Tag

venus

Poniedziałek nigdy nie należał do grona moich ulubionych dni tygodnia jednak zawsze jest dobrą okazją do nowego startu, a wiadomo, że jeśli zaczniemy tydzień z mocną dawką energii to cały będzie udany.  Jeśli macie ochotę na odrobinę radości to na moim facebooku trwa konkurs, w którym do zgarnięcia jest prostownica oraz kosmetyki do stylizacji włosów. 


Dzisiaj mam bardzo przyjemny post z serii zakupowej, którą bardzo lubicie. Pokażę Wam jakie kosmetyki wybrałam podczas trwającej do dzisiaj ( 19.06 ) promocji 2+2 gratis, a także odkrytą przeze mnie serię kosmetyków dla kobiet w ciąży od Bielendy. 
Jeśli ciekawi jesteście warunków promocji Rossmanna to odsyłam Was do poprzedniego wpisu:






Wśród czterech kosmetyków z promocji znalazły się dwie sole do kąpieli stóp, maszynki oraz krem w sprayu. Niestety nie udało mi się kupić sprayu chłodzącego gdyż półki w Rossmannie świeciły pustkami, a więc sama promocja przyciągnęła sporo klientów. 

Sól morska VENUS NATURE, jak i cała kolekcja FeetCare jest nowością w asortymencie marki. Cała seria promowana jest jako kosmetyki naturalne, jednak patrząc na co po niektóre składy ciężko się z tym zgodzić. W przypadku soli morskiej nie ma się do czego przyczepić. Bardzo fajnie, że produkt łączy dwie funkcje – peelingu oraz zmiękczającej kąpieli. Cena – 12,49 pln 


Skład: Maris Sal, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycine Soja Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopheryl Acetate, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Citral.


Kolejna sól trafiła do koszyka jako czwarty produkt, w zamian za spray, którego nie było. Pomyślałam sobie, że lato to czas, w którym intensywniej dbam o stopy więc soli nigdy za wiele. Wybrałam sól z morza martwego z dodatkiem oleju z czarnuszki firmy White Flowers. Z marką tą spotykam się po raz pierwszy, jednak w produkty z morza martwego zawsze mi odpowiadały więc mam nadzieję, że w tym przypadku się nie zawiodę. Cena – 13,99 pln / 500 gram. 

Skład: Maris Sal (100% sól z Morza Martwego), Nigella Sativa Seed Oil, Cocamidopropyl Betaine, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, D-Limonene, Linalool, Geraniol, Citral.




Następnym produktem w moim koszyku był spray DeoRepair od Evree, który ma być alternatywą dla kremu. Produkt ma wiele właściwości, a aplikacja jest bardzo wygodna, więc postanowiłam go przetestować, tym bardziej, że kosmetyki tej marki nigdy mnie nie zawiodły.  Cena – 13,99 pln

Skład: Aqua/Water, Propylene Glycol, (Sage) Salvia Of?cinalis Extract, Urea, Glycerin, Hamamelis Virginiana Extract, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Lactic Acid, Parfum, Limonene.

W związku z promocją kupiłam również jedne z moich ulubionych maszynek do golenia Simply Venus. Nie podrażniają mojej skóry, a ostrza są bardzo precyzyjne. Cena – 18,99 pln




Poza promocją natrafiłam na ciekawą serię dla przyszłych i obecnych mam marki Bielenda. Kosmetyki pod kuszącą nazwą Sexy Mama prezentują się prześlicznie, wszystkie zamknięte są w dużych tubach, każda w innym pastelowym kolorze. Miałam ochotę na wszystkie ale wybrałam na początek dwa, które najbardziej są mi obecnie potrzebne, krem przeciw rozstępom  oraz chłodzący żel na zmęczone opuchnięte nogi. Oba kosmetyki kosztowały w granicach 16-19 złotych i po kilku użyciach jestem wstępnie “kupiona”. Na pewno zrobię osobny wpis dotyczący pielęgnacji kobiet w ciąży i opowiem o nich więcej. 


Lubicie haule zakupowe? A może któryś z produktów zaciekawił Was najbardziej? Dajcie znać a w miarę możliwości stworzę mu dedykowany wpis z obszerną recenzją. 

Miłego poniedziałku!






Jako, że pracuję w kosmetykach kolorowych to śmiało mogę stwierdzić, że moim narzędziem pracy się dłonie, ponieważ to właśnie na ich powierzchni prezentuję bogatą gamę barw cieni do powiek, pomadek czy kredek do oczu. Przez to moje dłonie narażone są na częste i intensywne czyszczenie za pomocą różnorodnych środków czystości, a co za tym idzie bardzo szybko się przesuszają i stają się szorstkie. Nieodłącznym elementem mojej pielęgnacji jest krem do rąk. Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam niedawno okrytą perełkę w tej dziedzinie. 
Regenerujący krem do rąk Venus trafił do mnie przy okazji organizacji ostatniej edycji Szafingu, gdzie jednym z partnerów była właśnie marka Venus. Krem otrzymałam wraz z balsamem do ciała w świątecznym zestawie. 
Pierwszą zauważalną zaletą kremu jest jego pojemność (75ml) zamknięta w bardzo podręcznej tubce, która z pewnością zmieści się w każdej torebce. Kolejną bardzo przyciągającą cechą jest śliczny, aczkolwiek bardzo subtelny zapach, który długo po aplikacji utrzymuje się na dłoniach. 
 Krem przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji bardzo suchej skóry dłoni. Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona dość gęsta, co może mieć pozytywne skutki jeśli chodzi o zużycie produktu. Warto przyjrzeć się jego składnikom, gdyż znajdziemy tutaj między innymi lipidy, olej jojoba czy ekstrakt neroli.
Krem bardzo miło mnie zaskoczył przede wszystkim ze względu na szybką wchłanialność i długo utrzymujący się efekt nawilżenia. Nie pozostawia na rękach lepkiego filmu, a nawilżenie jest raczej optymalne – nie ma mowy o uczuciu zbyt tłustych rąk, które szybko odchodzi w zapomnienie. 
Krem szybko stał się moim codziennym towarzyszem w pracy, aczkolwiek lubię mieć go pod ręką również w wolnym czasie.
Uwielbiam tworzyć dla Was recenzje takich kosmetyków, w których ciężko doszukać się jakichkolwiek wad, a ten krem na pewno na długo zagości na liście moich niezbędników pielęgnacyjnych, 
A jak to jest u was, jeśli chodzi o pielęgnacje dłoni? Macie sprawdzone produkty czy często sięgacie po nowości? Koniecznie dajcie znać w komentarzu, a tymczasem do zobaczenia w następnym poście!