Category

NOWOŚCI

Codzienna pielęgnacja jest dla mnie niezwykle istotna, a teraz kiedy 99% czasu spędzam w domu mogę poświęcić jej więcej czasu niż zwykle. Częściej mogę pozwolić sobie na domowe SPA. Dużą uwagę zwracam również na to jakich produktów używam, a więc z coraz większą świadomością sięgam po kosmetyki o nienagannym składzie. Dzisiaj na tapecie temat: wspieraj polskie i kosmetyki naturalne GoNature – myślę, że polubicie je tak samo jak ja.

KOSMETYKI NATURALNE GONATURE

KOSMETYKI NATURALNE GONATURE

Na wstępie warto podkreślić trzy absolutnie najważniejsze kwestie. Kosmetyki naturalne GoNature są Polskiej produkcji, 100% wegańskie i mają proste składy. Do swojej codziennej pielęgnacji dołączyłam 3 kosmetyki do twarzy oraz super uniwersalny produkt, który nazywam “ratunkiem w słoiczku.”

GONATURE - LIFTINGUJĄCY ROLL-ON

GONATURE – LIFTINGUJĄCY ROLL-ON Z WIT. A+E+C VITAO

To mój absolutny hit! Cudownie chłodząco-kojący roller pod oczy. Dzięki zawartości witamin A,C,E pozwala zredukować cienie pod oczami i po prostu … ukryć niewyspanie. Małe kuleczki sprawiają, że aplikacja produktu to błoga przyjemność i masaż w jednym, a skład pełen jest wartościowych olejków i aż w 98% naturalny.
Trzymam go w lodówce dla zwiększenia efektu chłodzenia. Opakowanie zawiera 15 ml produktu, jednak poprzez formę aplikacji kosmetyk jest niezwykle wydajny.

GONATURE - LIFTINGUJĄCY ROLL-ON


INCI: Persea Gratissima (Avocado) Oil (olejek awokado), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olejek z owoców rokitnika ),  Tocopheryl Acetate (witamina E), Silica Dimethyl Silicate ( emolient ), Helianthus Annuus Seed Oil ( olej z nasion słonecznika ), Daucus Carota Sativa Extract (wyciąg z korzeni marchwi ), Vanilla Planifolia Fruit Extract* ( wyciąg z owoców wanilii), Coffea Arabica (Coffee) Seed Extract (wyciąg z kakaowca ), Retinyl Palmitate, Arachis Hypogaea (Peanut) Oil, Tocopherol, Tetrahexyldecyl Ascorbate

GONATURE - SERUM REWITALIZUJĄCE

GONATURE – SERUM REWITALIZUJĄCE Z WIT. A+E+C VITAO

Kolejny kosmetyk z lini VITAO, tym razem serum do twarzy. Wygodne opakowanie z pompką o pojemności 30 ml. Konsystencja kosmetyku jest lejąca i oleista, zaś zapach mocno kawowy (co dla mnie jest super pobudzające!). Zawartość kofeiny znakomicie wpływa na kondycję skóry, gdyż działa liftingująco i wygładzająco. Cera na długo po aplikacji jest miękka. Serum przez swoją oleistą formę nie sprawdzi się jako baza pod makijaż, zostawia też na skórze film. Aktualnie kosmetyk aplikuję 2-3 razy w tygodniu rano lub wieczorem wzbogacając codzienną pielęgnację.


INCI: Persea Gratissima (Avocado) Oil (olejek awokado ), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olejek z owoców rokitnika ),  Tocopheryl Acetate (witamina E ), Silica Dimethyl Silicate, Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika ), Daucus Carota Sativa Extract (wyciąg z korzeni marchwi ), Vanilla Planifolia Fruit Extract*( wyciąg z owoców wanilii), Coffea Arabica (Coffee) Seed Extract (wyciąg z kakaowca ), Retinyl Palmitate, Arachis Hypogaea (Peanut) Oil, Tocopherol, Tetrahexyldecyl Ascorbate

GONATURE - ELIKSIR NAWILŻAJĄCY EMOLIO

GONATURE – ELIKSIR NAWILŻAJĄCY EMOLIO

Bardzo uniwersalny kosmetyk, który również dołączył do mojej codziennej pielęgnacji. Opakowanie jest identyczne jak w przypadku serum ( 30 ml ), jednak jego właściwości i skład zupełnie inny. Zapach jest delikatny, jednak nie jestem w stanie go do niczego porównać, więc tylko dodam, że nie jest z tych drażniących czy nieprzyjemnych. Kosmetyk ma płynną i mniej oleistą formułę, jednak bardzo intensywnie nawilża skórę.(zasługa masła shea) Wchłania się w szybciej niż serum i tym samym bardziej sprawdzi się w roli bazy pod makijaż. Eliksir stosuję zamiennie z serum, a oprócz aplikacji na twarz można stosować go jako olejek do masażu oraz jako emolient do kąpieli.

INCI: Shea Butter Ethyl Esters ( masło shea ), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil ( olej ze słodkich migdałów ), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil ( oliwa z oliwek ), Silica Dimethl Silylate, Tocopheryl Acetate** ( witamina E), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil (olejek lawendowy ), Linalool*, Limonene*, Geraniol*.

GONATURE - MASŁO MULTIFUNKCYJNE EMOLIO

GONATURE – MASŁO MULTIFUNKCYJNE EMOLIO

Kosmetyk, który na wstępie nazwałam “ratunkiem w słoiczku”. Masło multi-funkcyjne doskonale sprawdza w walce z mocno przesuszoną skórą. Dostępne jest w trzech pojemnościach – 15 ml ( wersja travel, do torebki ), 50 ml oraz 200 ml ( w sam raz dla dużej rodziny ). Kosmetyk ma mocno zbitą konsystencję ( nie zawiera wody!) , która mięknie pod wpływem ciepła skóry i już po chwili doskonale się rozprowadza. Stosuję go na szczególnie przesuszone miejsca, a więc w moim przypadku aktualnie są to dłonie, które maksymalnie przesuszyły się od środków antybakteryjnych. Używam go również w okolicach pach, na stopy oraz jako dodatkowe nawilżenie dla ust. Wszystkie składniki masła są pochodzenia naturalnego.

kosmetyki naturalne GONATURE - MASŁO MULTIFUNKCYJNE EMOLIO


INCI: Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter ( masło shea ), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy ), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (oliwa z oliwek), Carnauba Wax (wosk), Tocopheryl Acetate (witamina E), Parfum*, Benzyl Salicylate*, Butylphenyl Methylpropional*, Linalool*, Hexyl Cinnamal*, Limonene*, Citral*.

Jeden z produktów GoNature był już w zestawieniu moich ulubionych kosmetyków: Kosmetyczni ulubieńcy lata – pielęgnacja!

KOSMETYKI NATURALNE GONATURE

Moim hitem jak już wspomniałam jest liftingujący roller, który stosuję namiętnie dwa razy dziennie. Polecam go z całego serducha, choć tak naprawdę wszystkie kosmetyki z zestawienia są warte zainteresowania. Drugim topowym kosmetykiem jest masełko, które jest prawdziwym zbawieniem dla moich dłoni, dlatego stosuję je kilka razy dziennie. Jestem zwolenniczką wspieraniach swoich, dlatego tym bardziej zachęcam do kupowania od rodzimych producentów kosmetyków.

Jaki jest twój aktualny hit kosmetyczny, bez którego nie wyobrażasz sobie codziennej pielęgnacji?

Gdzie kupić najtaniej oryginalne perfumy?

Jestem kobietą, więc uwielbiam otaczać się pięknymi zapachami. W kwestii perfum lubię mieć wybór, więc na mojej łazienkowej półce zawsze znajduje się kilka flakonów perfum. Zapachy, które znam zwykle zamawiam online. Dlaczego? Bo taniej i wygodniej. Kiedy jednak mam ochotę poznać coś nowego to wybieram się do sklepu stacjonarnego. Zwykle jednak kończy się na oglądaniu, bo ceny w perfumeriach w stosunku do tych w sieci to istna przepaść. A co gdyby przenieść drogerię internetową…do galerii handlowej? Jeśli zastanawiacie się, gdzie kupić najtaniej oryginalne perfumy – to zapraszam do czytania!

Gdzie kupić najtaniej oryginalne perfumy?

Szukając swoich ulubionych perfum zawsze odwiedzam to samo miejsce w sieci – e-glamour.pl. Ufam sklepowi pod kątem oryginalności produktów i jestem pewna, że nie przepłacam. Jakież było moje zdziwienie, gdy robiąc zakupy w Galerii Dominikańskiej ( Wrocław ) trafiłam ich na sklep stacjonarny. Pierwsza myśl? Nie wierzę, że ceny będą takie jak w sieci, dlatego postanowiłam to sprawdzić.

Sklep stacjonarny EGLAMOUR

Salon EGLAMOUR w Galerii Dominikańskiej znajduje się na poziomie 0, zaraz obok bocznego wejścia. Sklep jest przestronny i urządzony ze smakiem, od samego wejścia czuć pozytywną atmosferę. Półki wypełnione po brzegi perfumami dla niej i dla niego, ale znaleźć również można kosmetyki do pielęgnacji. Dostępna jest również bogata oferta gotowych zestawów prezentowych. Większości zapachów towarzyszyły testery, dlatego w końcu mogłam powąchać wszystkie perfumeryjne nowości.Ku mojemu zaskoczeniu, ceny są dokładnie takie same jak w ich sklepie online.

Gdzie kupić najtaniej oryginalne perfumy?
e-glamour galeria dominikańska
gdzie tanio kupić perfumy

Gdzie kupić najtaniej oryginalne perfumy?

Choć mam kilka swoich ulubionych zapachów, wizyta w sklepie stacjonarnym pozwoliła mi poznać kilka perełek i skusić się na coś nowego. Mój wybór padł na Boss Nuit Pour Femme czyli wodę perfumowaną od Hugo Boss. W salonie EGLAMOUR dostępne były 3 pojemności – 30 ml (105,79), 50 ml (119,99), 75 ml (139,06). Zdecydowałam się na największy flakon, bo cenowo wychodzi najkorzystniej. Nuty zapachowe – Głowa:brzoskwinia, aldehydy. Serce: fiołek, jaśmin, białe kwiaty. Baza: drzewo sandałowe, mech. Zapach jest bardzo uwodzicielski, kobiecy i świeży zarazem, czyli dokładnie taki jak lubię. Warto dodać, że w Douglas na promocji ta sama pojemność kosztuje aż 351 złotych! To ponad 200 złotych więcej i z pewnością pozwala odpowiedzieć na pytanie: Gdzie kupić najtaniej oryginalne perfumy? Oczywiście w EGLAMOUR!

O tym, czym różni się woda toaletowa od wody perfumowanej pisałam już we wpisie: Jakie perfumy utrzymują się dłużej? Woda toaletowa czy perfumowana?

Gdzie kupić najtaniej oryginalne perfumy?

Jako, że dzień mężczyzny lada dzień wybrałam też nowy zapach dla męża. Padło na wodę toaletową od Lacoste – Eau de Lacoste L.12.12 Blanc. Do wyboru były trzy pojemności – 50 ml ( 87,89), 100 ml (112,59) oraz 175 ml (144,09). Dla porównania w Douglas średniej wielkości flakon w promocji kosztuje ponad 100 zł więcej. Nuty zapachowe – Głowa: kardamon, grejpfrut, rozmaryn. Serce: ylang-ylang, tuberoza. Baza:wetyweria, cedr virginia, zamsz, skóra. Bardzo spodobał mi się biały, minimalistyczny flakon. To pierwsze perfumy od Lacoste w kolekcji męża – mam nadzieję że będzie zadowolony.

perfumeria e-glamour promocja

W sklepie EGLAMOUR skorzystałam z promocji pomadka ochronna za 1 gr przy zakupach za minimum 99 złotych. Dla Was mam zaś jeszcze lepszy smaczek! Jeśli planujecie zakupy w najbliższym czasie to do 16.03 na hasło TINAHA do paragonu o wartości min. 199 złotych otrzymacie miniturkę perfum Christiano Siriano!

Jestem ciekawa, gdzie najchętniej kupujecie perfumy?

Po raz kolejny mam przyjemność zaprosić Was na najnowszą odsłonę pudełka I love box, które w maju dostępne było w dwóch wersjach: premium oraz standard. Obie prezentowałam już na stories oraz na moim kanale Youtube, ale film zamieszczam również pod koniec tego wpisu – jeśli lubicie oglądać to wystarczy przewinąć na sam dół, jednak zaś wolicie sobie poczytać to nie przedłużając zaczynamy prezentację.

I LOVE BOX: MAJ 2019 PREMIUM – ZAWARTOŚĆ 

Cena pudełka w wersji premium to 89,99 pln z darmową przesyłką,  a wewnątrz znalazło się 5 produktów z czego cztery to kosmetykami do pielęgnacji a jeden to kolorówka. Szacunkowa wartość zawartości to złotych.

 FANCY HANDY – SERUM DO TWARZY

 
Najbardziej zaskakujący produkt z całego pudełka, który wyróżnia się swoim nieoczywistym designem. Serum do twarzy z wyciągiem z alg morskich zamknięty w … rozgwieździe. Muszę przyznać, że pierwszy raz stykam się z tak ciekawie opakowanym kosmetykiem jak również z marką Fancy Handy. Jestem niezwykle ciekawa czy zawartość będzie tak samo ciekawa jak opakowanie. Wartość produktu to ok. 30 złotych.

I LOVE… MGIEŁKA DO TWARZY

 
Zamknięta w 100 ml opakowaniu mgiełka to bardzo trafiony produkt – zważywszy na obecne tropikalne temperatury za oknem.  Zapach truskawek jest całkiem przyjemny, choć odrobine dla mnie za słodki – z chęcią wybrałabym coś bardziej świeżego. Cena standardowa mgiełki to 15 złotych.

GLOV – MOON PADS

 
Wacik do demakijażu wielorazowego użycia? Pierwsze słyszę, ale to całkiem ciekawa alternatywa dla klasycznych płatków kosmetycznych. Jestem zaintrygowana tym produktem i z pewnością poddam go intensywnym testom. Koszt jednej sztuki to 14,90 złotych.

 BODY BOOM – OLEJEK UJĘDRNIAJĄCY 

 
Fajnie, że w pudełku znalazł się produkt, który dopiero co miał swoją premierę na kosmetycznym rynku. “Waleczny wygładziciel” to olejek mający nie tylko zadbać o ujędrnienie skóry, ale również wspomagać walkę z cellulitem czy rozstępami. Opakowanie zawiera 100 ml produktu, a jego cena rynkowa to 49 złotych.

ARTDECO – MASKARA DO RZĘS

 
Bardzo cieszę się z tego produktu, bo właśnie wykończyłam swój ulubiony tusz do rzęs i chętnie sięgnę po coś nowego. Z marką Artdeco nie miałam jeszcze styczności więc to będzie mój pierwszy raz. Szczoteczka choć nie jest silikonowa jak lubię, to wydaje się być ciekawa.  Przetestuję i dam znać! Cena rynkowa to 59 złotych.
Zapraszam na film z prezentacją obu pudełek:
Jestem ciekawa co sądzicie o zawartości pudełka premium i czy skusicie się na kolejną edycję, która właśnie ruszyła- tym razem do kupienia są trzy wersje boxa: premium, standard oraz randka w ciemno. Firma ma również wiele promocji, a szczegóły znajdziecie na instagramie I love box
 
Czekam na Wasze opinie!
Uwielbiam nowości, kosmetyki i niespodzianki. Połączeniem tych trzech rzeczy są beautyboxy, które cieszą się w Polsce ogromną popularnością. Od stycznia tego roku regularnie prezentuję Wam zawartość pudełka I love box. Dzisiaj mam dla Was najnowszą – kwietniową edycję w wersji premium. Zdradzę również kilka ( bardzo tajnych ) szczegółów majowej edycji! Zainteresowani?

I LOVE BOX: KWIECIEŃ 2019 

I love box w wersji premium to jak zawsze 5 pełnowymiarowych produktów, a jego koszt to 89,99  z darmową przesyłką kurierską. Wartość tej edycji to ponad 185 złotych. Dla przypomnienia w ubiegłym miesiącu było to prawie 250.  W pudełku znalazły się 4 kosmetyki do pielęgnacji oraz jeden do makijażu. Myślę, że to świetna równowaga!

Koniecznie przeczytaj: Zawartość marcowej edycji I love box.

I LOVE BOX PREMIUM: ZAWARTOŚĆ

 
Zapowiadaną na instagramowym koncie i love box marką tej edycji była OH!TOMI, którą jak wiecie bardzo sobie cenię za sprawą testowanego kiedyś peelingu truskawkowego. Produktem, który znalazł się w pudełku była pianka/mus do kąpieli o zapachu mango. Pojemność pięknej pod względem designu puszeczki to 250 ml. W pierwszym wrażeniu zapach oceniam na nieco mdły i mam obawy przed wydajnością tego kosmetyku. Testy jednak dopiero przede mną. Cena rynkowa pianki to w granicach 45 złotych, a jeśli będzie warta polecenia to z pewnością dam Wam znać.
oh tomi pianka
Kolejne dwa produkty to kosmetyki dobrze znanej mi marki I love ( Signature ). Pierwszy z nich to krem do rąk zamknięty w tubce o pojemności 100 ml. Zapach english rose jest niezwykle przyjemny i delikatnie kobiecy. Opakowanie to klasyczna tubka o bardzo miłej dla oka kolorystyce.
Drugi z duetu kosmetyk, który był opakowany w zestaw prezentowy wraz z kremem do rąk – to żel pod prysznic, o tym samym zmysłowym zapachu english rose. Można by powiedzieć, że żel jak żel, nic specjalnego, ale przyznaję, że te od I love ( Signature ) naprawdę lubię, a że ich cena nie jest super niska to bardzo cieszę się, że znalazł się w boxie. Cena duetu to 66 złotych.
Żel bambusowy G-synergie to kolejny kosmetyk, który znalazł się w edycji premium pudełka I love box. Jest to produkt o bardzo wszechstronnym zastosowaniu – sprawdzi się w pielęgnacji ciała, twarzy oraz włosów. Jeśli chodzi o tego rodzaju kosmetyki to na myśl przychodzi mi żel aloesowy, który ma podobne działanie – dlatego z przyjemnością poznam właściwości tego cudeńka. Żel ma pojemność aż 270 ml, a jego cena sugerowana to ok. 30 złotych.
Na koniec jak zawsze coś z kolorówki, tym razem eyeliner od Deborah Milano. W tym przypadku dostępne były dwa rodzaje – w pędzelku bądź w pisaku przydzielane losowo. Mi trafiła się opcja pierwsza i odrobinę żałuję, bo byłam bardzo ciekawa tej drugiej wersji. Sugerowana cena obu eyelinerów to w granicy 38 złotych.

I LOVE BOX: MOJA OPINIA

 
Bez bicia przyznaję, że poprzednia edycja pudełka bardziej przypadła mi do gustu, ale to wcale nie znaczy, że w przypadku tej było źle. Myślę, że I love box trzyma całkiem dobry poziom i mam nadzieję, że to się utrzyma w kolejnych miesiącach. Każdy z produktów znajdzie u mnie zastosowanie, aczkowiek najbardziej cieszę się na myśl o piance do kąpieli oraz żelu bambusowym.

I LOVE BOX – MAJ: ZNAM SZCZEGÓŁY!

Majowa edycja właśnie wystartowała – tym razem do kupienia są dwie wersje pudełka: premium w kwocie 89,99 ( z wysyłką ) oraz standard w cenie 69,99 ( z wysyłką ). Z niecierpliwością wyczekuję pierwszych zapowiedzi, które jak zawsze pojawiają się na Instagramie I love box. Przedpremierowo udało się dowiedzieć, że w tej edycji ( w premium ) będą 4 kosmetyki pielęgnacyjne i jeden do makijażu ( klasyk ). Jednym z produktów będzie ujędrniający olejek do ciała, który dopiero co miał swoją premierę!
Kto również wyczekuje nowego pudełeczka od I love box?
 
Odkąd zostałam mamą, w moim życiu zmieniło się bardzo dużo, a moje priorytety uległy całkowitemu przeklasyfikowaniu. Cały mój dzień, wszystkie plany i przyjemności uzależnione są od synka, więc znalezienie chwili dla siebie często jest niemal niemożliwe. Nauczyłam się doceniać małe rzeczy oraz momenty, w których mogę poświęcić się w stu procentach własnej przyjemości. Jedną właśnie z takich chwil jest wieczorna pielęgnacja i kąpiel. To jedna z niewielu sytuacji, w których mogę oddać się błogiemu relaksowi i pobyć całkiem sama. Dużą więc uwagę zwracam, na każdy element towarzyszący mi właśnie podczas tego wieczornego rytuału. Wszystkie “umilacze” w postaci pachnących żeli, soli czy kul do kąpieli są u mnie jak najbardziej mile widziane,  jednak ostatnio moje serce skradły…gąbki ( i nie tylko ), kryjące się pod nazwą Spongelle.

W CZYM TKWI FENOMEN PRODUKTÓW SPONGELLE?

Z marką po raz pierwszy miałam styczność przy grudniowej edycji I love Box, kiedy to w pudełku znalazłam gąbkę do kąpieli w uroczym kształcie serca. Początkowo nie do końca rozumiałam, w czym tkwi wyjątkowość tego produktu, aż nie użyłam jej po raz pierwszy. Gąbki nasączone są wysokiej jakości środkiem myjącym, a ich zapach jest niezwykle uwodzicielski. Pielęgnacja ciała przy jej użyciu jest wyjątkowo przyjemna, a co więcej nie potrzeba dodatkowych kosmetyków do mycia. Gąbka przy kontakcie z wodą fajnie się pieni, a jednocześnie delikatnie złuszcza naskórek co przekłada się na wygładzenie skóry. Jej “żywotność” to około 14 kąpieli.
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez TinaHa, Wrocław (@tinahaoficjalnie) Mar 7, 2019 o 11:01 PST

PIĘKNO ZACZYNA SIĘ OD SPONGELLE.

 Zgadzam się z tym, że odpowiednio zadbane ciało dodaje pewności siebie i pozwala czuć się lepiej. Po pierwszych testach gąbek Spongelle miałam ochotę na więcej, a jak się okazało marka dopiero całkiem niedawno oficjalnie weszła na Polski rynek i obecnie dostępna jest tylko w sprzedaży online perfumerii Douglas. W ofercie znajdują się zarówno gąbki w wersji travel, jak również kwiatowe w kilku wariantach zapachowych – aktualnie skusiłam się na dwie sztuki: Beach Grass oraz Bulgarian Rose. Ponadto marka oferuje gąbki specjalnie dla mężczyzn oraz zestawy prezentowe, a także produkty do pielęgnacji tj. balsamy czy masła do ciała.
 Jeśli chodzi produkty marki Spongelle, to poza gąbkami używam także balsamu Freesia Pear, który zamknięty jest w eleganckim biało-złotym opakowaniu o pojemności 355 ml. Konsystencja jest lekka, ale dająca odpowiedni poziom nawilżenia. Zapach urzekł mnie swoim perfumowanym wydźwiękiem, jest bardzo gustowny i długo utrzymuje się na skórze, co niesamowicie mi się podoba. Pod względem składu na plus oceniam, że gliceryna znajduje się już na czwartej pozycji, zaraz za olejem z krokosza barwierskiego. Oprócz tego w składzie znajdziemy kilka innych wartościowych olejków jak np. olej jojoba, makadamia czy awokado.
Gąbki Spongelle doskonale odnalazły się w codziennej pielęgnacji i stały się nieodłącznym elementem mojego domowego spa. Śmiało mogę stwierdzić, że każdej kobiecie spodobałyby się taki gadżet, dlatego jeśli nie macie pomysłu na prezent choćby z okazji zbliżającego się Dnia Matki to produkty Spongelle sprawdzą się idealnie. Pięknie spakowane robią naprawdę świetne wrażenie!

Jestem ciekawa ile z Was słyszało o marce Spongelle?

Luty minął mi w tym roku wyjątkowo szybko, począwszy od spontanicznego urlopu na Djerbie, poprzez przeziębienie aż po ogrom spraw do nadrobienia. Ostatecznie niewiele działo się na blogu, więc przybywam dzisiaj z jednym z najbardziej ekscytujących tematów – kosmetyczne pudełka niespodzianki. Dzisiaj pod lupę wezmę walentynkową zawartość I love box. 

I LOVE BOX – EDYCJA WALENTYNKOWA – ZAWARTOŚĆ

Box premium od I love box w edycji walentynkowej zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Począwszy od kuferka kosmetycznego, który nie tylko pięknie wygląda ale będzie praktycznym gadżetem, poprzez zestaw miniatur od Signature, który w moim przypadku przywołał tropikalne wspomnienia uwodzicielskim zapachem. Nawet ze świecą się polubiłam!
Dużym zaskoczeniem była pomadka w płynie Semilac, której kolor mogłam wybrać – więc nie było mowy o nietrafionym odcieniu. Zdecydowałam się na numer 005, który jest pięknym nudziakowym kolorem. Następnie perfumetka od prześlicznie wyglądającym flakoniku. Pojemność 25 ml będzie w sam raz do torebki. Z marką Saphir mam styczność po raz pierwszy, ale już wiem, że nie ostatni. Kubek z uroczym motywem Mini Mouse od marki Dajar był świetnie trafionym gadżetem. Dumnie gości w moim studio. Generalnie z zawartości jestem bardzo zadowolona.
Poniżej unboxing dla lubiących treści w formie video:

KONIECZNIE PRZECZYTAJ: CZY I LOVE BOX JEST WARTE ZAKUPU?

Cena boxa w wersji premium to koszt z 89,99 złotych z darmową przesyłką, a wartość produktów, które znalazły się w środku to aż 186 pln. Przebitka myślę, że na dobrym poziomie, tym bardziej, że każdy z produktów już poszedł w ruch!
Już 10 marca rusza sprzedaż kolejnej edycji i z tego co udało mi się ustalić ponownie będą dostępne dwie wersje pudełka – standard 69,99 zł oraz premium 89,99 zł – obie w bardzo ograniczonej ilości. Polecam śledzić Fanpage oraz Instagram marki I love box, gdzie niebawem pojawią się szczegóły dotyczące marcowej edycji!

EDIT! BOX MARCOWY JUŻ W SPRZEDAŻY!

Muszę przyznać, że od dawna nie czułam takiej ekscytacji na myśl o kosmetycznym pudełku!
Lubicie pudełka niespodzianki?