Tag

denko

Hej kochani, kilka dni temu na kanale pojawiło się nowe denko kosmetyczne z czerwca, kto jeszcze nie widział to zapraszam do obejrzenia! Oczywiście cały kanał z wszystkimi moimi filmami macie tutaj. 

Ostatnio na kanale dużo się dzieje, więc zapraszam do subskrypcji, a kto lubi oglądać gameplay z simsów 4, to zapraszam na odcinki z serii 100 dzieci challenge. Podrzucam Wam 8 odcinek, a jeśli Wam się spodobał to cała seria tutaj. 
Lada dzień wracam do Was z regularnymi postami i recenzjami! 
Do zobaczenia <3

Na wstępie bardzo przepraszam, że tym razem będzie bardzo skrótowo, ale postanowiłam wziąć się nieco bardziej za mój kanał na YT, aby szybko się to rozkręciło. Chciałabym zaprosić Was na dwa nowe filmy jakie się ukazały. Projekt denko – chyba nic więcej nie muszę dodawać, wszystko starannie opowiedziałam. ShinyBox – postanowiłam otworzyć pudełko na żywo, jak tylko kurier mi je dostarczył. Na blogu zrobię osobne recenzje kosmetyków, które się w nim znalazły. 
Niestety ostatnie dni są bardzo napięte ponieważ walczę dalej z pracą inżynierską a termin jej oddania zbliża się wielkimi krokami więc nie mogę się za bardzo rozpraszać – mam nadzieję, że mi wybaczycie. Obiecuję, że jak tylko będę po obronie to aktywność się zwiększy 🙂
Tymczasem zapraszam do oglądania oraz subskrybowania kanału – bo bez publiczności to nie będzie mieć sensu.  Mam mnóstwo nowych  pomysłów, a to wszystko robię z myślą o Was, jeśli macie jakieś życzenia lub coś konkretnego chcecie zobaczyć np. recenzję konkretnego kosmetyku to piszcie śmiało 🙂 
Projekt denko:
ShinyBox – otwarcie na żywo:

Do usłyszenia niebawem!

Grudzień zagościł już na dobre, mikołaj zleciał, więc czas małe podsumowanie poprzedniego miesiąca. W listopadzie uzbierało się sporo pustych opakowań, jednak oczywiście kilkakrotnie zapomniałam je zatrzymać. Udało mi się zachować kilka ciekawych, które dzisiaj Wam przedstawię. 
Nie przedłużając zaczynamy!

Pierwszym kosmetykiem, o którym opowiem to Płyn Micelarny 3w1 od Garniera. Produkt bardzo przyjemny w użyciu, nie podrażnia, nie uczula, bez alkoholu, bezzapachowy. Płyn delikatnie oczyszcza, nie szczypie w oczy, a samo opakowanie jest miłe dla oka. Bardzo wydajny produkt – według producenta opakowanie 400 ml wystarczy na 200 zastosowań.Płyn kupiłam w biedronce za bodajże 10,99 pln, więc cena jak najbardziej przystępna. Chyba jeden z lepszych płynów, z którymi miałam do czynienia do tej pory. Lepszy jest tylko ten, który mam obecnie, ale o tym opowiem w osobnym poście! 
Kolejny zużyty produkt to balsam Playboy Play It Sexy. Przyjemny zapach wanilii, dobra konsystencja i odpowiednie nawilżenie. Opakowanie ładniutkie, dobrze trzyma się w ręku.Balsam posiada wszystko co posiadać powinien, tym samym nie wyróżnia się niczym na tle innych. No może poza bardzo przyjemnym zapachem. 
Kolejnym kosmetykiem, który dopiero dzisiaj zużyłam do końca jest Sensual Salt Scrub firmy Delawell. Peeling odpowiedni dla dłoni, stóp i ciała. Jest to produkt profesjonalny, dlatego ja również ocenię go swoim jakże profesjonalnym okiem 🙂 Jeśli chodzi o zapach to mi przypomina arbuza, jednakże na opakowaniu nie ma informacji, która to potwierdzi. Są wypisane jedynie najważniejsze składniki mineralne: kryształki soli, liczi, witamina E, masło shea, olej jojoba, olej makadamia, wosk pszczeli. Czyli bardzo bogaty skład. Jeśli chodzi o działanie, to jestem mega zadowolona. Dzisiaj stosowałam na suchą skórę, po czym zmyłam ciepłą wodą. Skóra teraz jest miękka, gładka i cudownie pachnie. Z całego serducha polecam!
Następnie mamy żel pod prysznic i płyn do kąpieli w jednym od firmy ON LiNE. Pierwsze co rzuca się w oczy, a raczej w nos to niesamowity, intensywny zapach figi. Uwielbiam owocowe zapachy. Jeśli chodzi o zastosowanie to dobrze się pieni, super relaksuje, więc posiada wszystko co powinien. Jego cena jest dość niska, więc myślę, że warto wypróbować 🙂
Kolejnym produktem jest Biosiarczkowy Żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy BALNEOKOSMETYKI. Żel mam już od dawna , co świadczy przede wszystkim o jego wydajności. Mimo, że jest to żel siarkowy to nie odczuwamy nieprzyjemnego zapachu, a za sprawą dodatku borowiny i jojoba. Żel dobrze oczyszcza i wygładza skórę. Jak już wspominałam jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina, która po rozmasowaniu w dłoniach zamienia się w lekką pianę i dobrze oczyszcza. Polecam wypróbować. 
Teraz czas na moją ulubioną perfumę “na co dzień”. Chodzi tutaj o Puma Sync. Odkąd się pojawiła na rynku stała się moim ulubieńcem. Cudowne kwiatowo-zapachowe nuty zapachowe  a do tego przystępna cena. To już mój 4 flakon, na mikołajki dostałam kolejny. Oj ten zapach szybko mi się nie znudzi. Mam oczywiście zapachy z wyższej póki, ale je zostawiam na specjalne okazje. Dodam, że teraz w Rossmannie jest w promocji niecałe 36 zł za 20 ml. Można kupić komuś bliskiemu lub samej sobie pod choinkę. 
A jeśli chodzi o prezenty, to na koniec denka chcę napisać kilka słów o perfumie mojego lubego, mianowicie o Calvin Klein IN2U for him. Naprawdę świetny produkt, niesamowity zapach, który długo utrzymuje się na ciele. Jak na tę markę to cena nie jest zbyt wygórowana, dlatego też może być świetnym prezentem dla ukochanego.
A u Was są już denka z minionego miesiąca? Zostawiajcie linki do siebie!
W tym miesiącu spodziewajcie się dużej aktywności z mojej strony, gdyż mam sporo pomysłów na posty 🙂 Do usłyszenia niebawem. 

Październik powoli dobiega końca a ponura pogoda ciągle próbuje popsuć mi humor i to z coraz większym powodzeniem. Już drugi dzień z kolei nie mam ochoty wychodzić z łóżeczka, a jeśli już muszę to tylko na chwilkę aby szybciutko wrócić pod kocyk. Mam nadzieję, że to nie przejaw żadnej jesienniej chandry ani tym bardziej depresji. Ale w końcu wygrzebałam spod poduszki trochę energii aby do Was napisać. Szkoda tylko, że to nie żadna jesienna stylizacja, ale mam nadzieję, że nadrobię wszystko.

____________________________________________________________________________

Przechodząc do setna dzisiejszego postu…denko! Dzisiaj zaprezentuję Wam jedynie część z kosmetyków, których używałam w ostatnich dwóch miesiącach, ponieważ poprzez moje zapominalstwo część opakowań wylądowała w koszu. Musicie zadowolić się tym co mam 🙂
Dzisiaj pod lupę biorę: żele peelingujące od Joanny, dwufazową maskarę i podkład od L’oreal, krem na dzień Clarena, bazę pod makijaż Dermika oraz peeling do stóp Evree. 

Na pierwszy rzut leci mój ulubieniec – L’oreal Double Extension Renewal Serum Inside – czyli dwufazowa maskara do rzęs w czarnym kolorze.  Kiedy tylko zobaczyłam ją na półce od razu miałam na nią chrapkę i nie pożałowałam. Kosztowała mnie niecałe 50 zł ale biorąc pod uwagę, że zawiera serum oraz tusz to cena wcale nie wygórowana. Jeśli chodzi o zastosowanie, to jestem bardzo zadowolona z jej stosowania, Obie szczoteczki są bardzo klasyczne, a jednak tusz bardzo dobrze rozprowadza się na rzęsach. Nie pozostawia grudek, ani nie klei rzęs. Szczerze polecam wypróbować, ja pewnie w przyszłości sięgnę po nią ponownie. ( jutro podrzucę zdjęcie szczoteczek bo chwilowo mam beznadziejne światło ).




Kolejnym produktem od L’oreal jest podkład True Match. Cena sklepowa ponad 50 zł, aczkolwiek podkład jest warty swojej cenie. Powtarzałam to już kilka razy, ale powtórzę jeszcze raz – uwielbiam podkłady z pompką. Podkład dobrze kryje, nie tworzy maski na twarzy i wygląda bardzo naturalnie. Podobnie jak w przypadku maskary na pewno sięgnę po niego jeszcze raz. 

Dalej mamy żele pod prysznic od Joanny, oba peelingując, jeden z algami morskimi a drugi z arbuzem. Wiele o nich opowiadać nie trzeba – są po prostu cudowne. Dobrze się pienią, cudownie pachną i cena jest niska – dla mnie to wszystko co wymagam od żelu pod prysznic. Więcej o żelu z algami tutaj. 



Aby nie było tak pięknie i kolorowo mamy w tym wydaniu denka produkty, których na pewno nie kupię ponownie. Pierwszym z nich jest baza pod makijaż wygładzająca skórę. Pierwszym minusem jest jej cena – ok 70 zł / 30 ml. W moim przypadku była to na szczęście wersja mini – wpadła w moje ręce wraz z którymś ShinyBoxem. “Luksusowa” baza nie zrobiła na mnie żadnego ( tym bardziej pozytywnego ) wrażenia, nie zauważyłam również żadnej poprawy ani tym bardziej lepiej wyglądającego makijażu. To był mój pierwszy tego typu produkt, na szczęście nie zniechęciłam się i zaopatrzyłam się w kolejną bazę – i tutaj bardzo miłe zaskoczenie, ale o tym napiszę kiedy indziej. 



Dalej mamy Diamond Day Lift Cream od Clareny. Gdyby nie fakt, że jego cena to niemal 100 zł za 50 ml to śmiało mogłabym stwierdzić, że całkiem fajny krem na dzień. Jednak za tę cenę spodziewałam się czegoś lepszego, dlatego też mogę polecić tym osobom, dla których sto złotych to zwyczajna cena za zwyczajny krem. 

Na koniec został Nam wygładzający peeling do stóp od Evree. Cena sklepowa to ok 10 zł czyli dość przystępna. Produkt wydajny, przyjemny nieco miętowy zapach i wszystko czego oczekuję od tego typu produktów. 

I to wszystko na dzisiaj, jutro na pewno odwiedzi mnie kurier a ja wpadnę z wstępną oceną i recenzją nowego ShinyBox. Do usłyszenia! 

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną odsłoną projektu denko, którą  postanowiłam kontynuować i umieszczać co miesiąc. Niestety przez przeprowadzkę i całe związane z tym zamieszanie nie byłam w stanie stworzyć edycji majowej. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. 
Na początku pozwolę sobie wspomnieć co u mnie? Semestr jeszcze nie zaliczony, samochodu brak…ale za to zmieniłam fryzurę, a raczej jej kolor. Najpierw wyszedł czerwony, ale po kilku myciach jest w różnych odcieniach, od czerwonego po rudy. Efekt podoba mi się bardzo, mam nadzieję, że kolor nie zmyje się całkiem ^^
Ok, przechodzimy do projektu. W tej edycji mam do zaprezentowania pięć kosmetyków z przewagą tych do włosów. 
Pierwszym zużytym kosmetykiem jest DERMEDIC EMOLIENT LINUM czyli szampon do włosów chroniący skórę. Produkt wpadł w moje ręce wraz z którąś edycją ShinyBox. Cena sklepowa to ok. 22,50 pln / 200 ml. Chyba nie zdecydowałabym się na jego zakup stojąc w sklepie, ale cieszę się, że mogłam sprawdzić jak działa szampon z wyższej półki. Niestety moja ocena nie będzie zbyt pozytywna. Szampon miał chronić skórę głowy, a ja odczuwałam raczej swędzenie niż ulgę. Dodatkowo szampon bardzo słabo się pieni. Musiałam nanieść naprawdę sporą jego ilość, aby uzyskać pianę. To niestety duży minus, bo osobiście uważam, że kosmetyki z wyższej półki powinny być bardziej wydajne niż te popularne. No ale nic, ja niestety ale nie polecam. Bardzo mi przykro, ale jednocześnie bardzo się cieszę, że w końcu szampon się skończył i mogę otworzyć nową zdobycz 🙂
Kolejnym kosmetykiem, również do włosów jest Odżywka z jedwabiem od CECE MED. Cena sklepowa to 19 pln / 300 ml. Produkt bardzo przypadł mi do gustu, po zastosowaniu włosy były gładkie i dobrze się układały, więc odżywka ma wszystko co cenię. Do tego wygodne w stosowaniu opakowanie, bez żadnych zakrętek ani trzymania produktu do góry dnem. Odżywka bardzo wydajna, wystarczyła mi na bardzo długo i choć teraz testuję inną to chętnie w przyszłości do niej wrócę. 
Niestety tak jak odżywką nie jestem zachwycona Jedwabiem w płynie również od CECE MED. Stosowanie i innowacyjność opakowania są super, jednak ciężko mi było określić odpowiednią ilość produktu, którą powinnam umieścić na włosach, a kiedy “psikałam” o raz za dużo, okazywało się, że moje włosy wyglądały jakby były przetłuszczone. No i to chyba jedyna wada, ale niestety często zamiast nadawać miękkości włosom sprawiałam, że wyglądały źle. Plusem była duża wydajność i tak jak wcześniej wspomniałam sposób aplikacji jedwabiu. Cena sklepowa to 23 pln / 75ml.

Następnym kosmetykiem, na szczęście już nie do włosów jest antyperspirant Rexona Fresh motionsense system. Czyli im więcej się ruszam, tym bardziej mnie chroni. No bardzo mi przykro, ale w moim przypadku nie sprawdziło się w ogóle. Poza przyjemnym zapachem, który niestety ulatniał się bardzo szybko nie odkryłam w antyperspirancie niczego co mogło by świadczyć o jego niezawodności czy innowacyjnej formule. Na szczęście nie kupiłam go sama, bo zazwyczaj omijam tą markę, ale dostałam w pudełku ShinyBox. Cena w sklepie to ok 10 pln / 150 ml.

Ostatnim produktem w dzisiejszym wpisie jest Płyn do demakijażu Pure Pleasure  firmy MIRACULUM. 
To będzie chyba mój ulubiony płyn do demakijażu, przede wszystkim ze względu na sposób stosowania. Proste opakowanie z pompką to klucz do sukcesu! Płyn dobrze zmywa nawet mocny makijaż, nie szczypie i nie podrażnia oka.  Cena sklepowa to ok 20 pln / 125 ml

To wszystko w dzisiejszym poście. Do usłyszenia wkrótce!<3
Lada dzień wyniki rozdania!:)