Tag

peeling

Ostatnie dni dają nam nieźle popalić jeśli chodzi o temperaturę za oknem, dlatego dzisiejszy post będzie równie mroźny. Pewnie część z Was wie, co to jest kriolipoliza, ale na wszelki wypadek wyjaśnię – jest to zabieg odchudzający polegający na zamrażaniu tkanki tłuszczowej na wybranych partiach ciała. W efekcie skóra jest wygładzona i ujędrniona, a zabieg jest świetną metodą pozbycia się cellulitu. Czy taki efekt możemy uzyskać stosując peeling? 


Dzisiaj pod lupę wezmę kriotermalny peeling drenujący do ciała marki Luxury Paris, który ma zapewnić nam efekt kriolipolizy. Moje pierwsze spotkanie z tym produktem było zaskakująco mroźne, a to przez moje nieczytanie ważnych informacji. Trzęsłam się z zimna dobre kilkanaście minut. Jak się później okazało efekt chłodzenia ( a raczej mrożenia ) był zamierzony, dlatego też zapoznałam się bliżej z kosmetykiem i od tego czasu spojrzałam na niego całkiem inaczej. 

Efekty jednak zauważalne były już po pierwszym użyciu. Skóra zrobiła się gładka i nieco bardziej napięta i wierzę, że efekt pogłębi się przy regularnym stosowaniu. Za mną dopiero 3 zabiegi na całe ciało i śmiało mogę powiedzieć, że peeling jest całkiem wydajny. Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem tego produktu, jest to jeden z lepszych peelingów, które miałam okazję testować. Jeśli musiałabym znaleźć jakiś mały minus, to pora roku, które niekoniecznie sprzyja chłodzącym zabiegom. 



Opakowanie peelingu jest bardzo gustowne, biały słoiczek ze złotymi napisami sprawiają, że produkt prezentuje się bardzo luksusowo. Pod wieczkiem znajduje się folia zabezpieczająca. 
Peeling jest koloru miętowego z drobinami, który już wprawia w świeży, orzeźwiający nastrój. 
W składzie znajdziemy wiele ciekawych składników aktywnych takich jak kofeina wspomagająca drenaż czy nawilżających np. olejek arganowy oraz ryżowy czy masło SHEA.




Stosowanie peelingu nieco różni się od innych kosmetyków tego typu, ponieważ na pełen zabieg musimy poświęcić nieco czasu. Każdą wybraną partię ciała należy masować peelingiem przez 3 minuty kierując się ku górze. Zabieg należy powtarzać dwa razy w tygodniu. Z góry określony sposób stosowania zapewne wzmaga skuteczność danego produktu, dlatego też warto znaleźć czas na dokładne przeprowadzenie zabiegu.

Na koniec czas na moją opinię, która jak już wcześniej wspomniałam jest bardzo pozytywna. Peeling wywołał we mnie naprawdę pozytywne emocje i chętnie zużyję peeling do końca, a także powrócę do niego cieplejszą porą ( np. na wiosnę ). Warto dodać, że jest to produkt, który nie każdemu przypadnie do gustu, ponieważ peeling jest dość mocny a zapach i uczucie “po” dość intensywne, dlatego też warto mieć to na uwadze przy dokonywaniu wyboru. 




To tyle na dzisiaj, dziękuję za uwagę i czekam na wasze komentarze i opinie 🙂
Dzisiaj przybywam do Was ze spontanicznym postem, ponieważ przez przypadek odkryłam bardzo ciekawy produkt. Jeśli śledzicie mój fanpage to wiecie, że obecnie jestem na wyjeździe, ale postanowiłam, że od razu napiszę o tym produkcie, tak na świeżo. 
Otóż dbając o ograniczenie bagażowe wzięłam wiele kosmetyków w próbkach lub w małych opakowaniach. W tym również peeling od Perfecty, który kiedyś gdzieś kupiłam i długo czekał na swoją kolej. Jako, że poprzedniego dnia byłam na całonocnej imprezie moja cera z rana była bardzo zmęczona i w złym stanie, więc postanowiłam, że czas na peeling. Konkretnie mowa o oczyszczającym peelingu drobnoziarnistym z minerałami morskimi i krzemionką. Produkt ma działanie wygładzające i jest przeznaczony do cery suchej i normalnej. 
Przyznam szczerze, że nie oczekiwałam od niego zbyt wiele, a jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. 



Kilka słów od producenta: 

Aktywny peeling z drobinkami krzemionki krystalicznej polecany dla osób w każdym wieku, do pielęgnacji cery normalnej i suchej.
Wyjątkowo dokładnie usuwa martwe komórki naskórka, wygładza powierzchnię skóry, oczyszcza pory i niweluje wszelkie niedoskonałości cery. Zawiera minerały morskie, odżywczy koktajl z witamin A – B5 – E, a także kojący wyciąg z płatków róży francuskiej o działaniu odmładzającym.
Moja opinia:
Po pierwsze konsystencja, która jest bardzo lekka, żelowa z drobinkami, a podczas aplikacji odczuwałam przyjemne ochłodzenie, które świetnie koił moją zmęczoną skórę. 
Po drugie zapach –  morski,bardzo orzeźwiający, pobudzający, który wręcz zachęcał do użycia. Zapach i kolor peelingu bardzo kojarzy się z morzem. 
Po trzecie wygoda, ponieważ peeling zamknięty jest w małej jednorazowej torebeczce, co w moim przypadku świetnie się sprawdziło na wyjeździe. I przyznam, że nie zużyłam całego peelingu, zostało mi trochę na kolejną aplikację, więc jak dla mnie w sam raz na dwa razy 🙂
Po czwarte cena, czyli 2 złote, ponieważ średnio tyle kosztuje taka saszetka. Ja kupiłam w biedronce, ale zapewne znajdziecie ją w każdej drogerii. Z tego co się orientuję to jest jeszcze wersja pełnowymiarowa. 



W mojej opinii produkt jak najbardziej oceniam na plus. Po użyciu skóra od razu się ożywiła, stała się gładka i wyglądająca na wypoczętą. Obyło się bez efektu świecenia, a wręcz skóra była lekko matowa. Peeling nie podrażnił skóry, ani tym bardziej nie wywołał alergii. Nie czułam napięcia na skórze, jednak jak zawsze po takich zabiegach nałożyłam krem na dzień.  Peeling bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i z pewnością kupię kolejne saszetki na kolejne wyjazdy, a zapewne w najbliższym czasie będzie ich sporo. 🙂
Z czystym serduchem mogę Wam polecić ten produkt, szczególnie gdy teraz zbliża się okres wakacyjno-wyjazdowy 🙂

Dajcie znać, czy znacie ten produkt oraz jakie inne peelingi są godne polecenia, chętnie coś przetestuję!





Dzisiaj przybywam do Was z recenzją ciekawego kosmetyku, który w ostatnim czasie wpadł w moje ręce. Mowa tutaj o peelingu brylantowym do twarzy firmy Organic Therapy. Ostatnio coraz częściej mam okazję testować kosmetyki Rosyjskie, jednak na produkt tej firmy trafiłam po raz pierwszy i przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawa innych kosmetyków tego producenta. Osobiście bardzo lubię stosować peelingi, różne, gruboziarniste, drobnoziarniste..każde, więc jeśli wy również uwielbiacie tego typu kosmetyki to koniecznie zapoznajcie się z tym, co o peelingu mówi producent. 
Od producenta: Wykwintny sposób pielęgnacji skóry twarzy w oparciu o organiczny ekstrakt z grejpfruta i proszek diamentowy. Organiczny ekstrakt z grejpfruta odżywia skórę, nasycając ją witaminami, minerałami i aminokwasami, głęboko nawilżając i wygładzając zmarszczki. Puder diamentowy delikatnie złuszcza wierzchnią warstwę naskórka, odnawia i wygładza, przyczyniając się do nasycenia komórek tlenem.

Nie zawiera parabenów, glikoli, ftalanów, silikonów, syntetycznych barwników


Składniki aktywne: 
– grejpfrut (Organic Citrus Paradisi Fruit Extract) – doskonale wygładza i odświeża usuwa zanieczyszczenia oraz martwe komórki naskórka,

– olej słonecznikowy (Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil) – działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie,

– puder diamentowy – otrzymywany jest z wyselekcjonowanych diamentów o odpowiednim szlifie i nacięciu, które są następnie poddawane procesowi mikronizacji do delikatnego, lekko szarego, drobnego pyłku, o wielkości cząsteczek do 3 mikronów. Nadaje skórze wyraźnie odczuwaną, aksamitną gładkość, nawilża, tworzy na powierzchni skóry delikatny film, który zapobiega utracie wilgoci ze skóry, ożywia i poprawia koloryt skóry, delikatnie matuje, zmiękcza i modeluje rysy twarzy, rozświetla skórę od wewnątrz, zmniejsza widoczność drobnych zmarszczek i porów skóry. 


Skład:  Aqua with infusions of: Organic Citrus Paradisi Fruit Extract, Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Polyethylene, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Xantan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Mica, Titanium Dioxide, Silica, Citric Acid.

Opakowanie: Peeling zamknięty jest w wygodnej w użyciu tubce, wykonanej z miękkiego tworzywa, dzięki temu wyciśnięcie resztek nie powinno być problem. 

Konsystencja: Kosmetyk ma bardzo kremową, drobnoziarnistą konsystencję, niczym pasta do zębów. Jest to bardzo zwarta masa, nie przeciekająca przez palce o delikatnym, aczkolwiek bardzo przyjemnym zapachu z nutą grejpfruta. 



Działanie: Peeling jest bardzo przyjemny w użyciu, ma bardzo delikatną konsystencję i przyjemny zapach. Zawiera maleńkie drobinki, więc jak można się domyślić nie jest mistrzem ścierania naskórka. 

Moje wrażenia:  Delikatnie oczyszcza twarz jednak czasem wydaje się być za słaby, jednak ja używam różnych peelingów na zmianę, więc jak dla mnie bardzo fajna odskocznia od gruboziarnistych peelingów, które najczęściej stosuję.  Podoba mi się zwarta nie lejąca się formuła i miły zapach owocowy. 

Cena: ok. 16 zł / 150 ml. 

Moja ocena: 4/5 



Znacie ten produkt lub inne tej firmy?
Lubicie Rosyjskie kosmetyki?
Czekam na Wasze opinie!

Za oknem coraz to piękniejsza pogoda, więc najwyższy przygotować swoją skórę na promienie słoneczka. Dobrym sposobem na oczyszczenie skóry jest peeling. Dzisiaj chciałabym Wam zrecenzować peeling, który ostatnio trafił w moje ręce i jest warty, aby opowiedzieć o nim kilka słów. Mowa tutaj o oczyszczającym peelingu firmy Sylveco. 



Jest to hypoalergiczny peeling o kremowej konsystencji, który przeznaczony jest przede wszystkim do skóry przetłuszczającej się oraz z rozszerzonymi porami. W składzie znajdziemy takie naturalne składniki jak korund, skrzyp polny czy drzewo herbaciane. 
Pełny skład podany przez producenta:

Woda, Korund, Olej sojowy, Masło karite (Shea), Gliceryna, Triglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego, Stearynian glicerolu, Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate, Olej z pestek winogron, Ekstrakt ze skrzypu polnego, Wosk pszczeli, Alkohol cetylowy, Alkohol benzylowy, Guma ksantanowa, Kwas dehydrooctowy, Olejek z drzewa herbacianego.

Nieco martwi mnie zawartość alkoholu cetylowego oraz bezynowego – muszę poszukać na ten temat więcej informacji.




Tak czy inaczej chciałabym podzielić się z Wami swoimi wrażeniami po stosowaniu peelingu.
Jeśli chodzi o aplikację peelingu to bardzo podoba mi się kremowa konsystencja, jednak już wmasowywanie produktu daje takie wrażenie jakbym tarła skórę papierem ściernym. Więc przyznam, że delikatnie boli, czuć jak ściera się naskórek. 
Zapach jest dość intensywny, typowo zielarski bez wyczuwalnych konkretnych nut, jednak jest do zniesienia. Kojarzy mi się z górami, lasem i spa 🙂



Po przemyciu twarzy ciepłą wodą następuje błoga ulga, a bardzo gładziutka skóra rekompensuje delikatny dyskomfort stosowania.
Skóra nie jest też napięta, ale i tak zawsze nakładam krem nawilżający lub olejek, w zależności od pory dnia. 

A wy jakich peelingów używacie i możecie polecić? Chętnie wypróbuję coś nowego.


Czekam na Wasze komentarze.