OTWIERAM CAŁY KALENDARZ ADWENTOWY DOUGLAS + ROZDANIE DLA WAS

11/13/2018

OTWIERAM CAŁY KALENDARZ ADWENTOWY DOUGLAS + ROZDANIE DLA WAS



Kochani, święta są już bliżej niż dalej, bo grudzień za pasem! Dzisiaj zapraszam Was na mój najnowszy film na kanale Youtube, w którym otwieram cały kalendarz adwentowy marki Douglas. W filmie pokazuję Wam co znajduje się w każdym z 24 okienek oraz odpowiadam na pytanie: czy warto go kupić?  Dodatkowo wraz z vlogerką Prawie Idealna przygotowałam dla Was rozdanie, w którym do wygrania się jeden z najnowszych kalendarzy od Douglas.


Jeśli jeszcze zakup idealnego kosmetycznego kalendarza adwentowego jest przed Wami to koniecznie zajrzyjcie na wpis o moim TOP13:



U Was już atmosfera świąteczna czy daleko Wam do tego tematu?

KOSMETYCZNE KALENDARZE ADWENTOWE 2018 * przegląd, ceny, gdzie kupić? *

11/02/2018

KOSMETYCZNE KALENDARZE ADWENTOWE 2018 * przegląd, ceny, gdzie kupić? *



Zdaję sobie sprawę, że listopad dopiero się zaczął, więc temat świąt może Was nieco zaskoczyć. Bogatsza jednak o doświadczenia z ubiegłego roku wiem, że w połowie miesiąca nie było już śladu po najciekawszych kalendarzach adwentowych z kosmetykami. Przygotowałam dla Was więc listę najlepszych propozycji tegorocznych wraz z cenami oraz miejscami, w których kupicie je najtaniej.  Wybrałam najciekawsze według mnie kalendarze choć na rynku dostępnych jest ich zdecydowanie więcej. 


1. MAC COSMETICS



Marka po raz pierwszy wydała swój kalendarz i cieszy się on tak ogromnym zainteresowaniem, że każdy nakład wyprzedaje się w kilka godzin ( trzeba więc polować na niego! ). W środku znajdziemy 24 produkty w wersji pełnowymiarowej oraz miniatury,  a jego cena to 648 złotych i dostępny jest tutaj i tutaj 

2. ASOS 



Marka przygotowała kalendarz z 24 mini produktami takich firm jak Clinique, Benefit, Bobbi Brown, GlamGlow czy Mac, Zawartość w stosunku do ceny ( ok. 317 złotych ) jest bardzo kusząca i mam na niego wielką ochotę. Dostępny jest tutaj


3. LOOKFANTASTIC 



Kolejna świetna propozycja, która składa się z 25 produktów znanych marek. Zawartość to kosmetyki i akcesoria zarówno do pielęgnacji jak i makijażu. Cena to 450 złotych i kupicie go tutaj. 


4. NYX 



Coś dla wielbicielek kosmetyków kolorowych - marka przygotowała 24 produkty takie jak pomadki, błyszczyki, cienie oraz rozświetlacze w zupełnie nowych odcieniach! Kalendarz kosztuje 219 złotych i jest do kupienia tutaj i tutaj

5. YVES ROCHER



Marka przygotowała kalendarz z 24 kultowymi produktami w wersji mini. Znajdą się tu kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała czy włosów, ale także kilka makijażowych perełek. Kupicie go tutaj w cenie 199 złotych. 

6. MAKE UP REVOLUTION



Doskonale znana Wam marka marka makijażowa ma dla Was 24 produkty takie jak błyszczyki, cienie, paletki czy pędzle. Koszt kalendarza waha się od 145 do 249 złotych w zależności od sklepu. Dostępny np.  tutaj, tutaj i tutaj


7. THE BODY SHOP



W tym przypadku są dostępne trzy wersje kalendarza w cenach 229 ( wyprzedany ), 349 oraz 499 złotych. Kupicie je tutajMuszę przyznać, że zawartość tego najdroższego prezentuje się imponująco. 

8. NARS


Kultowe produkty marki w nieziemsko wyglądającym kalendarzu. 24 mini kosmetyków kosztuje 175 funtów ( ok 875 złotych ) i dostępne są tutaj

9. ESTEE LAUDER COMPANIES 



Kalendarz pełen wspaniałości takich marek jak Clinique, Orginis, MAC, Bobbi Brown czy Michael Kors. Cena to aż 150 funtów ( ok. 750 złotych ) i do kupienia tutaj. 

10. LANCOME 



W kalendarzu znajdziemy bestsellerowe produkty w wersji mini do makijażu oraz pielęgnacji. Cena to w granicach 109 euro, a do kupienia jest tutaj. 

11. LANCOME LUXURY BEAUTY ADVENT


Kolejna propozycja Lancome, w której oprócz produktów marki znajdziemy także kosmetyki od Ralph Lauren czy YSL. Kalendarz równie ciekawy co poprzednik, w cenie ok 95 funtów ( ok 480 zł ) dostępny tutaj. ( płatna wysyłka )

12. DOUGLAS BELIEVE IN ANGELS
To jedna z 3 propozycji od Douglas, ale myślę, że najciekawsza. Kosztuje zaledwie 129 złotych, a w środku znajdziemy 24 mini produkty oraz akcesoria. Do kupienia tutaj. 


13. BALEA



To najtańsza, ale nie mniej ciekawa propozycja kalendarza. Zawiera w sobie 24  mini produkty w limitowanej świątecznej odsłonie. Niestety online dostępny jest jedynie na allegro, w cenie od 99 złotych. Jeśli macie znajomych mieszkających w Niemczech to dostępne są w DM za 19,99 euro. 


Za nami 12 najlepszych według mnie propozycji kalendarzy adwentowych z kosmetykami 2018 i muszę przyznać że z roku na rok wybór jest coraz większy, a same kalendarze ciekawsze. Co prawda dostępnych jest ich zdecydowanie więcej, ale nie jestem w stanie pokazać Wam wszystkiego w jednym wpisie. Sama mam w planach kupić dwie sztuki aby otwierać je podczas Vlogmas, ale także na moim Instagramie niebawem będzie kilka sztuk do zgarnięcia!  Polecam obserwować mój profil i wyczekiwać szczegółów. 


Macie w planach zakup kalendarza adwentowego? Jeśli tak, to który wpadł Wam w oko?

POMYSŁOWY INSTAGRAM: JAK ZROBIĆ KREATYWNE SWATCHE? *krok po kroku*

10/30/2018

POMYSŁOWY INSTAGRAM: JAK ZROBIĆ KREATYWNE SWATCHE? *krok po kroku*

Fotografowanie kosmetyków to jedna z moich wielkich pasji, która zrodziła się wraz z rozwojem bloga. Codziennie pokazuję Wam różnego rodzaju produkty, które są godne polecenia, jednak aby wzbudzić Wasze zainteresowanie potrzebna jest niekończąca się kreatywność. Dzisiaj opowiem Wam o tym, jak robię artystyczne swatche np. cieni do powiek. Wiele z Was o to pyta, więc mam nadzieję, że ten post będzie wystarczającą odpowiedzią. Zanim przejdę do konkretów szybkie wyjaśnienie - swatche to próbki kolorów, czyli ich prezentacja na skórze. 



Do przygotowania kreatywnych swatchy potrzebujemy kilka rzeczy, choć kilka z nich pewnie większość z Was ma w domu. Po pierwsze produkt, który chcemy zaprezentować. U mnie jest to najnowsza paletka Paese Warm Memories. Następnie płyn micelarny, chusteczki bądź waciki, blok kartek samoprzylepnych, nożyczki no i ozdobne dziurkacze. Te ostatnie kupicie w niemal każdym papierniczym sklepie, choć zdecydowanie taniej znajdziecie je online np. na allegro. Ja mam kilka sztuk, w różnych rozmiarach i kształtach. Najmniejsze kupiłam kiedyś w biedronce, ale widziałam je również w Pepco. Większe zamawiałam na wspomnianym wcześniej allegro. Ceny wahają się od 3-45 złotych za sztukę w zależności od wielkości. 



Kiedy mamy już wszelkie niezbędne akcesoria wycinamy dziurkaczem wzorki w ilości odpowiadającej np. kolorom w paletce cieni. Możecie wyciąć je w jednej linii lub każdy osobno - w zależności jak chcecie je rozłożyć na ręce. Odklejamy część papieru i przyklejamy wycięte wzorki na ręce według uznania czy pomysłu. 


Następnie najlepiej za pomocą palca nakładamy cień na wzorek starając się wypełnić przestrzeń równomiernie. Jeden kolorek - jeden palec, dlatego warto mieć pod ręką namoczony płynem micelarnym wacik aby wytrzeć palce po skończonej pracy. Na koniec odklejamy papier samoprzylepny i volia! 



Teraz z pozoru najprostsze zadanie czyli wykonanie zdjęcia, choć mi zajmuje to zdecydowanie najwięcej czasu. Odpowiednie ustawienie ręki, dopasowana kompozycja .. a może minimalizm? Tutaj trzeba się nieco pobawić, aby ze stu ujęć wybrać to najlepsze. Na koniec zawsze odrobinę edytuję zdjęcie gdyż zwykle kolory nie są tak intensywne jak na żywo. Zwiększam kontrast, jasność oraz ekspozycję. Gotowe! Zdjęcie może trafiać na Instagram! 




Mam nadzieję, że taki wpis z serii krok po kroku Wam się podoba i będzie przydatnym wpisem! 
Jeśli macie ochotę na podobne posty to koniecznie dajcie znać w komentarzach!
Ulubione pudry drogeryjne:  AA Wings of Color - Dust Matt Loose Powder

10/10/2018

Ulubione pudry drogeryjne: AA Wings of Color - Dust Matt Loose Powder

Siedząc kilka lat w blogosferze niejednokrotnie przekonałam się, że nie trzeba wydać fortuny na produkty do makijażu aby być w 100% zadowolonym z efektów. Mogłabym wymieniać w nieskończoność niedrogie kosmetyki drogeryjne, które śmiało mogą równać się z tymi wysoko-półkowymi, których ceny przyprawiają o zawrót głowy. Na szczęście nie musicie kupować wszystkich produktów jak leci, bo od tego macie mnie - a na blogu zawsze pokazuję Wam te sprawdzone i godne polecenia! Dzisiaj nie będzie inaczej - mam dla Was bowiem trzy świetne pudry, które doskonale dopasują się do cery każdej z Was. Gotowe?



Linia kosmetyków AA Wings of Color  przyciąga już samym designem, który prezentuje się bardzo elegancko, wręcz luksusowo, a produkty nie kosztują wiele i co najważniejsze są łatwo dostępne - znajdziecie je w każdym Rossmannie. Dodatkowo opakowania są bardzo przemyślane o czym przekonacie się już za chwilę. Pod lupę wzięłam trzy pudry Dust Matt Loose Powder, każdy z nich ma inne właściwości, które sprawdzają się w konkretnych sytuacjach.  Opakowania kryją w sobie aż 8 gram produktu, co w połączeniu z niezwykłą wydajnością wystarczy na kilka miesięcy regularnego stosowania. 




Warto przyjrzeć się temu minimalistycznemu opakowaniu, który jest wygląda niepozornie, ale kryje w sobie sprytny patent zapobiegający wysypywaniu się produktu na zewnątrz  np. w podróżnej kosmetyczce. W zakrętce znajduje się specjalny korek, który idealnie pokrywa niewielkie siteczko, a w efekcie puder po otwarciu jest na swoim miejscu. Kosmetyk równie łatwo wydobyć z opakowania delikatnie nim potrząsając. Puder najlepiej aplikuje się przy pomocy dużego puchatego pędzla zaczynając od środka twarzy kierując się ku zewnątrz. Warto dodać, że kosmetyki są całkowicie bezzapachowe i przebadane alergologiczne. 

Trzy pudry o matowym wykończeniu dopasowane do moich potrzeb.



DUST MATT LOOSE POWDER 20 TRANSPARENT 

Puder doskonale sprawdza się do wykończenia codziennego makijażu. Jest bardzo drobniutko zmielony i absolutnie aksamitny w dotyku. Choć kolor w opakowaniu wskazuje na beż to na skórze jest on całkowicie transparentny ( jak sama nazwa wskazuje ).  Jest to doskonała propozycja dla osób, które są już zadowolone z efektu krycia jaki uzyskały przy pomocy podkładu i chcą całość utrwalić oraz odpowiednio wykończyć. Puder zapewnia odpowiedni mat, przy czym jest niewyczuwalny na skórze i nie tworzy efektu maski. Jeśli jednak jesteście fankami pudrów nadających kolor to  dostępne są również dwa odcienie: 21 ivory oraz 22 golden beige. Puder wzbogacony jest o ekstrakt z owoców acai i aloesu, dzięki czemu pełni również funkcję pielęgnacyjną. Zapewnia odpowiednie nawilżenie i miękkość skóry, a także poczucie komfortu przez cały dzień. Uwielbiam go stosować do dziennego, niebyt wymagającego makijażu. Puder mnie nie zapycha, ani nie powoduje nieporządanych wyprysków. 

SKŁAD: TALC, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, AQUA, MAGNESIUM STEARATE, P-ANISIC ACID, EUTERPE OLERACEA FRUIT OIL, CI 77492, CI 77491, CI 77499, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE POWDER.


Dla kogo? Każdy rodzaj cery;
Okazja?  Na co dzień. 


DUST MATT LOOSE POWDER NR 30 MAKE UP FIXER

Puder wzbogacony o proszek z tapioki doskonale matuje cerę, a także utrwala makijaż niczym fixer. Podobnie jak poprzednik jest bardzo drobniutko zmielony i daje bardzo aksamitne wykończenie - nie tworząc przy tym płaskiego matu. Doskonale utrzymuje makijaż i zapobiega ścieraniu się podkładu. Idealnie sprawdzi się na ważne wyjście, gdyż z całej trójki wyróżnia się wyjątkową trwałością.  W opakowaniu ma biały kolor, jednak w kontakcie ze skórą jest całkowicie bezbarwny. Nie wysusza skóry i jest wręcz niewyczuwalny na twarzy. 

SKŁADALUMINIUM STARCH OCTENYLSUCCIANTE, TALC, AQUA, NYLON-12, POLYMETHYL METHACRYLATE, DIMETHICONE, TAPIOCA STRARCH, CI 77891.

Dla kogo? Każdy rodzaj cery;
Okazja?  Na wyjście, imprezę 

DUST MATT LOOSE POWDER NR 31 SKIN FRESHER 


Puder, który zaskakuje swoim dość nieoczywistym kolorem w rzeczywistości pełni funkcję wyrównania i ujednolicenia kolorytu skóry, niwelując wszelkie niedoskonałości. Dodatkowo jak nazwa wskazuje jest produktem matującym. Sprawdza się nie tylko przy pełnym makijażu, ale również stosowany solo - po prostu na "gołą" skórę. Wyrównuje wówczas koloryt i daje bardzo delikatny i naturalny efekt zdrowej cery. Puder jest produktem uniwersalnym, bowiem dopasowuje się do każdego rodzaju czy odcienia skóry. Podobnie jak poprzednicy nie daje efektu maski i nie zapycha porów. Lubię stosować go na zaaplikowany wcześniej krem BB bądź bezpośrednio na oczyszczoną skórę twarzy. Cera wygląda promiennie i zdrowo, a dodatkowo nie świeci się w ciągu dnia. 


SKŁAD: ALUMINIUM STARCH OCTENYLSUCCIANTE, TALC, AQUA, NYLON-12, POLYMETHYL METHACRYLATE, CI 77742, DIMETHICONE, MICA, CI 77891, ZEOLITE, CI 77491, CI 77499, CI 15850.

Dla kogo? Każdy rodzaj cery;
Okazja?  makijaż dzienny, bez makijażu 

Każdy z pudrów zachwyca na swój sposób i co najważniejsze żaden z nich mnie nie zawiódł. Jestem również oczarowana designem i pomysłowością samego opakowania, które doskonale sprawdza się w mojej podróżnej kosmetyczce.  Wielki ukłon w stronę marki za stworzenie dobrego produktu w przystępnej cenie oraz łatwej dostępności. Jak wiecie wczoraj ruszyła promocja na kolorówkę w Rossmannie więc to doskonała okazja na zakup produktów serii AA Wings of Color w naprawdę rewelacyjnej cenie. Grzech nie skorzystać z takiej okazji! 

Szykujecie się na zakupy podczas akcji -55% na kolorówkę w Rossmann?





DENKO: LETNIA PIELĘGNACJA 2018

10/05/2018

DENKO: LETNIA PIELĘGNACJA 2018


Ostatnio zrobiłam generalne porządki w moich kosmetykach - zarówno tych, które są w łazience ( czyt. w użytku ) jak również znajdujących się w zapasach ( ukrytych w szafie ) i doszłam do dwóch wniosków. Po pierwsze mam zdecydowanie za dużo pootwieranych kosmetyków, a po drugie czeka na swoją kolej tyle ciekawych nowości, że koniecznie muszę coś z tym zrobić. W ten to sposób skupiłam się na wykończeniu produktów, którym do dna zostało niewiele, a ciągle odkładałam je z kąta w kąt. W ten sposób uzbierało się całkiem pokaźne denko. Wspominałam już że połowę kosmetyków, których z różnych względów przestałam używać oddałam mamie oraz przyjaciółce? Było tego na prawdę sporo, ale teraz cieszę się porządkiem i "minimalizmem". Zapraszam więc na denko!

KĄPIEL



Moja wanna oblegana była przez najróżniejsze żele pod prysznic - nie będę ukrywać, lubię mieć wybór. Zrobiłam jednak mały detoks, aby ograniczyć ilość stojących na wannie produktów. Z całej piątki zdenkowanych żeli pod prysznic najbardziej polubiłam ten z Biolove o obłędnym zapachu brownie z pomarańczą oraz produkt marki Biały Jeleń o nietuzinkowym połączeniu buraka z .... . Ten pierwszy to raczej połączenie żelu i olejku, ale taka konsystencja jak najbardziej mi odpowiada i choć nie pieni się niemal wcale to z przyjemnością po niego sięgałam. Fitokoktajl również miał specyficzną konsytencję ale i równie ciekawy zapach. Bardzo delikatnie pielęgnował skórę i pozostawiał ją miłą w dotyku. Produkt Dove bardzo lubiłam za lekką piankową formułę i wygodne opakowanie z pompką, zaś żel Kneipp dawał fajne uczycie chłodzenia i odświeżenia co doskonale sprawdzało się latem. Kosmetyk Isana sprawdził się dobrze - zresztą jak zawsze. To tanie i przyzwoite żele. 

WŁOSY 


Latem zmieniałam kosmetyki do włosów zdecydowanie zbyt często, przez co zamiast poprawić ich kondycję jeszcze bardziej je osłabiłam, dlatego oddałam większość z nich i przerzuciłam się na produkty jednej marki. W między czasie zużyłam trzy produkty, o których warto wspomnieć. Pierwszy raz używałam peelingu do skóry głowy i muszę przyznać, że daje całkiem przyjemne efekty. Wybrałam ten marki Vianek, bo mam zaufanie do tej marki.  Choć po pierwszym użyciu nie zauważyłam żadnych rezultatów, to przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że włosy lepiej unoszą się u nasady, a co za tym idzie - lepiej się układają. 


Odżywka w sprayu Dove, którą poleciła mi ekspedientka w drogerii miała za zadanie wygładzać włosy i ułatwiać ich rozczesanie ( bo z tym zawsze mam problem ). Niestety nie zauważyłam jakichkolwiek efektów jej stosowania a jedynym plusem jest bardzo przyjemny zapach. Na koniec  oczyszczająca ampułka do skóry głowy Lador, którą ze względu na całkiem sporą pojemność podzieliłam na 3 zabiegi. Bardzo fajne uczucie chłodzenia skóry głowy i odczuwalne odświeżenie. Muszę częściej sięgać po tego typu produkty. 


DEMAKIJAŻ 


W przypadku tej kategorii mamy ciekawe zestawienie - duży i tani płyn micelarny Bielenda oraz mały i drogi dwufazowy płyn Dermedic. Ten pierwszy o cudownym zapachu zielonej herbaty sprawdzał mi się rewelacyjnie i długo cieszyłam się jego obecnością. Nie podrażnił oczu i całkiem dobrze zmywał moje kolorowe makijaże. Drugi zaś wystarczył zaledwie na 2 tygodnie i choć spisywał się równie poprawnie to niestety zostawiał lepki film na skórze, czego nie za bardzo lubię. Po Bielendę chętnie sięgnę ponownie i z czystym sumieniem mogę Wam ten płyn polecić. 


OCZYSZCZANIE TWARZY



Marki Holika Holika nie muszę raczej nikomu przedstawiać, gdyż znana jest z rewelacyjnego w działaniu żelu aloesowego o szerokim zastosowaniu. Z przyjemnością kupiłam do testów również żel do mycia twarzy z tej samej serii licząc na podobny stopień zadowolenia. Niestety w przypadku tego produktu zapach aloesu jest ledwo wyczuwalny, a kosmetyk niewiele zdziałał na mojej wymagającej buzi. Cera po myciu była raczej napięta i wymagała natychmiastowego nawilżenia. Niestety nie wrócę do tego produktu. Całkiem inaczej spisał się żel mikro-złuszczający Nuxe, który za sprawą drobinek nie tylko oczyszczał ale również delikatnie peelingował skórę. Bardzo przyjemny w użyciu, skóra po myciu była bardzo miękka i wygładzona, a sam zapach produktu bardzo ładny. W duecie z żelem używałam także toniku z serii Aquabella, oba produkty są przeznaczone do cery mieszanej i mają właściwości matujące skórę. Kosmetyk sprawdzał się bardzo dobrze, miał przyjemny zapach i jedną niestety dużą wadę - brak atomizera. Tonik przelewałam więc do innej buteleczki. 



PIELĘGNACJA TWARZY



Nie wiem jak to się stało, że uchowały się tylko dwa opakowania po produktach do twarzy. Na pierwszy rzut nowość od Vichy - booster Mineral 89 oparty na wodzie termalnej. Serum to daje umiarkowany poziom nawilżenia, więc nie polubi się z cerą suchą. Osobiście go polubiłam, ale nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia żebym sięgnęła po niego ponownie. Krem na noc Authority Dr. Irena Eris to pierwszy kosmetyk tej marki w mojej pielęgnacji, jednak samo opakowanie było zbyt małe, żebym mogła wyrazić jaką głębszą opinię. Tak czy inaczej nie wywołał u mnie efektu wow. 

PIELĘGNACJA CIAŁA


W tej kategorii miałam tyle bubli, że teraz żałuje, że je wyrzuciłam bo może warto było o nich napisać. Do denka udało mi się doprowadzić jedno masło do ciała od beTheSkyGirl o boskim zapachu i bardzo gęstej oraz treściwej konsystencji. Dodatkowo kosmetyk miał drobinki więc skóra była nie tylko nawilżona ale również rozświetlona. Taki efekt latem był bardzo wskazany!  Drugi produkt to peeling do stóp Biolove o wspaniałym zapachu zielonej herbaty. Zamawiając go byłam pewna, że jest do całego ciała - ale dobrze się stało, bo brakowało mi produktu stricte do stóp. Do codziennej pielęgnacji sprawdzał się przyzwoicie, jednak nie jest to kosmetyk, który działa cuda za jednym razem. 



Uff, kosmetyków było całkiem sporo, ale jakoś szybko poszło. W denkowych wpisach mówię o produktach bardzo ogólnie, jeśli któryś z nich urzekł mnie wyjątkowo to zwykle poświęcam mu osobny post. Jestem ciekawa czy znacie któryś z kosmetyków, o którym pisałam w dzisiejszym wpisie?