Tag

azjatycka pielęgnacja

Zdaję sobie sprawę, że zima to może niezbyt odpowiedni czas na testowanie kremów BB, bo zdecydowanie lepiej sprawdzają się u mnie latem, ale nie mogłam się powstrzymać. Od dłuższego czasu w sieci widzę mnóstwo “ochów i achów” na temat M Perfect BB Cream od Missha, że krycie świetne, nawilżenie rewelacyjne i najjaśniejszy kolor jest autentycznie jasny. Przeszukałam internet w poszukiwaniu najniższej ceny ( a wiecie że potrafię ) i płacąc niecałe 30 złotych trafiła w moje ręce całkiem spora tubka.



KONIECZNIE PRZECZYTAJ: 5 ZASAD, KTÓRE POZWOLĄ CI OSZCZĘDZIĆ
 NA ZAKUPACH ONLINE.

OPAKOWANIE, CENA
Muszę przyznać, że opakowanie M Perfect BB Cream jest dość zaskakujące – z jednej strony mamy tubkę, a z drugiej dodatkowo pompkę. Dość dziwne połączenie ale póki co się sprawdza. ( wydaje mi się, że może zapobiegać to niepożądanemu wydostawaniu się produktu, przez np. ściśnięcie tubki ) Pojemność też jest niezwyczajna – zazwyczaj w tego rodzaju kosmetykach jest to 30 ml, a tutaj zaskoczenie – aż 50 ml. ( przy regularnej cenie ok, 59,99 również nie wychodzi zbyt drogo ). Ciekawostka! Krem dostaniecie również o pojemności 20 ml – ale niestety nie ten najjaśniejszy nr. 13. Szata graficzna utrzymana w ciemnej czerwieni bardzo przypadła mi do gustu – wygląda elegancko i “drogo”.
SKŁAD
Skład (INCI): Water (Aqua), Cyclomethicone ( emolient – może być składnikiem zapychającym ), Ethylhexyl Methoxycinnamate ( filtr UVA II) , Zinc Oxide ( filtr UVA, UVB ), Caprylic / Capric Triglyceride ( emolient tłusty ), Mineral Oil ( olej mineralny – może zapychać), Phenyl Trimethicone, Talc, Arbutin ( ma działanie rozjaśniające ), Hydrolyzed Collagen ( słabszy od czystego kolagenu, ale ma działanie wygładzające i przeciwzmarszczkowe ), Dimethicone ( emolient suchy, ma działanie ochronne ), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Squalane, ( substancja roślinna )Adenosine, ( substancja pochodzenia zwierzęcego o działaniu silnie przeciwzmarszczkowym ), Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone ( emulgator ), PEG-10 Dimethicone ( silikon, działanie wygładzające ), Polyethylene ( substancja syntetyczna ), Beeswax (Cera Alba) ( wosk pszczeli, naturalny emolient ), Glycerin, Propylene Glycol ( substancja syntetyczna, tworzy konsystencje ), Caviar Extract, Algae Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Fagus Sylvatica Bud Extract, Ceramide 3 ( pełni funkcje natłuszczające ), Rosmarinus Officinalis (Rosemery) Leaf Extract ( wyciąg z rozmarynu, działa antybakteryjnie ), Chamomilla Reculita (Matricaria) Flower Extract ( olejek rumiankowy, działanie antybakteryjne ), Sodium Hyaluronate ( substancja syntetyczna, przeciwutleniacz ), Sodium Chloride ( chlorek sodu, substancja konsystencjotwórcza ), Fragrance (Perfum), Methylparaben ( parabeny ), Propylparaben ( parabeny ), Disodium EDTA ( konserwant ), Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde ( składnik kompozycji zapachowej, przypomina woń kwiatów ), Butylphenyl Methylpropional ( substancja zapachowa ), Benzyl Salicylate ( składnik kompozycji zapachowej ), Hydroxycitronellal (składnik przypominający zapach konwalii i lilii ), Alpha-Isomethyl Ionone ( kolejny składnik zapachowy – potencjalny alergen ), Hexyl Cinnamal ( zapach ), Linalool ( linalol ), Citronellol ( imituje zapach róży )
Może zawierać: Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499).
Skład nie należy do szczególnie dobrych, szczególnie, że znajdziemy w nim parabeny ( których w tego rodzaju kosmetyku się nie spodziewałam ), substancje które niestety zapychają cerę ( drugi w składzie ), a także potencjalne alergeny ( wszystko oznaczone na czerwono ). Pierwszy raz też spotykam się z taką ilością kompozycji zapachowych w produkcie do makijażu. Oczywiście oprócz minusów są też pozytywne składniki jak całkiem spora ilość olejków naturalnych ( oznaczone na zielono ) – jednak w składzie znajdziemy je nieco daleko więc ich zawartość jest niewielka. 
KONSYSTENCJA, KRYCIE, TRWAŁOŚĆ 


Krem BB ma lekką, nieco wodnistą konsystencję o odrobine chemicznym zapachu. Nie jest męczący, ale do przyjemnych również nie należy. Krem potrzebuje dłuższej chwili do wchłonięcia, ale bardzo ładnie wtapia się w skórę – to bardzo mi się podoba. Zanim nałożymy puder warto chwilę odczekać. Krycie zdecydowanie należy do lekkich, z możliwością stopniowania i też różni się w zależności od metody aplikacji. Przy nakładaniu kremu pędzlem bądź gąbką jest delikatniejsze niż przy aplikowaniu go palcami. U mnie najlepiej pracuje się pędzlem typu oval brush.  Kolor numer 13 jest najjaśniejszym neutralnym odcieniem, brakuje mi w nim odrobiny żółtych pigmentów. Jest znacznie jaśniejszy od kremów Orange czy Dark Panda od Skin79, ale na swatchach widać różnicę w pigmentacji. Krem ładnie dopasowuje się do skóry i ostatecznie wygląda bardzo dobrze. Krem z powodzeniem utrzymuje się na twarzy przez 5 godzin, później wymaga już poprawek bądź użycia bibułek. ( oczywiście zawsze wykańczam makijaż pudrem ryżowym ) 

#nofilter
MOJA OCENA

Mam mieszane uczucia co do tego produktu. Z jednej strony byłam zachęcona wieloma pięknymi opiniami więc spodziewałam się hitu,  a z drugiej zderzyłam się ze składem i rzeczywistością. Używam go od czasu do czasu, bo mam autentyczne odczucie, że mnie zapycha. Bardzo do gustu przypadła mi konsystencja i kolor, który na zimę jest dla mnie w sam raz, a także to jak ładnie wtapia się na skórę. Gdybym miała go ocenić w skali 1-10 to dałabym mu 6, ale ulubieńcem niestety nie zostanie. 

Wolicie kremy BB czy tradycyjne podkłady? 
W azjatyckiej pielęgnacji cenię nie tylko skuteczność produktów ( jeszcze żaden mnie nie zawiódł ) ale również ich delikatność działania. Coraz śmielej sięgam po nowości i kosmetyki koreańskie powoli wypełniają całą moją pielęgnację. Jednym z moich ulubionych produktów jest peeling w żelu z ciemnym cukrem od Swanicoco. Wspominałam o nim już nie raz, pojawiał się w kilku postach, w tym w ulubieńcach roku. 

WARTO PRZECZYTAĆ: KOSMETYCZNE ODKRYCIA 2017.
Swanicoco soft and more blacksugar peeling gel to kosmetyk złuszczający typu gommage, a dzięki swojej delikatności nadaje się dla cery delikatnej, podrażnionej a nawet alergicznej. Niech Was nie zmyli jego żelowa postać, bo to kosmetyk który pozostawi waszą cerę niezwykle oczyszczoną i gładką. Po pierwszym użyciu peelingu nie mogłam przestać dotykać swojej twarzy, była niezwykle miękka i wygładzona. Z każdym kolejnym użyciem ( stosuję go 2 razy w tygodniu ) kosmetyk skradał moje serce coraz bardziej. 
Peeling zamknięty jest w tubce o pojemności 100 ml, a jego szata graficzna przypomina produkt medyczny co według mnie wywołuje zaufanie do produktu. Produkt ma żelową konsystencję o kolorze ciemnego cukru, a zapach to według mnie połączenie mięty i nuty cytrusów. Dość specyficzny, ale przyjemny. Peeling jest niezwykle wydajny – wystarczy kropla wielkości groszku na całą twarz.  Jego cena to 79 pln i dostępny jest w sklepie Skin79. 
Peeling nakładamy na twarz, a po dwóch minutach wykonujemy masaż twarzy. Produkt zaczyna się złuszczać, a wraz z nim roluje się martwy naskórek. Zabieg wygląda niewinnie, ale po przepłukaniu twarzy wodą efekt widać gołym okiem. 

SKŁAD I ANALIZA:

 Water, Cellulose (celuloza –  wspomaga złuszczanie naskórka ), Alcohol ( działa antybakteryjnie ), Steartrimonium Chloride ( substancja kondycjonująca ), Glycerin ( silnie hydrofilowa substancja nawilżająca ), 1,2-Hexanediol ( działa antybakteryjnie ), Caramel ( pigment mineralny ), Black Strap Powder, Black Sugar Extract (ekstrakt z ciemnego cukru – wygładza, ujędrnia i uelastycznia skórę, wyrównuje koloryt ),  Gluconolactone ( złuszczający kwas PHA ( deliatniejszy od AHA) ), Portulaca Oleracea Extract ( ekstrakt z portulaki – ma właściwości oczyszczające, zawiera witaminę A i C ), Centella Asiatica Extract ( wyciąg z wąkroty azjatyckiej – stymuluje syntezę kolagenu i działa przeciwzmarszczkowo ), Juglans Regia (Walnut) Seed Extract ( wyciąg z liści orzecha włoskiego – ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, dzięki niemu peeling nadaje się do skóry wrażliwej i alergicznej ), Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract ( ekstrakt z cytryny – działa antyoksydacyjnie, aktywuje procesy regeneracji skóry ), Chamaecyparis Obtusa Water ( woda z cyprusika japońskiego ), Sorbitol ( zamiennik cukru, utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia skóry ), Tripropylene Glycol ( ułatwia złuszczanie rogowej warstwy naskórka ), Allantoin ( Alantoina, substanacja aktywna, działa przeciwzapalnie ), Carbomer ( karbomer, stabilizuje emulsję ), PEG-60 Hydrogenated Castor Oil ( substancja oczyszczająca i odtłuszczająca ), Lavandula Hybrida Oil ( olejek lawendowy – ma działanie silnie odkażające, przeciwbakteryjnie ), Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil ( olejek ze skórki pomarańczy – działa antyoksydacyjnie ), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil ( olejek grejpfrutowy – hamuje wydzielanie łoju, normalizuje procesy rogowacenia ), Ethylhexyglycerin ( konserwant ).



W składzie co prawda znajduje się alkohol, jednak ma on działanie silnie antybakteryjnie, a produktu nie pozostawiamy na twarzy na zbyt długo dlatego nie ma on silnego wpływu na kondycję cery. 
To zdecydowanie najlepszy peeling jaki miałam okazję używać i bije na głowę również mojego poprzedniego ulubieńca Skin79 Crystal Peeling ( który również jest godny uwagi ). 
Znacie markę Swanicoco? 


Azjatycka pielęgnacja pochłonęła mnie na całego. Początkowo wybierałam koreańskie maseczki, później peelingi i kremy, a teraz sięgnęłam po całkiem nowy produkt. Jak wiadomo sekret urody Koreanek tkwi w 10 etapowej pielęgnacji, a jednym z nich jest emulsja. Kiedy pokazałam Wam Green Snail Intensive Emulsion od Skin Watchers na Instagramie dostałam mnóstwo pytań na jej temat. Dzisiaj przychodzę z odpowiedzią.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ: PIELĘGNACJA PO KOREAŃSKU –  KOSMETYKI, KTÓRE STOSUJĘ RANO.

Green Snail Intensive Emulsion marki Skin Watchers to silnie nawilżająca emulsja do twarzy. Nakładamy ją bezpośrednio po toniku – przed kremem. Jej zadaniem jest odżywienie skóry i poprawienie wchłanialności następnie nakładanych kosmetyków.
SKŁAD Z WYJAŚNIENIEM:
Jednym z głównych składników emulsji jest wyciąg ze śluzu ślimaka ( mucyna ). Jeśli nie wiecie, to dzięki niemu usuwane są martwe komórki naskórka a także pobudza syntezę kolagenu i elastyny, zwiększa elastyczność skóry oraz ma właściwości przeciwzapalne. Śluz zawiera w sobie wiele cennych składników, witamin ( A,C,E ), alantoinę czy kolagen. W składzie znajdziemy również naturalne występujące ekstrakty w roślin oraz kwiatów mających działanie przeciwutleniające, odżywiające oraz regenerujące.
Water, Dipropylene Glycol ( rozpuszczalnik, nawilża skórę, nadaję konsystencję ), Snail Secretion Filtrate ( śluz ślimaka, składnik aktywny ), Glycerin ( gliceryna ), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy ), Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer (zagęstnik, zwiększa lepkość kosmetyku ), Kyounin Yu, Cetyl Ethylhexanoate ( emolient tzw. tłusty ), Lavandula Angustifolia (Lavender) Extract ( ekstrakt z lawendy ), Monarda Didyma Leaf Extract ( wyciąg z kwiatu pysznogłówki dwoistej ), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract ( ekstrakt z mięty pieprzowej ), Freesia Refracta Extract ( wyciąg z frezji ), Anthemis Nobilis Flower Extract ( wyciąg z rumianku rzymskiego ), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract ( wyciąg z rozmarynu ), Dipotassium Glycyrrhizate (składnik nawilżający ), Arginine (arganina, naturalny aminokwas ), Carbomer ( zagęstnik ), Allantoin ( alantoina, działa przeciwzapalnie ) , Caprylhydroxamic Acid (konserwant, przedłuża trwałość kosmetyku ), Caprylyl Glycol (emolient ), Polyacrylate-13 ( zabiega nadmiernemu odparowywaniu wody ), Polyisobutene ( składnik konsystencjo-twórczy ), Polysorbate 20 ( składnik umożliwiający stworzenie emulsji ), Disodium EDTA ( konserwant ), Fragrance ( perfumy )
OPAKOWANIE, ZAPACH, KONSYSTENCJA, DZIAŁANIE


Emulsja zamknięta jest w plastikowym opakowaniu z wygodnym dozownikiem w postaci pompki. Szata graficzna utrzymana jest w brązie, jest przejrzysta i przyjazna dla oka. Konsystencja kosmetyku ma postać białego, delikatnie kremowego płynu o przyjemnym zapachu. Emulsja łatwo się rozprowadza na skórze i szybko się wchłania zostawiając odczuwalne uczucie nawilżenia. Kosmetyk ma za zadanie wstępnie nawilżyć cerę i przygotować ją na lepsze wchłanianie kolejnych nałożonych produktów.

MOJA OPINIA


Po trzech tygodniach nie wyobrażam sobie pominięcie etapu w swojej pielęgnacji, zarówno tej porannej jak i wieczornej. Moja skóra ma tendencję do szybkiego wchłaniania produktów i mogłabym w nieskończoność nakładać kolejne warstwy. W przypadku emulsji cera jest od razu odpowiednio nawilżona, a w połączeniu z kremem utrzymuje ten stan przez wiele godzin. Czuję, że to był brakujący element mojej pielęgnacji, gdyż teraz cera jest bardziej sprężysta i przyjemna w dotyku.


CENA, DOSTĘPNOŚĆ
Green Snail Intensive Emulsion od Skin Watchers nie należy do łatwo dostępnych kosmetyków, możecie go kupić jedynie na stronie shibushi.pl w cenie 108 złotych, ale na hasło “tinahaoficjalnie” otrzymacie 10% rabatu. Produkt ma pojemność 125ml, a dzięki swej wydajności spokojnie posłuży Wam przez kilka miesięcy.
Kto z Was używał już kosmetyków z ekstraktem ze ślimaka?


Maseczki to jeden z moich ulubionych etapów pielęgnacji i tupię nóżkami kiedy tylko przychodzi ten moment, gdy na 15 minut mogę całkowicie oddać się chwili.  Z wielką przyjemnością sięgam po nowości jak i wracam do moich ulubieńców. Od dłuższego czasu fascynuje mnie azjatycka pielęgnacja, a ze względu na coraz większą dostępność produktów mogę cieszyć się kosmetykami będącymi sekretem urody Koreanek.
Dzisiejszy wpis poświęcony jest serii Jeju Jelly Mask od Skin79, czyli czterem maskom w płacie, które nie tylko są przyjemne w użyciu, ale również odpowiadają na potrzeby naszej skóry. Każda z nich ma formę bawełnianej płachty dopasowanej do twarzy nasączonej żelową formułą. Obecnie na stronie oficjalnego dystrybutora SKIN79 dostępne są w cenie 4,90/szt. ( na hasło “LOVE” dodatkowe -20% ). 
JEJU CANOLA HONEY – SKIN GLOW 



Maseczka o działaniu rozświetlającym oraz wygładzającym. Po nałożeniu daje efekt delikatnego schłodzenia więc rewelacyjnie sprawdzi się przy porannej pielęgnacji. Dzięki wyciągowi z rzepaku oraz miodu nadaje skórze zdrowego blasku. Bardzo przyjemna w użyciu, a jej zapach bardzo delikatny – nie drażniący. Po zabiegu skóra stała się mięciutka, a wszelkie zaczerwienienia zniwelowane. Dobrze przygotowała buzię pod makijaż. 
JEJU SEAWEED – SKIN PURIFYING



Przyjemna maseczka o działaniu oczyszczającym. Za sprawą zawartych w produkcie wodorostów silnie regeneruje oraz nawilża szarą, zmęczoną cerę. Jej zadaniem jest również oczyszczenie z toksyn oraz wyrównanie kolorytu.To jedna z bardziej lubianych przeze mnie masek, bo bardzo dobrze działa na moją skórę. Cera po aplikacji jest bardzo mięciutka i pozostaje taka do dnia następnego. 
JEJU CACTUS – SKIN VITALITY 



Maseczka będąca bombą witaminową, dzięki zawartości wyciągowi z opuncji pobudza regenerację skóry, a także ją uelastycznia. Zapach delikatny, raczej nie przypominający kaktusa. To jedyna maseczka, po którą sięgnęłam kilkakrotnie i za każdym razem efekt był ten sam – miękka i gładka skóra. Polecam stosować ją z rana. 
JEJU ALOE – SKIN SOOTHING


Uwielbiam zawartość aloesu w kosmetykach, gdyż ma działanie kojące, łagodzące i przeciwzapalne. Za to pokochałam również tę maseczkę, choć jej zapach nie był tak intensywny jak bym sobie tego życzyła. Maska to idealny ratunek po długim dni, kiedy cera jest zmęczona i zanieczyszczona, więc rewelacyjnie sprawdzi się na wieczorny relaks. Skóra utrzymuje się w rewelacyjnej kondycji nawet kilka dni. 
Każda z maseczek miała na tyle dużą zawartość żelowej masy, że z pewnością mogłabym nasączyć nią kolejną czystą płachtą i ponownie zaaplikować. Maski bardzo dobrze przywierają, nie zsuwają się z twarzy. Po zdjęciu płachty pozostaje na skórze sporo esencji, którą warto zostawić do wchłonięcia się.  Całkiem przyjemne działanie w połączeniu z przystępną cenę sprawia, że są godne polecenia dla każdej kobiety lubiącej ten rodzaj pielęgnacji. 
Kto zna tę serię maseczek? 
Pielęgnacja to nieodłączny element mojej codzienności i choć różni się w zależności od pory dnia, pory roku czy potrzeb mojej skóry, to przyjemnością dzielę się z Wami opinią kosmetykach, których aktualnie używam.  Dzisiaj skupię się na mojej porannej rutynie i opowiem o produktach, które stosuję według zasad koreańskiej pielęgnacji. 
1. OCZYSZCZANIE OLEJKIEM


Na pierwszy rzut stosuję Unbelievable Make-up Remover Balm od Douglas Essential. Jest to krem, który rozprowadzony na twarzy kolistymi ruchami zamienia się w olejek. Kosmetyk ma bardzo przyjemny zapach i delikatnie oczyszcza zanieczyszczenia zgromadzone przez noc. 
2. KOSMETYK NA BAZIE WODY 


Drugi etap oczyszczania to mycie twarzy żelem Aloe Facial Ceansing Foam od Holika Holika. Produkt błyskawicznie zamienia się w delikatną piankę o pięknym, świeżym zapachu, która dobrze oczyszcza i odświeża cerę. Aloes ma dodatkowo właściwości łagodzące podrażnienia. 
Do mycia twarzy stosuję szczoteczkę soniczną, która dogłębnie oczyszcza i delikatnie masuję cerę. 


Więcej o urządzeniu: DermoFuture – szczoteczka soniczna 

3.  PEELING ( 2 x w tygodniu, zamiennie rano lub wieczorem )


Do złuszczania naskórka używam Soft and More BlackSugar Peeling Gel od Swanicoco. To peeling typu gommage, który ma postać delikatnego żelu, który w kontakcie ze skórą zaczyna się rolować wraz z martwym naskórkiem. Produkt ma dość specyficzny zapach, ale jest niesamowicie delikatny i skuteczny zarazem.



PEŁNA RECENZJA: SWANICOCO BLACKSUGAR PEELING GEL


4. TONIZACJA 


W celu przywrócenia prawidłowego pH dla skóry stosuję tonik Magic Rose marki Evree. Kosmetyk ma bardzo wygodny aplikator w sprayu, który równomiernie rozpyla mgiełkę na twarz. Po aplikacji dodatkowo wklepuję produkt palcami.  Warto dodać, że dzięki atomizerowi tonik jest bardzo wydajny. 
5. ESENCJA 


Etap nawilżania cery rozpoczynam od Green Snail Intensive Emulsion od Skin Watchers. To dogłębnie nawilżająca emulsja ze śluzem ślimaka, która błyskawicznie się wchłania i poprawia wchłanialność składników aktywnych w kolejnych kosmetykach. 


Kosmetyk jest bardzo trudno dostępny w PL, dlatego odsyłam Was do sklepu shibushi.pl, gdzie bez problemu go kupicie, a na hasło “tinahaoficjalnie” otrzymacie 10% rabatu. Oprócz emulsji w sklepie znajdziecie inne produkty niezbędne w koreańskiej pielęgnacji. 


6. MASECZKA ( 2x w tygodniu, zamiennie rano lub wieczorem )


Ten etap to pole do popisu, bo uwielbiam i testuję całą masę maseczek. Obecnie testuję serię Herb in Nude firmy Missha. To bardzo przyjemne maski w płacie, dostępne w różnych opcjach w zależności od potrzeb skóry. Uwielbiam tego rodzaju produkty, gdyż dobrze nawilżają skórę i  nie wymagają zmywania resztek wodą.
7.  KREM NA DZIEŃ


W tym ostatnim ( przez okres zimowy ) etapie stosuję zamiennie dwa produkty od Clinique: Moisture Sourge Intense Skin Fortifying Hydrator oraz Moisture Sourge Hydrating Supercharged Concentrate. Krem-żel używam kiedy mam tzw. no makeup day, a skoncentrowany żel używam jako krem-bazę, gdyż zostawia delikatnie lepką warstwę, dzięki czemu rewelacyjnie trzyma podkład jak i cały makijaż. Oba produkty są lekkie i szybko się wchłaniają ale intensywnie nawilżają i wygładzają cerę. 
Moja pielęgnacja wieczorem nieco się różni, więc niebawem opowiem Wam o kosmetykach, które stosuję na zakończenie dnia. 
Ściskam. 
Kto śledzi moje kanały social media doskonale wie, że jestem wielką fanką wszelkiego rodzaju maseczek. To mój ulubiony element codziennej pielęgnacji i czas, w którym przez kilkanaście minut odprężam się maksymalnie. Niestety przez moje zapominalstwo rzadko zachowuję opakowania, aby napisać dla Was recenzję. 
Przygotowania do tego wpisu trwały bardzo długo bowiem przetestowałam 6 masek uwielbianej przeze mnie marki Skin79. W dzisiejszym poście skupię się na moich dwóch ulubieńcach – Pore Bubble oraz Rice Bubble. Która z nich jest lepsza? 
Maseczki są do siebie bardzo podobne, obie mają działanie oczyszczające i w chwilę po nałożeniu zaczyna wytwarzać się piana, która dzięki uwalniającym się bąbelkom przyjemnie muska twarz. Ten delikatny masaż to tylko jeden z powodów, dla których pokochałam ten rodzaj maseczek. Bardzo lubię ich delikatny zapach i łatwość aplikacji, jednak po całej przyjemności na skórze pozostaje sporo piany, więc należy zmyć ją wodą i zaaplikować tonik.
Rice Bubble Cleansing Mask ( maska ryżowa ) poprzez występujący w ryżu kwas fitowy zwęża pory, zapobiega starzeniu się skóry oraz zwalcza przebarwienia.  Po użyciu maseczki efekty widoczne były dopiero nad ranem dnia kolejnego, skóra stała się promienna i lepiej się z nią “pracowało”. Wszelkie zaczerwienienia stały się niemal niewidoczne, a cera była bardzo przyjemna w dotyku. 
Pore Bubble Cleansing Mask ( czarna maska ) pobudza wytwarzanie nowych włókien kolagenowych, ma działanie regenerujące oraz uelastycznia cerę. Po ściągnięciu maski skóra sprawia wrażenie bardziej sprężystej, a koloryt ujednolicony. Efekt miękkiej i przyjemnej w dotyku cery utrzymuje się przez dłuższy czas, a pory są mniej widoczne. 

Z twych dwóch perełek zdecydowanie bardziej odpowiada mi czarna maska, gdyż zdecydowanie lepiej działa na moją skórę, jednak obie polecam Wam wypróbować. Jedynym minusem jest ich cena, która waha się w granicach 16-20 złotych, choć często można złapać je na promocji oszczędzając kilka złotych. Maski dostępne są na stronie sklepu Skin79
Kto miał okazję używać bąbelkowych maseczek