Category

PORADNIKI

Nie ma co się dziwić, że powstaje coraz więcej aplikacji do obróbki zdjęć na telefonie, w końcu ten towarzyszy nam na każdym kroku. Era dodawania zdjęć czy to na facebooka czy instagrama bez jakiejkolwiek obróbki już dawno odeszła w niepamięć, a filtry, które oferuje choćby instagram również stają się niewystarczające. Aplikacje do edycji zdjęć na telefonie zyskują na popularności poprzez łatwą dostępność czy prostotę obsługi. Zebrałam w jedno miejsce kilka moich ulubionych, z których korzystam na co dzień. Skupię się dzisiaj na temacie samych zdjęć, aczkolwiek nie wykluczam pojawienia się podobnych postów dotyczących edycji video czy instastories. Zanim zacznę dodam, że pracuję na telefonie Iphone, więc wszystkie aplikacje dostępne są na pewno w AppStore.

Aplikacje do edycji zdjęć na telefonie - moje ulubione.

Aplikacje do edycji zdjęć na telefonie – moje top 5.

LIGHTROOM

Aplikacja od Adobe jest moim numerem jeden! Kiedy wersja na komputer kosztuje kilkaset złotych, ta w wersji mobilnej jest zupełnie za darmo. Oczywiście ma swoje ograniczenia, ale do zwykłego codziennego użytku bezpłatna wersja w zupełności wystarczy. Przy jej pomocy skorzystacie z najpopularniejszych obecnie presetów oferowanych przez firmy czy topowych influencerów. Czym są presety? To gotowe ustawienia różnych opcji, które za jednym kliknięciem upiększają zdjęcie. Ja aktualnie mam zainstalowanych ok 50 presetów, ale muszę Was zasmucić – te nie są cudotwórcami i dadzą różny efekt w zależności od zdjęcia.

LIGHTROOM - PRESETY
Po lewej zdjęcie bez obróbki, środek i prawa strona to efekty użycia presetów.


Wróćmy jednak do samej aplikacji – Lightroom to ogrom funkcji i możliwości manewrowania światłem, kolorystyką czy efektami. W darmowej wersji niedostępna jest wyłącznie opcja “healing” pozwalająca na usunięcie zbędnych obiektów czy niechcianych gości na zdjęciu. Ponadto w darmowej wersji istnieje ograniczenie 2GB na zdjęcia – po przekroczeniu tego limitu należy usunąć ich część bądź wykupić PRO. Płatna wersja oferuje aż 100GB na zdjęcia i kosztuje ok 30 złotych miesięcznie.

Aplikacje do edycji zdjęć na telefonie
Po lewej zdjęcie bez obróbki, po prawej efekt końcowy: nałożony preset, wzmocnienie koloru włosów oraz nieba, usunięte osoby z tła

LIVECOLLAGE

To aplikacja, z której korzystam regularnie. Jest niezastąpiona kiedy chcę w kreatywny sposób przedstawić kilka zdjęć…w jednym, czyli zrobić po prostu kolaż. Apka oferuje mnóstwo fajnych szablonów od 1 do 10 zdjęć, które w efekcie końcowym mogą być przedstawione w prostokącie pionowym bądź poziomym lub kwadracie. Od niedawna dostępnych jesr sporo szablonów do tworzenia ładnych stories na Instagramie. Poza funkcją tworzenia kolaży dostępne są opcje filtrów czy edycji zdjęć oraz video. Aplikacja jest bezpłatna, ale ma też odpłatne rozszerzenie PREMIUM, które pozwala na dostęp do wszystkich funkcji, w tym większości efektywnych szablonów do stories czy postów na Instagram. Jego koszt to 47,99$ rocznie.

Aplikacje do edycji zdjęć na telefonie - Livecollage
Możliwości programu Livecollage

APLIKACJE DO EDYCJI ZDJĘĆ NA TELEFONIE: SNAPSEED

Aplikacja z pozoru oferująca te same funkcje co pozostałe, aczkolwiek ja używam jej w dwóch konkretnych przypadkach. Po pierwsze opcja “Naprawianie” dzięki czemu możemy usunąć np. plamkę ze ściany bądź niechciany element. Początkowo wydaje się być to trudne w zrobieniu, aczkolwiek często udaje mi się jednym kliknięciem uzyskać zamierzony efekt. Ta funkcja działa podobnie do tej z Lightroom, ale nie trzeba za to płacić. Drugą opcją, z której często korzystam to “Selektywnie”, dzięki czemu mogę np rozjaśnić, wyostrzyć bądź nasycić kolory wybranego obszaru nie ingerując w całe zdjęcie. Generalnie aplikacja jest kompletna jeśli chodzi o edycję zdjęć na telefonie, a ponadto jest darmowa.

Edycja zdjęć na telefonie
Przy pomocy narzędzia Naprawianie usunęłam osobę z tła po prawej stronie.

QUICKSHOT

Kolejna aplikacja, której być może do końca jeszcze nie odkryłam, ale korzystam z jednej funkcji i za to mega ją cenię. Dodam od razu, że używam jej w bezpłatnej wersji. Na czym polega jej fenomen? Kojarzycie zdjęcia influncerek, które gdziekolwiek nie zrobią zdjęcia to towarzyszy im idealnie wyglądające… niebo? Otóż to! Aplikacja dostępnych ma kilkadziesiąt ( w bezpłatnej wersji kilkanaście ) układów tła od tych bardziej naturalnych do wręcz magicznych. Co więcej sama wykrywa linię nieba na zdjęciu, więc dzieje się to jednym kliknięciem. Czasem niestety nie jest zbyt dokładna, ale to już zależy od samego zdjęcia. Oprócz zmiany samego nieba aplikacja dostosowuje całe zdjęcie pod względem kolorystyki aby całość wyglądała jak najbardziej autentycznie. Jest to właściwie jedyna funkcja z jakiej korzystam w tej aplikacji ale i tak ją bardzo lubię – no spójrzcie tylko na efekty.
Na koniec dodam jeszcze, że roczna subskrypcja aplikacji w wersji PRO kosztuje 115 złotych, zaś dożywotnio 280 pln. Po zakupie możecie korzystać z ogromu filtrów i efektów, a nawet powielać się na zdjęciu.

QUICKSHOT -  aplikacje do edycji zdjęć na telefonie
Po lewej pierwotne zdjęcie, środek i prawa strona to darmowe efekty nieba

CIEKAWY TEMAT: ZARABIANIE NA BLOGU – GDZIE SZUKAĆ OFERT WSPÓŁPRACY?

FACETUNE 2

Od razu mówię – apka dostępna jest tylko na iOS, ale na Androidzie działa jej poprzednik Facetune. ( płatna ok 19 złotych )
Aplikacja w darmowej wersji oferuje dużo fajnych możliwości jak np. wygładzenie miejscowe, wybielenie uśmiechu, nasycenie kolorów czyli wszystko czego potrzebują makijażystki aby uzyskać nieskazitelne ujęcie swojego make’upu. Kolejną ciekawą opcją jest ingerencja w wygląd twarzy poprzez odchudzenie jej w trzech płaszczyznach. Ponadto korzystając z funkcji refine możecie odjąć sobie trochę kilogramów bądź powiększyć wcięcie w talii. Oczywiście wszystko z rozwagą i bez przesady. Ot, taki Photoshop w telefonie. Co ważne, to wszystko w bezpłatnej wersji. Kupując wersję rozszerzoną ( 160 złotych rocznie lub 330 złotych dożywotnio ) macie dostęp do ogromu funkcji tj. ingerencja w wygląd oczu, nosa czy ust, oświetlenie twarzy i wiele innych. Te możliwości naprawdę robią wrażenie i oczywiście za darmo możecie podejrzeć ich efekty.

Przy pomocy opcjo Refine nadałam sobie wcięcia w talii.

Aplikacje do edycji zdjęć na telefonie – podsumowanie.

Aplikacje do edycji zdjęć na telefonie nie wymagają ogromnej wiedzy, wszystkiego można się nauczyć, a najlepiej po prostu próbować. Warto testować sobie różne ustawienia, efekty, opcje na zdjęciach, aż w końcu edycja będzie szła błyskawicznie. Choć wiem jak wiele możliwości dają płatne wersje aplikacji to jednak na początek w zupełności wystarczą Wam te bezpłatne.
Wpis z pewnością będzie aktualizowany w momencie pojawienia się czegoś nowego, co warte będzie uwagi. Dajcie znać, czy znacie którąś z aplikacji do edycji zdjęć na telefonie o których mówiłam. Może macie swoje ulubione warte uwagi?

Optymalizacja bloga pod kątem SEO

Jako, że moja strona właśnie obchodzi swoje 6 urodziny ( sto lat, sto lat! ), a moja wiedza związana z SEO jest na całkiem przyzwoitym poziomie postanowiłam, że przygotuję dla Was krótki poradnik. Mam kilka wskazówek na temat optymalizacji bloga pod SEO czyli jak tworzyć treści, które będą dobrze odbierane przez wyszukiwarkę Google, a co za tym idzie – zwiększy ich zasięg. Wszystko postaram się przedstawić w najprostszej formie, aby całość była dla Was jak najbardziej zrozumiała. Gotowi?

DODAJ NAGŁÓWKI

Staraj się dzielić tekst na akapity i dla każdego z nich utwórz nagłówek. Nie mówię tutaj o użyciu pogrubienia i zwiększenia czcionki, ale o użyciu opcji “nagłówek”, co pokazuję na poniższych zdjęciach. Pamiętaj, aby zawrzeć w nim w możliwie prosty sposób to o czym za chwilę będziesz pisać. Dzięki temu osoba szukająca konkretnych treści z powodzeniem trafi na Twojego bloga.



Przykład zastosowania poniżej. Post na blogu opisuje różne produkty do demakijażu, ale ten konkretny akapit odpowiada na pytanie zawarte w nagłówku. Proste prawda?


Wpis: Demakijaż – co wybrać? Mleczko, płyn czy olejek?

DODAWAJ ZAJAWKĘ TWOJEGO WPISU

Stwierdzenie “meta descripcion” niewiele Ci mówi? Może inaczej “opis na potrzeby wyszukiwania”? Brzmi lepiej? Pierwsza opcja dostępna jest na WP, druga zaś w Bloggerze. W tym polu w 2-3 zdaniach opisz czego dotyczy dany wpis. Jeśli jest to recenzja, to koniecznie zawrzyj informacje o pełnej nazwie produktu, marce i szczegółach, które pozwolą czytelnikowi trafić na właśnie twoją recenzję – a nie kogoś innego. ( wiadomo, że często na wielu blogach pojawiają się wpisy dotyczące tego samego produktu ).
Jestem ciekawa ile z Was dotychczas korzystało z tego dodatku?

meta-description

OPTYMALIZACJA BLOGA POD SEO: NAZWIJ SWÓJ LINK

Pisząc post pewnie niewiele z Was zastanawia się jak będzie wyglądał link prowadzący do tego wpisu. Na bloggerze jest to zwykle kilka pierwszych słów z tytułu bądź treści (jeśli pisanie rozpoczęliście nie dodając tytułu). Często sam tytuł nie dotyczy konkretnie przedmiotu wpisu, dlatego warto zawrzeć słowa klucze w linku. ( poniżej pokazuję jak to zrobić ).
Pamiętaj! Nazwę linku możesz ustawić tylko raz!


Wygląd linku jest ważny i pomaga w optymalizacji bloga pod SEO.

Podobnie jak link do wpisu warto też odpowiednio nazwać zdjęcia, które zamieszczamy. Zamiast IMG_2038543 lepiej jest użyć np. recenzja_vichy_slowage a każde kolejne dodatkowo ponumerować. To kolejna szansa na wyszukanie Waszej recenzji – tym razem przez zdjęcie.

OPTYMALIZACJA OBRAZKÓW

Pozostając w temacie zdjęć, warto zadbać o ich opis czyli ‘title’ i ‘alt’. Po co? Robaczki Google ( tak się nazywają programy badające strony zaprojektowane przez programistów wyszukiwarki ) nie są w stanie określić co przestawia zdjęcie, więc robimy to aby im pomóc. W tytule wpisujemy to co znajduje się na zdjęciu, opis jest jego rozszerzeniem. Wystarczy dosłownie kilka słów – kluczy. Poniżej instruktaż.

optymalizacja bloga pod SEO

OPTYMALIZACJA BLOGA POD SEO: LINKOWANIE WEWNĘTRZNE / ZEWNĘTRZNE

To ważne, aby tworząc wpis przekierowywać odbiorców do innego swojego tekstu o podobnej tematyce. Przykład? Pisząc recenzję kremu na noc możesz zamieścić link do innego postu, w którym pisałaś choćby o wieczornej pielęgnacji albo innym produkcie tej samej marki.
Po co to robić? Jeśli czytelnik przejdzie do kolejnego tekstu na Waszym blogu to spędzi na nim więcej czasu, a co za tym idzie Google uzna, że strona jest bardziej wartościowa.
WAŻNE! Linkując do innego wpisu bądź strony NIGDY nie rób tego na zasadzie: o pielęgnacji pisałam tutaj. ( z czego słowo tutaj jest linkiem ) To bardzo zły pomysł. Najlepiej aby linkiem był tytuł wpisu/strony do której kierujecie. Jak robię to ja możecie zobaczyć poniżej.

WARTO PRZECZYTAĆ: CZY SEO NA BLOGU JEST POTRZEBNE?


Ciekawostka! Jeśli macie stary wpis, który nadal ma sporą oglądalność to warto w nim dodać link do nowszego postu. To działanie na plus!

ZMIANY WPROWADZAJ WSTECZ

Mam nadzieję, że te kilka cennych wskazówek pomoże Ci w optymalizacji bloga pod SEO. Ostatnią radą jaką Ci udzielę to wprowadzenie zmian do starych wpisów. Nie musisz wszystkiego robić od razu, ale warto stopniowo odnawiać wcześniej opublikowane teksty.

Jeśli mój wpis pomógł Ci w jakimkolwiek stopniu to koniecznie udostępnij go w swoich social mediach – niech inni również skorzystają z tej wiedzy.

Zarabianie na blogu to u wielu blogerów nadal temat tabu i myślę, że choć większość z internetowych twórców chciałaby mieć korzyści ze swojej działaności to jednak nadal nie wie jak się za to zabrać. Często zastanawiają się czy to już dobry moment na nawiązanie współpracy z marką albo zastanawiają się jak wycenić swoją pracę. Blogując od niemal 6 lat doskonale wiem, że zarabianie na blogu jest możliwe dlatego postanowiłam podzielić się z Wami serią wpisów w tym temacie. Na początek postanowiłam opowiedzieć nieco o platformach umożliwiających nawiązanie kontaktu z markami poprzez odpowiedź na konkretne oferty. Oczywiście najlepszą formą współpracy jest ta, kiedy to firma wychodzi z propozycją skierowaną konkretnie do danego blogera. Otwarty nabór na reklamowe działania jest idealny dla tych, którzy takich ofert jeszcze nie otrzymują bądź nie są gotowi aby samemu wyjść z propozycją.

JAK ZARABIAĆ NA  BLOGU?

1. REACHABLOGGER
 
Jest to platforma, w której zarejestrowana jestem od niemal samych początków jej istnienia czyli ładnych kilka lat. Pojawia się tam kilka ofert dziennie, z różnych kategorii tematycznych. Często są to propozycje bardzo nisko budżetowe bądź na zasadzie barteru. Serwis pobiera 15% prowizji z wynagrodzenia blogera, a rozliczenie odbywa się poprzez umowę i rachunek. Firmy mają także wgląd w katalog zarejestrowanych na platformie blogów i mogą przesyłać bezpośrednią ofertę do konkretnych influencerów. Na swoim koncie mam ponad 30 zrealizowanych kampanii zarówno blogowych jak i na instagramie czy youtube. Po wykonaniu zlecenia i akceptacji przez klienta pieniądze od razu są gotowe do wypłaty.
2. WHITEPRESS  
Druga z większych platform umożliwiających nawiązanie współpracy na blogu czy innych kanałach social media. Plusem serwisu jest całkiem niezłe wsparcie techniczne, zaś minusem fakt, że trzeba samemu rozliczyć się z zarobionych pieniędzy co może okazać się nieco skomplikowanie. W tym przypadku prowizja pobierana jest od reklamodawców. Choć pojawia się całkiem sporo ofert współpracy, niewiele dochodzi do skutku. Na swoim koncie mam w granicy 10 zakończonych kampanii. Po wykonaniu zlecenia i akceptacji przez klienta pieniądze od razu są gotowe do wypłaty.
3. BRANDBUDDIES 
Platforma, której działania nadal nie do końca rozumiem. Pojawia się tam wiele ofert płatnych oraz barterowych skierowanych głównie do użytkowników Instagrama. Zgłoszenie się do danej kampanii kosztuje “wirtualne żółwiki”, które możecie otrzymać ( np. za udział w kampanii ) lub… kupić, a więc jeśli często zgłaszacie swój udział bez skutku w końcu zmuszeni jesteście zapłacić za kolejne żółwiki niezbędne do zgłoszeń. Osobiście zaliczyłam tam trzy współprace, więc doświadczenie mam raczej średnie.


KONIECZNIE PRZECZYTAJ: JAK ZOSTAĆ TESTEREM I DOSTAWAĆ PRODUKTY ZA DARMO?

4. INDAHASH 
Jest to aplikacja oferująca kampanie na Instagramie oraz Facebooku ( z naciskiem na to pierwsze ). Stawka ustalana jest odgórnie, więc od razu wiesz na ile wyceniany jest twój profil. Są również oferty barterowe bądź zniżki i niestety tych drugich jest coraz więcej. W skrócie. otrzymujesz zniżkę za produkt w zamian za jego prezentację na swoim kanale SM. W mojej ocenie to poniżej barteru, chyba że wskoczy zniżka na najnowszego Iphone. Mam tu zrealizowanych kilka płatnych kampanii i całość odbywa się na bardzo jasnych warunkach.
5. SOCIALTAG 
Na tym portalu jestem zarejestrowana najkrócej i mam najgorsze doświadczenia. Choć pojawia się całkiem sporo ciekawych kampanii, to udało mi się zaliczyć tylko jedną…a na wynagrodzenie czekam już drugi miesiąc. Podobnie jak przy poprzedniku, z góry jest wyliczona stawka, którą można otrzymać za każdą kampanię. W chwili obecnej jest to kwota brutto, więc trzeba odliczyć VAT.
 
6. FAMESHOP
Zwany sklepem dla Influencerów, czyli oferujący produkt za zdjęcie na Instagramie. Pojawia się tu sporo różnorodnych ofert, a warunkiem udziału jest posiadanie publicznego profilu, którego obserwuje minimum 5000 osób.  Od czasu do czasu tam zaglądam, zgłaszam się do różnych akcji choć nie jestem zwolenniczką współprac na zasadzie barteru.
Pojawia się coraz więcej nowych ” raczkujących ” portali, z którymi jeszcze nie miałam przyjemności współpracować jak np. Alimero czy DDOB. 
 
Dróg do podjęcia współpracy z markami jest całkiem sporo, choć całkiem inaczej jest w przypadku bezpośredniego kontaktu z daną firmą czy agencją. Wówczas wynegocjowanie lepszych warunków jest zwyczajnie prostsze. Warto jednak zapoznać się z powyższymi platformami, które z pewnością pozwolą Wam nabrać doświadczenia i przyjrzeć się jak to wszystko wygląda w praktyce.
 
Jestem ciekawa czy czytające mnie osoby, to również blogerzy, a jeśli tak to czy w swojej blogowej karierze zaliczyliście już pierwsza płatną kampanię?
Nowy rok jest doskonałym pretekstem, aby coś w swoim życiu zmienić. Jedni podchodzą do tego bardzo sceptycznie, inni zaś tworzą niekończące się listy postanowień, o których zapominają po kilku tygodniach. Ja całkiem niedawno uświadomiłam sobie kilka ważnych kwestii, wytknęłam błędy i zamieniłam marzenia na cel, do którego zmierzam. Po raz pierwszy stworzyłam moją checklistę na nowy rok. Specjalnie napisałam o tym na blogu, aby później było mi wstyd, gdybym zwyczajnie olała sprawę. Jednym z moich postanowień jest doskonalenie siebie. Nie wierzę, że to mówię, ale chcę po prostu się uczyć.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ: NOWY ROK, STARA JA – CHECKLIST NA 2019!

Ten rok zaczął się dobrze, a realizacja postanowień noworocznych idzie mi naprawdę nieźle. Kilka podróży już zarezerwowanych, a najbliższa już za 5 dni! Zdecydowałam się także zainwestować w wiedzę, a najwygodniejszą dla mnie formą są szkolenia online. Dzięki temu mogę uczyć się w dowolnym miejscu o dowolnej porze – pod warunkiem dostępu do Internetu. Będąc mamą naprawdę doceniam taką formę kursów, gdyż siedząc bez makijażu i w potarganych włosach mogę doskonalić swoje umiejętności.
Na swoim koncie mam już ukończony kurs marketingu online, co z pewnością przyczyni się do realizacji moich zawodowych planów.  Niestety przydarzył mi się również przykry incydent związany ze szkoleniami. Trafiłam bowiem na kompletnie nieprofesjonalnego i wygadującego brednie “mentora”, którego rady dotyczące rozwoju Instagrama były wręcz skandaliczne. ( więcej na ten temat znajdziecie w wyróżnionych stories na moim profilu
Popełniłam tutaj klasyczny błąd – zaufałam bajecznie brzmiącej reklamie i nawet brak opinii na temat szkolenia nie zapalił w mojej głowie czerwonej lampki. Tak czy inaczej była to dla mnie lekcja, niestety bardzo kosztowna lekcja.

GDZIE ZNALEŹĆ DOBRY KURS SEO?

Mądrzejsza o doświadczenie skupiłam się na tym, aby znaleźć taką platformę szkoleniową, na której nie reklama a opinie o danym kursie przekonają mnie o zakupie. Tym sposobem trafiłam na udemy.com, gdzie dostępnych jest blisko 100 000 szkoleń online, a dostęp do kursu jest nieograniczony w czasie. Tematyka jest tak szeroka, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.
Mój wybór padł na szkolenie z SEO, które dotychczas było dla mnie czarną magią, a teraz zaczynam rozumieć co, jak i dlaczego. Po ukończeniu kursu ( jestem w trakcie ) mam nadzieję lepiej zrozumieć pozycjonowanie stron i zoptymalizować stronę pod kątem wyszukiwarek internetowych. Jeszcze jakiś czas temu kompletnie nie zwróciłabym uwagi na to jak piszę, jakich słów używam i jak to wpływa na widoczność mojego bloga w Google. Teraz wszystko nabiera sensu, a ja powoli wprowadzam zmiany, dzięki którym będę mogła dotrzeć do jeszcze szerszej publiczności.
Jeśli prowadzicie swojego bloga i traktujecie to całkiem na poważnie, to wiedza z zakresu SEO jest absolutnie niezbędna. Uwielbiam polecać Wam produkty bądź usługi przy okazji mając dla Was prezent! Będąc moimi czytelnikami, możecie skorzystać z naprawdę sporej obniżki nie tylko na kurs SEO, ale po przejściu na stronę główną także na wiele innych kategorii tematycznych. Może interesują Was podstawy fotografii, chcecie rozwinąć umiejętności pracy w Excelu lub udoskonalić język obcy. Ceny kursów zaczynają się od 34,99 złotych więc niewielkim nakładem finansowym inwestujecie w swój rozwój. Enjoy!
Jestem ciekawa, jaka tematyka kursów jest dla Was interesująca? 
Fotografowanie kosmetyków to jedna z moich wielkich pasji, która zrodziła się wraz z rozwojem bloga. Codziennie pokazuję Wam różnego rodzaju produkty, które są godne polecenia, jednak aby wzbudzić Wasze zainteresowanie potrzebna jest niekończąca się kreatywność. Dzisiaj opowiem Wam o tym, jak robię artystyczne swatche np. cieni do powiek. Wiele z Was o to pyta, więc mam nadzieję, że ten post będzie wystarczającą odpowiedzią. Zanim przejdę do konkretów szybkie wyjaśnienie – swatche to próbki kolorów, czyli ich prezentacja na skórze. 
 
 
 
Do przygotowania kreatywnych swatchy potrzebujemy kilka rzeczy, choć kilka z nich pewnie większość z Was ma w domu. Po pierwsze produkt, który chcemy zaprezentować. U mnie jest to najnowsza paletka Paese Warm Memories. Następnie płyn micelarny, chusteczki bądź waciki, blok kartek samoprzylepnych, nożyczki no i ozdobne dziurkacze. Te ostatnie kupicie w niemal każdym papierniczym sklepie, choć zdecydowanie taniej znajdziecie je online np. na allegro. Ja mam kilka sztuk, w różnych rozmiarach i kształtach. Najmniejsze kupiłam kiedyś w biedronce, ale widziałam je również w Pepco. Większe zamawiałam na wspomnianym wcześniej allegro. Ceny wahają się od 3-45 złotych za sztukę w zależności od wielkości.
Kiedy mamy już wszelkie niezbędne akcesoria wycinamy dziurkaczem wzorki w ilości odpowiadającej np. kolorom w paletce cieni. Możecie wyciąć je w jednej linii lub każdy osobno – w zależności jak chcecie je rozłożyć na ręce. Odklejamy część papieru i przyklejamy wycięte wzorki na ręce według uznania czy pomysłu.
Następnie najlepiej za pomocą palca nakładamy cień na wzorek starając się wypełnić przestrzeń równomiernie. Jeden kolorek – jeden palec, dlatego warto mieć pod ręką namoczony płynem micelarnym wacik aby wytrzeć palce po skończonej pracy. Na koniec odklejamy papier samoprzylepny i volia!
Teraz z pozoru najprostsze zadanie czyli wykonanie zdjęcia, choć mi zajmuje to zdecydowanie najwięcej czasu. Odpowiednie ustawienie ręki, dopasowana kompozycja .. a może minimalizm? Tutaj trzeba się nieco pobawić, aby ze stu ujęć wybrać to najlepsze. Na koniec zawsze odrobinę edytuję zdjęcie gdyż zwykle kolory nie są tak intensywne jak na żywo. Zwiększam kontrast, jasność oraz ekspozycję. Gotowe! Zdjęcie może trafiać na Instagram!
Mam nadzieję, że taki wpis z serii krok po kroku Wam się podoba i będzie przydatnym wpisem!
Jeśli macie ochotę na podobne posty to koniecznie dajcie znać w komentarzach!
Media społecznościowe stały się niesamowitą potęgą jeśli chodzi o reklamę, nic więc dziwnego, że każdy w dzisiejszych czasach chce zostać Influencerem, czyli jak warto wyjaśnić osobą mającą wpływ na decyzje zakupowe innych.  Są różne metody pozyskiwania zasięgów takie jak reklama, kolaboracje z innymi blogerami czy na przykład organizowanie konkursów. Można też pójść na łatwiznę i odbiorców sobie kupić  – czym w oczach niektórych są właśnie rozdania. Dzisiaj przygotowałam dla Was obszerny tekst zawierający wszystko co powinniście wiedzieć o rozdaniach  na Instagramie – jak to działa, po co, dlaczego i dla kogo?

ROZDANIA FORMĄ REKLAMY NA INSTAGRAMIE 

 
Odkąd na Instagramie pojawiła się nowa moda na rozdania szybko okazało się, że jest to genialny sposób na dotarcie do nowych odbiorców, ale błyskawicznie pojawiło się mnóstwo opinii, że
a) jest to oszustwo,
b) jest to kupowanie followersów;
Odnośnie pierwszego podpunktu mogę tylko Wam zagwarantować autentyczność rozdań, które sama organizuję. ( tak i nie wstydzę się tego! ) Osobiście jestem odpowiedzialna za zakup nagród i ich późniejszą wysyłkę do zwycięzcy, a także za zdjęcia i filmy promujące rozdanie. Skąd biorą się na to pieniądze? W większości przypadków jest to zrzutka kilkunastu blogerów – dzięki czemu pula nagród jest atrakcyjniejsza i bardziej wartościowa. Często też towarzyszą temu marki, które przekazują swoje produkty do rozdania.
Z podpunktem B absolutnie zgodzić się nie mogę. Wyjaśnijmy: kupowanie followersów to zapłata danej kwoty za konkretną liczbę obserwatorów pochodzących z różnych zakątków świata ( głównie konta tureckie, które są tylko do tego celu przeznaczone ). W przypadku rozdań przyciągamy prawdziwych odbiorców, którzy zachęceni wizją zwycięstwa zaczynają nas obserwować. Nikt nie jest do niczego zmuszany, a jeśli po zakończeniu rozdania uzna, że nie interesują go treści oferowane na profilu to może po prostu zaprzestać obserwacji. Cały sukces polega nie na tym, aby zdobyć obserwatorów, ale ich zatrzymać. 
Równie dobrze, można wykupić reklamę profilu czy konkretnego zdjęcia na Instagramie płacąc za to kilkadziesiąt złotych jednak nie ma gwarancji jej powodzenia, a ponadto gdy zaczniemy regularnie korzystać z opcji promowania profilu to algorytmy Instagrama zaczną drastycznie ucinać zasięgi aby tych reklam wykupować więcej i więcej. Nie mówię jednak, że nie warto tego robić, ale trzeba dokładnie śledzić i analizować jej przebieg, zmieniać grupę odbiorców aby uzyskać najlepsze rezultaty. Rozdania w tym przypadku mają tę przewagę, że dodatkowo mogą uszczęśliwić kogoś dodatkową nagrodą.
 
 

ROZDANIE NIE RÓWNA SIĘ KONKURSOWI – METODA NA ZWYCIĘSTWO

 
Warto rozróżnić te dwa pojęcia, bo często używane są zamiennie, a niestety znaczą zupełnie coś innego.  Konkurs zwany również loterią, polega na wyborze zwycięzcy za pomocą losowania, co w przypadku Instagrama nie jest do końca legalne, jak również wymaga odprowadzenia podatku od nagrody. Rozdanie zaś ma zbliżone, określone zasady uczestnictwa, jednak zwycięzca wyłoniony jest poprzez wybór, w tym przypadku kilku blogerów na podstawie wyznaczonych kryteriów ( np. aktywność na profilach )
Przy okazji tego podpunktu odpowiem na bardzo często padające pytanie – jak wygrać? 
Nie ma jednego schematu na zwycięstwo, a tym bardziej drogi na skróty. Zwykle w rozdaniu liczy się aktywność – a przy 30 profilach organizatorów nie jest to proste zadanie. Aby mieć szansę na zwycięstwo trzeba zaangażowania, cierpliwości, kreatywności, czasu i odrobiny szczęścia. Aktywność rozumiana jest przez polubienie czy sensowe komentowanie zdjęć ( czyli adekwatne do opisu, składające się z conajmniej kilku słów ). Jest więc to mozolna praca, ale zgarnięcie np. nowego Iphone zdecydowanie jest warte tego poświęcenia.

PO CO TA NAGONKA? 

Konkursy czy rozdania to nie wymysł ostatnich tygodni, a praktyka stosowana od dawna we wszelkich dostępnych mediach. Nie rozumiem więc całej tej nagonki na te prowadzone na Instagramie. Usłyszałam ostatnio od jednej blogerki coś takiego “ja rozdania robię dla moich obserwatorów, których chcę docenić za to, że ze mną są”. Mam przez to rozumieć, że nie cieszy jej fakt, że w związku z możliwością zgarnięcia nagrody przybywa jej obserwatorów, który być może będą śledzić profil? Przecież to oczywiste, że konkursy czy rozdania mają na celu robienie rozgłosu, reklamy i generować ruch. Prawda jest taka, że obecnie w Polsce jest ponad milion aktywnych użytkowników Instagrama, więc warto znaleźć swój sposób na wybicie się – bo niestety często piękne zdjęcia czy opisy same się nie obronią.
Jestem ciekawa, czy udało się Wam kiedyś wygrać w jakimkolwiek rozdaniu czy konkursie?