Category

LIFESTYLE

Jakiś czas temu nie pomyślałabym, że podejmę się na blogu tego rodzaju tematyki, ale po mojej wczorajszej wizycie u lekarza, którą zrelacjonowałam na stories otrzymałam tak wielki odzew, że postanowiłam o tym napisać. Kto śledzi mnie na Instagramie, ten pewnie wie o czym mówię, a jeśli nie to za chwilę wszystko objaśnię.( relację zapisuję również w wyróżnionych stories ) W skrócie – lekarz nazwał mnie grubą i postawił diagnozę bez badań.

lekarz nazwal mnie grubą

Chodzenie do lekarza nie jest moim ulubionym zajęciem, więc umawiam wizytę w naprawdę skrajnych sytuacjach. Od kilku lat zmagam się z tarczycą, jednak od ponad roku nie zrobiłam wyników a kumulujące się dolegliwości w ostatnim czasie były znakiem, że czas je wykonać. Mój stały lekarz aktualnie był na urlopie, więc zostałam zapisana do innego. Nie chciałam już odkładać tego na później – bo tak już robiłam od dobrego miesiąca. Wizyta umówiona na 9.00, a już 3 minuty później byłam po.

LEKARZ NAZWAŁ MNIE GRUBĄ

Pierwsza część trwała kilkanaście sekund – ja powiedziałam czego potrzebuję ( skierowanie na wyniki ), a lekarz wystawił papierek.
Drugi etap jak się okazało nie trwał wiele dłużej. Tym razem opowiedziałam o męczącym mnie bólu kręgosłupa, przez który ostatnio nie byłam w stanie się podnieść z podłogi. W odpowiedzi usłyszałam błyskawiczną diagnozę. Lekarz spojrzał na mnie ( siedząc za biurkiem ) i oznajmił mi, że jestem gruba i jak schudnę x kilogramów to bóle ustaną. Powiedział to bez mrugnięcia okiem, widząc mnie pierwszy raz na oczy, bez jakichkolwiek badań.

Ta wiadomość była dla mnie jak cios, tym bardziej, że obok lekarza siedział szkolący się do zawodu student. Miałam ochotę wykorzystać moją grubą posturę i zapaść się pod ziemię. Po tej informacji wręczył mi jeszcze receptę na lek, w razie jakby znowu bolało i podziękował za wizytę.
Opuściłam gabinet i przez kolejne godziny słyszałam jego słowa w głowie. Nie mogłam uwierzyć, że lekarz nazwał mnie grubą i postawił diagnozę bez badań. Ja rozumiem, że kilka kilogramów więcej może być jedną z przyczyn, ale tak naprawdę powodów może być bardzo wiele. Aby to jednoznacznie stwierdzić należy wykonać dodatkowe badania / wyniki / zdjęcia rentgenowskie.

Zajrzyj tutaj: Porcja zdrowia ukryta w żelkach.

bolą mnie plecy bo jestem gruba

JESTEM GRUBA I DLATEGO MNIE BOLĄ PLECY?

Po powrocie do domu opowiedziałam na stories czego się dowiedziałam i otrzymałam ponad 70 wiadomości od Was! Oprócz niedowierzania i rad ” zmień lekarza” pisaliście mi swoje historie. Te były skrajnie różne i nie tylko dotyczące bólu pleców ale różnego rodzaju haniebnych zachowań lekarzy. Te wszystkie wiadomości były dla mnie niecenionym wsparciem i maksymalnie podniosły mnie na duchu.
Dzisiaj odebrałam już wyniki, które niestety nie niosą dobrych informacji ale to również muszę skonsultować z lekarzem. Poczekam z tym na swojego stałego doktora.

W całej tej historii strasznie przygnębiło mnie nie tyle to, jak bezczelnie zachował się sam lekarz, ale fakt, że obok siedział student. To on w późniejszym czasie będzie miał wyuczone takie zachowania i będzie uważał je za totalnie normalne.

Jestem ciekawa co sądzicie o tej historii i czy zdarzyło Wam się być tak bezczelnie potraktowanym przez lekarza? Zachęcam do podzielenia się swoją historią w komentarzu lub w wiadomości prywatnej na Instagramie 🙂

Moda w dzisiejszych czasach nie ogranicza się tylko i wyłącznie do ubrań czy obuwia, ale duże znaczenie mają również dodatkowe elementy. Firmowy smartfon a może sygnowana znanym nazwiskiem biżuteria – to tylko przykłady wyznaczników, którymi określani są prawdziwi fashioniści. Czasem z pozoru zwykła stylizacja może nabrać charakteru dzięki dodatkom. ( nic więc dziwnego, że kobiety tak kochają biżuterię ). Dużą rolę ogrywają zegarki, które mino postępu technologicznego nadal są na szczycie popularności zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Noszenie zegarka jest niejako przywiązaniem do tradycji ale umówmy się, taki dodatek naprawdę dodaje klasy, zwłaszcza gdy jest firmowy.

MICHAEL KORS SYMBOLEM LUKSUSU?

Marka Michael Kors istniejąca na rynku od ponad 30 lat jest powszechnie znana i ceniona, dlatego nic dziwnego, że mnóstwo kobiet marzy o posiadaniu choćby najmniejszej rzeczy sygnowanej logotypem MK. Firma kojarzona jest przede wszystkim z odzieżą oraz galanterią, ale na swoim koncie ma również wysokiej klasy biżuterię oraz zegarki.

MK będący obecnie jednym z najbardziej cenionych projektantów wypracował sobie zasłużoną renomę na rynku zegarmistrzowskim. Ogromny wybór modeli, niebanalny design i najwyższej jakości mechanizm to tylko z niektórych cech określających zegarki tej marki. Kolekcje projektanta doskonale łączą klasykę z nowoczesnością gdyż na koncie projektanta są najlepiej sprzedające się smartwatche na rynku. Spektrum możliwości zamkniętych pod prostym designem to luksus, który stosunkowo jest niedrogi. Co prawda, zakup jednego z topowych modeli smartwatcha to koszt w granicach półtorej tysiąca złotych, ale nadal jest to przystępna cena.

WYBÓR ZEGARKA, CZYM KIEROWAĆ SIĘ PRZY ZAKUPIE?

Jeśli decydujemy się na “inwestycję” w zegarek, warto kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie chwilowym zachwytem. W moim przypadku głównym kryterium jest uniwersalność, dlatego raczej nie wybrałabym zegarka zdobionego kwiatkami czy innymi dekoracjami, które być może teraz mi się podobają, ale za rok uznam to za tandetę. Lubię minimalizm, dlatego mój wybór padł na coś prostego, ale posiadającego w sobie to coś.
Kolor zegarka również ma znaczenie – złoty czy srebrny? Osobiście, srebrne zegarki kojarzą mi się z typowo męskimi, a w moich zasobach zdecydowanie więcej mam biżuterii złotej, więc odpowiedź jest prosta.

Nigdy tego nie ukrywałam, jestem gadżeciarą, a wiec posiadanie zwykłego zegarka byłoby w moim przypadku całkowicie nie na miejscu. Uwielbiam połączenie klasyki z nowoczesnością dlatego na szczycie moich zakupowych marzeń stoi smartwatch Michael Kors MKT5045, który jest dokładnie tym co lubię. Jest niezwykle elegancki i  minimalistyczny, a jego wnętrze kryje w sobie sporo funkcji.

MICHAEL KORS – JAK NIE DAĆ SIĘ OSZUKAĆ?

Pisałam już artykuł o tym, jak uniknąć zakupu podróbki w przypadku kosmetyków, więc pozwolę sobie tutaj powtórzyć najważniejszą zasadę. Zawsze, ale to absolutnie zawsze sprawdź sklep, w którym kupujesz produkty Michael Kors. W przypadku zegarków jest kilka autoryzowanych sprzedawców, którzy dają ci 100% gwarancji autentyczności oferowanych produktów.

Rekomendowanym przeze mnie sklepem jest zegarek.net, który w swojej ofercie ma nie tylko zegarki MK, ale również innych światowych marek. To absolutnie najbardziej podstawowa zasada w przypadku zakupu jakichkolwiek produktów renomowanych marek, więc nie warto ryzykować – w sieci pełno jest sklepów z podejrzanie niskimi cenami, na których widok powinna zapalić się w głowie czerwona lampka. Decydując się na oryginalny zegarek MK można być pewnym, że jest to towarzysz na długie lata.

W zwyczaju mam, że dążę do wyznaczonych celów, dlatego mam nadzieję, że jeszcze w tym roku na mojej ręce zagości zegarek MK. Jestem ciekawa, jakie jest Wasze zdanie w temacie marki? Może na Waszej liście marzeń są jakieś produkty sygnowane logotypem Michael Kors?

Odkąd zostałam mamą w moim życiu zaszło wiele zmian. Musiałam przystosować się do nowego trybu życia oraz do nowych obowiązków. Mogłoby się wydawać, że skoro nie pracuję, to mam mnóstwo czasu na domowe czynności i na rozwijanie swoich pasji. Niestety prawda jest taka, że opieka nad synkiem to syzyfowa praca. Jak tylko uda mi się zrobić porządek to zaraz mój łobuz z powrotem narozrabia. Gdy w końcu przychodzi czas na drzemkę to ja zamiast odpoczywać … znowu sprzątam. Całe szczęście od kilku tygodni mam pomocnika, który sporą część roboty wykonuje za mnie! Czas przedstawić Wam najlepszego przyjaciela perfekcyjnej Pani domu – odkurzacz hybrydowy Grey. 
 
 

MAMIBOT – HYBRYDOWY ROBOT SPRZĄTAJACY GREY

CZY TO SPRZĘT DLA MNIE?

Z pewnością wiele z Was zastanawia się – czy to sprzęt odpowiedni dla mnie? Myślę, że po przeczytaniu tego wpisu będziecie znały odpowiedź. Ja również początkowo miałam obawy – czy samojedny odkurzacz sprawdzi się w moim mieszkaniu, w którym nie brakuje leżących na podłodze kloców, a na 56 metrowej przestrzeni jest sporo zakamarków. Już sobie wyobrażałam, jak odkurzacz jeździ w kółko tracąc orientację przez rozrzucone zabawki Franciszka. Nic bardziej mylnego. Odkurzacz Grey ma funkcję mapowania, dzięki czemu doskonale zna układ mojego mieszkania i wie, które miejsca już odwiedził, a gdzie trzeba jeszcze posprzątać. Korzystając z dedykowanej aplikacji WeBack mogę podglądać na jakim etapie pracy jest Grey oraz zmieniać ustawienia. Ponadto mam możliwość planowania sprzątania oraz uruchomienia urządzenia nawet będąc poza domem. Sprzętem kierować mogę również tradycyjnie – przy użyciu pilota dołączonego do zestawu. Grey doskonale radzi sobie zarówno na panelach jak i kafelkach, a progi między pomieszczeniami nie stanowią dla niego problemu. Co więcej jest na tyle cichy, że bez problemu może pracować kiedy Franciszek śpi.
Gdybym miała porównać go do innego sprzętu, który jest u mnie absolutnie niezbędny to była by to zmywarka. Dlaczego? Kiedy mamy dwa, trzy talerze do umycia, to spokojnie można zrobić to ręcznie, ale kiedy przychodzi do zmycia całej stołowej zastawy i jeszcze kilku garnków to zmywarka jest nieocenioną pomocą. Podobnie jest w przypadku odkurzacza samojezdnego – gdy do sprzątnięcia jest rozsypany cukier to łapiemy za miotłę, ale gdy trzeba ogarnąć całe mieszkanie to w ruch idzie sprzęt, który zrobi to za nas.

GREY TO COŚ WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁY ODKURZACZ

Należę do osób, które z odkurzaniem nie mają większych problemów, jednak kiedy przychodzi czas na mycie podłóg to szukam miliona wymówek aby tego nie robić. Niestety przy małym dziecku oraz psie to czynność, którą trzeba wykonywać niemal codziennie. Całe szczęście Grey będący odkurzaczem hybrydowym łączy funkcje odkurzania oraz mycia i wykonuje je…jednocześnie! Dzięki temu jego praca jest maksymalnie wydajna, a ja mam oszczędzam sporo czasu ( i nerwów ). Mogę leżeć na kanapie pracując na komputerze i obserwować postępy sprzątania.  Odkurzacz na jednym ładowaniu może pracować do 120 minut, a jeden napełniony pojemnik z wodą pozwoli na umycie ok. 100m2 podłogi. Patrzenie na to jak pracuje to czysta przyjemność.

MAMIBOT GREY – DESIGN, CENA, DOSTĘPNOŚĆ

Jestem osobą, która szczególnie zwraca uwagę na detale, więc nie mogę wspomnieć o designie odkurzacza Grey – jest on wykonany ze świetnej jakości materiałów, a kolorystyka utrzymana w szarościach co doskonale wpasowuje się w moje wnętrza. Stacja dokująca jest niewielkich rozmiarów i wraz z odkurzaczem mieszczą się pod pufą, która stoi w przedpokoju. Dzięki temu ani mój synek, ani pies nie interesują się sprzętem zbyt intensywnie. Nie jestem specem od technicznych aspektów tego typu sprzętów, więc odsyłam Was na stronę producenta Mamibot, gdzie znajdziecie wszelkie niezbędne informacje, a także możecie kupić Grey’a ( także na raty ).  Dodatkowo wpisując przy zamówieniu kod TINAHA otrzymacie dodatkowy rabat!
Muszę przyznać, że nigdy bym nie pomyślała, że będę tak mocno zachwycona tego typu sprzętem, szczególnie, że ceny podobnych odkurzaczy konkurencyjnych marek przyprawiają o zawrót głowy. Grey kosztuje niecałe 1500 złotych, co dla jednych może być nadal sporo, ale w mojej opinii to doskonała inwestycja, a przyjemność “nie sprzątania” jest warta każdej złotówki.
Jestem ciekawa Waszej opinii na temat tak zaawansowanych technologicznie rozwiązań w domowym zaciszu – jesteście na tak, czy wolicie tradycyjne rozwiązania?
Oficjalne Dzień Dobry 2019!
Chciałoby się powiedzieć Nowy Rok – Nowa Ja, ale nic bardziej mylnego. Nie będę zasypywać Was szeregiem postanowień, które mogłabym powtarzać co roku, gdyż co najdalej w lutym kompletnie o nich zapominam. Nie zmienia to jednak faktu, że ostatnio nasunęło się w mojej głowie sporo przemyśleń, dlatego też dzisiaj podzielę się z Wami moją checklistą na 2019, czyli rzeczy, które chciałabym osiągnąć / zrealizować / zakupić w tym roku.

SZAFA PĘKA W SZWACH.

Zacznę od najważniejszego przemyślenia, które dopadło mnie w sylwestra podczas porządków w szafie. Tak, robiłam porządki i nie wierzę w żadne przesądy. Segregując kolejne półki uginające się pod stertą ubrań, których: a) nie noszę, b) nie lubię, c) nie wiem po co kupiłam, doszłam do wniosku, że w wielu przypadkach dokonałam zakupów kompletnie bez sensu, nie przemyślanych bądź pod wpływem chwili czy promocji. W zawiązku z tym zrobiłam ostrą selekcję i tak połowa szafy wylądowała na vinted. Jeśli macie ochotę to zapraszam na wyprzedaż. Przechodząc do meritum, chciałabym zwracać większą uwagę na to co kupuję i czy aby napewno tego potrzebuję – co za tym idzie, chciałabym ograniczyć zakupy do potrzebnego minimum, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na…

PODRÓŻE, WIĘCEJ PODRÓŻY!

 
Święta spędzone w Turcji sprawiły, że całkowicie oderwałam się od całego bożonarodzeniowego zgiełki oraz Internetu. Muszę przyznać, że bardzo mi tego brakowało i chcę częściej móc “nie robić nic” zachwycając się przy tym pięknymi widokami. O tak, miasto Kemer będące połączeniem morza i gór prezentuje się wyjątkowo. Co prawda marzą mi się bardziej odległe podróże, ale nawet tydzień spędzony w Turcji przynosi sporo satysfakcji przy czym taki wyjazd można złapać w świetnej cenie ( szczególnie poza ścisłym sezonem ). Już wiem, że najbliższe święta wielkanocne również spędzę za granicą, a w planach mam kolejne dwa wyjazdy. Planuję co miesiąc odkładać pewną sumę pieniędzy, którą przeznaczę na małe urlopy.

Zachęcam do zaglądania na mój Instagram, gdzie codziennie publikuję zdjęcia i inspiruję. 

CHCĘ SIĘ ROZWIJAĆ!

Za czasów studenckich myśl o nauce wybiłabym sobie z głowy, ale teraz czuję, że chcę się doskonalić. W planach mam zaliczenie kilku kursów bądź szkoleń, które pozwolą mi się rozwijać w interesujących mnie dziedzinach tj. marketing, grafika, fotografia. Widziałam sporo propozycji on-line, więc nawet siedząc w domu z synkiem mogę korzystać z dobrodziejstw Internetu. Myślę, że w przyszłości będzie to przydatne zawodowo, ale chcę to zrobić dla siebie.

STUDIO Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA 

 
Kupując nowe mieszkanie ( rok temu ) pojawiła się możliwość posiadania domowego studia – do zdjęć, do nagrywania filmów na youtube. Dodatkowe 24 metry kwadratowe to całkiem spore pole do popisu, jednak do tej pory nie czuje, aby to miejsce miało ręce i nogi. Co prawda, mam miejsce do nagrań, tła, oświetlenie – ale poza kadrem, który zwykle widzicie jest totalny misz masz. Chciałabym się za to w końcu zabrać – nieco umeblować, uporządkować. W planach mam również kilka zakupów – nową lampę oraz tło, wygodny fotel czy dekoracje. Najpierw jednak muszę wziąć się ostro za porządki, bo jak na tak sporą powierzchnię większą część zajmują domowe graty. Myślę, że to kwestia organizacji miejsca i zakupienia półek / mebli. Trzymajcie kciuki.
 
Jestem ciekawa jakie są Wasze plany bądź postanowienia na ten nowy rok i czy zrealizowaliście to, co zaplanowane było na rok ubiegły?
Jak zawsze grudzień będący najbardziej magicznym miesiącem w roku staje pod znakiem wielkich przygotowywań do świąt: ubieranie choinki, dekorowanie domu, pieczenie pierniczków czy kupowanie prezentów. Osobiście uwielbiam obdarowywać najbliższych, jednak z każdą kolejną okazją kurczą się moje pomysły na trafiony podarunek. Chętnie inspiruję się czytając zestawienia prezentowe jak również sama dzielę się swoimi propozycjami. Dzisiaj opowiem Wam o moim ostatnim prezentowym pomyśle, który okazał się strzałem w dziesiątkę!
 
 
 
Moi rodzice należą do osób, którzy “mają wszystko”, więc naprawdę trudno jest ich zaskoczyć. Długo więc zastanawiałam się, co może być dla nich praktycznym i zarazem wyjątkowym prezentem, aby jednocześnie mieścił się w rozsądnym budżecie. Z okazji pierwszych urodzin mojego synka postanowiłam stworzyć dla nich pamiątkowy CEWE FOTOKSIĄŻKĘ, w którym umieściłam wszystkie wspólne fotografie z minionego roku. 
 
 
Początkowo obawiałam się, że stworzenie pięknie prezentującej się książki będzie trudnym zadaniem, jednak z pomocą intuicyjnego programu (dostępnego tutaj) i gotowych projektów cały proces twórczy był wręcz zabawą. Zrealizowanie całej koncepcji zajęło mi dosłownie chwilę, a znacznie dłużej trwało odnalezienie wszystkich zdjęć zapisanych na komputerze czy telefonie. 
 
Warto mieć na uwadze, że czas realizacji takiego projektu wymaga nieco czasu więc warto pomyśleć o takim prezencie z wyprzedzeniem. Ceny fotoalbumów są zróżnicowane, w zależności od formatu, ilości stron czy jakości papieru dlatego w każdym budżecie uda się stworzyć coś naprawdę ciekawego. 
 
 
 
Album wywołał ogromne emocje u moich rodziców, a przeglądając kolejne strony byli pod coraz większym wrażeniem. Myślę więc, że misja znalezienia naprawdę idealnego prezentu została spełniona. 
 
Fotoalbum jest nie tylko doskonałym pomysłem na prezent, ale także wspaniała pamiątka, którą warto po prostu mieć. Z doświadczenia wiem, że do takiej książki z przyjemnością będziecie zaglądać częściej niż oglądać zdjęcia na ekranie komputera czy smartfona. 
 
 

ROZDANIE DLA CZYTELNIKÓW

Przygotowałam dla Was także rozdanie, w którym do zgarnięcia jest 150 złotych do wykorzystania w Cewe.pl
Aby zgarnąć wystarczy odpowiedzieć na pytanie: Kogo obdarowałbyś/obdarowałabyś wyjątkowym fotoprezentem i dlaczego właśnie tę osobę? 
 
Na Wasze odpowiedzi czekam do 15.12.2018, a wyniki pojawią się dzień później w tym poście! Liczy się Wasza kreatywność, jednak będzie mi bardzo miło jeśli wpadniecie także na mojego Instagrama. 


WYNIKI: BON ZGARNIA “aneczkaa736“, CZEKAM NA KONTAKT MAILOWY! 🙂

Powodzenia!
Z blogowaniem poza pisaniem tesktów czy wrzuceniem zdjęć wiąże się całkiem sporo wydarzeń oraz eventów. Co roku odbywają się ogromne konferencje takie jak Meet Beauty czy See Bloggers , na które jeżdzę setki kilometrów z ogromną przyjemnością. Na takich wydarzeniach zwykle są tysiące ludzi z Internetowej branży – mniej lub bardziej znanych, a po takich spotkaniach zawsze wracam do domu z głową pełną pomysłów oraz sporym zapasem wiedzy i motywacji. Niestety przy tak ogromnej liczbie uczestników brakuje mi jednego – integracji, o którą zdecydowanie łatwiej na kilkunastoosobowych spotkaniach blogerek. Tutaj jest czas na ploteczki, wymianę doświadczeń oraz jeszcze więcej ploteczek. Niestety we Wrocławiu od bardzo dawna nie było okazji do spotkania w kameralnym gronie, dlatego zamiast czekać aż coś się pojawi – sama wzięłam się za organizację. I tak powstało BeautyWRO.

PIERWSZA EDYCJA BEAUTYWRO

Jak możecie się domyśleć,  BeautyWRO to połączenie tego o czym piszę z miejscem, w którym mieszkam. W ostatnią niedzielę lipca spotkało się więc 15 wspaniałych dziewczyn tworzących swoje blogi w kategoriach uroda, moda czy lifestyle. W swoich niezwykle klimatycznych wnętrzach przy wielkim okrągłym stole ugościł nas BLT & taps, który także zadbał o nasze podniebienie serwując napoje, pyszne przekąski i ( dietetyczną of’ course ) pizzę.

Mimo, że przed spotkaniem nie znałam się z większością dziewczyn to od samego początku atmosfera była niesamowita, bo przecież łączy nas ta sama pasja. Nie zabrakło ploteczek, wymiany doświadczeń odnośnie prowadzenia bloga czy nawiązywania współprac jak i dalekosiężnych blogowych planów i marzeń. Zastanawiałyśmy się jak to jest być fejmem, dlaczego nie każda współpraca jest warta świeczki a nawet co sprawia, że popularność niektórych blogerek znacznie przewyższa jakość prowadzonych przez nie blogów.

CO DZIAŁO SIĘ NA BEAUTYWRO?

Nie zabrakło też części edukacyjnej – tym razem ściśle związanej z kosmetykami oraz pielęgnacją. Odwiedziła nas marka BasicLab, która oprócz prezentacji swoich kultowych produktów oraz nowości w ofercie opowiedziała o tym, jak prawidłowo pielęgnować włosy, a także jakie błędy są przy tym popełniane najczęściej. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak nieludzko traktuję moje włosy! ( teraz dbam o nie należycie i niebawem mam nadzieję opowiem Wam więcej w tym temacie )
Gościł u nas również przedstawiciel kosmetycznego pudełka Chillbox – Michał, który opowiedział Nam o nowym modelu współpracy z blogerami. Mam nadzieję, że wspólne działania z dziewczynami okażą się owocne!
Swoją obecnością zaszczyciły Nas również przedstawicielki Instytutu Piękna Kamadari, które przy pomocy urządzenia o nazwie Skin Analyzer wykonały badanie skóry sprawdzając poziom nawilżenia oraz elastyczności skóry, a także pozwoliły obejrzeć swoją cerę w 3D.
Nie małą atrakcją dla dziewczyn były również upominki od firm, których do spotkania dołączyło aż 40 ( czterdzieści! ), także uczestniczki wyszły z BeautyWRO z siatami pełnymi kosmetycznych nowości i kobiecych gadżetów. Dziewczyny nie kryły swojego zdziwienia i zadowolenia z ogromu prezentów, co widzę czytając relacje z wydarzenia na ich blogach.
Uczestniczki: Tina ( organizatorka ), Natalia ( współorganizatorka ), Karolina, Magdalena, Justyna, JoannaPaulinaEwa,  JulitaDominika, Natalia, EwelinaAsia, Ania oraz Ewa.
Nie było to pierwsze organizowane przeze mnie spotkanie blogerek, ale BeautyWRO zdecydowanie wygrało wszystko. Nie ukrywam, że od strony organizacyjnej wymagało to wiele czasu, cierpliwości i zaangażowania, ale czuję się niesamowicie zmotywowana aby powtórzyć ten sukces, kto wie, może na większą skalę? Zdecydowanie brakuje takich akcji na dolnym śląsku – co było widać po ilości zgłoszeń. Mam nadzieję, że przy kolejnej edycji będę mogła zaprosić więcej osób. Na koniec chciałabym jeszcze podziękować Natalii za współorganizację oraz wszystkim firmom, które miały swój wkład w BeautyWRO,  a także Blt & taps za wspaniałą gościnę!

 UPOMINKI OD SPONSORÓW BEAUTYWRO



Sfotografowanie wszystkich prezentów, jakie otrzymałam od partnerów BeautyWRO było nie lada wyzwaniem, bo jak już wspominałam było ich aż 40! Podjęłam również próbę ujęcia wszystkiego w jednym kadrze – po wielu staraniach udało się! Zapraszam więc na przegląd prezentów ze spotkania:

 BasicLab || Buna Cosmetics

AA Cosmetics || Vasco Nails 

Bielenda || Mediheal 

Instytut Piękna Kamadari || Shefoot 

 APN Cosmetics || MarokoSklep

 
 
 
 

 Luba Group || Vis Plantis || Blanx 

 

Annabelle Minerals || Helfy.pl

Marion || Nutka || Dermedic


Dodatkowo TeaClub przekazała zestawy herbat, HairSPA turban, ale tylko jedną sztukę na 15 osób,  Cukrówki krówki, ale się nie załapałam,  Anna Cosmetics – zestawy kosmetyków, ale dla mnie brakło,  a Chillbox prześle pudełka:)

Miałyście okazję uczestniczyć kiedyś w spotkaniu blogerek?