Category

URODA

Krem pielęgnujący i podkład w jednym? Tak działają coraz popularniejsze kremy BB. Nie wiem jak wy, ale ja pokochałam ten rodzaj kosmetyku. Sięgam po nie bardzo często, szczególnie latem, kiedy jest bardzo ciepło, a zwykłe podkłady są zwyczajnie dla mnie za ciężkie. Ostatnio jednak intensywnie testuję bohatera dzisiejszego wpisu i śmiało mogę stwierdzić, że zimą szczególnie doceniam ich właściwości pielęgnacyjne. Zdecydowanie lepiej dopasowują się do skóry niż tradycyjne podkłady, a same w sobie mają całkiem przyzwoite krycie. Zapraszam na recenzję oraz swatche kremu rozjaśniającego BB Skin79 Dark Panda.

Dark Panda BB Cream od Skin79 to ( obok Angry Cat i Dry Panda ) jeden nowych kremów BB w ofercie marki. Oprócz połączenia podkładu z pielęgnującym kremem Panda posiada filtry chroniące skórę przed promieniami UV. Opakowanie to klasyczna tubka o pojemności 30ml, która ma przesłodką szatę graficzną. Na stronie skin79 cena kremu to obecnie 49 złotych.

SKIN79 DARK PANDA BB CREAM

Poniżej skład wraz z tłumaczeniem oraz pełną analizą:
Water, Titanium Dioxide (ci 77891) – naturalny minerał, filtr, ethylhexyl methoxycinnamate- filtr  UVA, phenyl trimethicone – silikon bezpieczny dla skóry,  zinc oxide (CI 77947) – substancja matująca, filtr,  ethylhexyl salicylate – filtr UV, cyclopentasiloxane – emolient,  dipropylene glycol – hydrofilowa substancja nawilżająca,  hydrogenated polydecene – emolient, tworzy film na skórze, synthetic fluorphlogopite – mika syntetyczna, cyclohexasiloxane – emolient, wygładza, odżywia, cetyl peg/ppg-10/1 dimethicone – emulgator, wpływa na konsystencje, glycerin – gliceryna, niacinamide – witamina, pentylene glycol – humektant, pomaga w przenikaniu składników do skóry, dicaprylyl carbonate – emolient, polyglyceryl-4 isostearate – emolient, tworzy wygładzający film, iron oxides (CI 77492) – tlenek żelaza, disteardimonium hectorite – pochodzenie naturalne, zagęstnik, sorbitan isostearate – emulgator, magnesium sulfate – siarczan magnezu, działa oczyszczająco, antybakteryjnie, phenoxyethanol – konserwat,  aluminium hydroxide – barwnik, hexyl laurate – emolient zmiękczający skórę, methyl methacrylate crosspolymer – zagęstnik, tworzy film, trihydroxystearin – naturalny, środek zagęszczający i zmiękczający, mica (CI77019) – wypełniacz, stearic acid – emulgator W/O, umożliwia powstanie emulsji, triethoxycaprylylsilane – silikon, wiąże pigmenty, tribehenin – naturalny wosk, iron oxides (ci 77491) – tlenek żelaza czerwony, nadaje kolor,  dimethicone – emolient suchy, iron oxides (CI77499) – tlenek żelaza czarny, nawilża i regeneruje,  fragrance (parfum), ethylhexylglycerin – konserwant, wzmacnia działanie innych składników, disodium edta – konserwant, dimethicone crosspolymer – składnik wiążący,  adenosine – substancja o działaniu przeciwzmarszczkowym, hydrogenated castor oil isostearate – emolient tłusty, chroni przed czynnikami zewnętrznymi, butylene glycol – alkohol, konserwat,  bambusa vulgaris leaf extract – wyciąg z bambusa, nawilża, uelastycznia i działa przeciw przebarwieniom, saccharomyces ferment – substancja aktywna, przeciwzmarszczkowa 
Skład jest długi, ale zawiera wiele dobrze działających składników, emolientów czy filtrów. Dodatkowo znajdziemy w nim glicerynę, minerały oraz wyciąg z bambusa.
Dark Panda mimo sugerujacej nazwie ma odcień jasnego beżu w tonacji żółtej. Kolorystycznie jest jaśniejsza od kultowego Orange BB Skin79 oraz Gold BB Cream Skin79 co widać na poniższych swatchach. Jak widać odcień stworzony dla bladziochów! 
Zdjęcie bez żadnej obróbki graficznej.
 
 
Podsumowując krem o przyjaznym składzie, dobrym nawilżeniu i odpowiednim kryciu. Stosuję go niemal codziennie i bardzo go polubiłam. Jedynym minusem jest odrobine zbyt gęsta konsystencja, więc produkt wydaje się być mniej wydajny. Odcień trafiony w 100% dlatego też dla mnie stał się numerem 1.
Zazwyczaj recenzuje dla Was przeróżne kosmetyki, których używam na co dzień. Dzisiaj postanowiłam skupić się nie na tym, jakich produktów używać, ale w jaki sposób poprawnie wykonać wieczorną pielęgnację skóry. W związku z otwarciem nowej perfumerii Douglas w galerii Wroclavia we Wrocławiu, miałam przyjemność wziąć udział w warsztatach dotyczących pielęgnacji oraz makijażu. Pod okiem eksperta ds. pielęgnacji pani Moniki Mantewki uzupełniłam swoją wiedzę, którą chcę się tutaj podzielić.  
Mam nadzieję, że każda z Was wyniesie z tego wpisu garstkę informacji, która będzie miała pozytywny wpływ na sposób w jaki dbacie o swoją cerę wieczorem. 
 

6 ETAPÓW PIELĘGNACJI TWARZY

 
Podstawowa wieczorna rutyna pielęgnacyjna to kilka etapów, które tworzą całość i nie powinno się żadnego z nich pomijać.  Jedynie kroki 3 oraz 4 stanowią wyjątek i należy wykonywać je maksymalnie 2 razy w ciągu tygodnia. 
PAMIĘTAJ! Zanim przejdziesz do pielęgnacji twarzy dokładnie umyj ręce! 
(Jestem ciekawa ile z Was o tym pamięta?)
 

1. DEMAKIJAŻ

 
Absolutna konieczność jeśli tylko rano postanowiłaś zrobić makijaż. W tym celu najczęściej sięgamy po płyn micelarny, choć zamiennie można użyć mleczka bądź płynu dwufazowego. Za pomocą wacików zmywamy przede wszystkim kosmetyki kolorowe czyli pozbywamy się makijażu z oczu oraz ust. Możemy również wstępnie oczyścić nimi twarz. 
 
 
 

2. OCZYSZCZANIE

 
Po całym dniu, skóra skrywana pod makijażem jest bardzo zmęczona, dlatego na ten etap należy poświęcić odrobinę więcej czasu. Stosując żel oczyszczający lub piankę warto podczas mycia wykonać delikatny masaż twarzy. To z pewnością ukoi cerę i pozwoli nieco się zrelaksować. Ja używam w tym celu szczoteczki sonicznej, która z powodzeniem włączy te dwie funkcje. Nie zapominajmy również o szyi, o którą również należy zadbać.  
 
 
 
 
PAMIĘTAJ! Nigdy nie wycieraj twarzy w ten sam ręcznik, którego używasz do reszty ciała. 
Najlepiej mieć pod ręką osobny, najlepiej antybakteryjny ręczniczek bądź specjalną rękawice, choć ja znalazłam inne, dla mnie idealne rozwiązanie. Stosuję jednorazowe 100% bawełniane ręczniczki, które możemy dostać w każdej drogerii w cenie ok. 7-8 złotych za rolkę ( ok. 50 sztuk )
 
 
 
 

3. ZŁUSZCZANIE*

 
Do tego etapu pozostawiamy twarz lekko wilgotną – a więc osuszamy ją dopiero po tym kroku.  Aby nie naruszyć delikatnej skóry twarzy nie należy przesadzać z częstotliwością stosowania peelingu. Raz w tygodniu w zupełności wystarczy. Jeśli mamy delikatną cerę koniecznie decydujmy się na delikatniejsze produkty. Obecnie na rynku są dostępne również peelingi w żelu – niebawem opowiem Wam o jednym, wartym uwagi. Osobiście jestem zwolenniczką wykonywania peelingu podczas porannej pielęgnacji. 
 

4. ODŻYWIANIE*

 
To zdecydowanie mój ulubiony etap pielęgnacji. Ubóstwiam maseczki w każdej postaci – żelowe, w płacie, z glinki oraz peel off. Pamiętajmy, że nakładamy je zawsze na oczyszczoną, osuszoną skórę twarzy. Każda maska ma inne przeznaczenie i działanie, dlatego należy stosować je zgodnie z aktualnymi potrzebami Naszej cery. Pozostałości produktu pozbywamy się przy pomocy wacika, jedynym wyjątkiem są maski z glinki, która wymaga użycia wody. 
 
 
 

5. TONIZACJA

 
Coraz więcej kobiet jest świadoma konieczności używania toniku, jednak większość nie do końca wie w jakim celu i jak robić to poprawnie. Stosuje się go w celu przywrócenia właściwego pH skóry. i należy używać go zawsze po kontakcie cery z wodą. Tonik najlepiej aplikować za pomocą palców, delikatnie wklepując go w twarz. Nie powinno używać w tym celu wacików, gdyż te pochłaniają większość produktu obniżając jego skuteczność. Obecnie coraz częściej można spotkać się z opakowaniami typu spray, co zdecydowanie ułatwia proces.  Po tym kroku należy odczekać kilka chwil zanim przejdziemy do kolejnego etapu. 

6. NAWILŻANIE 

 
Końcowy etap wieczornej pielęgnacji, który w wersji podstawowej sprowadza się do aplikacji kremu. Możemy podzielić go jednak na 3 kroki w kolejności: 
– serum: kilka kropel wklepujemy opuszkami palców
krem pod oczy: aplikujemy od wewnątrz do zewnątrz okolic oczu
– krem na noc: delikatnie wcieramy w pozostałą część twarzy, szyję oraz dekolt 
 
 
 
 
 
Tak w pełni poprawnie wykonana pielęgnacja w krótkim czasie pozytywnie wpłynie na kondycję cery, a co za tym idzie ograniczy pojawianie się niechcianych wyprysków czy zmian na skórze. 
 
Jestem ciekawa czy w podobny sposób wykonujecie swoją wieczorną pielęgnacje?
 
 

Chociaż upalne dni już dawno za nami, a po wakacyjnym klimacie zostały tylko wspomnienia, to z niektórych typowo letnich zabiegów nie warto rezygnować nawet zimą. Dziś pokażę Wam kosmetyk, dzięki któremu pielęgnacja stóp stała się dla mnie wielką przyjemnością i sporą dawką relaksu. 



Z serią kosmetyków Venus Nature po raz spotkałam się po raz pierwszy podczas przedwakacyjnej promocji w Rossmannie….


i od razu zwróciła moją uwagę. Choć po przejrzeniu kilku kosmetyków z serii nie byłam pod wrażeniem ich składu to jednak jeden produkt zaciekawi mnie na tyle, że trafił do mojego koszyka. 
Kosmetyk mam do dzisiaj i zapewne posłuży mi jeszcze do zimy, co świadczy o jego całkiem przyzwoitej wydajności. 




Peelingująca sól morska 2w1 od Venus Nature może poszczycić się nie tylko gustownym opakowaniem, przyjemnym zapachem czy podwójną funkcjonalnością, ale również przyzwoitym składem. W przypadku kosmetyków z nazwy “naturalnych” warto szczególnie wczytać się w etykietę, nie tylko ślepo wierzyć w słowa producentów. 

Maris Sal, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycine Soja Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopheryl Acetate, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Citral.


W tym przypadku skład kosmetyku jest bardzo przejrzysty, znajdziemy w nim oczywiście sól morską,  natłuszczające oleje, antyoksydanty zapobiegające starzeniu się skóry, nawilżającą lecytynę oraz substancje zapachowe. 


Sól morską można stosować w dwojaki sposób: jako peeling lub jako sól do kąpieli stóp. Za obie funkcje pokochałam ten produkt i w obu przypadkach zabieg pielęgnacyjny to czysta przyjemność. Kiedy nie mam zbyt dużo czasu złuszczam naskórek peelingiem, a kiedy chcę oddać się błogiemu relaksowi organizuję kąpiel na stóp, nakładam maseczkę na twarz i błyskawicznie się odprężam.

Już po pierwszym zabiegu stopy były nawilżone jak po użyciu bardzo intensywnego kremu, a regularne stosowanie soli poprawiło jakość mojej skóry, szczególnie w okolicach pięt. Sól zdecydowanie można zaliczyć do peelingów gruboziarnistych, co w przypadku stóp jest bardzo dobrym rozwiązaniem. 


Warto dodać, że sól kosztuje zaledwie 13 złotych, więc jest to przyzwoita cena za tak ciekawy i funkcjonalny kosmetyk. Z tego co się orientuję produkty z serii Venus Nature są dostępne tylko w sieci Rossmann. 



Dla mnie kosmetyk okazał się prawdziwym hitem i z pewnością na długo pozostanie nieodłącznym elementem mojej pielęgnacji stóp. 

A u was jaki produkt okazał się niezastąpiony w ostatnim czasie? 




Do kalendarzowego lata zostało jeszcze troszkę czasu, ale już od dłuższego czasu możemy cieszyć się słoneczną pogodą, dlatego to już ostatni dzwonek na wybór kremu z filtrem. Jest to niezbędnik na wszelkiego rodzaju wyjazdy zaraz obok kremu do opalania. Jeśli jeszcze nie wiesz, jaki krem z filtrem wybrać to zapraszam na dzisiejszą recenzję. Opowiem co nie co, o wodoodpornym żelu z filtrem, który stał się nieoceniony podczas upalnego urlopu w Egipcie. Ponad 35 stopni, żar lejący się z nieba, a ja beztrosko mogłam Cieszyć się atrakcjami hotelu nie martwiąc się o nieprzyjemności związane z przebywaniem na słońcu, dlaczego? To proste, zaufałam odpowiedniemu kosmetykowi. Wybrałam  Skin79 Waterproof Sun Gel SPF50+
 

SKIN 79  Waterproof Sun Gel SPF50+ 

Azjatycka pielęgnacja już dawno zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a każdy kolejny kosmetyk zaskakiwał swoim działaniem, dlatego wybór filtra nie mógł być przypadkiem. Skin79, Waterproof Sun Gel SPF50+ PA+++ ma kilka kluczowych zalet:
 
jest wodoodporny, co w okresie wakacyjnym, szczególnie na wyjazdach jest pożądaną cechą,  gdyż nie trzeba aplikować kremu po każdej kąpieli w basenie;
konsystencja żelowa, łatwo się rozprowadza, błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia lepkiego filmu. Dla cer tłustych nie będzie to tłusta konsystencja, a dla suchych będzie odpowiednio nawilżająca;
posiada wysoki filtr, a więc nawet długotrwałe przebywanie na słońcu nie będzie miało negatywnych skutków;
tworzy dobrą bazę pod makijaż, to świetna cecha dla tych kobiet, które nawet podczas upałów nie rezygnują z makijażu, żel pięknie pełni funkcję bazy pod makijaż, a nałożony na nią podkład idealnie się rozprowadza i stapia ze skórą; 
– działa nawilżająco oraz przeciwzmarszczkowo, dzięki czemu świetnie zastąpi Ci krem na dzień.
 
 
 
Produkt jest ulepszoną wersją swojego poprzednika w pomarańczowej tubie, w którym to mogliśmy znaleźć 100% mineralnych filtrów, a konsystencja była typowo kremowa. Obecnie część filtrów została zmieniona na chemiczne, dzięki czemu udało się uzyskać lepszą, żelową konsystencję oraz uzyskać wodoodporność. Według mnie to zmiany bardzo na plus. 
Warto przyjrzeć się również składowi kosmetyku, w którym wysoką zawartość odgrywają ekstrakty roślinne, które działają nie tylko nawilżająco, ale również regenerująco oraz przeciwzmarszczkowo. Znajdziemy w nim również składniki o działaniu przeciwzapalnym czy poprawiającym nawodnienie skóry, zatem żel zdecydowanie jest czymś więcej niż jedynie filtrem. 
 
INCI: Water, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Homosalate, Ethylhexyl Salicylate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Propanediol, Dimethicone Crosspolymer, Pentylene Glycol, Salvia Hispanica Seed Extract, Centella Asiatica Extract, Houttuynia Cordata Extract, Ammonium Acryloyldimethyl-Taurate/Vp Copolymer, Fructooligosaccharides, Saccharide Hydrolysate, Acrylates/C10-30 Alkylacrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Triethanolamine, Pullulan, Octyldodecanol, 1,2-Hexanediol, Butylene Glycol, Anthemis Nobilis Flower Extract, Echium Plantagineum Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract, Calendula Officinalis Flower Extract,  Cardiospermum Halicacabum Flower/Leaf/Vine Extract, Dimethicone, Xanthan Gum, Polyglycery-3 Methylglucose Distearate, Polysorbate 20, Polyacrylate Crosspolymer-6, Titanium Dioxide (CI 77891), C2-15 Alkyl Benzoate, Tocopherol, Glyceryl Stearate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Peg-100 Stearate, Aluminum Stearate, Oleth-10, Polyhydroxystearic Acid, Alumina, Isodeceth-6, T-Butyl Alcohol, Simethicone, Phenoxyethanol, Fragrance
 
 
 
W moim przypadku filtr sprawdził się rewelacyjnie. Zaufałam mu bezgranicznie i nie zawiódł mnie. Mam jasną karnację, wrażliwą na słońce cerę, a moja skóra pod wpływem przebywania na słoneczku szybko robi się czerwona. Dodatkowo urlop spędzony w Afryce wiązał się ze zdecydowanie wyższymi temperaturami, nieco innym klimatem oraz mocniejszymi promieniami słońca, ale krem spisał się świetnie i w tych warunkach. Według mnie to must have nie tylko w podróży, ale również do stosowania na co dzień w okresie wiosenno – letnim.   Przez cały urlop stosowałam krem codziennie rano, na oczyszczoną skórę, ponownie zapobiegawczo późniejszym popołudniem przed wyjściem na miasto, gdyż słoneczko prażyło do późnych godzin. Czułam nie tylko optymalne nawilżenie, ale również zauważyłam, że cera po aplikacji nabierała nieco blasku, ładnie odbijając promienie słoneczne. Według mnie krem łączy wszelkie niezbędne cechy kosmetyku idealnego na lato, więc z czystym serduchem polecam go nie tylko posiadaczkom jasnej karnacji, ale również cerom dojrzałym i tłustym. 
 
 
 
 
Pamiętajcie, aby używać filtrów nie tylko kiedy zamierzacie się opalać, ale również podczas codziennego spędzania czasu na słońcu. Promienna, zdrowa cera to Nasza wizytówka. 
 
 
Miłego popołudnia kochani!