Tag

Lifestyle

Hej kochani, 
jak zapewne wiecie, zeszły weekend był dla mnie bardzo ważny, ponieważ w sobotę wyszłam za mąż. Emocji było bardzo dużo, a wszystko tak szybko zleciało, że już za tym tęsknię. Dzisiaj w nocy lecę w podróż poślubną – kierunek Tunezja – Hammamet Yasmine. W związku z tym, że czasu mało a walizka stoi pusta to zostawiam Was ze zdjęciami, które najlepiej oddadzą klimat ślubu. Wrzucam również filmik z pierwszego tańca. Dodam tylko, że największą porażką mojego wesela było spalenie się na solarium dwa dni przed ślubem przez co nie dość, że byłam czerwona jak burak, to całe plecy tyłek i brzuch piekły na jak cholera, ale dałam radę i z podniesioną głową wytrzymałam dwa dni tańcowania. 
Mam nadzieję, że w hotelu będzie dobry internet i będę mogła dodać chociaż jeden post 🙂 Na dzisiaj to wszystko, trzymajcie się cieplutko! 
Jakiś czas temu otrzymałam małą paczuszkę, ale że miałam mnóstwo rzeczy na głowie to całkiem o niej zapomniałam. Kiedy ją znalazłam okazała się miłą niespodzianką od Rings&Tings. W środku znalazłam pierścionek, bransoletkę oraz łańcuszek. Biżuteria jest bardzo starannie wykonana. Najbardziej do gustu przypadła mi bransoletka, ponieważ uwielbiam proste wzory i złoty kolor. Pierścionek również jest fajny, jednak byłby o niebo lepszy w kolorze złotym. Tego typu łańcuszki niestety nie są w moim guście, przede wszystkim ze względu na kolor. Nie lubię a nawet nie pasuje do mnie czerwony. Mam nadzieję, że przyda się na jakąś okazję, a może będzie miłym prezentem dla bliskiej osoby lub trafi jako nagroda w konkursie, który ruszy lada chwila. Bądźcie czujni! Mam nadzieję, że firma sprawi mi kolejne niespodzianki w postaci takiej biżuterii 🙂 Was zapraszam do zapoznania się z ich asortymentem: tutaj

A teraz już zostawiam Was ze zdjęciami.

Lily bardzo łańcuszek przypadł do gustu.

Do usłyszenia !

     Minęło tyle czasu, tyle rzeczy się działo, a kiedy próbowałam napisać post coś stawało na przeszkodzie.
Przepraszam, że tyle czasu nie mogłam się odezwać, ale miałam mnóstwo rzeczy na głowie. Zaczynając od przeprowadzki, poprzez wypakowywanie, urządzenie mieszkania, potem zaczęły się zaliczenia a na koniec zdecydowałam się na zakup szczeniaka. Temu wszystkiemu towarzyszył brak internetu, jednak starałam się na bieżąco dodawać zdjęcia na Instagram. Zdjęcia umieszczę w dzisiejszym poście, ponieważ dopiero teraz mam wszystkie sprawy uporządkowane i nie dysponuję innymi ciekawymi zdjęciami czy recenzjami.

      Przeprowadzkę zapewniła mi firma MERKADO Transport, której serdecznie dziękuję za pomoc. Obecnie w mieszkaniu mam wszystko już rozpakowane, uporządkowane, choć ciągle mam ochotę coś dokupywać, upiększać. 
      Jeśli chodzi o szkołę, to dopiero ostatnio sobie uświadomiłam jakie mam zaległości przez swoje lenistwo, jednak mam nadzieję, że szybko wszystko nadrobię.
       Na koniec kilka słów o mojej nowej miłości. Lily to 7-tygodniowa suczka rasy maltańczyk. Waży niespełna 700 gram i jest cudownym szczeniakiem. Mieszka ze mną zaledwie od 2 dni, dlatego dopiero się poznajemy. Mam nadzieję, że będę mogła na bieżąco udostępniać Wam zdjęcia mojego maleństwa. 
      Zapraszam również na mój Instagram: klik, gdzie staram się publikować zdjęcia na bieżąco. 
Póki co zostawiam Was z miksem instagram z ostatnich trzech tygodni. 🙂

Do usłyszenia mam nadzieję wkrótce ! :*

Pewnie nie zaskoczę nikogo, jeśli napiszę, że uwielbiam weekendy. Te cudowne dwa dni, podczas których nie muszę rano wstawać. Mogę obijać się cały dzień i zalegać przed telewizorem. Niestety mój ukochany zazwyczaj każdy weekend siedzi w pracy, dlatego też ja spędzam czas sama. Bardzo tego nie lubię, bo odbiera mi to całą przyjemność leniuchowania. 
Chyba nikt nie lubi nudzi się samemu? Ja na pewno nie! Mogę się nudzić, ale z kimś, komu mogę pomarudzić jak mi źle i jak nudno. Także mój weekend dłuży się niemiłosiernie i zamiast cieszyć się spokojem to nie mogę usiedzieć w miejscu. Całe szczęście siostra zostawiła mi dwa yorki pod opieką, więc mogę snuć swój monolog z nadzieją, że one słuchają. 

Wczoraj jeszcze jakoś zleciało. Tu poleniuchowałam, tu ugotowałam sobie zupę ( ! ), tam coś obejrzałam a w miedzy czasie myk na spacerek. Dzisiaj jest gorzej, bo cały dzień lecą powtórki programów, które widziałam wczoraj. Postanowiłam więc napisać post z  moim marudzeniem, pomysłem na obiad i wynikami rozdania. 

Marudzenie już było, dlatego przejdę do obiadu. Pomysł iście studencki, bo prosty, tani i smaczny. Głównym składnikiem jest zupka chińska. 
Wszystkie składniki:
– pierś z kurczaka 
– zupka chińska ( ja wybrałam vifon )
– papryka
– kukurydza 
– 20 ml oleju 
– przyprawy ( sól, pieprz, wegeta, papryka słodka + ja dodaję chili oraz przyprawę gyros PRYMAT – innej nie lubię )

Jak przyrządzić?
Makaron z przyprawą z zupki zalewamy wrzątkiem, odcedzamy makaron po 4 minutach. Kurczaka kroimy w kosteczkę ( ja w jak najmniejszą ), wrzucamy na rozgrzaną patelnię, przyprawiamy według uznania. Dodajemy pokrojoną paprykę i kukurydzę, a potem makaron. Trzymamy na ogniu jeszcze przez 3-5 minut często mieszając. Gotowe! 
Warto spróbować! Smacznego:)

Na koniec ogłoszenie wyników rozdania wiosennego. Z pośród 78 zgłoszeń wylosowałam zwycięzcę.

Serdecznie gratuluję! Czekam na adres wysyłki.
Jutro wystartuje kolejne małe rozdanie, dlatego zostańcie ze mną! 
Do usłyszenia 🙂

Po raz kolejny przyszedł czas na wybudzenie się ze snu zimowego, porzucenie rutyny i zabranie się do pracy. Przydałby się ktoś, kto da mi kopa w tyłek i nie pozwoli nie leniuchowanie. 

Dni mijają tak szybko, że nawet nie jestem w stanie zatrzymać się na chwilę, aby odpocząć i się zastanowić co dalej. Codzienne czynności stały się straszną monotonią i wszystko zaczynam wykonywać jak zaprogramowany robot. Kiedy przychodzi czas, kiedy nie muszę nic robić, nie mam siły zabrać się za nic kreatywnego. Siedzę i ślepo patrzę w telewizor, ciągle te same postaci przewijają się przez seriale, filmy i reklamy. A ja, jak zahipnotyzowana powtarzam te głupie teksty z reklam… ” a nie mówiłam, że mówiłam” …”mamusiu, ja kaszlę, a dziś moje urodziny..miało być tak super” – “będzie super”, “kaszel, mokry, owocowe smaki, FLEGAMINA” … Matko i córko, niech mnie ktoś trzepnie w twarz.

Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze.

Kiedy już w mojej głowie pojawia się zalążek kreatywności, włącza mi się power! Mam tysiąc myśli na sekundę, chciała bym od razu się za coś zabrać i od razu uzyskać efekty. Patrzę, wymyślam, kombinuję i tworze. Potem jestem dumna. Obiecuję sobie, że będę systematyczna i osiągnę cel, wszystko będzie szło po mojej myśli. Ale potem przychodzi nowy dzień, potem kolejny i brak czasu powoduje, że cel się oddala. Z każdym dniem mam coraz większą niechęć, aż w końcu odpuszczam.

Skoro umysł się blokuje, nowych stylizacji brak, to nie mogę ograniczać. Muszę wyjść na szeroką wodę i być wszystkim i pisać o wszystkim.  

Początkowo miałam pisać bloga idącego tylko w jednym kierunku – moda. Jest to coś co kocham i z tego nigdy nie zrezygnuję. Jednak, nie jestem w stanie robić fotek każdej stylizacji. Dlatego postanowiłam nie być kolejną blogerką modową czy szafiarką, ale oczywiście mody nie zabraknie. Będę skakać po tematach, spróbuję to jakoś uporządkować. Renowację zaczęłam od wyglądu bloga. Mam nadzieje, że prostota to przepis na sukces! Poza tym postaram wkupić się w łaski czytelników, aby wrócili do mnie.



Ukłony dla Was.
Tina 

Hej wszystkim, przepraszam, że dawno się nie odzywałam, ale miałam sporo na głowie, jednak mam dużo nowości, więc mam nadzieję, że częstotliwość wpisów się zwiększy. <3 
 Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami relacją ze spotkania Vintedzianek II !
26.10 miałam zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu blogerek i pasjonatek mody pod patronatem Vinted.pl . Całe wydarzenie odbyło się w CoffePlanet we Wrocławiu. Na spotkaniu poza zdobyciem nowych znajomości i pogaduszek o modzie i urodzie nie obyło się bez nagród przygotowanych przez sponsorów, których lista jest baaardzo długa. Pozwolę sobie zaprezentować. 
Z tego, co mi wiadomo, to lista sponsorów się powiększa i czeka mnie jeszcze paczka z niespodziankami, choć zebrało mi się sporo kosmetyków, które starczą mi do przyszłego roku ! 
Całe spotkanie odbyło się w bardzo przyjemnej atmosferze, z drinkami, przystawkami i luźnymi pogaduszkami. Duży szacunek dla dziewczyn, które to wszystko zorganizowały! Świetna robota!
Kosmetyki, każde z osobna będę starać się prezentować indywidualnie w kolejnych wpisach według kategorii, ale szczerze mogę przyznać, że wszystkie są naprawdę wysokiej klasy.
Chciałabym podziękować wszystkim sponsorom za upominki!

Mała fotorelacja ze spotkania: 

To tyle na dzisiaj, lada dzień zacznę recenzję kosmetyków ;D

Love ya ! <3

Jeszcze raz dzięki Vinted.pl i wszystkim zaangażowanym w spotkanie dziewczynom.