Tag

kosmetyki

Czy ktoś zna sprawdzone metody na  powstrzymanie się od zakupów? 
Moja kolekcja kosmetyków otrzymała już nawet własną szafkę i powoli kończy się w niej miejsce, a jednak po raz kolejny dałam się skusić na zakup ShinyBoxa. Producenci skutecznie zachęcili mnie do utrzymania subskrypcji i tym oto sposobem w moje ręce wpadł najnowszy box: Love Beauty Fashion by DeeZee. Czy był to udany zakup?


Na listopadowe pudełko składa się 10 kosmetyków oraz dwa vouchery zniżkowe.  Wszystko za 49 złotych z przesyłką. Brzmi nieźle? Czas na przegląd zawartości. 


 JANTAR MEDICA ( pełnowymiarowe )



Trzy kosmetyki do włosów, w tym mgiełka, która pojawiła się już w poprzednim pudełku. Produkty nie zmieściły się w standardowym boxie, więc przyszły w dodatkowym prezentowym opakowaniu. Osobiście nie jestem fanką tej serii, a kosmetyki zupełnie mi się nie sprawdziły więc zapewne trafią do kogoś bliskiego w ramach prezentu. 

FIGS & ROUGE 1 z 3 ( pełnowymiarowy )



Produkt, który otrzymali wyłącznie stali subskrybenci. Trafiłam na Clearance Solution AHA[+] Skin Glycolic Action czyli złuszczający tonik z kwasami AHA. Jeden z najciekawszych produktów w całym pudełku. Chętnie go wypróbuję, choć nieco żałuję, że nie ma aplikatora w sprayu, do którego jestem przyzwyczajona. Tonik ma wartość 68 złotych. 

NOVEX  ( miniatura )



Maska do włosów My Curls z olejem Arganowym i witaminą E. Kosmetyków do włosów nigdy dość, choć mam całkiem spory ich zapas. Tutaj mamy wersję mini, przeznaczona do włosów typowo kręconych więc przetestuję poza kolejnością. Pełnowymiarowy produkt 1000 ml kosztuje 45 złotych. 

PUREDERM ( pełnowymiarowy )



Maska do stóp, czyli najbardziej praktyczny produkt z całego boxa, który z przyjemnością zużyję. Często sięgam po dokładnie ten sam produkt, więc szczerze mogę go Wam polecić. 


BEAVER 1 z 3 ( miniatura )



W moim pudełku znalazłam mini żel pod prysznic Tea Tree. Co prawda produkt codziennego użytku, jednak nie lubię kiedy pojawiają się kosmetyki tego rodzaju. Żel na pewno zużyję podczas jakiegoś wyjazdu. 


MAROKO SKLEP ( pełnowymiarowy )



30 gram glinki rhassoul w płatkach przyda się do zrobienia domowej maseczki na twarz, choć najchętniej korzystam z gotowych rozwiązań. Glinka ma właściwości oczyszczające oraz ujędrniające. Fajnie, że pojawił się taki nietypowy kosmetyk w boxie i chętnie wykorzystam go do przygotowania relaksującego seansu. 

MIVO MAKE UP ( pełnowymiarowy )



Kredka do makijażu Twist Matic Eyes, która na całe szczęście trafiła do mnie w kolorze czarnym. Widziałam u innych różne odcienie od zieleni po fiolety i zapewne byłabym bardzo niezadowolona gdybym taką otrzymała. Czarny jest kolorem klasycznym więc przyda się z pewnością. 

MIX 1 z 5



Największa porażka  tego pudełka. Produkty różnych marek o bardzo zróżnicowanej wartości przydzielane losowo. Mi trafił się najtańszy możliwy produkt – SO CHIC! Paleta cieni do brwi. Niestety kompletnie nie trafiony kosmetyk dla mnie. 


Na koniec dwa bony – jeden od DeeZee. Kod zniżkowy na 30% na nową kolekcję marki. Według mnie to bardzo słaba promocja jak na tytułowego partnera tej edycji Shinybox. Druga zniżka to voucher na 30 złotych do portalu Katalog Marzeń. 




Podsumowując, pudełko nie przypadło mi do gustu. Największe zniesmaczenie zostawia rozlosowanie produktów o różnej wartości – uważam, że jest to niesprawiedliwe. Kiedy odbywa się to w obrębie podobnych kosmetyków jednej marki to całkiem inna sytuacja. Zniżka partnera tytułowego też wypada bardzo słabo. Gdyby nie dodatkowy kosmetyk dla subskrybentów to ocena pudełka byłaby jeszcze niższa. W grudniu trafi do mnie ostatnie pudełko w ramach subskrypcji – mam nadzieję, że w związku ze świętami okaże się zdecydowanie lepsze. 



Z dniem dzisiejszy rozpoczęła się druga fala nalotów na Rossmanny w całej Polsce, a to za sprawą drugiego etapu promocyjnego szaleństwa -49%. Tym razem pod lupę idą wszelkiego rodzaju produkty do oczu czyli cienie, kredki, tusze czy produkty do brwi. Promocja trwa do 3 maja, a mając na uwadze, że 1 oraz 3 maja są dniami wolnymi od pracy to czasu na zakupy jest stosunkowo mało.
Warto więc zastanowić się co kupić, najlepiej wybierając sprawdzone produkty, aby później nie żałować:)
Przygotowałam Wam listę kosmetyków wartych uwagi, które w promocyjnych cenach są super zdobyczami, które mogą powędrować do Waszego koszyka.
TUSZE DO RZĘS
Na pierwszym miejscu oczywiście pojawia się mój ulubieniec od Eveline –  Curl Up Volume, czyli tusz do rzęs pogrubiająco – podkręcający o rewelacyjnie wyprofilowanej szczoteczce. Bardzo dobrze podkręca i unosi rzęsy, a szczoteczka idealnie dociera w kąciki oka. Genialny efekt końcowy to nie wszystko za co go ubóstwiam, jego cena zwala z nóg – to zaledwie 18 złotych z groszami, a więc na promocji dostaniecie go w cenie nie przekraczającej 10 pln.
Kolejna propozycja, tym razem z nieco wyższej półki cenowej to Twist Up The Volume od Bourjois, konkretnie wersja ze złotą końcówką, choć nie wiem na czym polega różnica. ( to chyba jest ultra black ) Tak czy inaczej sama kupiłam ją na jakiejś promocji i gdyby nie ona to pewnie bym po nią nie sięgnęła, a szkoda, bo maskara jest rewelacyjna. Skręcana szczoteczka pozwala dostosować pożądany efekt końcowy, a przy podwójnej aplikacji w różnych kombinacjach efekt jest powalający, pewnie tak samo jak cena standardowa – 53 polskie złote, choć w promocyjnej cenie 27 pln brzmi już lepiej. Promocja jest więc idealną okazją na pierwszy raz z tą maskarą.  ( test maskary – tutaj )
CIENIE DO POWIEK
W tej kategorii przedstawiam Wam nudziakową perełkę, w rewelacyjnej cenie. Jest to paleta od Lovely, a dokładniej Nude Make Up Kit, czyli kompozycja 12 ceni w naturalnych odcieniach. Co prawda pigmentacja i trwałość nie może równać się z tymi z wyższych półek, to za cenę poniżej 10 pln możemy kupić fajną paletkę do dziennego makijażu.
EYELINERY
Na pierwszym i jedynym miejscu niezastąpiony eyeliner Celebrities od Eveline, dzięki któremu po nieudanych próbach zaczęłam przygodę z kreską. Wcześniej próbowałam wielu eyelinerów: w pisaku, kredce, żelu i płynie, ale niestety każda próba kończyła się klęską lub totalnie grubą krechą. Teraz mocną kreskę maluję tylko kiedy chcę:) Eyeliner używam w czarnym kolorze, ale ostatnio na #meetbeauty odkryłam inne kolory m.in niebieski i fiolet, także to będą moje typy w tej promocji. A cena śmieszna, bo ledwo ponad 6 złotych.
BRWI
Ostatnio moje serce podbiła pomada z Inglota, więc ciężko coś drogeryjnego Wam polecić, ale jeśli szukacie czegoś niedrogiego, sprawdzonego i dającego naturalny efekt to polecam Wam korektor do brwi 5 w 1 od Eveline, który dostępny jest w dwóch odcieniach, jasnym i ciemnym. Korektor jest w formie tuszu do rzęs, z tym, że szczoteczka jest mniejsza i bardziej zaokrąglona, co z pewnością ułatwia aplikację. Cena bardzo przystępna gdyż na promocji to jedyne 8 złotych z groszami.
Niebawem trzecia odsłona – co warto kupić, tym razem kategoria USTA I PAZNOKCIE, postu wyczekujcie na początku maja:)
Dajcie koniecznie znać co w tym tygodniu wpadnie, a może już wpadło do Waszego koszyka w Rossamnnie! Chętnie poznam Wasze typy i może się zainspiruję:)
Na początku miesiąca znów zrobiło się głośno o boxach oferowanych przez magazyn JOY za sprawą kolejnego, wakacyjnego pudełka. JOYbox, o którego sprzedaży dowiedziałam się całkowicie przypadkiem zachwycił mnie swoją genialną szatą graficzną. Jak się później okazało, sprzedaż ruszyła chwilę potem, więc nie miałam za dużo czasu na zastanowienie się nad zawartością. Na szybko przejrzałam, co może znaleźć się w moim pudełku i szybciutko dokonałam zakupu. Wzbogacona o doświadczenie zebrane przy poprzedniej edycji wiedziałam, że w kilka minut wszystkie pudełka się rozejdą. Ale udało się! Zamówiłam dwa pudełka, jedno dla mnie, drugie dla mamy. Niestety ze względu na słaby serwer nie udało mi się zamówić części kosmetyków, na które polowałam. Ale i tak jestem zadowolona. Pudełko kosztowało mnie 49 zł + 5 zł za kuriera w przypadku jednego pudełka. Chciałam “odkryć” różnicę między płatną i bezpłatną wysyłką. Niestety w obu przypadkach nastąpiło opóźnienie. Zamówienie kurierem dotarło dopiero przedwczoraj, a tradycyjną wysyłką Inpost jeszcze nie doszło. Więc tutaj nieco słabiutko. Dobrze, że chociaż jeden box doszedł, bo mogę Wam dzisiaj zaprezentować jego zawartość.
Openbox pudełka na kanale – tutaj! 

Jeśli chodzi o kosmetyki, to znalazło się kilka perełek, których jestem bardzo ciekawa.
Najbardziej oczekiwanym produktem tego boxa była maszynka Gillette Venus Snap, która w moim wyobrażeniu jakoś lepiej się prezentowała. Mam nadzieję, że dobrze się sprawdzi. Cena sklepowa to ok 50 zł, czyli tyle co kosztowało całe pudełko. Zapewne bym jej z własnej woli nie kupiła, dlatego też cieszę się, że mogę przetestować. 

Kolejnym produktem, który bardzo mnie zaciekawił była maskara Isa Dora, która miała pojawić się w wersji mini i tak też się stało, ale mam nadzieję, że jej rozmiar nie będzie przeszkadzał w normalnej aplikacji. 
Następny produkt, z którym nie miałam nigdy do czynienia to baza pod makijaż od 122 Purles, która jak się okazało też była w wersji miniaturowej. Mam nadzieję, że się sprawdzi i okaże się wydajnym produktem. 
Kolejny kosmetyk to podkład od AA, którego odcienia nie można było wybrać. Podkład był w trzech rodzajach, do mnie trafił rozświetlający. Kolor to Sand, nr. 105. Na ręce wydaje się być całkiem w porządku dobrany, jednak wszystko okaże się w testach. Produkt jest pełnowymiarowy i będzie to pierwszy kosmetyk od AA. 
Następne kosmetyki to krem CC do ciała od Venus, odżywka do rzęs Realash, krem na dzień Dottore, mydełko The secret soap store czy lakier do paznokci Mistero Milano również zapowiadają się ciekawie, jednak nie wywołały u mnie nadmiernej ekscytacji. 

W pudełku znalazły się również zniżki oraz bon do Answer. 
Ogólnie pudełko uważam za bardzo udane i myślę, że tego typu boxy są ciekawą alternatywą do poznania nowych kosmetyków bez wydawania zbyt wielu pieniędzy.

Jak Wam podoba się pudełko, jego zawartość oraz szata graficzna? 

Dzisiaj przybywam do Was z recenzją ciekawego kosmetyku, który w ostatnim czasie wpadł w moje ręce. Mowa tutaj o peelingu brylantowym do twarzy firmy Organic Therapy. Ostatnio coraz częściej mam okazję testować kosmetyki Rosyjskie, jednak na produkt tej firmy trafiłam po raz pierwszy i przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawa innych kosmetyków tego producenta. Osobiście bardzo lubię stosować peelingi, różne, gruboziarniste, drobnoziarniste..każde, więc jeśli wy również uwielbiacie tego typu kosmetyki to koniecznie zapoznajcie się z tym, co o peelingu mówi producent. 
Od producenta: Wykwintny sposób pielęgnacji skóry twarzy w oparciu o organiczny ekstrakt z grejpfruta i proszek diamentowy. Organiczny ekstrakt z grejpfruta odżywia skórę, nasycając ją witaminami, minerałami i aminokwasami, głęboko nawilżając i wygładzając zmarszczki. Puder diamentowy delikatnie złuszcza wierzchnią warstwę naskórka, odnawia i wygładza, przyczyniając się do nasycenia komórek tlenem.

Nie zawiera parabenów, glikoli, ftalanów, silikonów, syntetycznych barwników


Składniki aktywne: 
– grejpfrut (Organic Citrus Paradisi Fruit Extract) – doskonale wygładza i odświeża usuwa zanieczyszczenia oraz martwe komórki naskórka,

– olej słonecznikowy (Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil) – działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie,

– puder diamentowy – otrzymywany jest z wyselekcjonowanych diamentów o odpowiednim szlifie i nacięciu, które są następnie poddawane procesowi mikronizacji do delikatnego, lekko szarego, drobnego pyłku, o wielkości cząsteczek do 3 mikronów. Nadaje skórze wyraźnie odczuwaną, aksamitną gładkość, nawilża, tworzy na powierzchni skóry delikatny film, który zapobiega utracie wilgoci ze skóry, ożywia i poprawia koloryt skóry, delikatnie matuje, zmiękcza i modeluje rysy twarzy, rozświetla skórę od wewnątrz, zmniejsza widoczność drobnych zmarszczek i porów skóry. 


Skład:  Aqua with infusions of: Organic Citrus Paradisi Fruit Extract, Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Polyethylene, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Xantan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Mica, Titanium Dioxide, Silica, Citric Acid.

Opakowanie: Peeling zamknięty jest w wygodnej w użyciu tubce, wykonanej z miękkiego tworzywa, dzięki temu wyciśnięcie resztek nie powinno być problem. 

Konsystencja: Kosmetyk ma bardzo kremową, drobnoziarnistą konsystencję, niczym pasta do zębów. Jest to bardzo zwarta masa, nie przeciekająca przez palce o delikatnym, aczkolwiek bardzo przyjemnym zapachu z nutą grejpfruta. 



Działanie: Peeling jest bardzo przyjemny w użyciu, ma bardzo delikatną konsystencję i przyjemny zapach. Zawiera maleńkie drobinki, więc jak można się domyślić nie jest mistrzem ścierania naskórka. 

Moje wrażenia:  Delikatnie oczyszcza twarz jednak czasem wydaje się być za słaby, jednak ja używam różnych peelingów na zmianę, więc jak dla mnie bardzo fajna odskocznia od gruboziarnistych peelingów, które najczęściej stosuję.  Podoba mi się zwarta nie lejąca się formuła i miły zapach owocowy. 

Cena: ok. 16 zł / 150 ml. 

Moja ocena: 4/5 



Znacie ten produkt lub inne tej firmy?
Lubicie Rosyjskie kosmetyki?
Czekam na Wasze opinie!
Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam ciekawą alternatywę dla wszelkich kosmetyków do oczyszczania twarzy. Mowa tutaj o produkcie firmy Yasumi, którym jest puder oczyszczający do mycia twarzy. Zapraszam na recenzję.

Puder do mycia twarzy, brzmi bardzo absurdalnie i kiedy trafił w moje ręce ( w którymś ShinyBoxie ) byłam bardzo zaskoczona i raczej sceptycznie nastawiona do jego przetestowania. Długo leżał w zamknięciu, aż w końcu nadeszła na niego pora. Już po pierwszym zastosowaniu mój stosunek uległ gwałtownej zmianie, a teraz trafił nawet na listę moich ulubieńców. ( Ulubieńcy Marca – klik )



Od producenta: 


Puder do codziennego oczyszczania skóry przeznaczony do każdego rodzaju cery. Usuwa zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka. Nie wysusza i nie podrażnia skóry. Kwas salicylowy reguluje pracę gruczołów łojowych, zapobiega nadprodukcji sebum, zwęża pory i przyczynia się do redukcji zaskórników. Amisoft® to łagodny środek myjący, który skutecznie usuwa zanieczyszczenia, nie naruszając warstwy hydrolipidowej naskórka. Pozostawia skórę wyjątkowo miękką w dotyku. Ekstrakt z limonki neutralizuje wydzielanie sebum, złuszcza martwy naskórek, oczyszcza, łagodzi. Poprawia kondycję skóry i nadaje jej promienny wygląd. Alantoina silnie nawilża, łagodzi stany zapalne, pobudza naskórkowanie. Aloes regeneruje, przyspiesza proces gojenia uszkodzeń skóry, działa nawilżająco i łagodząco. Po zastosowaniu YASUMI Clean & Fresh Silky Powder skóra jest oczyszczona, i rozświetlona i niezwykle gładka w dotyku.


Opakowanie:

Puder zamknięty jest w małej białej tubce.  Aplikuje się jak sól czy pieprz, przez małe sitko, dzięki temu nie wysypuje się nieproszony. Z pozoru opakowanie nie wydaje się mało wydajne, ale nic bardziej mylnego. Małe opakowanie jest bardzo poręczne i spokojnie można zabrać je w podróż nie martwiąc się o dużą pojemność opakowania. 


Konsystencja kosmetyku: 


Puder, jak sama nazwa wskazuje jest produktem sypkim, wygląda jak oranżada w proszku, którą się zajadało w dzieciństwie.  Ma delikatnie żółtawy kolor i mało intensywny, delikatny zapach. 
Sposób użycia:
Niewielką ilość pudru aplikujemy na zwilżone ręce, a następnie pocieramy dłońmi aż do uzyskania piany. W taki sposób z małej ilości proszku otrzymujemy sporą ilość piany, którą okrężnymi ruchami nakładamy na twarz dokładnie ją myjąc. Na koniec spłukujemy. 

( na zdjęciu mała piana, gdyż robiona jedną ręką, w drugiej był aparat )

Wydajność:

Z pozoru mała pojemność zdaje się być mało wydajna, jednak wystarczy naprawdę niewiele proszku aby uzyskać sporą ilość piany do umycia całej twarzy. Stąd całe opakowanie spokojnie posłuży na ponad 3 miesiące. 

Cena i dostępność: 

Cena kosmetyku to ok 50 zł / ml, a kupić możemy go w firmowym sklepie lub gabinetach kosmetycznych mających w ofercie produkty Yasumi. 

Moja opinia:

Tak jak wspomniałam na początku nie byłam pozytywnie nastawiona do tego produktu, jednak szybko zmieniłam zdanie. Produkt fajnie się stosuje, nie zajmuje dużo miejsca na półce i jest ciekawą odmianą od tradycyjnych kosmetyków do mycia twarzy. Po zastosowaniu twarz jest świeża, gładka i nie jest zbyt napięta, jednak zawsze po oczyszczaniu zawsze nakładam krem nawilżający.  Z czystego serca mogę polecić każdemu, kto ma cerę tłustą lub mieszaną i ciągle szukających sprawdzonych kosmetyków do oczyszczania twarzy. Ogólnie kosmetyk jest bardzo uniwersalny i ma ciekawą formułę. Cena jest dość wysoka, jednak ze względu na dużą wydajność jest warty zakupu. 



Koniecznie napiszcie czy znacie ten produkt, czy macie go w swojej kosmetyczce 🙂
Do usłyszenia niebawem. 



    Przepraszam, że w ostatnim czasie nieco zaniedbałam bloga, ale dużo się działo. Najpierw egzaminy…potem obrona ( Jestę Inżynierę ), a potem świętowanie i wakacje w Egipcie. Od razu po powrocie (w środę nad ranem) zaczęłam staż absolwencki w agencji reklamowej i tak naprawdę dopiero dzisiaj mam czas usiąść i wziąć się za rozpakowywanie walizek. Post dotyczący urlopu pojawi się niebawem, dzisiaj przychodzę z recenzją nowości w moich kosmetykach, która na rynku jest już od jakiegoś czasu. 
    
    Balsam pod prysznic Nivea, to produkt, który od pierwszej reklamy w telewizji wzbudził moje zainteresowanie i choć bardzo chciałam go wypróbować, jakoś nigdy nie było okazji. Ostatnio podczas pakowania znalazłam mini wersję tego produktu, którą kiedyś dostałam podczas współpracy z drogerią internetową StrefaUrody.pl więc postanowiłam ją wziąć ze sobą na urlop. 
Przyznam szczerze, że nie do końca wierzyłam w rewolucyjne działanie balsamu w połączeniu z wodą, aczkolwiek uznałam, że zapewne działa jak odżywka do włosów. 

    Kosmetyk jest bardzo wydajny, gdyż w połączeniu z wodą dobrze się rozprowadza i nie potrzebna jest duża ilość produktu. Jeśli chodzi o zapach, to jest dość neutralny, bez wyczuwalnego dominującego zapachu. W mojej ocenie sprawuje się naprawdę nieźle, jestem bardzo zadowolona z poziomu nawilżenia skóry. Według mnie to świetny produkt, który w pełni może zastąpić tradycyjny balsam na wyjazdach lub gdy po prostu nie mamy zbyt wiele czasu, aby aplikować i czekać na wchłonięcie się tradycyjnego balsamu czy masła do ciała. Na pewno kupię pełno-wymiarowy produkt, kiedy tylko zużyję ten. Wersja mini świetnie sprawdziła się na wyjeździe!

Na koniec jeszcze nieco przesunięte wyniki rozdania, które organizowane było w lutym. 
Miło jest mi poinformować, że zwycięzcą zostaje …….

Komentarz bardzo długi więc umieściłam tylko fragment. Serdecznie gratuluję i czekam na kontakt!:)
Zapraszam jeszcze na vloga z podróży do Egiptu, przygotowanie, lot i cała podróż.