Tag

nowości

Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że uwielbiam kosmetyki, ale kiedy trafiają w moje ręce w formie niespodzianki to radość jest podwójna. Nowości Delia Cosmetics to prawdziwy raj dla perfekcyjnych brwi. Marka wprowadziła bowiem szereg produktów, dzięki któremu każda z Was znajdzie idealny dla siebie. Zapraszam Was dzisiaj na przegląd kosmetyków do koloryzacji i stylizacji brwi. 

W wielkiej przesyłce od marki Delia znalazłam wszystkie możliwe produkty do brwi w każdym dostępnym odcieniu. Obecnie hitem mojego makijażu brwi jest pomada – ale z przyjemnością sięgnę po inne kosmetyki, aby uzyskać inny efekt stylizacji. 
ŻELOWY KOREKTOR DO BRWI Z KERATYNĄ 


Cel: stylizacja brwi, delikatna koloryzacja
Cechy szczególne: żelowa konsystencja, nie barwi skóry
Użycie: codzienne 
Efekt: naturalny, delikatne podkreślenie
Dostępne kolory: brąz, czarny 

KREMOWA MASKARA DO BRWI



Cel: stylizuje, nadaje kolor
Cechy szczególne: mała szczoteczka, bezproblemowy demakijaż
Użycie: codzienne
Efekt: naturalny, podkreślony
Dostępne kolory: brąz, czarny, grafit


POMADA DO BRWI



Cel: stylizuje, nadaje kolor
Cechy szczególne: przedłużona trwałość, dwustronny pędzelek w zestawie
Użycie: codzienne
Efekt: “instagramowy”, podkreślony
Dostępne kolory: jasny brąz, ciemny brąz, grafit

HENNA DO BRWI W KREMIE



Cel: koloryzacja
Cechy szczególne: łatwa w użyciu, dwuskładnikowy produkt, aplikator w zestawie, opakowanie wystarczy na 15 aplikacji
Użycie: trwałość do 14 dni
Efekt: krycie w zależności od czasu farbowania
Dostępne kolory:  ciemny brąz, czarny, grafit
HENNA DO BRWI TRADYCYJNA 


Cel: koloryzacja
Cechy szczególne: łatwa w użyciu, dwuskładnikowy produkt ( proszek i aktywator )
Użycie: trwałość do 14 dni
Efekt: krycie w zależności od czasu farbowania
Dostępne kolory:  brąz, czarny, grafit

JEDNOSKŁADNIKOWA EKSPRESOWA HENNA DO BRWI


Cel: koloryzacja
Cechy szczególne: łatwa w użyciu, gotowa do użycia
Użycie: trwałość do 14 dni
Efekt: krycie w zależności od czasu farbowania
Dostępne kolory:  brąz, czarny


ŻELOWA HENNA DO BRWI I RZĘS 



Cel: koloryzacja
Cechy szczególne: żelowa konsystencja, do brwi i rzęs, aplikator w zestawie
Użycie: trwałość do 14 dni
Efekt: krycie w zależności od czasu farbowania
Dostępne kolory:  ciemny brąz, czarny, grafit


ZESTAW DO STYLIZACJI BRWI 
Cel: stylizacja, koloryzacja
Cechy szczególne: w zestawie wosk i dwa cienie, dwustronny aplikator, wbudowane lusterko
Użycie: codzienne
Efekt: krycie można stopniować
Dostępne kolory:  jeden rodzaj



PĘSETA ZE STALI NIERDZEWNEJ 

SERUM NA WZROST RZĘS I BRWI

Cel: wzrost rzęs i brwi
Cechy szczególne: brak przeciwwskazań do noszenia soczewek, pogrubia i nabłyszcza
Użycie: codziennie, po demakijażu
Efekt: widoczny już po 15 dniach



Nie ukrywam, że najbardziej ciekawi mnie pomada oraz maskara do brwi bo będę mieć porównanie do innych marek, ale z chęcią też poznam henny gdyż nigdy nie używałam tego rodzaju produktów. Oczywiście nie jestem w stanie zużyć wszystkich kosmetyków sama – spodziewajcie się więc rozdania w najbliższym czasie. Co najbardziej Was zaciekawiło?


Muszę przyznać, że dzięki blogowaniu mogę odkrywać tyle nowości, o których nawet bym nie słyszała nie będąc aktywna w sieci. Poznaję nowe marki, testuję kosmetyki i często zastanawiam się “jak mogłam wcześniej bez tego żyć?”. Jakiś czas temu podczas zakupów online trafiłam na markę Biolove, o której wcześniej słyszałam wiele dobrego. Jako, że w Kontigo była aktualnie promocja na jej produkty to zrobiłam nie małe zapasy. Wśród pięknie pachnących żeli pod prysznic ( borówka wygrywa wszystko ) czy masełek do ciała znalazły się kule do kąpieli. Nigdy nie stosowałam tego rodzaju “umilaczy” do kąpieli, a teraz to mój ulubiony dodatek. 
Kule do kąpieli Biolove to tak naprawdę połączone dwie półkule, więc jednorazowo możemy wrzucić sobie tylko połóweczkę i uważam, że to w zupełności wystarcza. Dostępne są w kilku zapachach takich jak: zielona herbata, niezapominajka, malina, piżmo i pomarańcza z wanilią. Piżmo dodatkowo posiada w sobie płatki róż, które niestety nie prezentują się specjalnie ładnie i robią niezły bałagan.  Kosztują 7,99 pln za sztukę  (130 gram ) i na tę chwilę widziałam je tylko w sklepie Kontigo
Kule rozpuszczają się w gorącej wodzie zmiękczając ją przez co ciało nieco ślizga się po wannie. Niektóre z nich np. niezapominajka nadają wodzie delikatny kolor. Każda z kul ma przyjemny zapach jednak moje serce skradła zielona herbata, która zdecydowanie została moim ulubieńcem. Oprócz pięknego zapachu czy koloru, kule mają właściwości silnie nawilżające i uwierzcie mi – po wyjściu z wanny skóra jest tak miękka i nawilżona, że nakładanie balsamu jest całkowicie zbędne. 
Jeśli chodzi o ich składy to są bardzo podobne, więc zamieszczę tylko jeden – mojej ulubionej zielonej herbaty:
SODIUM BICARBONATE ( soda oczyszczona, powoduje rozpad kuli i zmiękczenie wody ) , CITRIC ACID ( kwasek cytrynowy, utrzymuje kulę w całości, reguluje ph ), ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL  ( olejek arganowy, nawilża i działa ochronnie ), GLYCINE SOJA OIL ( olej sojowy, tworzy ochronny film na skórze ), SODIUM CHLORIDE, ( chlorek sodu, tworzy konsystencję ) ZEA MAYS (CORN) STARCH ( skrobia kukurydziana, wygładza i zmiękcza skórę ) , AQUA , PARFUM , TOCOPHERYL ACETATE CI 47005, CI 42090, CI 73015.
Kule zdecydowanie uprzyjemnią kąpiel po ciężkim dniu, pomogą się zrelaksować i dodatkowo bardzo nawilżą i zmiękczą skórę. Stosując jednorazowo połówkę kuli koszt jednorazowego użycia to w granicach 3-4 złotych, więc myślę, że od czasu do czasu każda z nas zasługuje na taki dodatek. 
Ja obecnie zrobiłam sobie większy zapas, ale zapewne przy kolejnych promocjach zrobię kolejne zakupy bo bardzo polubiłam ten dodatek do kąpieli. Szczególnie polecam Was wspomnianą już zieloną herbatę. 
Znacie markę Biolove i jej produkty? 
Zakupy w sieci to moja specjalność, w sklepach internetowych kupuję dosłownie wszystko. Nic w tym dziwnego – zwykle jest taniej, a siedzenie na wygodnej kanapie jest lepsze od stania w kolejce. Ostatnio kupuje rzeczy głównie dla Franciszka, więc postanowiłam rozpieścić nieco siebie i ukochanego więc zrobiłam pierwszy krok w stronę wiosny i zaopatrzyłam nas w lżejsze obuwie. 
Po wielu przygodach z nieoryginalnym obuwiem kupionym na allegro postanowiłam wybrać sprawdzone i pewne miejsce, aby mieć pewność co do najwyższej jakości produktów. Zdecydowałam się na sklep Footway, który w swoim bogatym asortymencie ma obuwie takich marek jak Adidas, Nike, New Balance, Vans, Converse, Lacoste i wiele innych. 
Początkowo miałam ochotę na nowe trampki, bo w nich czuję się najlepiej. Chwile później uświadomiłam sobie, że jestem mamą więc muszę zachować odrobinę powagi, a Conversy kupione w zeszłym roku trzymają się całkiem nieźle. Wybrałam się więc na bardziej klasyczne buty – Adidas Campus w pięknym miętowym kolorze ( Ash Green ). Gdzieś słyszałam, że pastele będą hitem tej wiosny więc idealnie wpisuję się w ten trend. 
Mój mąż jest już bardziej konkretnym człowiekiem i mimo ogromnego wyboru oraz co chwile pokazywanej przeze mnie kolejnej pary z zapytaniem “A może te?” wybrał totalny klasyk – Adidas Courtvantage. Białe adidasy z czarnymi paskami chyba nigdy nie wyjdą z mody i muszę przyznać, że bardzo podoba mi się w tych butach. 
Buty ze sklepu Footway przyszły błyskawicznie – wystarczyło zaledwie 48 godzin od złożenia zamówienia i przesyłka znalazła się w moich rękach. Dodatkowo w razie zadowolenia możemy bezpłatnie zwrócić towar. Bardzo sobie to cenię w zakupach online. 

Post powstał przy współpracy ze sklepem Footway. 


Obie pary prezentują się rewelacyjnie – i teraz pozostaje kwestia, który model podoba Wam się bardziej? Klasycznie biało-czarne a może mięta i biel?


Początek grudnia nie był dla mnie zbyt przyjemny, ponieważ 12 dni spędziłam z moim synkiem z szpitalu. Po powrocie do domu czekała na mnie spora sterta paczek, w których znalazły się m.in zakupy z czarno-piątkowych wyprzedaży czy innych promocji, a także paczki PR-owe różnych marek. Miałam więc spóźnione mikołajki, a otwieranie przesyłek sprawiło mi ogromną frajdę.  Pojawiło się sporo wartych uwagi kosmetyków, dlatego zapraszam na przegląd nowości.
Zestaw pielęgnacyjny Clinique, kupiony podczas Black Friday w Douglas kosztował mnie 105 złotych z wysyłką. Zdecydowałam się na linię Moisture Surge, w której skład wchodzą: krem na dzień ( 50 ml ), maska na noc ( 30 ml ), koncentrat nawilżający ( 15 ml ) oraz pomadka ( 1,2 gram ).
Kosmetyki jak i marka Sensilis to dla mnie całkowita nowość, dlatego z wielką chęcią poznam dermokosmetyki, które otrzymałam od BlogMedia. Trafił do mnie krem na noc Upgrade Chromo Lift oraz kurację na noc Skin Delight z kremem oraz ampułkami z witaminą C. Zapowiadają się ciekawe testy.
Marka Bielenda wypuściła niedawno nową serię Carbo Detox z białym węglem i na Facebooku firmy pojawiła się możliwość przetestowania pojedynczych kosmetyków z linii. Wybrałam produkt i udało się. Trafił w moje ręce nawilżająco-detoksykujący krem do twarzy. Ciekawa jestem ja się sprawdzi, bo co do poprzedniej serii mam mieszane uczucia.
W tej sam sposób trafił do mnie krem marki Uroda z serii Melisa, który już miałam przyjemność użyć kilkakrotnie i sprawia całkiem przyjemne wrażenie. Krem jest bardzo uniwersalny, nadaje się zarówno na dzień jak na noc.
Ostatnio mam szczęście do różnych konkursów. Udało mi się zgarnąć zestaw Dr. Irena Eris na profilu Ofeminin na Instagramie. W mojej nagrodzie znalazły się dwa kosmetyki z linii Clinic Way: kryjący dermofluid przeciwzmarszczkowy oraz dermokrem przeciwzmarszczkowy. Jestem zaintrygowana tą linią, a wy?
Z okazji Mikołajek sprawiłam sobie prezent w postaci szczotki prostującej. Początkowo myślałam o drogim modelu Babyliss, jednak ostatecznie znalazłam produkt o tych samych parametrach w przystępnej cenie. Mój wybór padł na model SE20 Saatin od marki Eldon. Jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się na moich włosach – spodziewajcie się recenzji.
POLECAM PRZECZYTAĆ: XMAS WISHLIST 2017

Poprzez aplikację Indahash wzięłam udział w dwóch kampaniach organizowanych przez markę Bourjois Paris. Pierwsza z nich to #VelvetTheLipstick, dzięki której trafiło do mnie 6 pięknych matowych pomadek. 
Druga akcja to #MerryKissmas a w niej zestaw: paletka cieni, maskara z wbudowanym lusterkiem oraz dwie pomadki, których kolory podbiły moje serce. 
Podczas wielkich wyprzedaży z okazji 11 listopada na Aliexpress zrobiłam niemałe zakupy, w tym aż 17 lakierów hybrydowych marki Rosalind. Za wszystkie zapłaciłam niecałe 70 złotych więc cena bardzo okazyjna. Z produktami tej firmy mam przyjemność po raz pierwszy, ale sprawiają całkiem pozytywne wrażenie. Niebawem pojawi się osobny post z przeglądem wszystkich kolorów, ciekawi?
Uwielbiam azjatycką pielęgnację, a firma Marion sprezentowała mi kosmetyki z nowej serii Japoński Rytuał, która może pochwalić się przepiękną szatą graficzną. W zestawie znalazły się: żel oczyszczający, tonik, lekki krem do twarzy, chusteczki do demakijażu oraz dwie maseczki.
Uff nieco się tego zgromadziło, nie wiem od czego rozpocząć testy. Których produktów jesteście najbardziej ciekawi? 
Czy ktoś zna sprawdzone metody na  powstrzymanie się od zakupów? 
Moja kolekcja kosmetyków otrzymała już nawet własną szafkę i powoli kończy się w niej miejsce, a jednak po raz kolejny dałam się skusić na zakup ShinyBoxa. Producenci skutecznie zachęcili mnie do utrzymania subskrypcji i tym oto sposobem w moje ręce wpadł najnowszy box: Love Beauty Fashion by DeeZee. Czy był to udany zakup?


Na listopadowe pudełko składa się 10 kosmetyków oraz dwa vouchery zniżkowe.  Wszystko za 49 złotych z przesyłką. Brzmi nieźle? Czas na przegląd zawartości. 


 JANTAR MEDICA ( pełnowymiarowe )



Trzy kosmetyki do włosów, w tym mgiełka, która pojawiła się już w poprzednim pudełku. Produkty nie zmieściły się w standardowym boxie, więc przyszły w dodatkowym prezentowym opakowaniu. Osobiście nie jestem fanką tej serii, a kosmetyki zupełnie mi się nie sprawdziły więc zapewne trafią do kogoś bliskiego w ramach prezentu. 

FIGS & ROUGE 1 z 3 ( pełnowymiarowy )



Produkt, który otrzymali wyłącznie stali subskrybenci. Trafiłam na Clearance Solution AHA[+] Skin Glycolic Action czyli złuszczający tonik z kwasami AHA. Jeden z najciekawszych produktów w całym pudełku. Chętnie go wypróbuję, choć nieco żałuję, że nie ma aplikatora w sprayu, do którego jestem przyzwyczajona. Tonik ma wartość 68 złotych. 

NOVEX  ( miniatura )



Maska do włosów My Curls z olejem Arganowym i witaminą E. Kosmetyków do włosów nigdy dość, choć mam całkiem spory ich zapas. Tutaj mamy wersję mini, przeznaczona do włosów typowo kręconych więc przetestuję poza kolejnością. Pełnowymiarowy produkt 1000 ml kosztuje 45 złotych. 

PUREDERM ( pełnowymiarowy )



Maska do stóp, czyli najbardziej praktyczny produkt z całego boxa, który z przyjemnością zużyję. Często sięgam po dokładnie ten sam produkt, więc szczerze mogę go Wam polecić. 


BEAVER 1 z 3 ( miniatura )



W moim pudełku znalazłam mini żel pod prysznic Tea Tree. Co prawda produkt codziennego użytku, jednak nie lubię kiedy pojawiają się kosmetyki tego rodzaju. Żel na pewno zużyję podczas jakiegoś wyjazdu. 


MAROKO SKLEP ( pełnowymiarowy )



30 gram glinki rhassoul w płatkach przyda się do zrobienia domowej maseczki na twarz, choć najchętniej korzystam z gotowych rozwiązań. Glinka ma właściwości oczyszczające oraz ujędrniające. Fajnie, że pojawił się taki nietypowy kosmetyk w boxie i chętnie wykorzystam go do przygotowania relaksującego seansu. 

MIVO MAKE UP ( pełnowymiarowy )



Kredka do makijażu Twist Matic Eyes, która na całe szczęście trafiła do mnie w kolorze czarnym. Widziałam u innych różne odcienie od zieleni po fiolety i zapewne byłabym bardzo niezadowolona gdybym taką otrzymała. Czarny jest kolorem klasycznym więc przyda się z pewnością. 

MIX 1 z 5



Największa porażka  tego pudełka. Produkty różnych marek o bardzo zróżnicowanej wartości przydzielane losowo. Mi trafił się najtańszy możliwy produkt – SO CHIC! Paleta cieni do brwi. Niestety kompletnie nie trafiony kosmetyk dla mnie. 


Na koniec dwa bony – jeden od DeeZee. Kod zniżkowy na 30% na nową kolekcję marki. Według mnie to bardzo słaba promocja jak na tytułowego partnera tej edycji Shinybox. Druga zniżka to voucher na 30 złotych do portalu Katalog Marzeń. 




Podsumowując, pudełko nie przypadło mi do gustu. Największe zniesmaczenie zostawia rozlosowanie produktów o różnej wartości – uważam, że jest to niesprawiedliwe. Kiedy odbywa się to w obrębie podobnych kosmetyków jednej marki to całkiem inna sytuacja. Zniżka partnera tytułowego też wypada bardzo słabo. Gdyby nie dodatkowy kosmetyk dla subskrybentów to ocena pudełka byłaby jeszcze niższa. W grudniu trafi do mnie ostatnie pudełko w ramach subskrypcji – mam nadzieję, że w związku ze świętami okaże się zdecydowanie lepsze. 



Od wczoraj możemy cieszyć się długowyczekiwaną promocją -49% ( -55%) na kolorówkę w Rossmannie. Podobnie jak większość kobiet postanowiłam wybrać się do drogerii już pierwszego dnia, mając nadzieję, że spokojnie kupię to co sobie zaplanowałam. Niestety tak jak podejrzewałam spotkałam się z tłumem w sklepie i pustkami na półkach…

W drogerii szafa niemalże każdej marki obłożona była grupką kobiet, z których nie jedna otwierała kolejne nowe kosmetyki nie zważając na brak napisu “TESTER” na opakowaniu. Brak reakcji ze strony obsługi, która nie do końca panowała nad całą sytuacją spowodowała, że postanowiłam zrezygnować z zakupu bestsellerów polecanych na większości blogów. Skupiłam się na nowościach, a swoje zakupy ograniczyłam do minimum.



Najwięcej czasu spędziłam przy szafie nowej marki SinSkin, która niedawno weszła również do Rossmanna. Byłam jedyną przeglądającą kosmetyki tej marki osobą, a co więcej każdy tester po który sięgnęłam był nieruszony. 
Marka SinSkin, która swoje kosmetyki określa mianem profesjonalnych zadebiutowała w Rossmannie stosunkowo niedawno i niestety większa część szafy była zwyczajnie pusta, co w przypadku takiej promocji jest sporym minusem. Podobna sytuacja miała miejsce w dwóch innych sklepach. 
Ceny kosmetyków są dość wysokie, jednak uznałam promocję za odpowiedni moment do przetestowania kilku nowości. 


SINSKIN  Must Have,
Ultralight Serum Foundation SPF 25




Podkład z serum w jednym produkcie to dla mnie nowość, jednak pierwsze wrażenie zrobił na mnie bardzo przyzwoite. Konsystencja płynna, dobrze się rozprowadza pędzlem, ładnie się wchłania i przyzwoicie kryje. Podkład niewyczuwalny na twarzy więc nie ma mowy o efekcie maski. Wybrałam najjaśniejszy odcień ( Light Nude C10 ) z dostępnych bodajże 8 kolorów. Przeznaczony jest do skóry suchej i normalnej. Możecie się spodziewać jego obszerniejszej recenzji w najbliższym czasie. 

Minus za zawyżoną ceną, kilka dni przed promocją kosztował 74 złote, a w dniu promocji 79 złotych, więc zapłaciłam w granicach 37 pln.


SINSKIN Must Have, 
Liquid Eyeliner 



Przełom w moim makijażu, bo od dawien dawna używam niezmiennie eyelinera z Eveline. Skusiło mnie smukłe opakowanie i bardzo precyzyjna końcówka. Wybrałam kolor 220 czyli głęboką czerń, której po narysowaniu kilku kresek na ręce nie mogłam zmyć przez cały dzień. Eyeliner nie rozmazuje się co już sprawdziłam, a więcej o jego trwałości i ukrytych mam nadzieje dodatkowych zaletach jeszcze zapewne przeczytacie na blogu. 

Eyeliner kosztuje standardowo 55 złotych a więc zapłaciłam za niego niecałe 26 pln. 


Na spory plus zasługuje fakt, że wszystkie kosmetyki Sinskin pakowane są w kartoniki więc miałam pewność, że żaden z zakupionych produktów nie był otwierany.



Kinetics, 
Shield, Gel Polish



Produkty tej marki to dla mnie całkowita nowość, jednak od dawna poluję na hybrydowego nudziaka, więc postanowiłam przetestować jeden z wielu odcieni jakie widniały na półce marki Kinetics. 
Ciężko było podjąć decyzję, jednak ostatecznie wybór padł na kolor #153. 
Konsystencja lakieru jest całkiem gęsta, a cena po promocji bardzo okazyjna. Jak się sprawdzi pod względem trwałości i koloru? Na te pytania odpowiem po dokładniejszych testach. 

Lakiery kolorowe dostępne są w cenie 34,99 złotych, więc na promocji zapłaciłam w granicach 17 pln. 


Neutrogena, Intense Repair
Lip Balm


Balsam do ust to dla mnie podstawa przy takiej pogodzie za oknem, a w związku ze zbliżającym się porodem moje usta są coraz bardziej przesuszone. Z polecenia mamy wybrałam balsam do ust zamiast tradycyjnej pomadki i po pierwszym użyciu jestem zachwycona siłą nawilżenia. Do tej pory używałam kilku kremów do stóp tej marki, które również świetnie mi się sprawdziły. 

Nie jestem pewna czy w przypadku balsamu do ust obowiązywała promocja, jednak cena standardowa produktu to 10,99 pln. 


Ot cały mój haul zakupowy, choć nie wykluczam, że nie wybiorę się ponownie do drogerii podczas tej promocji. Z zakupów jestem bardzo zadowolona i chętnie dowiem się, co Wam udało się “upolować” podczas promocji. 

Wybieracie się na zakupy czy odpuszczacie?