Tag

mineral 89

Ostatnio zrobiłam generalne porządki w moich kosmetykach – zarówno tych, które są w łazience ( czyt. w użytku ) jak również znajdujących się w zapasach ( ukrytych w szafie ) i doszłam do dwóch wniosków. Po pierwsze mam zdecydowanie za dużo pootwieranych kosmetyków, a po drugie czeka na swoją kolej tyle ciekawych nowości, że koniecznie muszę coś z tym zrobić. W ten to sposób skupiłam się na wykończeniu produktów, którym do dna zostało niewiele, a ciągle odkładałam je z kąta w kąt. W ten sposób uzbierało się całkiem pokaźne denko. Wspominałam już że połowę kosmetyków, których z różnych względów przestałam używać oddałam mamie oraz przyjaciółce? Było tego na prawdę sporo, ale teraz cieszę się porządkiem i “minimalizmem”. Zapraszam więc na denko!

KĄPIEL


Moja wanna oblegana była przez najróżniejsze żele pod prysznic – nie będę ukrywać, lubię mieć wybór. Zrobiłam jednak mały detoks, aby ograniczyć ilość stojących na wannie produktów. Z całej piątki zdenkowanych żeli pod prysznic najbardziej polubiłam ten z Biolove o obłędnym zapachu brownie z pomarańczą oraz produkt marki Biały Jeleń o nietuzinkowym połączeniu buraka z …. . Ten pierwszy to raczej połączenie żelu i olejku, ale taka konsystencja jak najbardziej mi odpowiada i choć nie pieni się niemal wcale to z przyjemnością po niego sięgałam. Fitokoktajl również miał specyficzną konsytencję ale i równie ciekawy zapach. Bardzo delikatnie pielęgnował skórę i pozostawiał ją miłą w dotyku. Produkt Dove bardzo lubiłam za lekką piankową formułę i wygodne opakowanie z pompką, zaś żel Kneipp dawał fajne uczycie chłodzenia i odświeżenia co doskonale sprawdzało się latem. Kosmetyk Isana sprawdził się dobrze – zresztą jak zawsze. To tanie i przyzwoite żele. 
WŁOSY 


Latem zmieniałam kosmetyki do włosów zdecydowanie zbyt często, przez co zamiast poprawić ich kondycję jeszcze bardziej je osłabiłam, dlatego oddałam większość z nich i przerzuciłam się na produkty jednej marki. W między czasie zużyłam trzy produkty, o których warto wspomnieć. Pierwszy raz używałam peelingu do skóry głowy i muszę przyznać, że daje całkiem przyjemne efekty. Wybrałam ten marki Vianek, bo mam zaufanie do tej marki.  Choć po pierwszym użyciu nie zauważyłam żadnych rezultatów, to przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że włosy lepiej unoszą się u nasady, a co za tym idzie – lepiej się układają. 
Odżywka w sprayu Dove, którą poleciła mi ekspedientka w drogerii miała za zadanie wygładzać włosy i ułatwiać ich rozczesanie ( bo z tym zawsze mam problem ). Niestety nie zauważyłam jakichkolwiek efektów jej stosowania a jedynym plusem jest bardzo przyjemny zapach. Na koniec  oczyszczająca ampułka do skóry głowy Lador, którą ze względu na całkiem sporą pojemność podzieliłam na 3 zabiegi. Bardzo fajne uczucie chłodzenia skóry głowy i odczuwalne odświeżenie. Muszę częściej sięgać po tego typu produkty. 

DEMAKIJAŻ 


W przypadku tej kategorii mamy ciekawe zestawienie – duży i tani płyn micelarny Bielenda oraz mały i drogi dwufazowy płyn Dermedic. Ten pierwszy o cudownym zapachu zielonej herbaty sprawdzał mi się rewelacyjnie i długo cieszyłam się jego obecnością. Nie podrażnił oczu i całkiem dobrze zmywał moje kolorowe makijaże. Drugi zaś wystarczył zaledwie na 2 tygodnie i choć spisywał się równie poprawnie to niestety zostawiał lepki film na skórze, czego nie za bardzo lubię. Po Bielendę chętnie sięgnę ponownie i z czystym sumieniem mogę Wam ten płyn polecić. 


OCZYSZCZANIE TWARZY



Marki Holika Holika nie muszę raczej nikomu przedstawiać, gdyż znana jest z rewelacyjnego w działaniu żelu aloesowego o szerokim zastosowaniu. Z przyjemnością kupiłam do testów również żel do mycia twarzy z tej samej serii licząc na podobny stopień zadowolenia. Niestety w przypadku tego produktu zapach aloesu jest ledwo wyczuwalny, a kosmetyk niewiele zdziałał na mojej wymagającej buzi. Cera po myciu była raczej napięta i wymagała natychmiastowego nawilżenia. Niestety nie wrócę do tego produktu. Całkiem inaczej spisał się żel mikro-złuszczający Nuxe, który za sprawą drobinek nie tylko oczyszczał ale również delikatnie peelingował skórę. Bardzo przyjemny w użyciu, skóra po myciu była bardzo miękka i wygładzona, a sam zapach produktu bardzo ładny. W duecie z żelem używałam także toniku z serii Aquabella, oba produkty są przeznaczone do cery mieszanej i mają właściwości matujące skórę. Kosmetyk sprawdzał się bardzo dobrze, miał przyjemny zapach i jedną niestety dużą wadę – brak atomizera. Tonik przelewałam więc do innej buteleczki. 

PIELĘGNACJA TWARZY



Nie wiem jak to się stało, że uchowały się tylko dwa opakowania po produktach do twarzy. Na pierwszy rzut nowość od Vichy – booster Mineral 89 oparty na wodzie termalnej. Serum to daje umiarkowany poziom nawilżenia, więc nie polubi się z cerą suchą. Osobiście go polubiłam, ale nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia żebym sięgnęła po niego ponownie. Krem na noc Authority Dr. Irena Eris to pierwszy kosmetyk tej marki w mojej pielęgnacji, jednak samo opakowanie było zbyt małe, żebym mogła wyrazić jaką głębszą opinię. Tak czy inaczej nie wywołał u mnie efektu wow. 
PIELĘGNACJA CIAŁA


W tej kategorii miałam tyle bubli, że teraz żałuje, że je wyrzuciłam bo może warto było o nich napisać. Do denka udało mi się doprowadzić jedno masło do ciała od beTheSkyGirl o boskim zapachu i bardzo gęstej oraz treściwej konsystencji. Dodatkowo kosmetyk miał drobinki więc skóra była nie tylko nawilżona ale również rozświetlona. Taki efekt latem był bardzo wskazany!  Drugi produkt to peeling do stóp Biolove o wspaniałym zapachu zielonej herbaty. Zamawiając go byłam pewna, że jest do całego ciała – ale dobrze się stało, bo brakowało mi produktu stricte do stóp. Do codziennej pielęgnacji sprawdzał się przyzwoicie, jednak nie jest to kosmetyk, który działa cuda za jednym razem. 
Uff, kosmetyków było całkiem sporo, ale jakoś szybko poszło. W denkowych wpisach mówię o produktach bardzo ogólnie, jeśli któryś z nich urzekł mnie wyjątkowo to zwykle poświęcam mu osobny post. Jestem ciekawa czy znacie któryś z kosmetyków, o którym pisałam w dzisiejszym wpisie? 



Muszę Wam się przyznać, że wiosna to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Wszystko budzi się do życia, robi się kolorowo a ja czuję jakąś wewnętrzną dawkę motywacji. Po prostu lubię kiedy jest ciepło, ale nie zbyt gorąco. Pogoda w sam raz dla mnie. Dzisiaj zapraszam was na podsumowanie kwietnia w postaci ulubieńców. Jak co miesiąc prezentuję Wam zestawienie kosmetyków, których używałam najczęściej bądź zrobiły na mnie wyjątkowe wrażenie.



MAKIJAŻ 
Nie ukrywajmy, kwiecień pod względem produktów do makijażu należał do Rossmanna i promocji -55%. Co prawda nie poszalałam podczas wyprzedaży, ale kupiłam kilka ciekawych kosmetyków, z których aż dwa okazały się prawdziwymi hitami.

EVELINE VOLUMIX FIBERLAST


Maskara ze szczoteczką silikonową o bardzo nietypowym kształcie. Jest zaokrąglona i włoski ma tylko na jednej linii, przez co wydaje się być mała i bardzo nie winna. Nic bardziej mylnego, gdyż pięknie rozdziela rzęsy i bez problemu dociera w kąciki oka. Sam w sobie tusz nie skleja włosków i nie jest zbyt mokry, więc nie odbija się na powiece. Uwielbiam ją nie tylko za efekt jaki daje maskara, ale także jej cena sprawia, że to prawdziwa perełka.

LOVELY PEACH DESIRE

Ta niewielkich rozmiarów paletka o niestety dość kiepskim wykonaniu opakowania skrywa w sobie 7 doskonale skomponowanych cieni w ciepłych barwach. Kolory nie tylko są piękne, ale mają niesamowitą pigmentację i świetnie się nimi pracuje. Niestety niektóre z nich nieco się osypują, ale dla mnie to nie problem. Paletka kosztuje w granicach 20 złotych i doskonale sprawdza się w podróżnej kosmetyczce.

PIELĘGNACJA 


Jak zawsze w tej kategorii sporo się dzieje na moim blogu, więc nie mogło zabraknąć w zestawieniu kilku produktów, po które sięgałam najczęściej w ubiegłym miesiącu.

LOVE YOUR BODY PEELING
Moja skóra uwielbia kawę dlatego z przyjemnością sięgam po nią w kosmetykach. W tym przypadku oprócz rewelacyjnego działania mamy obłędny kokosowy zapach. To jest tak niesamowite połączenie, że gdybym mogła to używałabym go non stop! Co prawda wanna po kąpieli wygląda jak po jakiejś katastrofie, ale wygładzona i miękka skóra wynagradza wszystko.
VICHY MINERAL 89 

Ostatnio nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji bez serum, ale nie każde nadaje się pod makijaż, dlatego bardzo polubiłam się z nowością Vichy. Ma lekką wodnistą konsystencję i całkiem przyzwoity skład. Działa tak jak lubię – szybko i konkretnie. Najchętniej sięgam po niego rano po dokładnym oczyszczeniu twarzy. Ma sporą pojemność i jest niesamowicie wydajny, więc zdecydowanie warto w niego zainwestować.


BIOLOVE HAIR OIL

Olejowanie włosów przed myciem rozpoczęłam stosunkowo niedawno właśnie przy użyciu tego olejku i jestem niezwykle zadowolona z efektów. Kosmetyk nie tylko bajecznie pachnie, ale swietnie radzi sobie z moimi przesuszonymi włosami. Przede wszystkim końcówki są lepiej nawilżone i dzięki czemu fryzura lepiej się układa. Stosuję go dwa razy w tygodniu na 30 minut przed kąpielą.
BIELENDA MGIEŁKA KOKOS & ALOES



Wiosną i latem zamieniam ciężkie perfumy na lżejsze odpowiedniki. W tym przypadku mgiełka nie tylko ma piękny, świeży zapach, ale działa także odświeżająco i tonizująco. Uwielbiam sięgać po nią w trakcie upalnego dnia, bo daje fajne uczucie chłodzenia. Jestem ciekawa reszty produktów z linii hydra care. 
Jestem ciekawa jakie kosmetyki podbiły Wasze serca w minionym miesiącu, a może znacie któryś z moich ulubieńców? Czekam na Wasz komentarze!