Tag

shinybox

Choinka ubrana? Prezenty spakowane? 
W całym gąszczu przygotowań zachęcam do krótkiej przerwy, gdyż po raz ostatni w tym roku pokażę Wam zawartość kosmetycznego pudełka od Shinybox. Mogłoby się wydawać, że grudniowe pudełko skrywane pod nazwą “WHERE THE MAGIC HAPPENS” powinno być wspaniale skomponowanym prezentem pod choinką. Czy tak też się stało?
Pudełko w podstawowej odsłonie to jedynie 4 kosmetyki, batonik i mała próbka. 
Jednak jeśli box był co najmniej drugim w ciągłej subskrypcji to dodatkowo znalazły się w nim dwa dodatkowe produkty, a więc otrzymały pudełko XXL. 
Dla osób, których box jest 6 z kolei przygotowano kolejne dwa kosmetyki – pudełko VIP.
ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA XXL 
1. BARNANGEN Żel pod prysznic ( produkt pełnowymiarowy ) 24,99 pln 
Po raz kolejny pojawił się kosmetyk tej marki. Było masło do ciała, czas na żel po prysznic. Produkt codziennego użytku więc zapewne się przyda. Konsystencja jest kremowa, a zapach delikatny i przyjemny. Opakowanie jest dość duże ( 500 ml ) więc mogłoby posiadać pompkę. 
2. LABORATORIUM KOSMETYKÓW NATURALNYCH FARMONA Dermacos Anti-redness ( produkt pełnowymiarowy ) 19,90 pln
W pudełkach pojawiły się losowe produkty z tej samej serii Dermacos. U mnie znalazło się aktywne serum wzmacniające drobne żyłki. Produkt trafiony i chętnie sprawdzę jego działanie, gdyż zmagam się z naczynkami na twarzy. 
3. THE SECRET SOAP STORE krem do rąk ( produkt pełnowymiarowy ) 19,99 pln 
Kolejny mix produktów o różnej wartości. U mnie krem z masłem shea w małym opakowaniu w sam raz do torebki. Zimą częściej zmagam się z suchością dłoni więc kosmetyk szybko pójdzie w ruch. 

4. EFEKTIMA Peeling + maska do dłoni ( produkt pełnowymiarowy ) 2,56 pln 
Po raz kolejny powtarzająca się marka w następnym z kolei pudełku. Zabieg do dłoni z pewnością przyda się po świątecznych przygotowaniach, jednak sam produkt nie robi na mnie większego wrażenia. 
5. FOODS BY ANN Energy bar ( produkt pełnowymiarowy ) 3,89 pln 
Kolejny batonik Anny Lewandowskiej. Ostatnio trafił mi się kompletnie niejadalny smak burak-truskawka. Tym razem kokos-banan, który niestety również nie przypadł mi do gustu. 
6. BARNANGEN Balsam do ciała ( produkt pełnowymiarowy ) 34,99 pln produkt dodatkowy 
Drugi produkt Barnangen, tym razem nawilżający balsam. Duże, pojemne opakowanie z pompką – to duży plus. Zapach przyjemny, konsystencja mleczna, lekka. 
7.  KUESHI peeling do ciała ( produkt pełnowymiarowy ) 61 plnprodukt dodatkowy
Wspaniały bananowy zapach i bardzo ciekawy produkt, którego jestem bardzo ciekawa. 
PODSUMOWANIE 
Niestety, ale gdyby nie dodatkowe kosmetyki to pudełko byłoby kompletną porażką. Peeling Kueshi, którego obecność w pudełku była wiadoma od początku ratuje całą zawartość. Przez pojawienie się tych samych marek mam wrażenie, że trzymam ponownie listopadowe pudełko. Szczerze liczyłam, że w związku ze świętami box będzie prawdziwą petardą, więc rozczarowanie spore. Kolejny raz pojawił się fit batonik, który moim zdaniem nie powinno być w pudełku kosmetycznym. Znów odbyło się losowanie produktów o różnej wartości – co moim zdaniem jest nieuczciwym zagraniem.  Na koniec dodam, że gdybym kupiła pojedyncze pudełko i otrzymała je w podstawowej zawartości to byłyby to najgorzej wydane pieniądze w tym roku. 
Kto skusił się na grudniową edycję? Jak oceniacie zawartość?
Czy ktoś zna sprawdzone metody na  powstrzymanie się od zakupów? 
Moja kolekcja kosmetyków otrzymała już nawet własną szafkę i powoli kończy się w niej miejsce, a jednak po raz kolejny dałam się skusić na zakup ShinyBoxa. Producenci skutecznie zachęcili mnie do utrzymania subskrypcji i tym oto sposobem w moje ręce wpadł najnowszy box: Love Beauty Fashion by DeeZee. Czy był to udany zakup?


Na listopadowe pudełko składa się 10 kosmetyków oraz dwa vouchery zniżkowe.  Wszystko za 49 złotych z przesyłką. Brzmi nieźle? Czas na przegląd zawartości. 


 JANTAR MEDICA ( pełnowymiarowe )



Trzy kosmetyki do włosów, w tym mgiełka, która pojawiła się już w poprzednim pudełku. Produkty nie zmieściły się w standardowym boxie, więc przyszły w dodatkowym prezentowym opakowaniu. Osobiście nie jestem fanką tej serii, a kosmetyki zupełnie mi się nie sprawdziły więc zapewne trafią do kogoś bliskiego w ramach prezentu. 

FIGS & ROUGE 1 z 3 ( pełnowymiarowy )



Produkt, który otrzymali wyłącznie stali subskrybenci. Trafiłam na Clearance Solution AHA[+] Skin Glycolic Action czyli złuszczający tonik z kwasami AHA. Jeden z najciekawszych produktów w całym pudełku. Chętnie go wypróbuję, choć nieco żałuję, że nie ma aplikatora w sprayu, do którego jestem przyzwyczajona. Tonik ma wartość 68 złotych. 

NOVEX  ( miniatura )



Maska do włosów My Curls z olejem Arganowym i witaminą E. Kosmetyków do włosów nigdy dość, choć mam całkiem spory ich zapas. Tutaj mamy wersję mini, przeznaczona do włosów typowo kręconych więc przetestuję poza kolejnością. Pełnowymiarowy produkt 1000 ml kosztuje 45 złotych. 

PUREDERM ( pełnowymiarowy )



Maska do stóp, czyli najbardziej praktyczny produkt z całego boxa, który z przyjemnością zużyję. Często sięgam po dokładnie ten sam produkt, więc szczerze mogę go Wam polecić. 


BEAVER 1 z 3 ( miniatura )



W moim pudełku znalazłam mini żel pod prysznic Tea Tree. Co prawda produkt codziennego użytku, jednak nie lubię kiedy pojawiają się kosmetyki tego rodzaju. Żel na pewno zużyję podczas jakiegoś wyjazdu. 


MAROKO SKLEP ( pełnowymiarowy )



30 gram glinki rhassoul w płatkach przyda się do zrobienia domowej maseczki na twarz, choć najchętniej korzystam z gotowych rozwiązań. Glinka ma właściwości oczyszczające oraz ujędrniające. Fajnie, że pojawił się taki nietypowy kosmetyk w boxie i chętnie wykorzystam go do przygotowania relaksującego seansu. 

MIVO MAKE UP ( pełnowymiarowy )



Kredka do makijażu Twist Matic Eyes, która na całe szczęście trafiła do mnie w kolorze czarnym. Widziałam u innych różne odcienie od zieleni po fiolety i zapewne byłabym bardzo niezadowolona gdybym taką otrzymała. Czarny jest kolorem klasycznym więc przyda się z pewnością. 

MIX 1 z 5



Największa porażka  tego pudełka. Produkty różnych marek o bardzo zróżnicowanej wartości przydzielane losowo. Mi trafił się najtańszy możliwy produkt – SO CHIC! Paleta cieni do brwi. Niestety kompletnie nie trafiony kosmetyk dla mnie. 


Na koniec dwa bony – jeden od DeeZee. Kod zniżkowy na 30% na nową kolekcję marki. Według mnie to bardzo słaba promocja jak na tytułowego partnera tej edycji Shinybox. Druga zniżka to voucher na 30 złotych do portalu Katalog Marzeń. 




Podsumowując, pudełko nie przypadło mi do gustu. Największe zniesmaczenie zostawia rozlosowanie produktów o różnej wartości – uważam, że jest to niesprawiedliwe. Kiedy odbywa się to w obrębie podobnych kosmetyków jednej marki to całkiem inna sytuacja. Zniżka partnera tytułowego też wypada bardzo słabo. Gdyby nie dodatkowy kosmetyk dla subskrybentów to ocena pudełka byłaby jeszcze niższa. W grudniu trafi do mnie ostatnie pudełko w ramach subskrypcji – mam nadzieję, że w związku ze świętami okaże się zdecydowanie lepsze. 



Popularność pudełek niespodzianek z kosmetyczną zawartością nie maleje i choć powstaje coraz więcej nowych boxów, istnieje kilka pudełkowych firm, które cieszą się największym zainteresowaniem. Wśród nich Shinybox, który na rynku istnieje ponad 3 lata. Kiedyś byłam wierną subskrybentką, w domu mam kilkanaście kolorowych pudełeczek, które świetnie sprawdzają się do przechowywania różnych drobiazgów. Obecnie sporadycznie kupuję nowe pudełka, gdyż moja szafa nie jest w stanie pomieścić ilości kosmetyków jaką posiadam. W tym miesiącu coś mnie podkusiło i tak oto edycja październikowa trafiła w moje ręce. Co tym razem znalazło się w pudełku?

var widgetParams = “{ ‘Id’:’71a3a10c-8583-4434-8dc4-c027ced263c7′,’AffId’:’10695′}”;
var params=encodeURIComponent(JSON.stringify(widgetParams));
var link = “https://weben1.com/elasticwidget2/generate?query=”+params;
var iframe = document.createElement(‘iframe’);
iframe.frameBorder=0;
iframe.width = “100%”;
iframe.height=”205px”;
iframe.id=”webe”;
iframe.setAttribute(“src”, link);
document.getElementById(“webewidget”).appendChild(iframe);

Zawartość edycji Think Pink 2017 to 7 pełnowymiarowych produktów, jedna próbka i ulotki. Kosmetyki przedstawione zostaną od najbardziej do najmniej interesujących. 


1. BARNANGEN All Over Resue Body Balm 34,99 pln



Balsam do ciała zamknięty w słoiku o pojemności 200ml. Na plus zasługują delikatny zapach ( niebawem rodzę i kosmetyki o nieintensywnych zapachach bardzo mi się przydadzą ) i gustowna szata graficzna. Produkt jest nowością na rynku dlatego chętnie poznam go bliżej. 


2. EFEKTIMA INSTITUT Hydrożelowa maska z efektem liftingującym, 14,76 pln




Uwielbiam wszelkiego rodzaju maseczki, szczególnie w płacie bądź peel off. Są wygodne i proste w aplikacji i dają natychmiastowy efekt. Maska wzbogacona jest o witaminę C i ma za zadanie wyrównać koloryt i rozświetlić cerę – sam raz na jesień.

3. 7TH HAEVEN Maseczka do twarzy 5-8 pln



Trafiła mi się oczyszczająca maska węglowa z peelingiem w jednym, choć nigdy nie mogę zrozumieć sensu takiego połączenia. Bardziej ucieszyłby mnie owocowy peel off, ale tę również chętnie zużyję, bo to praktyczny kosmetyk.

ps. Na profilu Shinybox na facebooku wygrałam konkurs i trafi do mnie cała seria maseczek więc będę mieć okazję przetestować różne opcje – zapewne zdam Wam relację, którą polecam najbardziej. 


4. JANTAR Odżywka – wcierka z wyciągiem z bursztynu do skóry glowy i włosów zniszczonych 13 pln



Nie jestem pewna czy to dokładnie ten kosmetyk, który jest tak bardzo polecany w blogosferze, ale jeśli tak to bardzo chętnie sprawdzę go na swoich włosach. Bardzo się cieszę, że odżywka jest w formie sprayu, co pozwala na wygodną aplikację. Efekty mają być widoczne po 4 tygodniach codziennego stosowania – myślę, że podejmę to wyzwanie. 

5. AVON MARK pomadka w płynie błyszcząca 32 pln


Mam bardzo negatywny stosunek do kolorówki w tego typu boxach, gdyż ciężko trafić w gust odbiorcy. Niestety tak jest w tym przypadku, co prawda sam kolor Love Bite nie jest najgorszy to jednak nie używam błyszczących pomadek, więc kosmetyk dla mnie jest kompletnie nieużyteczny. 


6. BISPOL Świeca zapachowa 5,54 pln



Nie jestem fanką palenia świec, więc to kolejny produkt, którego nie będę testować. Otrzymałam zapach Diamond Chic, który jest całkiem przyjemny więc chętnie obdaruje nim kogoś bliskiego bądź będzie ozdobą na półce. 


7. FOODS BY ANN Pocket Energy Bar 3,89 pln



Ciężko mi w jakikolwiek sposób skomentować pojawienie się batona w pudełku kosmetycznym, tym bardziej kiedy jest traktowany jako produkt pełnowymiarowy. Dla mnie to dodatek, który po pierwszym gryzie trafił do kosza. Najwyraźniej truskawka i burak to nie jest dla mnie smaczne połączenie. 


+ próbka kremu Charmine Rose do cery mieszanej z rozszerzonymi naczynkami – wezmę do szpitala, przyda się po porodzie. 


PODSUMOWANIE



Zawartość pudełka oceniam na 3,5/5. Znalazły się zarówno ciekawe produkty, jak i te, których pojawienia się kompletnie nie rozumiem. Zabrakło mi kosmetyku z efektem wow, czyli takiego którego testowania nie mogłabym się już doczekać.  Bardzo się cieszę, że skorzystałam z promocji i box kosztował mnie zaledwie 24 złote. 
Pozostaje mi wyczekiwać na edycję listopadową, którą również postanowiłam nabyć – mam nadzieję na ciekawą zawartość. Jeśli macie ochotę zakupić pudełko, możecie zrobić to TUTAJ









W styczniu tego roku postanowiłam powrócić do subskrypcji jednego z najpopularnieszych pudełek – niespodzianek kosmetycznych jakim jest Shinybox i choć samo opakowanie uległo zmianie, zawartość trzyma się na całkiem niezłym poziomie. O styczniowym pudełku pisałam tutaj, a kolejną edycje otworzyłam na żywo na moim kanale youtube, filmik do obejrzenia tutaj. 
Dzisiaj po raz kolejny pokażę Wam zawartość i  podzielę się moim zdaniem na jej temat. 



Pani Wiosna, czyli marcowa edycja pudełeczka zawiera 8 produktów, w tym aż 7 jest w pełnowymiarowej wersji. Uważam, że jest to całkiem przyzwoity wynik, mając na uwadze cenę jaką za pudełko płacimy, a konkretniej jest to 49 złotych z darmową wysyłką ( jedynie w przypadku subskrypcji ). Wartość wszystkich kosmetyków to ponad 165 złotych. 



Producenci pudełka już na samym początku zdradzili, że jednym z kosmetyków będzie pełnowymiarowa odżywka do rzęs LashVolution o wartości 79 złotych, co z pewnością skusiło nie jedną zwolenniczkę długich rzęs. Osobiście nie znam tej marki, a w użytkowaniu tego typu produktów jestem nie do końca systematyczna, ale pewnie niebawem skuszę się testowanie. 



Następny produkt, który również nie do końca był niespodzianką to mini rękawica do demakijażu marki GLOV. Kiedyś miałam taką w domu, ale ze względu na jej niewielki rozmiar zgubiłam ją bezpowrotnie. Fajnie będzie znów ją sprawdzić i może w końcu powstanie jej recenzja. Wartość gadżetu to ok 14,90 pln. 



Następny produkt, tym razem w wersji miniaturowej to suchy szampon Got2b od Shwarzkopf. Bardzo cieszy mnie fakt, że pojawił się właśnie w takiej małej pojemności, ponieważ idealnie będzie mieścił się w torebce czy podróżnej kosmetyczce. Produkt jest nowością na rynku, a w pudełku dostępny był jeden z 4 wariantów. Tak się składa, że na mojej liście zakupowej znajdował się właśnie suchy szampon, więc spokojnie mogę go wykreślić i zaoszczędzić kilka groszy. 



Dalej w pudełku znalazłam dość spory kosmetyk marki Shwarzkopf i już myślałam, że będzie to kolejny żel pod prysznic, ale ucieszyłam się gdy przeczytałam, że jest to szampon do włosów. Kosmetyk na rynku również jest nowością i słyszałam o nim kilkakrotnie w reklamie. Dostępne były różne opcje, u mnie trafił się szampon do włosów cienkich, bez objętości. Obawiam się jednak, że sam zapach nie będzie moim ulubionym, bo fanką lawendy nie jestem. Produkt pełnowartościowy, a jego cena to w granicach 11 złotych. 



Kosmetyk PolskaPapka do cery trądzikowej, wywołał na mojej twarzy niemałe zdziwienie, gdyż pierwszy raz mam styczność z produktem marki Jadwiga o niebanalnej nazwie. Produkt to dla mnie kompletna nowość pewnie dlatego, że nigdy z trądzikiem problemów nie miałam. Po wczytaniu się w opis kosmetyku mam wrażenie, że moja skóra bardzo go potrzebuje. Papka ma zaś rozjaśniać przebarwienia oraz na dobre rozprawić się z rozszerzonymi porami. Brzmi obiecująco. Ciekawa jestem jak się sprawdzi. Produkt pełnowymiarowy, cena standardowa to 30 pln. 



Kolejne kosmetyki wywołały już mniej entuzjazmu na mojej twarzy. Wśród nich znajduje się krem do stóp marki Delia. Jednak już samo jego opakowanie przypomina mi produkt z poprzedniego pudełka jakim były kule do stóp tej samej marki, które okazały się totalnym niewypałem ( recenzja niebawem ). Ponownie jest to pełnowymiarowy produkt, którego zadaniem jest regulacja nadmiernej potliwości stóp oraz utrzymanie efektu świeżości. Cena w granicach 6,50 pln. 



Ponownie w boxie znalazłam produkt marki Bell, tym razem jest to kremowy róż do policzków. Muszę przyznać, że kolor jest nienajgorszy, jednak tej firmy nie spodziewałam się ponownie.  Nie bardzo odpowiada mi formuła kremowa, wolałabym wersję suchą, prasowaną. Pełnowymiarowy produkt o cenie rynkowej ok 12 złotych. 



Na koniec kolejna maseczka marki Bielenda i choć firmę lubię, produkty cenię a maskę chętnie przetestuję, to umieszczanie drugi raz z rzędu tego samego produktu to moim zdaniem kiepskie zagranie.  Tym razem jest to hydrożelowa maseczka mająca dać efekt mezoterapii. Zabiorę ją na najbliższy wyjazd ze względu na niewielki rozmiar. 



Czas na ogólne podsumowanie tej edycji Shinybox. Zawartość uważam za nieco zbyt drogeryjną. Kosmetyków fakt jest sporo, wartość znacznie przewyższa cenę pudełka i pojawiają się nowości. Całość sprawia bardzo pozytywne wrażenie jednak większość kosmetyków znajdziemy w osiedlowej drogerii, co nie czyni ich wyjątkowymi. Kilka kosmetyków przetestuję z wielką radością, inne zaś zużyję bez większej ekscytacji. 

Jestem ciekawa Waszej oceny pudełeczka i jego zawartości. Skusiłyście się na zakup? 
Który kosmetyk według Was jest najciekawszy? 

Udanego popołudnia, Tina


      Wczoraj w moje ręce trafiło najnowsze, marcowe pudełko Shinybox zatytułowane Girl on Fire. Tym razem kurier był u mnie nieco później niż zwykle, stąd zanim nagrałam film zdążyła się zrobić szarówka za oknem. Stąd miałam cały wieczór na zapoznanie się z zawartością i dzisiaj przybywam do Was, aby opowiedzieć słów kilka na temat produktów, które znalazły się w pudełku. 
     Przyznam szczerze, że długo zastanawiałam się nad tym, skąd pomysł na nazwę. Doszłam do wniosku, że to zapewne z okazji Dnia Kobiet, który obchodzony był kilka dni temu. Oczekiwania były więc spore, w końcu to Nasze święto. Liczyłam na powtórkę świetnych kosmetyków, które były w poprzednim miesiącu. Jednak po zapoznaniu zawartością pudełka zaczęłam się zastanawiać, czy nazwa nie pasuje do zawartości czy odwrotnie. Pierwsze wrażenie było słabiutkie. Pudełko otwierałam na żywo – film jest już na kanale. Zapraszam do oglądania: 
Teraz przyszedł czas na kilka słów na temat zawartości pudełka. W tym miesiącu znalazło się 5 produktów pełnowymiarowy ( w tym jeden gratis ) oraz jeden kosmetyk w wersji mini. Poza kosmetykami znalazły się oczywiście ulotki oraz rabaty do sklepów. 

Pierwszym kosmetykiem, który znalazł się w boxie był Wodoodporny Eyeliner w pisaku Etre Belle. Sklepowa wartość to 38 zł, czyli całkiem sporo. W sumie bardzo się ucieszyłam, bo jestem na etapie poszukiwania idealnego eyelinera. Końcówka jest nieco gruba, ale miałam nadzieję, że nie sprawi to problemów. Niestety już po pierwszym użyciu cała fascynacja minęła. Kredka, bo to bardziej zwykła miękka kredka a nie eyeliner bardzo słabo rysuje kreski. Aby uzyskać ładny czarny odcień trzeba kilkakrotnie przejechać pisakiem, przez co namalowanie precyzyjnej kreski graniczy z cudem.

Tak więc eyeliner to niestety pomyłka. 

Następnym kosmetykiem z pudełka jest Biała Glinka firmy Mokosh Cosmetics. Cena sklepowa  to 23 zł / 200 ml. Bardzo podoba mi się to, że produkt jest 100% naturalny oraz pochodzi z Polski. Bardzo lubię tego typu produkty, bo mają wiele zastosowań. Lubię robić maseczki z użyciem białej glinki, więc kosmetyk trafiony i na pewno się przyda. Mam nadzieję, że sprawdzi się jak glinki innych firm.

Kolejnym produktem, również 100% naturalnym jest olejek awokado od Delawell. Olejek można stosować na twarz, ciało oraz włosy. Cena w sklepie to ok. 22 zł / 30 ml.  Kolejny typ produktu, który bardzo lubię. Do tej pory miałam okazję testować głównie oleje arganowe, więc awokado to nowość. Jestem ciekawa i chętnie przetestuję. Olejek znajduje się w szklanej buteleczce z typowym dla tego typu kosmetyków aplikatorem. Jest to bardzo wygodne i poręczne, więc jak najbardziej na plus.

Następny produkt, który znalazł się w pudełku to maska na stopy w formie skarpetek SPA. Produkt marki Exclusive Cosmetics. Cena sklepowa to ok 15 zł. Jestem ciekawa jak się sprawdzę, dzisiaj planuję założyć je po kąpieli. Zastanawiam się, czy są to typowo złuszczające skarpety czy po prostu maska nawilżająca. Wszystko się okaże wieczorem. 
Ostatnim pełnowymiarowym produktem, który jest oznaczony jako GRATIS jest mydło w kostce Dave. Cóż, wiele na ten temat nie powiem, bo po prostu nie używam mydeł w kostce. W lutym też było mydełko, które oddałam mamie. To może zostawię i czasem zmiękczę wodę podczas kąpieli. Jedyne co mnie urzeka w tym mydełku to śliczny zapach. Cena sklepowa to 6 zł. 
Produktem mini, który był w pudełku jest krem do stylizacji włosów Goldwell. Krem zawiera jakąś super formułę, dzięki czemu po stylizacji włosów można swobodnie zmienić look czyli włosy nie powinny być sztywne itp. Zazwyczaj nie używam tego typu produktów, więc zapewne oddam mężowi. Fajnie, że jest w wersji mini, więc może przyda się w podróży. Cena za pełny produkt to 57 zł, więc zaskakująco dużo. 
No i tyle w kwestii pudełka, Dajcie znać jak Wam podoba się zawartość. Jedynym 
plusem jest fakt, że tym razem wszyscy otrzymali jednakową zawartość, a nie jak w poprzednim miesiącu, że było kilka różnych wersji i było sporo dyskusji na ten temat. 
To tyle na dzisiaj, do usłyszenia niebawem!