Od zakończenia świąt zbierałam się do napisania postu, miało być o świętach, ale niestety u mnie nie było tradycyjnie. Zamiast przez tydzień przygotowywać jedzenie i sprzątać, a potem jeść całymi dniami, a potem odgrzewać i dalej jeść, wyjechałam w góry i bawiłam się jak dziecko w parku rozrywki, chodziłam po górach i wcinałam serki z grilla.