Category

LIFESTYLE

Od kilku lat polskie chodniki i ścieżki rowerowe stopniowo zapełniają się nowoczesnymi środkami transportu. Wśród nich są segwaye, hulajnogi z silnikiem oraz deskorolki elektryczne. Czym są hoverboardy i jak wybrać dobry model?

jak wybrać deskorolkę elektryczną

Czym są deskorolki elektryczne?

Deskorolka elektryczna (inaczej hoverboard) to bez wątpienia jeden z gadżetów, które są teraz na topie, szczególnie wśród dzieci i nastolatków. Te elektroniczne urządzenia są zbudowane z solidnego podestu, do którego po obu stronach przymocowane są kółka.  Deskorolka jest wyposażona w niewielkich rozmiarów komputer pokładowy zasilający akumulator. Początkowo jazda na hoverboardzie może sprawiać pewne problemy. Z czasem można się jednak przekonać, że nie jest to wcale tak skomplikowane. Wystarczy stanąć stabilnie na deskorolce i za pomocą siły nacisku na podest oraz sposobu przechylenia ciała kontrolować prędkość i kierunek jazdy. Tak jak w przypadku jazdy na rolkach czy rowerze, podczas pierwszych prób można mieć pewne kłopoty z utrzymaniem równowagi i płynnością jazdy. Jedno i drugie przyjdzie z czasem. 

Na co zwrócić uwagę, kupując deskorolkę elektryczną? 

Przed zakupem tego kosztownego gadżetu warto zwrócić uwagę na kilka podstawowych parametrów, w tym:

  • maksymalny zasięg – mówi on o tym, jak daleko jest w stanie pojechać deskorolka na pełnym akumulatorze. Optymalny zasięg powinien wynosić od 15 do 20 kilometrów. To idealna odległość na rekreacyjne przejażdżki; 
  • waga urządzenia – jeśli hoverboard ma być przeznaczony dla dzieci, lepiej jest wybrać nieco lżejsze modele (ok. 12 kg);
  • maksymalne obciążenie – informuje o tym, jaką masę deskorolka będzie w stanie udźwignąć. Poza masą ciała, warto dodać do tego pewien zapas przeznaczony np. na zakupy czy plecak;
  • moc – im jest wyższa, tym większe możliwości deskorolki. Urządzenia o najwyższej mocy mogą rozpędzić się nawet do 50 km/h. Dla bezpieczeństwa nie zaleca się jednak zakupu tak szybkich deskorolek dla dzieci;
  • czas ładowania – mówi o szybkości pełnego naładowania akumulatora; 
  • estetyka wykonania – jest to ważne przede wszystkim dla dzieci, ale na rynku mamy tak wiele wzorów i kolorów deskorolek, że każdy znajdzie coś w sam raz dla siebie. 

Ceny deskorolek elektrycznych nie należą do najniższych. Najtańsze modele można znaleźć za około 500 złotych, jednakże chcąc zainwestować w porządniejszy sprzęt, trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu ok. 1200 złotych w górę. 

Artykuł sponsorowany.

Na wstępie muszę przyznać, że nadal jestem w ciężkim szoku jak szybko zleciał ten rok. Teraz zastanawiając się nad tym co się działo w przez te 365 dni śmiało mogę stwierdzić, że to był przełomowy czas. Dziś jest doskonały moment, aby podsumować wszystko co się działo, jak również przeanalizować postanowienia noworoczne, które postawiłam przed sobą z początkiem 2019. 
Zapraszam Was również na mój Instagram, gdzie regularnie publikuję ciekawe treści!

Postanowienia noworoczne z 2019 roku.

postanowienia noworoczne

Zacznę od mojej checklisty, którą publikowałam zaraz po nowym roku. ( Nowy rok, stara ja – checklist na 2019 ) Podpunkt pierwszy – szafa pęka w szwach. Obiecywałam sobie, że będę kupować ubrania z większym rozsądkiem i po dokładnym przemyśleniu. Kiedy teraz o tym myślę, to niestety powtórzyłam kilka wpadek z zakupami totalnie bez sensu, ale generalnie kupuję mniej. Obiecuję poprawę!

Drugi podpunkt ubiegłorocznej listy to podróże. W 2019 udało mi się zaliczyć kilka wyjazdów tych małych i tych dużych – w lutym Djerba, w kwietniu w Turcja, w maju Poznań, w czerwcu Łódź, w sierpniu i ponownie we wrześniu Trójmiasto, następnie Warszawa, w październiku ponownie Turcja i grudzień Karpacz. Całkiem sporo się tego uzbierało – w tym roku chcę utrzymać taki wynik. Może nawet nieco go poprawię!

Dwa ostatnie podpunkty to rozwój i domowe studio – łączę te dwa punkty, bo pod tym kątem zmieniło się najwięcej. W lipcu otworzyłam własną działalność i stałam się swoim własnym szefem. Dzięki dofinansowaniu z UP stworzyłam wspaniałą przestrzeń (wpis: domowe biuro i studio w stylu skandynawskim ). Zmiany wiązały się oczywiście z rozwojem, a co za tym idzie kilkoma kursami. O tym, czy warto pracować w domu napiszę niebawem, bo o to pytacie bardzo często. 

postanowienia noworoczne

Jestem zdania, że czas na zmiany zawsze jest dobry, ale nowy rok to dodatkowy “kop motywacyjny”. Myślę, że warto robić sobie listę postanowień, ale jednocześnie nie dać się zwariować. Warto stawiać sobie realne cele i dążyć do nich z całych sił.

A Ty jaki cel stawiasz przed sobą w nowym roku?

Jakiś czas temu nie pomyślałabym, że podejmę się na blogu tego rodzaju tematyki, ale po mojej wczorajszej wizycie u lekarza, którą zrelacjonowałam na stories otrzymałam tak wielki odzew, że postanowiłam o tym napisać. Kto śledzi mnie na Instagramie, ten pewnie wie o czym mówię, a jeśli nie to za chwilę wszystko objaśnię.( relację zapisuję również w wyróżnionych stories ) W skrócie – lekarz nazwał mnie grubą i postawił diagnozę bez badań.

lekarz nazwal mnie grubą

Chodzenie do lekarza nie jest moim ulubionym zajęciem, więc umawiam wizytę w naprawdę skrajnych sytuacjach. Od kilku lat zmagam się z tarczycą, jednak od ponad roku nie zrobiłam wyników a kumulujące się dolegliwości w ostatnim czasie były znakiem, że czas je wykonać. Mój stały lekarz aktualnie był na urlopie, więc zostałam zapisana do innego. Nie chciałam już odkładać tego na później – bo tak już robiłam od dobrego miesiąca. Wizyta umówiona na 9.00, a już 3 minuty później byłam po.

LEKARZ NAZWAŁ MNIE GRUBĄ

Pierwsza część trwała kilkanaście sekund – ja powiedziałam czego potrzebuję ( skierowanie na wyniki ), a lekarz wystawił papierek.
Drugi etap jak się okazało nie trwał wiele dłużej. Tym razem opowiedziałam o męczącym mnie bólu kręgosłupa, przez który ostatnio nie byłam w stanie się podnieść z podłogi. W odpowiedzi usłyszałam błyskawiczną diagnozę. Lekarz spojrzał na mnie ( siedząc za biurkiem ) i oznajmił mi, że jestem gruba i jak schudnę x kilogramów to bóle ustaną. Powiedział to bez mrugnięcia okiem, widząc mnie pierwszy raz na oczy, bez jakichkolwiek badań.

Ta wiadomość była dla mnie jak cios, tym bardziej, że obok lekarza siedział szkolący się do zawodu student. Miałam ochotę wykorzystać moją grubą posturę i zapaść się pod ziemię. Po tej informacji wręczył mi jeszcze receptę na lek, w razie jakby znowu bolało i podziękował za wizytę.
Opuściłam gabinet i przez kolejne godziny słyszałam jego słowa w głowie. Nie mogłam uwierzyć, że lekarz nazwał mnie grubą i postawił diagnozę bez badań. Ja rozumiem, że kilka kilogramów więcej może być jedną z przyczyn, ale tak naprawdę powodów może być bardzo wiele. Aby to jednoznacznie stwierdzić należy wykonać dodatkowe badania / wyniki / zdjęcia rentgenowskie.

Zajrzyj tutaj: Porcja zdrowia ukryta w żelkach.

bolą mnie plecy bo jestem gruba

JESTEM GRUBA I DLATEGO MNIE BOLĄ PLECY?

Po powrocie do domu opowiedziałam na stories czego się dowiedziałam i otrzymałam ponad 70 wiadomości od Was! Oprócz niedowierzania i rad ” zmień lekarza” pisaliście mi swoje historie. Te były skrajnie różne i nie tylko dotyczące bólu pleców ale różnego rodzaju haniebnych zachowań lekarzy. Te wszystkie wiadomości były dla mnie niecenionym wsparciem i maksymalnie podniosły mnie na duchu.
Dzisiaj odebrałam już wyniki, które niestety nie niosą dobrych informacji ale to również muszę skonsultować z lekarzem. Poczekam z tym na swojego stałego doktora.

W całej tej historii strasznie przygnębiło mnie nie tyle to, jak bezczelnie zachował się sam lekarz, ale fakt, że obok siedział student. To on w późniejszym czasie będzie miał wyuczone takie zachowania i będzie uważał je za totalnie normalne.

Jestem ciekawa co sądzicie o tej historii i czy zdarzyło Wam się być tak bezczelnie potraktowanym przez lekarza? Zachęcam do podzielenia się swoją historią w komentarzu lub w wiadomości prywatnej na Instagramie 🙂

Moda w dzisiejszych czasach nie ogranicza się tylko i wyłącznie do ubrań czy obuwia, ale duże znaczenie mają również dodatkowe elementy. Firmowy smartfon a może sygnowana znanym nazwiskiem biżuteria – to tylko przykłady wyznaczników, którymi określani są prawdziwi fashioniści. Czasem z pozoru zwykła stylizacja może nabrać charakteru dzięki dodatkom. ( nic więc dziwnego, że kobiety tak kochają biżuterię ). Dużą rolę ogrywają zegarki, które mino postępu technologicznego nadal są na szczycie popularności zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Noszenie zegarka jest niejako przywiązaniem do tradycji ale umówmy się, taki dodatek naprawdę dodaje klasy, zwłaszcza gdy jest firmowy.

MICHAEL KORS SYMBOLEM LUKSUSU?

Marka Michael Kors istniejąca na rynku od ponad 30 lat jest powszechnie znana i ceniona, dlatego nic dziwnego, że mnóstwo kobiet marzy o posiadaniu choćby najmniejszej rzeczy sygnowanej logotypem MK. Firma kojarzona jest przede wszystkim z odzieżą oraz galanterią, ale na swoim koncie ma również wysokiej klasy biżuterię oraz zegarki.

MK będący obecnie jednym z najbardziej cenionych projektantów wypracował sobie zasłużoną renomę na rynku zegarmistrzowskim. Ogromny wybór modeli, niebanalny design i najwyższej jakości mechanizm to tylko z niektórych cech określających zegarki tej marki. Kolekcje projektanta doskonale łączą klasykę z nowoczesnością gdyż na koncie projektanta są najlepiej sprzedające się smartwatche na rynku. Spektrum możliwości zamkniętych pod prostym designem to luksus, który stosunkowo jest niedrogi. Co prawda, zakup jednego z topowych modeli smartwatcha to koszt w granicach półtorej tysiąca złotych, ale nadal jest to przystępna cena.

WYBÓR ZEGARKA, CZYM KIEROWAĆ SIĘ PRZY ZAKUPIE?

Jeśli decydujemy się na “inwestycję” w zegarek, warto kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie chwilowym zachwytem. W moim przypadku głównym kryterium jest uniwersalność, dlatego raczej nie wybrałabym zegarka zdobionego kwiatkami czy innymi dekoracjami, które być może teraz mi się podobają, ale za rok uznam to za tandetę. Lubię minimalizm, dlatego mój wybór padł na coś prostego, ale posiadającego w sobie to coś.
Kolor zegarka również ma znaczenie – złoty czy srebrny? Osobiście, srebrne zegarki kojarzą mi się z typowo męskimi, a w moich zasobach zdecydowanie więcej mam biżuterii złotej, więc odpowiedź jest prosta.

Nigdy tego nie ukrywałam, jestem gadżeciarą, a wiec posiadanie zwykłego zegarka byłoby w moim przypadku całkowicie nie na miejscu. Uwielbiam połączenie klasyki z nowoczesnością dlatego na szczycie moich zakupowych marzeń stoi smartwatch Michael Kors MKT5045, który jest dokładnie tym co lubię. Jest niezwykle elegancki i  minimalistyczny, a jego wnętrze kryje w sobie sporo funkcji.

MICHAEL KORS – JAK NIE DAĆ SIĘ OSZUKAĆ?

Pisałam już artykuł o tym, jak uniknąć zakupu podróbki w przypadku kosmetyków, więc pozwolę sobie tutaj powtórzyć najważniejszą zasadę. Zawsze, ale to absolutnie zawsze sprawdź sklep, w którym kupujesz produkty Michael Kors. W przypadku zegarków jest kilka autoryzowanych sprzedawców, którzy dają ci 100% gwarancji autentyczności oferowanych produktów.

Rekomendowanym przeze mnie sklepem jest zegarek.net, który w swojej ofercie ma nie tylko zegarki MK, ale również innych światowych marek. To absolutnie najbardziej podstawowa zasada w przypadku zakupu jakichkolwiek produktów renomowanych marek, więc nie warto ryzykować – w sieci pełno jest sklepów z podejrzanie niskimi cenami, na których widok powinna zapalić się w głowie czerwona lampka. Decydując się na oryginalny zegarek MK można być pewnym, że jest to towarzysz na długie lata.

W zwyczaju mam, że dążę do wyznaczonych celów, dlatego mam nadzieję, że jeszcze w tym roku na mojej ręce zagości zegarek MK. Jestem ciekawa, jakie jest Wasze zdanie w temacie marki? Może na Waszej liście marzeń są jakieś produkty sygnowane logotypem Michael Kors?

Odkąd zostałam mamą w moim życiu zaszło wiele zmian. Musiałam przystosować się do nowego trybu życia oraz do nowych obowiązków. Mogłoby się wydawać, że skoro nie pracuję, to mam mnóstwo czasu na domowe czynności i na rozwijanie swoich pasji. Niestety prawda jest taka, że opieka nad synkiem to syzyfowa praca. Jak tylko uda mi się zrobić porządek to zaraz mój łobuz z powrotem narozrabia. Gdy w końcu przychodzi czas na drzemkę to ja zamiast odpoczywać … znowu sprzątam. Całe szczęście od kilku tygodni mam pomocnika, który sporą część roboty wykonuje za mnie! Czas przedstawić Wam najlepszego przyjaciela perfekcyjnej Pani domu – odkurzacz hybrydowy Grey. 
 
 

MAMIBOT – HYBRYDOWY ROBOT SPRZĄTAJACY GREY

CZY TO SPRZĘT DLA MNIE?

Z pewnością wiele z Was zastanawia się – czy to sprzęt odpowiedni dla mnie? Myślę, że po przeczytaniu tego wpisu będziecie znały odpowiedź. Ja również początkowo miałam obawy – czy samojedny odkurzacz sprawdzi się w moim mieszkaniu, w którym nie brakuje leżących na podłodze kloców, a na 56 metrowej przestrzeni jest sporo zakamarków. Już sobie wyobrażałam, jak odkurzacz jeździ w kółko tracąc orientację przez rozrzucone zabawki Franciszka. Nic bardziej mylnego. Odkurzacz Grey ma funkcję mapowania, dzięki czemu doskonale zna układ mojego mieszkania i wie, które miejsca już odwiedził, a gdzie trzeba jeszcze posprzątać. Korzystając z dedykowanej aplikacji WeBack mogę podglądać na jakim etapie pracy jest Grey oraz zmieniać ustawienia. Ponadto mam możliwość planowania sprzątania oraz uruchomienia urządzenia nawet będąc poza domem. Sprzętem kierować mogę również tradycyjnie – przy użyciu pilota dołączonego do zestawu. Grey doskonale radzi sobie zarówno na panelach jak i kafelkach, a progi między pomieszczeniami nie stanowią dla niego problemu. Co więcej jest na tyle cichy, że bez problemu może pracować kiedy Franciszek śpi.
Gdybym miała porównać go do innego sprzętu, który jest u mnie absolutnie niezbędny to była by to zmywarka. Dlaczego? Kiedy mamy dwa, trzy talerze do umycia, to spokojnie można zrobić to ręcznie, ale kiedy przychodzi do zmycia całej stołowej zastawy i jeszcze kilku garnków to zmywarka jest nieocenioną pomocą. Podobnie jest w przypadku odkurzacza samojezdnego – gdy do sprzątnięcia jest rozsypany cukier to łapiemy za miotłę, ale gdy trzeba ogarnąć całe mieszkanie to w ruch idzie sprzęt, który zrobi to za nas.

GREY TO COŚ WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁY ODKURZACZ

Należę do osób, które z odkurzaniem nie mają większych problemów, jednak kiedy przychodzi czas na mycie podłóg to szukam miliona wymówek aby tego nie robić. Niestety przy małym dziecku oraz psie to czynność, którą trzeba wykonywać niemal codziennie. Całe szczęście Grey będący odkurzaczem hybrydowym łączy funkcje odkurzania oraz mycia i wykonuje je…jednocześnie! Dzięki temu jego praca jest maksymalnie wydajna, a ja mam oszczędzam sporo czasu ( i nerwów ). Mogę leżeć na kanapie pracując na komputerze i obserwować postępy sprzątania.  Odkurzacz na jednym ładowaniu może pracować do 120 minut, a jeden napełniony pojemnik z wodą pozwoli na umycie ok. 100m2 podłogi. Patrzenie na to jak pracuje to czysta przyjemność.

MAMIBOT GREY – DESIGN, CENA, DOSTĘPNOŚĆ

Jestem osobą, która szczególnie zwraca uwagę na detale, więc nie mogę wspomnieć o designie odkurzacza Grey – jest on wykonany ze świetnej jakości materiałów, a kolorystyka utrzymana w szarościach co doskonale wpasowuje się w moje wnętrza. Stacja dokująca jest niewielkich rozmiarów i wraz z odkurzaczem mieszczą się pod pufą, która stoi w przedpokoju. Dzięki temu ani mój synek, ani pies nie interesują się sprzętem zbyt intensywnie. Nie jestem specem od technicznych aspektów tego typu sprzętów, więc odsyłam Was na stronę producenta Mamibot, gdzie znajdziecie wszelkie niezbędne informacje, a także możecie kupić Grey’a ( także na raty ).  Dodatkowo wpisując przy zamówieniu kod TINAHA otrzymacie dodatkowy rabat!
Muszę przyznać, że nigdy bym nie pomyślała, że będę tak mocno zachwycona tego typu sprzętem, szczególnie, że ceny podobnych odkurzaczy konkurencyjnych marek przyprawiają o zawrót głowy. Grey kosztuje niecałe 1500 złotych, co dla jednych może być nadal sporo, ale w mojej opinii to doskonała inwestycja, a przyjemność “nie sprzątania” jest warta każdej złotówki.
Jestem ciekawa Waszej opinii na temat tak zaawansowanych technologicznie rozwiązań w domowym zaciszu – jesteście na tak, czy wolicie tradycyjne rozwiązania?
Oficjalne Dzień Dobry 2019!
Chciałoby się powiedzieć Nowy Rok – Nowa Ja, ale nic bardziej mylnego. Nie będę zasypywać Was szeregiem postanowień, które mogłabym powtarzać co roku, gdyż co najdalej w lutym kompletnie o nich zapominam. Nie zmienia to jednak faktu, że ostatnio nasunęło się w mojej głowie sporo przemyśleń, dlatego też dzisiaj podzielę się z Wami moją checklistą na 2019, czyli rzeczy, które chciałabym osiągnąć / zrealizować / zakupić w tym roku.

SZAFA PĘKA W SZWACH.

Zacznę od najważniejszego przemyślenia, które dopadło mnie w sylwestra podczas porządków w szafie. Tak, robiłam porządki i nie wierzę w żadne przesądy. Segregując kolejne półki uginające się pod stertą ubrań, których: a) nie noszę, b) nie lubię, c) nie wiem po co kupiłam, doszłam do wniosku, że w wielu przypadkach dokonałam zakupów kompletnie bez sensu, nie przemyślanych bądź pod wpływem chwili czy promocji. W zawiązku z tym zrobiłam ostrą selekcję i tak połowa szafy wylądowała na vinted. Jeśli macie ochotę to zapraszam na wyprzedaż. Przechodząc do meritum, chciałabym zwracać większą uwagę na to co kupuję i czy aby napewno tego potrzebuję – co za tym idzie, chciałabym ograniczyć zakupy do potrzebnego minimum, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na…

PODRÓŻE, WIĘCEJ PODRÓŻY!

 
Święta spędzone w Turcji sprawiły, że całkowicie oderwałam się od całego bożonarodzeniowego zgiełki oraz Internetu. Muszę przyznać, że bardzo mi tego brakowało i chcę częściej móc “nie robić nic” zachwycając się przy tym pięknymi widokami. O tak, miasto Kemer będące połączeniem morza i gór prezentuje się wyjątkowo. Co prawda marzą mi się bardziej odległe podróże, ale nawet tydzień spędzony w Turcji przynosi sporo satysfakcji przy czym taki wyjazd można złapać w świetnej cenie ( szczególnie poza ścisłym sezonem ). Już wiem, że najbliższe święta wielkanocne również spędzę za granicą, a w planach mam kolejne dwa wyjazdy. Planuję co miesiąc odkładać pewną sumę pieniędzy, którą przeznaczę na małe urlopy.

Zachęcam do zaglądania na mój Instagram, gdzie codziennie publikuję zdjęcia i inspiruję. 

CHCĘ SIĘ ROZWIJAĆ!

Za czasów studenckich myśl o nauce wybiłabym sobie z głowy, ale teraz czuję, że chcę się doskonalić. W planach mam zaliczenie kilku kursów bądź szkoleń, które pozwolą mi się rozwijać w interesujących mnie dziedzinach tj. marketing, grafika, fotografia. Widziałam sporo propozycji on-line, więc nawet siedząc w domu z synkiem mogę korzystać z dobrodziejstw Internetu. Myślę, że w przyszłości będzie to przydatne zawodowo, ale chcę to zrobić dla siebie.

STUDIO Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA 

 
Kupując nowe mieszkanie ( rok temu ) pojawiła się możliwość posiadania domowego studia – do zdjęć, do nagrywania filmów na youtube. Dodatkowe 24 metry kwadratowe to całkiem spore pole do popisu, jednak do tej pory nie czuje, aby to miejsce miało ręce i nogi. Co prawda, mam miejsce do nagrań, tła, oświetlenie – ale poza kadrem, który zwykle widzicie jest totalny misz masz. Chciałabym się za to w końcu zabrać – nieco umeblować, uporządkować. W planach mam również kilka zakupów – nową lampę oraz tło, wygodny fotel czy dekoracje. Najpierw jednak muszę wziąć się ostro za porządki, bo jak na tak sporą powierzchnię większą część zajmują domowe graty. Myślę, że to kwestia organizacji miejsca i zakupienia półek / mebli. Trzymajcie kciuki.
 
Jestem ciekawa jakie są Wasze plany bądź postanowienia na ten nowy rok i czy zrealizowaliście to, co zaplanowane było na rok ubiegły?