Author

Tina

Tropikalne temperatury w ostatnich dniach ostro dają w kość i trudno jest znaleźć motywację do robienia czegokolwiek. Upał sprawia, że najchętniej chodziłabym w samej bieliźnie, ale w wielu sytuacjach to zwyczajnie niemożliwe. Przeglądając swoją szafę uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będą letnie sukienki, których jak się okazało, praktycznie nie mam. Czas więc na poszukiwania! Wizja biegania po sklepach zniechęciła mnie już na samym początku, zasiadłam więc do komputera w poszukiwaniu ubrań w rozmiarze XL. Zaczęłam się zastanawiać – czy znajdę odpowiednie sukienki plus size?

 

Sukienka Born2Be, Pasek Gucci 

JAK DOBRAĆ SUKIENKĘ PLUS SIZE?

To, że mam nieco więcej ciałka tu i tam, wcale nie oznacza, że mam je ukrywać pod warstwami ubrań. Każda z nas na pewno ma coś, co w sobie lubi najbardziej ( jeśli nie, to koniecznie musicie to znaleźć! ) i to, czego woli nie pokazywać. 

Osobiście lubię eksponować dekolt, bo uważam, że mam się czym pochwalić. Lubię także swoje nogi – przy moim wzroście są naprawdę długie. Do moich atutów natomiast nie należą szerokie ramiona i brzuszek – te partie zwykle staram się ukryć. Nie mam talii osy (dziwne, żebym miała nosząc rozmiar 44 ), dlatego często wybieram sukienki, do których można dobrać podkreślający talię pasek. 

Podsumowując – aby wybrać idealnie leżącą sukienkę, musimy przede wszystkim zrobić rachunek sumienia – uświadomić sobie atuty oraz mankamenty sylwetki, a następnie zastosować kilka tricków modelujących naszą figurę.

 
 

SUKIENKA NAJLEPSZA NA LATO

 

Jeszcze kilka lat temu sukienki kojarzyły mi się głównie z imprezami takimi jak wesela czy sylwester i, przyznam szczerze, niekoniecznie miałam ochotę je nosić. Nie jestem fanką butów na wysokim obcasie, a wydawało mi się, że sukienka i szpilki to nierozłączna para.

 Moja miłość do sukienek zrodziła się dopiero rok temu, kiedy łączenie ich ze sportowymi butami stało się popularne. Okazało się, że świetnie czuję się w takich stylizacjach – kobieco, a zarazem wygodnie. W tej chwili moje ulubione połączenie to zwiewna kwiecista sukienka, białe trampki i jeansowa kurtka. 

letnia sukienka plus size  

GDZIE SZUKAĆ SUKIENEK PLUS SIZE?

 

Zwykle każda moja wizyta w galeriach handlowych kończy się zaraz po tym, jak uświadamiam sobie, że w większości sklepów rozmiary kończą się na L (czasem na XL, ale rozmiarówka jest tak zaniżona, że przyprawia mnie to o depresję…).

Szukanie idealnej sukienki plus size online pośród dziesiątek sklepów dostępnych w sieci również jest czasochłonne. Ostatnio jednak znalazłam doskonałe rozwiązanie – LAMODA.PL

 
Gdzie szukać sukienek plus size?
 
 
 

Warto zapamiętać ten adres. LaModa.pl to platforma zakupowa, dzięki której w jednym miejscu (!) mogę przeglądać oferty kilkuset sklepów i marek jednocześnie. Znajdę tam zarówno moje ulubione sklepy- Born2Be, Mohito, Reserved, Bon Prix, Kazar, Venezia, Wojas, Monnari, Wittchen, jak i te, o których wcześniej nawet nie słyszałam (w tym dużo z ubraniami plus size ). Wystarczy, że wybiorę interesującą mnie kategorię (np. sukienki maxi ), zaznaczę mój rozmiar i gotowe!  

Oczywiście sukienki plus size to tylko maleńki wycinek tego, co możecie znaleźć na LaModa.pl. Oprócz ubrań dostępne są także buty, torebki, stroje kąpielowe i różnorodne akcesoria. Choć jak już wspominałam wcześniej  – ja najchętniej buszowałabym wśród sukienek.Właśnie, wróćmy do mojej sukienki na lato  – przecież w samych majtkach na miasto nie wyskoczę.

 

PIERWSZA LETNIA SUKIENKA 

 

Sukienka z dzisiejszych zdjęć pochodzi ze sklepu Born2Be, który odkryłam właśnie dzięki LaModa.pl. Wybierając ją, kierowałam się tym, by podkreślić swoje atuty i ukryć gorsze strony sylwetki. Myślę, że udało mi się znaleźć idealny dla mnie krój. Bardzo sobie cenię, że w sklepie, oprócz tradycyjnej rozmiarówki, dostępne są także ubrania dla kobiet plus size. Podobnie z resztą jak w Bon Prix, gdzie często robię zakupy.

Przy moim wzroście sukienka wydaje się nieco krótka i, choć mi to osobiście nie przeszkadza, to w ostateczności mogę traktować ją również jako tunikę do szortów czy jeansów. Przy obecnej temperaturze (ponad 35 stopni ) cieszę się jednak, że nie jest zbyt długa.

 
 
 
 
 

KOD RABATOWY DLA WAS

 

Na LaModa.pl poza najszerszą w sieci ofertą ubrań, butów i torebek różnych marek, znajdziemy promocje (codziennie nowe) oraz kody rabatowe, które pozwolą Wam jeszcze bardziej cieszyć z zakupów. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy dziś (wspólnie z LaModa.pl) niespodziankę  – kod rabatowy na zakupy ubrań i butów marki Born2Be. 

 Na hasło „tinaha” wszystkie produkty od Born2Be kupicie aż 20% taniej!  Koniecznie zapoznajcie się z pełną ofertą marki dostępną na LaModa.pl

 
 
Kod rabatowy Born2Be
 
 

Jestem ciekawa, co sądzicie o mojej dzisiejszej stylizacji? Czy kolor sukienki do mnie pasuje? Ciekawa jestem Waszych opinii. Koniecznie dajcie znać czy wolicie robić zakupy online czy stacjonarnie.

 

 

Za każdą blizną kryje się jakaś historia. Czasem bardziej lub mniej przyjemna. Często jednak nie chcemy pamiętać o przykrych wydarzeniach, jednak ślad na ciele nie pozwala o tym zapomnieć. Całe szczęście istnieją sposoby ( i to domowe ) na pozbycie się blizny po cesarskim cięciu czy upadku rowerowym małego podróżnika. Jestem pewna, że niewiele z Was by pomyślało, że istnieją specjalistyczne plastry na blizny? Jeśli nie miałyście o tym pojęcia, to dzisiejszy artykuł z pewnością Was zainteresuje. 

ZAUFANA MARKA PRODUKTÓW NA BLIZNY

Producent TopsilMed specjalizuje się w przetwarzaniu silikonów oraz elastomerów termoplastycznych, a jednym z jego najnowszych innowacyjnych rozwiązań są produkty na blizny marki Blizcare. W ofercie znajdują się zarówno plastry silikonowe dostępne w wielu rozmiarach oraz żel, usprawniający proces leczenia blizn. Zarówno preparat jak i inne produkty Blizcare można stosować na blizny pooperacyjne, pooparzeniowe, pourazowe oraz rozstępowe.

JAK DZIAŁAJĄ PLASTRY NA BLIZNY BLIZCARE?

Silikonowy plaster tworzy na powierzchni skóry nieprzepuszczalną dla wody, oddychającą, cienką warstwę pozwalającą utrzymać właściwą wilgotność skóry. Dzięki temu usprawnia leczenie, jak również zmniejsza ryzyko powstawania blizn przerostowych oraz łagodzi objawy związane z posiadaniem blizn. Plaster sprawia, że z czasem blizna jest mniej widoczna, bardziej elastyczna i przynosi ulgę, niweluje swędzenie. Ponadto zapewnia ochronę dla rany w kontakcie ze środowiskiem.

KTO MOŻE STOSOWAĆ PLASTRY NA BLIZNY?

Doskonałym przykładem są świeżo upieczone mamy, których dzieci przyszły na świat poprzez cesarskie cięcie. Najczęściej blizna, która zostaje bo tym zabiegu jest traktowana jako pamiątka. Niekiedy jednak jej pozbycie wiązało się z dodatkowymi wizytami u lekarzy co skutecznie zniechęca do podjęcia działań. 
Inny przypadek to dzieci, które często narażają się na upadki, po których równie często pojawiają się blizny. W tej sytuacji najprawdopodobniej zabiegi u specjalisty nie wchodzą w grę. 

WARTO PRZECZYTAĆ: PIELĘGNACJA SKÓRY PO CIĄŻY


Te dwa najczęściej występujące sytuacje są doskonałym przykładem na to, aby w takiej sytuacji spróbować domowego sposobu jakim jest żel i plastry na blizn. Produkty Blizcare są doskonałym rozwiązaniem, ponieważ można je stosować na każdą bliznę bez względu na sposób i czas jej powstania. Nie ma również ograniczeń wiekowych. 

JAKI PLASTER BLIZCARE WYBRAĆ?

W ofercie Blizcare dostępnych jest w kilka wymiarów plastrów tj. 3×7 cm, 4×15 cm, 8×8 cm, 5×25 cm. Warto wybrać taki rozmiar, który przykryje całą powierzchnię blizny, a jednocześnie nie będzie zbyt duży. Jedno opakowanie plastrów wystarczy na około miesiąc kuracji, a ceny w sklepie zaczynają się od 35 złotych. Warto zaopatrzyć się również w silikonowy żel na blizny, którego działanie jest zbliżone do plastrów, a jego koszt to ok. 15 złotych za tubkę (15g). Wybór odpowiedniego produktu zależy od stylu życia, aktywności oraz ogólnych preferencji.
Warto przypomnieć, że zarówno plastry jak i żel są całkowicie bezpiecznymi i nieinwazyjnymi sposobami zwalczania blizn, dzięki czemu nie ma możliwości powstania skutków ubocznych.
Stosowanie produktów Blizcare ma na pomóc w zredukowaniu wielkości blizny i uelastycznieniu skóry.

Jeśli zmagacie się z bliznami bądź ktoś z Waszych bliskich ma podobny problem warto podjąć kurację z plastrami bądź żelem marki Blizcare.


artykuł sponsorowany

Po raz kolejny mam przyjemność zaprosić Was na najnowszą odsłonę pudełka I love box, które w maju dostępne było w dwóch wersjach: premium oraz standard. Obie prezentowałam już na stories oraz na moim kanale Youtube, ale film zamieszczam również pod koniec tego wpisu – jeśli lubicie oglądać to wystarczy przewinąć na sam dół, jednak zaś wolicie sobie poczytać to nie przedłużając zaczynamy prezentację.

I LOVE BOX: MAJ 2019 PREMIUM – ZAWARTOŚĆ 

Cena pudełka w wersji premium to 89,99 pln z darmową przesyłką,  a wewnątrz znalazło się 5 produktów z czego cztery to kosmetykami do pielęgnacji a jeden to kolorówka. Szacunkowa wartość zawartości to złotych.

 FANCY HANDY – SERUM DO TWARZY

 
Najbardziej zaskakujący produkt z całego pudełka, który wyróżnia się swoim nieoczywistym designem. Serum do twarzy z wyciągiem z alg morskich zamknięty w … rozgwieździe. Muszę przyznać, że pierwszy raz stykam się z tak ciekawie opakowanym kosmetykiem jak również z marką Fancy Handy. Jestem niezwykle ciekawa czy zawartość będzie tak samo ciekawa jak opakowanie. Wartość produktu to ok. 30 złotych.

I LOVE… MGIEŁKA DO TWARZY

 
Zamknięta w 100 ml opakowaniu mgiełka to bardzo trafiony produkt – zważywszy na obecne tropikalne temperatury za oknem.  Zapach truskawek jest całkiem przyjemny, choć odrobine dla mnie za słodki – z chęcią wybrałabym coś bardziej świeżego. Cena standardowa mgiełki to 15 złotych.

GLOV – MOON PADS

 
Wacik do demakijażu wielorazowego użycia? Pierwsze słyszę, ale to całkiem ciekawa alternatywa dla klasycznych płatków kosmetycznych. Jestem zaintrygowana tym produktem i z pewnością poddam go intensywnym testom. Koszt jednej sztuki to 14,90 złotych.

 BODY BOOM – OLEJEK UJĘDRNIAJĄCY 

 
Fajnie, że w pudełku znalazł się produkt, który dopiero co miał swoją premierę na kosmetycznym rynku. “Waleczny wygładziciel” to olejek mający nie tylko zadbać o ujędrnienie skóry, ale również wspomagać walkę z cellulitem czy rozstępami. Opakowanie zawiera 100 ml produktu, a jego cena rynkowa to 49 złotych.

ARTDECO – MASKARA DO RZĘS

 
Bardzo cieszę się z tego produktu, bo właśnie wykończyłam swój ulubiony tusz do rzęs i chętnie sięgnę po coś nowego. Z marką Artdeco nie miałam jeszcze styczności więc to będzie mój pierwszy raz. Szczoteczka choć nie jest silikonowa jak lubię, to wydaje się być ciekawa.  Przetestuję i dam znać! Cena rynkowa to 59 złotych.
Zapraszam na film z prezentacją obu pudełek:
Jestem ciekawa co sądzicie o zawartości pudełka premium i czy skusicie się na kolejną edycję, która właśnie ruszyła- tym razem do kupienia są trzy wersje boxa: premium, standard oraz randka w ciemno. Firma ma również wiele promocji, a szczegóły znajdziecie na instagramie I love box
 
Czekam na Wasze opinie!
Problemy z koncentracją, drgające powieki a może skurcze mięśni? To tylko część dolegliwości, z którymi zmagam się nie tylko ja, ale zapewne część z Was. Najczęściej nie przywiązujemy do tego zbyt dużej wagi, bo uporczywość w końcu mija. Niestety to duży błąd, bo organizm w ten sposób alarmuje o niedoborze ważnych składników mineralnych. Najpewniej chodzi o magnez, który jest trudno przyswajalnym pierwiastkiem i jego uzupełnienie zwykle wymaga dodatkowej suplementacji.
tinaha.pl

DR GAJA PROMAGNEZ

 
Suplement diety ProMagnez wyróżnia wiele czynników, a jednym z najważniejszych to jego forma – cytrynian magnezu, który jest zdecydowanie lepiej przyswajalny niż węglan magnazu zawarty w podobnych tego typu produktach. Suplement ma formę saszetek, które należy rozpuścić w gorącej wodzie ( to bardzo ważne ). Jedna porcja zawiera aż 375 mg magnezu, czyli aż 100% referencyjnej wartości spożycia.  Produkt wyróżnia także bardzo prosty skład i nie ma tu miejsca na dodatkowe składniki, więc dostarcza tylko to czego organizm potrzebuje. Opakowanie występuję w dwóch wielkościach 120g ( 30 saszetek ) oraz 40 g ( 10 saszetek ). Dostępny jest w e-sklepie Dr Gaja w cenie od 11,99 pln!
tinaha.pl
Jak stosować suplement diety ProMagnez? Zawartość saszetki rozpuścić w 20-30 ml gorącej wody i mieszać do całkowitego rozpuszczenia. Następnie dolać zimnej wody i wypić. Nie zalecane jest przekraczanie dziennej dawki ( jednej saszetki )!
tinaha.pl

DR GAJA PROMAGNEZ: MOJA OCENA

 
Do tej pory nie zwracałam większej uwagi na to jaki magnez stosuję i czy mój organizm w ogóle go przyswaja, a więc efekty były niemal niewidoczne. Miałam wrażenie, że to po prostu na mnie nie działa. Odkąd sięgam po ProMagnez Dr Gaja zauważyłam znaczną różnicę. Po pierwsze nie budzę się w nocy z bólu skurczu łydek – to niesamowita ulga. Nie pamiętam kiedy ostatnio odczuwałam drganie powieki! Forma saszetek bardzo przypadła mi do gustu, bo jak już wam kiedyś pisałam, nie lubię łykać tabletek. W smaku suplement nie należy do moich ulubionych, ale nie jest źle. Na duży plus oceniam fakt, że ProMagnez ma bardzo dobrą cenę, bo sklepie dostępna jest oferta 3+1 opakowanie gratis, co daje nam miesiąc suplementacji za 16 złotych!
tinaha.pl

DR GAJA PROURODA

 
Bogaty w składniki aktywne suplementy diety wzmacniający skórę, włosy i paznokcie. W składzie znajdziemy biotynę ( 1 mg ), cynk ( 10 mg ), ekstrakt z owoców aceroli w tym witaminę C , kolagen rybi czy kwas hialuronowy. Podobnie jak magnez ma formę saszetek, które można rozpuścić w wodzie lub dodać do koktajlu, soku czy innego ulubionego napoju.
ProUroda Dr Gaja dostępna jest w dwóch opakowaniach – 20g ( 10 saszetek ) oraz 60g ( 30 saszetek ), a jej cena w e-sklepie zaczyna się od 11,60 zł.
tinaha.pl
 
Skład:  Inulina z korzenia cykorii, ekstrakt z owoców aceroli standaryzowany na witaminę C (kwas L-askorbinowy), kolagen rybi, ekstrakt z owoców acai, ekstrakt z pędów bambusa standaryzowany na krzemionkę, kwas hialuronowy, biotyna (D-biotyna), cytrynian cynku.
 
Po suplement ProUroda sięgam codziennie, dodając jedną saszetkę do szklanki wody, którą wypijam na czczo z samego rana. 
 
tinaha.pl
 
Jestem ciekawa, ile z Was zmaga się z niedoborem magnezu? Mam nadzieję, że post będzie dla Was rozwiązaniem tych dolegliwości. 
Codzienny demakijaż to z jednej strony absolutna podstawa właściwej pielęgnacji, a z drugiej jest wiele kobiet, które nie wiedzą jak robić to poprawnie. Stojąc w drogerii przed ścianą pełną kosmetyków można naprawdę ześwirować i najczęściej wybieramy produkty, które albo są w promocji albo podobają nam się wizualnie. Niestety to tylko jeden z czynników, przez które kondycja naszej cery odbiega od idealnej. Dzisiaj powiem Wam, czym kierować się przy wyborze odpowiedniego kosmetyku do oczyszczania i wytłumaczę czym różni się mleczko, olejek i płyn do demakijażu.

JAKI WYBRAĆ KOSMETYK DO DEMAKIJAŻU?

Jest kilka aspektów, które musimy mieć na uwadze podczas zakupów. Po pierwsze dobieramy kosmetyki odpowiednie dla naszego typu skóry, gdyż inne potrzeby będzie miała cera sucha, mieszana oraz tłusta. Po drugie warto zastanowić się jak wygląda nasz codzienny makijaż? Czy jest to raczej delikatny make up czy pełen kolorów bądź ciężkich produktów ( np. mocno kryjący podkład ). Cena nie powinna stanowić kryterium, bo nawet niedrogie kosmetyki mogą okazać się skuteczne, jeśli tylko sięgniemy po nie prawidłowo. Często jednak te droższe produkty oferują coś więcej – jeśli nie mamy większych problemów z cerą nie powinno nas to interesować, ale gdy zmagamy się z trądzikiem bądź mamy wyjątkowo delikatną skórę to warto zaopatrzyć się w produkt o dodatkowych właściwościach.  O tym, które kosmetyki lepiej sprawdzają się do danego “typu” makijażu opowiem już za chwilę, ale wcześniej muszę wspomnieć o jeszcze jednym ważnym elemencie. Należy pamiętać, że jeden kosmetyk nie załatwi sprawy, a demakijaż – zwłaszcza przy mocnym make-upie wymaga często nawet 3-4 etapów oczyszczania. 

WARTO PRZECZYTAĆ: 6 ETAPÓW PIELĘGNACJI – JAK POPRAWNIE DBAĆ O CERĘ?

MLECZKO, PŁYN MICELARNY A MOŻE OLEJEK DO DEMAKIJAŻU?

 
Na pozór wszystkie te produkty działają tak samo, jednak każdy z nich powinien być stosowany w innej sytuacji, a czasami warto sięgnąć po kilka z nich – jeden za drugim. Jedne z nich są bardziej uniwersalne, a inne dostosowane do konkretnego rodzaju cery. O tym, czym się różnią przeczytacie poniżej.

PŁYN MICELARNY – DOBRY DLA KAŻDEGO?

 
Od kilku lat jest najczęściej stosowanym produktem do demakijażu, a swoją popularnością wyprzedził mleczko, które jeszcze kilka lat temu było na topie. Czym właściwie jest płyn micelarny? To delikatnie oczyszczający kosmetyk, który jak sugeruje nazwa zawiera micele czyli mikrokapsułki działające na zanieczyszczenia jak magnez. Swoją sławę zawdzięcza delikatności i skuteczności działania zarazem, a także jest produktem wielofunkcyjnym. Płyn micelarny może być stosowany przez każdego – jednak warto wybrać odpowiedni pod kątem swojego typu cery. Zaletą płynu jest beztłuszczowa formuła, dzięki której na skórze nie pozostaje lepka warstwa, ale z drugiej strony wymaga dalszych kroków pielęgnacyjnych tj. tonik czy krem, aby uniknąć efektu ściągniętej skóry.
Płynem micelarnym z powodzeniem oczyścimy skórę rano, przed nałożeniem makijażu jak również zmyjemy delikatny dzienny makijaż. Osobiście używam go jedynie wstępnego demakijażu oczu oraz twarzy, a następne myję ją żelem lub pianką. Przy wyborze nie mam większych kryteriów poza dobraniem produktu do mojego typu cery ( mieszana, naczynkowa ), więc najczęściej sięgam po te o Garniera, Eveline czy Bielendy bo mają sporej pojemności opakowanie i stosunkowo dobrą cenę.

MLECZKO DO DEMAKIJAŻU – CZY WARTO PO NIE SIĘGNĄĆ? 

 
Podobnie jak płyn micelarny mleczko z powodzeniem pozbędzie się makijażu zarówno oczu jak i całej twarzy jednak w jego przeciwieństwie ma formułę opartą na tłuszczowej bazie. Niesie to ze sobą dodatkową porcję nawilżenia, co z pewnością przyda się cerom suchym, aczkolwiek nie każdy lubi to uczucie tłustego filmu na skórze. Warto mieć na uwadze, że nie wolno na tym kończyć demakijażu a tę lepką warstwę należy zmyć przy użyciu wody, żelu bądź toniku.
Mleczko sprawdzi się jak już wspomniałam do dziennego makijażu jednak może mieć spory problem z usunięciem wodoodpornego tuszu czy sztucznych rzęs dlatego warto mieć pod ręką dodatkowy kosmetyk – dwufazowy płyn do demakijażu.
Osobiście nie lubię stosować mleczka, głównie ze względu na to nieprzyjemne uczucie tłustej skóry, ale także dlatego, że moja cera jest mieszana i nie potrzebuje aż tyle nawilżenia.
 
 
 

OLEJEK DO DEMAKIJAŻU – KIEDY STOSOWAĆ? 

 
Choć jego główne zadanie jest identyczne do pozostałych produktów, to olejek ma dodatkowe atuty. Z powodzeniem można stosować go do demakijażu zarówno makijażu oczu jak i całej twarzy, a ponadto oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń oraz sebum, które gromadzi się na jej powierzchni przez cały dzień. Olejek wyróżnia się także swoją delikatnością, a więc zmniejsza ryzyko podrażnień niemal do zera. Jego działanie polega na rozpuszczeniu wszelkich kosmetyków oraz zanieczyszczeń a przy tym jest niezwykle łagodny i nie uszkadza warstwy lipidowej skóry. Wbrew pozorom nie jest przeznaczony wyłącznie dla cery delikatnej bądź suchej, ale dla każdego rodzaju, przez mieszaną aż po tłustą.
Ja po olejek sięgam kiedy mam mocny i “wielowarstwowy” makijaż, bo błyskawicznie pozbywam się wszelkich kosmetyków, co przy użyciu innych produktów zajęłoby znacznie więcej czasu. Nie mam zbyt wielkiego porównania, bo od zawsze sięgam po ten sam olejek z Resibo. Po jego użyciu myję całą twarz delikatną pianką, a następnie nakładam tonik i krem.

INNE PRODUKTY DO DEMAKIJAŻU

 
Na rynku dostępnych jest sporo alternatyw dla podstawowych kosmetyków do demakijażu – możemy sięgnąć po chusteczki nasączone płynem, ściereczki wielorazowe lub balsam do demakijażu. Z całej trojki sporadycznie sięgam po pierwszą z trzech opcji. Zaletą chusteczek jest niewielka waga i wielkość, co sprawdza się przy weekendowych wyjazdach. Ściereczki czy balsamy do demakijażu jakoś nigdy mnie nie przyciągnęły, więc w ich temacie niestety się nie wypowiem.

KIEDY SIĘGAĆ PO TONIK – ZAWSZE!

 
Ten akapit mógłby zakończyć się na samym tytule, ale choć dla mnie to oczywiste to pewnie dla wielu z Was nie. Po co używać tonik? W skrócie. Oczyszczając twarz wodą, płynem czy jakimkolwiek żelem do mycia usuwamy nie tylko zabrudzenia czy resztki makijażu, ale zmieniamy także naturalne pH skóry, a zadaniem toniku jest przywrócenie równowagi kwasowo-zasadowej czyli właśnie odpowiedniego pH. Produkt możemy nałożyć na twarz za pomocą wacika, ale zdecydowanie lepiej wybrać taki, który ma atomizer, a więc jesteśmy w stanie bezpośrednio zaaplikować go na skórę – jako przyjemną mgiełkę. Przez długi czas stosowałam toniki z Evree, a następnie sięgnęłam po Resibo, aktualnie używam Glow od Pixi, jednak cała trójka zasługuję na miano najlepszych.
Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłam ten temat i teraz łatwiej będzie Wam dobrać odpowiednie kosmetyki  do demakijażu. Jeśli jednak są jakieś pytania to możecie zadawać je w komentarzu czy w wiadomości prywatnej na moim Instagramie. 
Uwielbiam nowości, kosmetyki i niespodzianki. Połączeniem tych trzech rzeczy są beautyboxy, które cieszą się w Polsce ogromną popularnością. Od stycznia tego roku regularnie prezentuję Wam zawartość pudełka I love box. Dzisiaj mam dla Was najnowszą – kwietniową edycję w wersji premium. Zdradzę również kilka ( bardzo tajnych ) szczegółów majowej edycji! Zainteresowani?

I LOVE BOX: KWIECIEŃ 2019 

I love box w wersji premium to jak zawsze 5 pełnowymiarowych produktów, a jego koszt to 89,99  z darmową przesyłką kurierską. Wartość tej edycji to ponad 185 złotych. Dla przypomnienia w ubiegłym miesiącu było to prawie 250.  W pudełku znalazły się 4 kosmetyki do pielęgnacji oraz jeden do makijażu. Myślę, że to świetna równowaga!

Koniecznie przeczytaj: Zawartość marcowej edycji I love box.

I LOVE BOX PREMIUM: ZAWARTOŚĆ

 
Zapowiadaną na instagramowym koncie i love box marką tej edycji była OH!TOMI, którą jak wiecie bardzo sobie cenię za sprawą testowanego kiedyś peelingu truskawkowego. Produktem, który znalazł się w pudełku była pianka/mus do kąpieli o zapachu mango. Pojemność pięknej pod względem designu puszeczki to 250 ml. W pierwszym wrażeniu zapach oceniam na nieco mdły i mam obawy przed wydajnością tego kosmetyku. Testy jednak dopiero przede mną. Cena rynkowa pianki to w granicach 45 złotych, a jeśli będzie warta polecenia to z pewnością dam Wam znać.
oh tomi pianka
Kolejne dwa produkty to kosmetyki dobrze znanej mi marki I love ( Signature ). Pierwszy z nich to krem do rąk zamknięty w tubce o pojemności 100 ml. Zapach english rose jest niezwykle przyjemny i delikatnie kobiecy. Opakowanie to klasyczna tubka o bardzo miłej dla oka kolorystyce.
Drugi z duetu kosmetyk, który był opakowany w zestaw prezentowy wraz z kremem do rąk – to żel pod prysznic, o tym samym zmysłowym zapachu english rose. Można by powiedzieć, że żel jak żel, nic specjalnego, ale przyznaję, że te od I love ( Signature ) naprawdę lubię, a że ich cena nie jest super niska to bardzo cieszę się, że znalazł się w boxie. Cena duetu to 66 złotych.
Żel bambusowy G-synergie to kolejny kosmetyk, który znalazł się w edycji premium pudełka I love box. Jest to produkt o bardzo wszechstronnym zastosowaniu – sprawdzi się w pielęgnacji ciała, twarzy oraz włosów. Jeśli chodzi o tego rodzaju kosmetyki to na myśl przychodzi mi żel aloesowy, który ma podobne działanie – dlatego z przyjemnością poznam właściwości tego cudeńka. Żel ma pojemność aż 270 ml, a jego cena sugerowana to ok. 30 złotych.
Na koniec jak zawsze coś z kolorówki, tym razem eyeliner od Deborah Milano. W tym przypadku dostępne były dwa rodzaje – w pędzelku bądź w pisaku przydzielane losowo. Mi trafiła się opcja pierwsza i odrobinę żałuję, bo byłam bardzo ciekawa tej drugiej wersji. Sugerowana cena obu eyelinerów to w granicy 38 złotych.

I LOVE BOX: MOJA OPINIA

 
Bez bicia przyznaję, że poprzednia edycja pudełka bardziej przypadła mi do gustu, ale to wcale nie znaczy, że w przypadku tej było źle. Myślę, że I love box trzyma całkiem dobry poziom i mam nadzieję, że to się utrzyma w kolejnych miesiącach. Każdy z produktów znajdzie u mnie zastosowanie, aczkowiek najbardziej cieszę się na myśl o piance do kąpieli oraz żelu bambusowym.

I LOVE BOX – MAJ: ZNAM SZCZEGÓŁY!

Majowa edycja właśnie wystartowała – tym razem do kupienia są dwie wersje pudełka: premium w kwocie 89,99 ( z wysyłką ) oraz standard w cenie 69,99 ( z wysyłką ). Z niecierpliwością wyczekuję pierwszych zapowiedzi, które jak zawsze pojawiają się na Instagramie I love box. Przedpremierowo udało się dowiedzieć, że w tej edycji ( w premium ) będą 4 kosmetyki pielęgnacyjne i jeden do makijażu ( klasyk ). Jednym z produktów będzie ujędrniający olejek do ciała, który dopiero co miał swoją premierę!
Kto również wyczekuje nowego pudełeczka od I love box?