Category

PIELĘGNACJA

JAK ROZWIĄZAĆ PROBLEM SUCHYCH UST?

Pewnie niewiele z Was zdaje sobie sprawę, że usta to najdelikatniejsza część naszej twarzy. Cieniutki naskórek warg pozbawiony jest gruczołów potowych oraz bardzo ubogo wyposażony w gruczoły łojowe. Ta ostatnia właściwość sprawia, że naturalna ochronna warstwa lipidowa na ustach jest także wyjątkowo cienka. W dodatku nieustannie ścieramy ją, oblizując usta, jedząc czy pijąc. Z powodu niewielkiej liczby gruczołów łojowych na skórze warg, są one słabo chronione przed utratą wilgoci.

JAK DBAĆ O USTA ZIMĄ?

O usta należy więc odpowiednio dbać, nie tylko zimą ale przez cały rok. Choć niskie temperatury i mroźny wiatr szczególnie narażają je na podrażnienia, to promienie słoneczne i kosmetyki do makijażu również mają negatywny wpływ. Przez odpowiednią pielęgnację mam na myśli specjalistyczne produkty, które zawierają odpowiednie składniki nawilżające i wzmacniające barierę ochronną naskórka. Dzisiaj przedstawię Wam produkt, z którym nie rozstaję się tej zimy!
opinie
Należę do osób, które uwielbiają podkreślać usta mocnymi odcieniami jednak zdaję sobie sprawę, że na mocno wysuszonych i podrażnionych wargach żadna pomadka nie będzie wyglądać dobrze. Staram się regularnie wykonywać peeling ust, jednak na co dzień towarzyszy mi ochronny balsam do ust Erazban Protect. Niewielkich rozmiarów tubka zmieści się w nawet najmniejszej torebce, a wygodny skośny aplikator niezwykle ułatwia aplikację produktu.

ERAZABAN PROTECT – SKŁAD POMADKI OCHRONNEJ

W składzie znajdziemy masło shea, witaminę E czy olej z rokietnika. Taka kompozycja doskonale nawilża i nawadnia skórę, jak również ma właściwości kojące i regeneracyjne.  Co więcej balsam #erazabanprotect jako jedyny zawiera filtr SPF50, a więc doskonale chroni usta przed szkodliwym działaniem promieni UV oraz zapobiega powstawaniu opryszczki. Produkt został przebadany dermatologicznie i jest całkowicie bezzapachowy. Dostępny jest w aptekach stacjonarnych oraz internetowych.
Balsam bardzo odpowiada mi pod kątem nie tłustej konsystencji, sposobu aplikacji i składu produktu. Zajmuje niewiele miejsca, więc mogę mieć go zawsze przy sobie. Staram się nakładać cieniutką warstwę 3 do 4 razy dziennie. Balsam wchłania się dłuższą chwilę, jednak nie pozostawia lepkiego filmu. Efekty regularnego stosowania zauważyłam już po trzech dniach, a muszę przyznać, że dotychczas moje wargi były w bardzo kiepskim stanie. Usta nie tylko wyglądają na pełniejsze, ale są miękkie i miłe w dotyku. Produkt doskonale sprawdza się w okresie zimowym, jednak nie omieszkam zabrać go na urlop, na który wybieram się lada chwila.
Jestem ciekawa w jaki sposób pielęgnujecie swoje usta? 
Żyjąc w ciągłym biegu szukamy przeróżnych rozwiązań, aby oszczędzić czas przeznaczany na codzienne rytuały. Szczególnie gdy lubimy kompleksowo zadbać o swoją skórę jednocześnie skracając czas poświęcony na kosmetykę do minimum. Z pomocą przychodzą wielofunkcyjne kosmetyki, które sprawiają, że codzienna pielęgnacja zajmuje dosłownie chwilkę, nie tracąc tym samym na jakości. Zapraszam do zapoznania się z dermokosmetykiem Vichy spełniającym funkcję kremu i maski.
ANTI-POLLUTION

DWUFUNKCYJNY DERMOKOSMETYK 

Vichy Slow Age Nuit to nowoczesny kosmetyk o działaniu ANTI-POLLUTION będący połączeniem kremu na noc i maseczki do twarzy. Produkt dzięki swej żelowej konsystencji wchłania się bardzo szybko, jednocześnie jest na tyle treściwy, aby zapewnić odpowiedni poziom nawilżenia. Zamknięty w szklanym słoiczku krem o pojemności 50 ml ma świeży, nie nużący zapach i ciemno brązowy, bursztynowy kolor.
Ochrona przed stresem oksydacyjnym | Vichy Slow Age Noc
 Głównym zadaniem kosmetyku jest dotlenienie i regeneracja skóry, a zawarte w produkcie składniki ( resweratrol,  bajkalina ) działają przeciwstarzeniowo i antyoksydacyjnie. Warta podkreślenia jest uniwersalność tego kosmetyku, gdyż jest on odpowiedni dla każdego typu skóry oraz kobiet w każdym wieku.  Skład kremu jest kolejnym z jego plusów, znajdziemy w nim same drogocenne elementy, bez zbędnych wypełniaczy.

 KREM ANTYSMOGOWY W PRAKTYCE

 
Krem testuję od miesiąca i muszę przyznać, że jestem nim zachwycona. Vichy Slow Age Nuit to nie tylko produkt, który ma idealnie dopasowaną dla mnie konsystencję, ale również jego działanie korzystnie wpływa na moją cerę. Efekty zauważyłam już po dwóch tygodniach regularnego stosowania. Nakładam go codziennie na noc, dzięki czemu następnego dnia rano skóra jest miękka i sprężysta, a poziom nawilżenia sprawia wrażenie jakbym dopiero co zaaplikowała krem. To niesamowite, jak on wpływa na moją cerę! Dodatkowa opcja aplikacji kremu niczym maseczki również zasługuje na uznanie. Kosmetyk daje przyjemnie uczucie chłodzenia i nie pozostawia nieprzyjemnego filmu na skórze.
Właściwości ANTI-POLLUTION są dla mnie równie istotne, gdyż zimą problem smogu jest wzmożony, dlatego dodatkowa ochrona jest niezbędna. Zauważyłam, że skóra jest bardziej promienna i wygładzona, a ilość wyprysków znacznie zmalała. Podsumowując Vichy Slow Age Nuit jest jednym z najlepszych kremów, jakie kiedykolwiek trafiły w moje ręce. Myślę, że zima to doskonały czas na wzmożone nawilżenie oraz dotlenienie skóry.
Nie jest to pierwszy krem od Vichy, który mnie oczarował. Koniecznie zapoznajcie się ze wpisem sprzed 3 lat, na temat kremu VICHY IDEALIA SKIN SLEEP.

W SKRÓCIE…

Vichy Slow Age Nuit jest doskonałą propozycją dla osób, którzy mimo niewielkiej ilości czasu stawiają na kompleksową pielęgnację. Kosmetyk cechuje się przyjemną w aplikacji żelową konsystencją oraz przyzwoitym składem, a efekty regularnego stosowania zauważalne są już po dwóch tygodniach. Krem pozytywnie wpływa na kondycję skóry, a jego podwójna funkcjonalność do oszczędność pieniędzy i miejsca w kosmetyczce. Kosmetyk doskonale sprawdzi się dla każdego typu cery oraz kobiet w różnym wieku.
Jestem ciekawa, jak Wy dbacie o swoją cerę zimą? 
 
Nie ukrywam, że moje włosy są cholernie niesforne. Nic w tym dziwnego, skoro raz na trzy tygodnie męczę je koloryzacją. Niestety czerwień jest wymagającym kolorem, który przy wysoko-porowatych włosach dość szybko się wypłukuje. Długo szukałam produktów, które je ujarzmią, zapominając o innych problemach, z którymi zmagam się na co dzień. Łupież oraz wypadanie włosów są wynikiem nie tylko szalejących hormonów w ciąży, ale również częstej zmiany kosmetyków do pielęgnacji. Postanowiłam więc odstawić wszystkie produkty na bok i skupić się na oczyszczeniu skóry głowy i powstrzymaniu wypadających garściami włosów. Czy uporałam się z włosowymi problemami stosując kosmetyki Basiclab? 
 
W podstawowej pielęgnacji włosów postawiłam na trzy produkty marki BasicLab –  stymulujący szampon oraz odżywkę z linii Capillus na wypadanie włosów oraz szampon przeciwłupieżowy.  Dodatkowo używałam olejku Sesa ( na godzinę przed myciem ), jedwabiu CHI na końcówki, oraz olejku w sprayu Joico Luster-Lock, a także kapsułek wzmacniających włosy Vitapil Mama. Dzisiaj skupię się jednak wyłącznie na produktach Basiclab, choć z pewnością wszystkie produkty miały swój udział w tym, jak moje włosy wyglądają obecnie.

DERMOKOSMETYKI BASICLAB

Podczas organizowanego przeze mnie pod koniec lipca BeautyWRO miałam okazję poznać przedstawicieli marki BasicLab, który świetnie opowiedzieli o swoich produktach oraz o tym, jak prawidłowo pielęgnować włosy. Muszę się przyznać bez bicia, że dotychczas traktowałam swoje bez szacunku i nie zwracałam większej uwagi na to w jaki sposób je myć. Spotkanie z marką   uświadomiło mnie w błędach jakie popełniam niemal codziennie, dlatego też całkowicie zmieniłam podejście do takich czynności jak mycie szamponem czy nakładanie odżywki. Jak zawsze, detale mają znaczenie. Jeśli będziecie zainteresowani, to stworzę osobny wpis o tym jak prawidłowo pielęgnować włosy i jakie błędy z pewnością popełnia nie jedna z Was. Ważnie jest nie tylko to jakich produktów używamy, ale również sposób w jakie je aplikujemy. 
Produkty marki Basiclab są dermokosmetykami, dlatego też dostępne są głównie w aptekach – nie znajdziecie ich w żadnej drogerii.  Każdy z nich ma pojemność 300 ml i zamknięty jest w opakowaniu z pompką, za którą wielki ukłon w stronę marki. Można by powiedzieć, że to detal, ale niezwykle ułatwia aplikację kosmetyków. Szata graficzna jest spójna dla wszystkich produktów i prezentuje się niezwykle profesjonalnie. W kosmetykach nie znajdziemy SLS, SLES, MIT’u, PARABENÓW oraz PHENOXYETHANOLU. Termin ważności to zaledwie 6 miesięcy od otwarcia.

JAK STOSUJE PRODUKTY BASICLAB? 

Jako, że zależało mi na pozbyciu się dwóch problemów naraz – stosuje za każdym razem oba szampony. Najpierw przeciwłupieżowy, który po myciu wymaga przetrzymania go na włosach kilka minut, a następnie powtórka przy użyciu drugiego szamponu. Ani jeden ani drugi szampon nie pieni się niemal wcale, a zapach produktu choć ledwo wyczuwalny jest taki jakby…medyczny.  Następnie na odciśnięte z wody włosy aplikuje odżywkę częściowo wmasowując w skórę głowy, a częściowo w resztę długości. Odżywkę na włosach trzymam średnio 5-6 minut, a więc cały proces mycia głowy zajmuje całkiem sporo czasu, dlatego nie każdemu będzie to odpowiadać. Dodam również, że włosy myję średnio co drugi, trzeci dzień. Zestaw BasicLab gości u mnie od dwóch miesięcy a zużycie jest na poziomie 1/3 opakowania.

JAKIE EFEKTY PO DWÓCH MIESIĄCACH STOSOWANIA KOSMETYKÓW BASICLAB ? 

 
Nie ukrywam, że w stosunku do dermokosmetyków mam naprawdę wysokie wymagania i absolutnie się nie zawiodłam. Zacznę od problemu numer 1 – łupież, tutaj pozbyłam się jakichkolwiek oznak łuszczenia się skóry więc pełen sukces. Problem numer 2 – wypadanie włosów, w tym przypadku nie mogę powiedzieć, że włosy nie wypadają mi wcale, ale jest zdecydowanie mniej na szczotce a to już krok w dobrą stronę. Dodatkowo pojawiło się mnóstwo nowych baby hair, które co prawda odstają na lewo i prawo, ale i tak mnie cieszą! Jest to z pewnością zasługa nie tylko samych produktów Basiclab, ale także suplementacji oraz dodatkowemu specjalistycznemu olejkowi. Jeśli chodzi o kondycję moich włosów to do ideału jeszcze im daleko, ale ładniej się układają i są miększe w dotyku. Dodatkowo skóra głowa jest wyraźnie lepiej oczyszczona więc automatycznie włosy lepiej unoszą się u nasady. Plusów jak widać jest sporo, dlatego też nie zaprzestaję kuracji i kontynuuję ją przez conajmniej najbliższy miesiąc.

CZY POLECAM PRODUKTY BASICLAB? 

 
Po pierwsze bardzo podoba mi się zróżnicowanie kosmetyków tej marki, dlatego też każdy znajdzie odpowiednie dla siebie produkty. Dla włosów kręconych, farbowanych, blond, suchych, przetłuszczających się…od wyboru do koloru! Ceny szamponów i odzywek oscylują w granicach 50 złotych za sztukę, więc do najtańszych nie należą jednak zważywszy na skład i jakość to jest to dobra inwestycja. Osobiście jestem zadowolona z działania kosmetyków dlatego z czystym sercem mogę je Wam zarekomendować.
Jestem ciekawa czy znacie tę markę dermokosmetyków, a także jaki jest największy problem, z jakim zmagają się Wasze włosy?
Często pytacie mnie jakich kosmetyków używam na co dzień. Kiedyś pisałam Wam o mojej porannej pielęgnacji po koreańsku, dlatego dzisiaj skupię się na kosmetykach, których używam wieczorem. Kto śledzi mnie na bierząco doskonale Wie, że lubię mocne makijaże, więc produktom do demakijażu i oczyszczania wysoko stawiam poprzeczkę. Jak więc wygląda moje wieczorna rutyna? Zapraszam na zbiorową recenzję kosmetyków, które aktualnie testuję.



KONIECZNIE PRZECZYTAJ: PORANNA PIELĘGNACJA PO KOREAŃSKU 

WSTĘPNY DEMAKIJAŻ 

Wieczorną pielęgnację zaczynam od zmycia makijażu oczu, brwi oraz ust. W tym celu sięgam po dwufazowy płyn Hydrain3 od Dermedic, który dzięki niewielkim rozmiarom opakowania towarzyszy mi we wszystkich wakacyjnych wyjazdach. Płyn micelarny świetnie radzi sobie ze zmyciem nawet mocnych i kolorowych makijaży bez potrzeby pocierania wacikiem. Ma delikatny, ledwo wyczuwalny zapach, który absolutnie mi nie przeszkadza. Opakowanie ma minimalistyczny design oraz zamknięcie na klik, które sprawdza się bardzo dobrze w tego typu produktach.
 
 

OCZYSZCZANIE OLEJKIEM

Zanim przejdę do mycia twarzy żelem nakłam odrobinę olejku do demakijażu Resibo i okrężnymi ruchami masuję skórę, po czym spłukuję go letnią wodą. Ten kosmetyk doskonale rozpuszcza makijaż twarzy i przygotowuje cerę do dalszego oczyszczania. Olejek cechuje się rewelacyjnym składem, pięknie wyglądającym opakowaniem z pompką i  dość specyficznym zapachem, który niestety nie każdemu przypadnie do gustu. W zestawie z olejkiem jest ściereczka, jednak ja używam jednorazowych bawełnianych ręczniczków, które można dostać w każdej drogerii. Olejek ma rewelacyjną szatę graficzną i wygodne opakowanie z pompką.
 

DOGŁĘBNE OCZYSZCZANIE

 
Ostatnio w przyjemnością sięgam po żel z namiastką peelingu marki Nuxe z linii Aquabella. Produkt, jak i cała seria kosmetyków jest przeznaczona do cery mieszanej. Żel bardzo ładnie oczyszcza i wygładza skórę złuszczając martwy naskórek, a także usuwa nadmiar sebum. Ma delikatny, ledwo wyczuwalny zapach. Stosuję go nie tylko wieczorem, ale również rano. Skóra jest gładziutka i nie ma nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Żel zamknięty jest w tubce z zamknięciem na klik, z którym często mam problemy przy otwieraniu ( zatrzask trzyma cholernie mocno ).
 

PRZYWRÓCENIE PRAWIDŁOWEGO pH 

Zawsze, ale to absolutnie zawsze po spłukaniu twarzy wodą nakładam tonik. Od dłuższego czasu wybieram produkty z atomizerem, dlatego też obecnie testowany tonik-esencję od Nuxe przelewam do innej buteleczki, z którą aplikacja jest po prostu wygodniejsza. Kosmetyk również pochodzi z linii Aquabella i poza przywracaniem właściwego pH skóry zapewnia ukojenie, odświeżenie a także działa zwężająco na pory. Efekt po dłuższym czasie autentycznie jest zauważalny.

NAWILŻAJĄCY BOOST

Już od dłuższego czasu nie wyobrażam sobie pielęgnacji ( zwłaszcza wieczornej ) bez serum. Całkiem długo jest ze mną rewelacyjny produkt od Resibo, który ma konsystencję olejku i przez to nakładam go dosłownie odrobinkę ( niestety długo się wchłania ) bądź mieszam z kremem na noc ( w celu przyśpieszenia wieczornej rutyny ). Serum niesamowicie zmiękcza skórę i daje na prawdę treściwy poziom nawilżenia. Zamknięty jest w szklanym opakowaniu z pipetą, dzięki czemu bez problemu kontroluję ilość nakładanego serum.
 

NA KONIEC KREM 

 
Zdarza się tak, że z braku czasu moja pielęgnacja kończy się na serum, które i tak jest ogromną dawką nawilżenia lub po prostu łączę ze sobą dwa produkty. Ostatnio sięgam po krem z tej samej linii co tonik czy żel czyli Aquabella od Nuxe, którego konsystencja odpowiada mi bardziej w porannej pielęgnacji. Jest to właściwie emulsja matująca do cery mieszanej, ale według producenta sprawdza się zarówno na dzień jak i na noc. Nie do końca jestem zadowolona z opakowania gdyż z jednej strony ma fajną pompkę więc jest wygodnie i higienicznie a z drugiej nie jestem w stanie kontrolować ile produktu jeszcze zostało.
Obecnie jestem bardzo zadowolona ze stanu swojej cery, nawet pory wydają się być jakieś mniejsze. Oczywiście od czasu do czasu wyskoczy jakiś nieprzyjaciel ale to już ze względu na hormony i kobiece sprawy dlatego  ogólny stan oceniam pozytywnie.
Jestem ciekawa jakich kosmetyków obecnie używacie w swojej wieczornej pielęgnacji? 
Nie wiem jak wy, ale ja już jedną nogą weszłam w nową porę roku. Wiosenne zakupy poczynione, pozytywne nastawienie włączone, więc pozostaje tylko czekać aż pogoda nieco się poprawi. Aby umilić ten czas oczekiwania postanowiłam podsumować zimę i uhonorować kilka kosmetyków, które bardzo polubiłam w ostatnim czasie. Zapraszam więc na wpis – ulubieńcy zimy!

ULUBIEŃCY ZIMY: DOVE SHOWER FOAM

Bardzo przyjemna pianka do mycia ciała. Ma prześliczny zapach i jest bardzo delikatna dla skóry. Szata graficzna typowa dla Dove, która jak zawsze przypadła mi do gustu, a forma pompki to niezwykła wygoda.
 

BIELENDA KREM Z ALOESEM

 
 
O matko, jak pięknie pachnie ten krem. Dodatkowo ma przyzwoity skład i dobrze nawilża skórę. Jest multi-funkcyjny: jako krem do rąk, twarzy i ciała, choć ja potraktowałam go jako tradycyjny balsam o nieco gęstszej konsystencji. Jeśli lubicie aloesowy zapach to pokochacie ten produkt.

DOUGLAS ESSENTIAL UNBELIEVABLE MAKE-UP REMOVER BALM

 
 
Bardzo ciekawy produkt o nietypowej konsystencji kremu, która po nałożeniu na suchą skórę zamienia się w delikatny olejek i przyjemnie oczyszcza twarz. Oprócz funkcji demakijażu nadaje się również jako maseczka.

CLINIQUE MOISTURE SURGE

Wszystkie trzy kosmetyki rewelacyjnie się u mnie sprawdzają – mają nieco żelową formułę, dzięki czemu fajnie nawilżają skórę i błyskawicznie się wchłaniają. Krem na dzień używam zamiennie z koncentratem – w zależności czy nakładam makijaż czy nie. Krem na noc / maska to świetnie nawilżający produkt 2w1.
 

ULUBIEŃCY ZIMY:WIBO EYEBROW POMADE 

 
 
Już dawno żaden produkt nie zachwycił mnie tak bardzo jak ta pomada do brwi. Wybrałam kolor soft brown i był to strzał w dziesiątke. Pomada ma gęstą konsytencję, piękne krycie i jest naprawdę bardzo trwała. Śmiało mogę powiedzieć, że jest lepsza od tej z Inglot.

DOUGLAS EXCEPTION EYES MASCARA

 
 
Ostatnio ciężko mi znaleźć tusz, na którego widok zrobię “wow”,  jednak ten w ostatnim czasie bardzo polubiłam. Co prawda nie daje zniewalającego efektu, ale bardzo fajnie rozczesuje rzęsy, odpowiednio je podkręca i wydłuża. Szczoteczka jest bardzo przyzwoita, a szata graficzna zachwyca.

MAYBELLINE INSTANT AGE REWIND

 
 
 
Przyzwoity korektor o dobrym kryciu, który nadaje się zarówno pod oczy jak i na całą twarz. Ma bardzo ciekawe opakowanie – przyjemną w użyciu gąbeczkę i próżniowe opakowanie, dzięki któremu produkt zużyję do ostatniej kropli. Mój kolor to Fair Clair i jest wystarczająco jasny dla takiego bladziocha jak ja.
Znacie któregoś z moich ulubieńców zimy? Ciekawa jestem, jakie kosmetyki podbiły Wasze serca zimą?

Azjatycka pielęgnacja pochłonęła mnie na całego. Początkowo wybierałam koreańskie maseczki, później peelingi i kremy, a teraz sięgnęłam po całkiem nowy produkt. Jak wiadomo sekret urody Koreanek tkwi w 10 etapowej pielęgnacji, a jednym z nich jest emulsja. Kiedy pokazałam Wam Skin Watchers Green Snail Intensive Emulsion  na moim Instagramie dostałam mnóstwo pytań na jej temat. Dzisiaj przychodzę z odpowiedzią.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ: PIELĘGNACJA PO KOREAŃSKU –  KOSMETYKI, KTÓRE STOSUJĘ RANO.

Green Snail Intensive Emulsion marki Skin Watchers to silnie nawilżająca emulsja do twarzy. Nakładamy ją bezpośrednio po toniku – przed kremem. Jej zadaniem jest odżywienie skóry i poprawienie wchłanialności następnie nakładanych kosmetyków.

SKIN WATCHERS GREEN SNAIL INTENSIVE EMULSION

SKŁAD Z WYJAŚNIENIEM:

Jednym z głównych składników emulsji jest wyciąg ze śluzu ślimaka ( mucyna ). Jeśli nie wiecie, to dzięki niemu usuwane są martwe komórki naskórka a także pobudza syntezę kolagenu i elastyny, zwiększa elastyczność skóry oraz ma właściwości przeciwzapalne. Śluz zawiera w sobie wiele cennych składników, witamin ( A,C,E ), alantoinę czy kolagen. W składzie znajdziemy również naturalne występujące ekstrakty w roślin oraz kwiatów mających działanie przeciwutleniające, odżywiające oraz regenerujące.
Water, Dipropylene Glycol ( rozpuszczalnik, nawilża skórę, nadaję konsystencję ), Snail Secretion Filtrate ( śluz ślimaka, składnik aktywny ), Glycerin ( gliceryna ), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy ), Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer (zagęstnik, zwiększa lepkość kosmetyku ), Kyounin Yu, Cetyl Ethylhexanoate ( emolient tzw. tłusty ), Lavandula Angustifolia (Lavender) Extract ( ekstrakt z lawendy ), Monarda Didyma Leaf Extract ( wyciąg z kwiatu pysznogłówki dwoistej ), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract ( ekstrakt z mięty pieprzowej ), Freesia Refracta Extract ( wyciąg z frezji ), Anthemis Nobilis Flower Extract ( wyciąg z rumianku rzymskiego ), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract ( wyciąg z rozmarynu ), Dipotassium Glycyrrhizate (składnik nawilżający ), Arginine (arganina, naturalny aminokwas ), Carbomer ( zagęstnik ), Allantoin ( alantoina, działa przeciwzapalnie ) , Caprylhydroxamic Acid (konserwant, przedłuża trwałość kosmetyku ), Caprylyl Glycol (emolient ), Polyacrylate-13 ( zabiega nadmiernemu odparowywaniu wody ), Polyisobutene ( składnik konsystencjo-twórczy ), Polysorbate 20 ( składnik umożliwiający stworzenie emulsji ), Disodium EDTA ( konserwant ), Fragrance ( perfumy )
OPAKOWANIE, ZAPACH, KONSYSTENCJA, DZIAŁANIE
 
Emulsja zamknięta jest w plastikowym opakowaniu z wygodnym dozownikiem w postaci pompki. Szata graficzna utrzymana jest w brązie, jest przejrzysta i przyjazna dla oka. Konsystencja kosmetyku ma postać białego, delikatnie kremowego płynu o przyjemnym zapachu. Emulsja łatwo się rozprowadza na skórze i szybko się wchłania zostawiając odczuwalne uczucie nawilżenia. Kosmetyk ma za zadanie wstępnie nawilżyć cerę i przygotować ją na lepsze wchłanianie kolejnych nałożonych produktów.
MOJA OPINIA
 
Po trzech tygodniach nie wyobrażam sobie pominięcie etapu w swojej pielęgnacji, zarówno tej porannej jak i wieczornej. Moja skóra ma tendencję do szybkiego wchłaniania produktów i mogłabym w nieskończoność nakładać kolejne warstwy. W przypadku emulsji cera jest od razu odpowiednio nawilżona, a w połączeniu z kremem utrzymuje ten stan przez wiele godzin. Czuję, że to był brakujący element mojej pielęgnacji, gdyż teraz cera jest bardziej sprężysta i przyjemna w dotyku.
 
CENA, DOSTĘPNOŚĆ
Green Snail Intensive Emulsion od Skin Watchers nie należy do łatwo dostępnych kosmetyków, możecie go kupić jedynie na stronie shibushi.pl w cenie 108 złotych, ale na hasło “tinahaoficjalnie” otrzymacie 10% rabatu. Produkt ma pojemność 125ml, a dzięki swej wydajności spokojnie posłuży Wam przez kilka miesięcy.
Kto z Was używał już kosmetyków z ekstraktem ze ślimaka?