne pH skóry, a zadaniem toniku jest przywrócenie równowagi kwasowo-zasadowej czyli właśnie odpowiedniego pH. Produkt możemy nałożyć na twarz za pomocą wacika, ale zdecydowanie lepiej wybrać taki, który ma atomizer, a więc jesteśmy w stanie bezpośrednio zaaplikować go na skórę - jako przyjemną mgiełkę. Przez długi czas stosowałam toniki z Evree, a następnie sięgnęłam po Resibo, aktualnie używam Glow od Pixi, jednak cała trójka zasługuję na miano najlepszych.



Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłam ten temat i teraz łatwiej będzie Wam dobrać odpowiednie kosmetyki  do demakijażu. Jeśli jednak są jakieś pytania to możecie zadawać je w komentarzu czy w wiadomości prywatnej na moim Instagramie. 
I Love Box Kwiecień 2019: zawartość + tajne szczegóły edycji majowej!

5/08/2019

I Love Box Kwiecień 2019: zawartość + tajne szczegóły edycji majowej!

Uwielbiam nowości, kosmetyki i niespodzianki. Połączeniem tych trzech rzeczy są beautyboxy, które cieszą się w Polsce ogromną popularnością. Od stycznia tego roku regularnie prezentuję Wam zawartość pudełka I love box. Dzisiaj mam dla Was najnowszą - kwietniową edycję w wersji premium. Zdradzę również kilka ( bardzo tajnych ) szczegółów majowej edycji! Zainteresowani?


I LOVE BOX: KWIECIEŃ 2019 


I love box w wersji premium to jak zawsze 5 pełnowymiarowych produktów, a jego koszt to 89,99  z darmową przesyłką kurierską. Wartość tej edycji to ponad 185 złotych. Dla przypomnienia w ubiegłym miesiącu było to prawie 250.  W pudełku znalazły się 4 kosmetyki do pielęgnacji oraz jeden do makijażu. Myślę, że to świetna równowaga!

Koniecznie przeczytaj: Zawartość marcowej edycji I love box.




I LOVE BOX PREMIUM: ZAWARTOŚĆ




Zapowiadaną na instagramowym koncie i love box marką tej edycji była OH!TOMI, którą jak wiecie bardzo sobie cenię za sprawą testowanego kiedyś peelingu truskawkowego. Produktem, który znalazł się w pudełku była pianka/mus do kąpieli o zapachu mango. Pojemność pięknej pod względem designu puszeczki to 250 ml. W pierwszym wrażeniu zapach oceniam na nieco mdły i mam obawy przed wydajnością tego kosmetyku. Testy jednak dopiero przede mną. Cena rynkowa pianki to w granicach 45 złotych, a jeśli będzie warta polecenia to z pewnością dam Wam znać.

oh tomi pianka



Kolejne dwa produkty to kosmetyki dobrze znanej mi marki I love ( Signature ). Pierwszy z nich to krem do rąk zamknięty w tubce o pojemności 100 ml. Zapach english rose jest niezwykle przyjemny i delikatnie kobiecy. Opakowanie to klasyczna tubka o bardzo miłej dla oka kolorystyce.



Drugi z duetu kosmetyk, który był opakowany w zestaw prezentowy wraz z kremem do rąk - to żel pod prysznic, o tym samym zmysłowym zapachu english rose. Można by powiedzieć, że żel jak żel, nic specjalnego, ale przyznaję, że te od I love ( Signature ) naprawdę lubię, a że ich cena nie jest super niska to bardzo cieszę się, że znalazł się w boxie. Cena duetu to 66 złotych.



Żel bambusowy G-synergie to kolejny kosmetyk, który znalazł się w edycji premium pudełka I love box. Jest to produkt o bardzo wszechstronnym zastosowaniu - sprawdzi się w pielęgnacji ciała, twarzy oraz włosów. Jeśli chodzi o tego rodzaju kosmetyki to na myśl przychodzi mi żel aloesowy, który ma podobne działanie - dlatego z przyjemnością poznam właściwości tego cudeńka. Żel ma pojemność aż 270 ml, a jego cena sugerowana to ok. 30 złotych. 



Na koniec jak zawsze coś z kolorówki, tym razem eyeliner od Deborah Milano. W tym przypadku dostępne były dwa rodzaje - w pędzelku bądź w pisaku przydzielane losowo. Mi trafiła się opcja pierwsza i odrobinę żałuję, bo byłam bardzo ciekawa tej drugiej wersji. Sugerowana cena obu eyelinerów to w granicy 38 złotych. 


I LOVE BOX: MOJA OPINIA


Bez bicia przyznaję, że poprzednia edycja pudełka bardziej przypadła mi do gustu, ale to wcale nie znaczy, że w przypadku tej było źle. Myślę, że I love box trzyma całkiem dobry poziom i mam nadzieję, że to się utrzyma w kolejnych miesiącach. Każdy z produktów znajdzie u mnie zastosowanie, aczkowiek najbardziej cieszę się na myśl o piance do kąpieli oraz żelu bambusowym. 


I LOVE BOX - MAJ: ZNAM SZCZEGÓŁY!


Majowa edycja właśnie wystartowała - tym razem do kupienia są dwie wersje pudełka: premium w kwocie 89,99 ( z wysyłką ) oraz standard w cenie 69,99 ( z wysyłką ). Z niecierpliwością wyczekuję pierwszych zapowiedzi, które jak zawsze pojawiają się na Instagramie I love box. Przedpremierowo udało się dowiedzieć, że w tej edycji ( w premium ) będą 4 kosmetyki pielęgnacyjne i jeden do makijażu ( klasyk ). Jednym z produktów będzie ujędrniający olejek do ciała, który dopiero co miał swoją premierę! 

Kto również wyczekuje nowego pudełeczka od I love box?

Porcja witamin w smakowych żelkach czyli SUPERFOODS od OH!TOMI

5/04/2019

Porcja witamin w smakowych żelkach czyli SUPERFOODS od OH!TOMI

Życie na wysokich obrotach i jedzenie w biegu nie wpływa korzystnie na nasze zdrowie i samopoczucie. Często nie poświęcamy zbyt wiele uwagi na to, aby zapewnić naszemu organizmowi odpowiednią porcję witamin i składników mineralnych.  Na szczęście na rynku kosmetycznym coraz częściej możemy spotkać się z produktami o magicznej nazwie "superfoods". Czym właściwie są? To skoncentrowana dawka niezbędnych składników, które nie tylko uzupełniają dietę i wzmacniają odporność, ale także dbają o dobre samopoczucie. Dzisiejszy wpis poświęcę superfoods w postaci smakowych żelek od OH!TOMI będących codzienną dawką witamin i cynku.  Dostępne są w sklepie nutridome.pl.

recenzja

CZYM JEST SUPERFOODS OH!TOMI?


OH!TOMI SUPERFOODS to skoncentrowana dawka wartościowych składników i witamin zamkniętych w żelkach o smaku mango. Ich zadaniem jest wzmocnienie zdrowia, a także poprawa kondycji skóry, włosów i paznokci. Forma miękkich żelek w kształcie muszelek zdecydowanie działa na korzyść, szczególnie dla osób, które nie lubią bądź mają opory przed połykaniem tabletek. W składzie znajdziemy zarówno ogromną porcję witamin ( jest ich aż 11! )  jak również cynk, kwas foliowy czy biotynę. Opakowanie zawierające 60 sztuk żelek -  będzie wystarczające na miesiąc suplementacji. Codzienna porcja w postaci dwóch żelek wpływa korzystnie nie tylko na samopoczucie ( to przecież zdrowe słodycze! ) ale również uzupełnia witaminowe braki. 


DLA KOGO SUPLEMENTACJA?


Witaminy SUPERFOODS od OH!TOMI będą odpowiednie dla każdej aktywnej i zdrowej osoby, która w intensywnym trybie życia nie ma czasu zadbać o zbilansowaną dietę bogatą w składniki mineralne. Codzienna porcja SUPERFOODS zapewni odpowiednią porcję witamin i cynku. Po taką suplementację warto także sięgać jeśli palimy papierosy, spożywamy alkohol lub jesteśmy na restrykcyjnej diecie. Każdy z tych czynników powoduje niedobór niektórych witamin, które mogą uzupełnić właśnie superfoods. Warto pamiętać, że tego typu produkty działają profilaktycznie i powinny być traktowane jedynie jako wsparcie codziennej diety, gdyż nie mają one funkcji leczniczych. 


OH!TOMI SUPERFOODS W PRAKTYCE


Smakowe żelki są ze mną od trzech tygodni i muszę przyznać,  że ta forma suplementacji bardzo mi odpowiada. Z oporem sięgam po wszelkiego rodzaju tabletki, a miękkie muszelki jem z przyjemnością. Początkowo zaskoczył mnie specyficzny i dość intensywny "witaminowy" zapach żelek, aczkolwiek ich smak oceniam bardzo na plus. Są delikatnie kwaskowate z posmakiem mango. Jeśli miałabym wymienić jakiś minus to opakowanie, które swoją drogą jest piękne, ale niestety nie sprawdzi się w podróży ze względu na wielkość. Uważam, że SUPERFOODS od OH!TOMI jest pomysłową i innowacyjną formą dostarczania witamin i czasem żałuję, że mogę zjeść tylko dwie żelki dziennie. Na plus oceniam fakt, że SUPERFOODS od OH!TOOMI nie tylko zawiera wiele witamin i składników wzmacniających zdrowie, ale dba również o skórę, włosy i paznokcie.  



OH!TOMI SUPERFOODS dostępne są w sklepie nutridome.pl w cenie 39 pln za opakowanie czyli miesięczną porcję witamin. Z przyjemnością sięgnę po kolejną dawkę, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem mistrzem zdrowej diety, a niedobór witamin źle wpływa nie tylko na moje samopoczucie ( osłabienie, brak motywacji ) ale również odbija się na kondycji mojej cery czy paznokci. Wiem, że SUPERFOODS nie zastąpi zdrowej zbilansowanej diety, ale czuję się lepiej mając pod ręką tak skoncentrowaną dawkę witamin i cynku, którą mogę uzupełnić niedobory  w moim organizmie. W skrócie mówiąc - jestem na TAK! 



Jestem ciekawa, czy stosujecie dodatkowe witaminy w swojej codziennej diecie?

Kuracja dla pięknych włosów w trzech krokach z Kerabione

4/17/2019

Kuracja dla pięknych włosów w trzech krokach z Kerabione

Pielęgnacja włosów, zwłaszcza farbowanych tylko z pozoru wydaje się być prosta. Można by pomyśleć, że szampon i odżywka w zupełności wystarczy - nic bardziej mylnego. Kto śledzi mnie od dłuższego czasu doskonale wie, że moją domeną jest ognista czerwień na głowie, jednak niewiele z Was zdaje sobie sprawę, że utrzymanie koloru i dobrej kondycji włosów to bardzo ciężkie zadanie. Znalezienie odpowiednich kosmetyków jest nie lada wyzwaniem, dlatego też niezbyt często poruszam ten temat na blogu. Ostatnio jednak postanowiłam pójść o krok dalej i rozszerzyć codzienną kosmetykę o dodatkowe serum wzmacniające włosy oraz suplementację i dzisiaj mam dla was podsumowanie tego pielęgnacyjnego combo. Czy działanie na trzech płaszczyznach przynosi lepsze efekty?

tinaha


KROK PIERWSZY: SUPLEMENT DIETY KERABIONE


Zacznę od suplementacji, która jest dla mnie nowością. Po raz pierwszy postanowiłam zadbać o moje włosy również "od wewnątrz". Suplement diety Kerabione to opakowanie zawierające 60 kapsułek, co przy dziennej dawce dwóch sztuk daje nam miesiąc kuracji.Warto na wstępie podkreślić, że organizm potrzebuje 2 miesięcy aby wytworzyć cebulkę nowego zdrowego włosa, dlatego też zalecana jest utrzymanie ciągłości suplementacji przez minimum 3 miesiące. 

recenzja


Czym wyróżnia się Kerabione? Na tle innych suplementów diety o podobnym działaniu zdecydowanie składem i zawartą w nim ilością aminokwasów, które są głównym budulcem włosów. Oprócz tego znajdziemy w nim biotynę i składniki mineralne takie jak: cynk, selen i miedź, a także antyoksydanty, które niwelują wypadanie włosów i ich siwienie. Suplement ma również pozytywny wpływ na kondycję paznokci co uważam za duży plus. 

Za mną miesiąc kuracji i na obecną chwilę mogę potwierdzić, że włosy stały się mocniejsze, a ich wypadanie znacznie się zmniejszyło. Właśnie rozpoczęłam drugie opakowanie, więc z pewnością wrócę do Was z aktualizacja za jakiś czas. Miesięczna kuracja to koszt w granicach 24 złotych. 

tinaha



KROK DRUGI: SERUM DO WŁOSÓW KERABIONE


Kerabione Booster Oils to serum do włosów ze skłonnością do wypadania składające się z 4 buteleczek wykonanych z ciemnego szkła. Ich zawartość powinna wystarczyć na 16 zabiegów.  Jednorazowo na włosy aplikuję 1/4 zawartości szklanego flakonu za pomocą pipety, a następnie po upływie 20-30 minut myję włosy jak zwykle. Serum stosuję średnio dwa razy w tygodniu i w chwili obecnej rozpoczęłam drugą buteleczkę. 

tinaha


Podstawowym składnikiem boostera jest olej migdałowy, a w składzie znajdują się również olejek rozmarynowy i lawendowy, przy czym ten ostatni jest najbardziej wyczuwalny podczas aplikacji. Taka kompozycja doskonale sprawdza się podczas olejowania włosów, ale również ma działanie regeneracyjne i zagęszczające włosy. Warto dodać, że serum pozbawione jest alkoholu i sztucznych substancji zapachowych. 

Koszt opakowania, które z powodzeniem wystarczy na dwa miesiące kuracji to w granicach 45 złotych, co zważywszy na dobry skład jest dobrą inwestycją. 

KROK TRZECI: SZAMPON PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW


Stosowanie szamponu nie jest niczym nadzwyczajnym, jednak w tym przypadku wybrałam dedykowany całej kuracji produkt, który przeciwdziała wypadaniu włosów. Dzięki zawartości olejków cedrowego, lawendowego oraz rozmarynowego stymuluje tworzenie się nowych cebulek włosowych, a także działa wspomagająco oraz wzmacniająco na włosy.



W składzie szamponu nie znajdziemy SLS, DEA oraz glikoli. Stosuję go zazwyczaj co drugi dzień, myjąc włosy dwa razy, aby dobrze wypłukać wcześniej nałożone serum. 

Na obecną chwilę zauważyłam, że włosy wydają się być gęstsze i lepiej się układają. 

EFEKTY PO MIESIĄCU KURACJI


Na obecną chwilę śmiało mogę stwierdzić, że efekty stosowania wszystkich trzech kroków są już zauważalne. Przede wszystkim włosy są mocniejsze, a ich ilość na szczotce przy rozczesywaniu jest zdecydowanie mniejsza. Kiedy związuję włosy widzę całkiem sporo baby hair, dlatego z przyjemnością będę kontynuować kurację przez kolejne dwa miesiące. 




Jestem ciekawa, czy problem z wypadaniem włosów jest Wam znany? 
Jakie są Wasze niezawodne sposoby na walkę z ich utratą?
Zawartość marcowej edycji I Love Box

4/09/2019

Zawartość marcowej edycji I Love Box

Kilka miesięcy temu powróciłam do kosmetycznych boxów niespodzianek, gdyż w końcu znalazłam takie, w którym zamiast pustych obietnic i kolorowych dekoracji mamy konkrety! Mówię oczywiście o I love box, które weszło na rynek w grudniu ubiegłego roku a każda z trzech dotychczasowych edycji skradła moje serce. Jeśli śledzicie na bieżąco mój Instagram ( do czego gorąco zachęcam! ) to wiecie, że niedawno w moje ręce trafiła marcowa edycja. Pudełko w wersji premium kosztuje 89,99 z darmową przesyłką a produkty, które znalazły się w środku to wartość prawie 250 złotych. Przebitka cenowa jest więc naprawdę ogromna, więc bez zbędnych ceregieli zapraszam Was na prezentację zawartości. 


ZAWARTOŚĆ I LOVE BOX - MARZEC 2019 


Paleta Duo Contouring Powder od Make Up Factory wpasowała się idealnie w moje potrzeby, bo akurat wykończyłam swojego ulubieńca do konturowania i chętnie poznam coś nowego. Marki kompletnie nie znam, ale tym duecikiem już się zachwycam. Paletka jest maleńka i poręczna, zawiera dwa odcienie pudru, bez zbędnych dodatków. Cena nieco zwala z nóg, bo kosztuje aż 112 złotych, więc tym bardziej cieszę się na ten produkt. 



Ochronny balsam do ust Balmi jest mi doskonale znanym produktem. Bardzo lubię jego "gadżeciarski" wygląd i jednocześnie cenię za właściwości pielęgnacyjne. Do tej pory byłam wierną fanką wiśniowego zapachu, ale czuję, że z truskawką również się zaprzyjaźnię. Sugerowana cena to 24,99, choć w niższej cenie dostępne jest w sklepie boutiquecosmetics.pl  



Uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi do ciała, więc produkt BodyBoom to strzał w dziesiątkę. Markę znam ze słyszenia, więc z przyjemnością przetestuję bananową wersję Travel  ( 30g ) tego scrubu. Cena pełnowymiarowego opakowania to 65 złotych. 



Krem do twarzy marki Swisspure o wartości 78 złotych to kolejny produkt, który wywołał mój zachwyt. Muszę przyznać, że do tej pory nie miałam styczności z kosmetykami tej firmy, a że uwielbiam nowości to chętnie go przetestuję. Krem jest przeznaczony do cery odwodnionej więc myślę, że możemy się polubić. 



Bilou jest kolejną marką, której kompletnie nie znam, ale przyznaję, że szata graficzna i zapach pianki do mycia totalnie mnie kupił. Podczas kąpieli czuję się jakbym myła ciało czekoladkami raffaello. W pudełku znalazł się miks produktów tej firmy, a cena pianki to ok 25 złotych. 




Koniecznie przeczytaj: I LOVE BOX - EDYCJA WALENTYNKOWA



Jestem naprawdę zadowolona z zawartości tej edycji, każdy z kosmetyków znajdzie u mnie zastosowanie i muszę przyznać, że naprawdę w boxie jest samo  "mięcho" -  bez zbędnych zapchajdziur. Na duży plus oceniam fakt, że znalazły się tutaj produkty nieznanych mi marek - a zaskoczyć blogerkę kosmetyczną to nie lada wyczyn. Śmiało mogę stwierdzić, że śledząc poczynania konkurencyjnych pudełek widzę ogromny potencjał w I love box i z niecierpliwością czekam na kolejny box niespodziankę. 
Jeszcze do jutra możecie skusić się na kwietniową edycję - Randkę w ciemno! Na instagramie I love box znalazła się grafika z markami, które pojawią się w tym pudełku i muszę przyznać - będzie ciekawie! 

Lubicie pudełka niespodzianki? Które według Was są warte uwagi?