Czy kosmetyki mineralne są idealnym rozwiązaniem na lato?

8/14/2018

Czy kosmetyki mineralne są idealnym rozwiązaniem na lato?

Latem, kiedy temperatury na zewnątrz przekraczają 30 stopni staram się ograniczyć mój makijaż niemal do zera. Niestety przy takich tropikach nie ma opcji aby utrzymał się on dłużej niż 2-3 godziny, więc generalnie dochodzę do wniosku, że nie ma sensu się denerwować i spędzać dodatkowej godziny przed lustrem. Bywają dni, gdy wyjście bez makijażu nie stanowi dla mnie problemu, ale zdarzają się sytuacje, kiedy jest on absolutnie koniecznością. Zaczęłam więc szukać rozwiązania i spotkałam się z opinią, że całkiem nieźle radzą sobie kosmetyki mineralne i wiele z blogerek latem w szczególności sięga tylko i wyłącznie po takie produkty do makijażu. Nie byłabym sobą, gdybym tego nie sprawdziła. Jak więc poradziły sobie kosmetyki mineralne Lily Lolo w starciu z moją wybredną cerą i tropikami panującymi na dworze? 




Nie ukrywam, że kosmetyki mineralne to dla mnie czarna magia, więc kierowałam się dwoma kryteriami: opinią w internecie oraz wyglądem opakowań. Do testów wybrałam więc produkty marki Lily Lolo, których designem zachwycam się od dłuższego czasu. Konkretnie w moje ręce trafiły: podkład, puder, zestaw do konturowania, cienie a także pędzel kabuki, więc wszystko co potrzebuję do dziennego makijażu. 




LILY LOLO: PODKŁAD MINERALNY



Mój kolor to China Doll, który jest maksymalnie jasnym odcieniem beżu w neutralnych tonach. Początkowo ciężko było mi się przestawić z tradycyjnego płynnego podkładu na ten w formie sypkiej, jednak sama aplikacja przy pomocy pędzla kabuki to czysta przyjemność. Jak go używam? Odrobinę podkładu przesypuję do zakrętki opakowania, następnie okrężnymi ruchami nabieram produkt na pędzel, delikatnie otrzepuję z nadmiaru i wcieram w buzię zaczynając od środka. 

Przy jednej warstwie efekt jest bardzo naturalny, a krycie delikatne. Z każdą kolejną warstwą stopniujemy krycie, choć w moim przypadku dwie są wystarczające. Uwaga! Praca z podkładem wymagacie cierpliwości, gdyż produkt potrzebuje dobrych kilkunastu minut aby w pełni zgrać się z cerą. Początkowo sama nie byłam pewna czy widać jakąś różnicę, jednak kilka chwil wystarczyło aby efekt był widoczny. Warto dodać, że podkład wzbogacony jest o SPF15, więc zapewnia dodatkowe zabezpieczenie przed promieniami słonecznymi. 



SATYNOWY PUDER MINERALNY 

Tutaj w ramach odskoku od mocno matujących produktów wybrałam puder Flawless Silk o satynowym wykończeniu. Jego konsystencja jest absolutnie rewelacyjna, drobniuteńko zmielona i milutka w dotyku. Puder nie wchodzi w zmarszczki, a wręcz ładnie wygładza cerę dając bardzo naturalny efekt. Aplikuję go zwykle pędzelkiem omiatając twarz - tutaj wybieram największy z mojej kolekcji bądź ponownie sięgam po kabuki. Puder ma pojemność 4,5 grama co choć nie brzmi tak okazale to uwierzcie mi, że jest go na prawdę sporo. Zamknięty jest w bardzo wygodnym w użytkowaniu słoiczku ze specjalnym zabezpieczeniem przed niepożądanym wysypaniem się produktu. Cechuje go bardzo przyzwoity skład, w którym nie znajdziemy substancji chemicznych, talku ani konserwantów. Kolor jest uniwersalny dla każdego typu skóry.



CIENIE MINERALNE LILY LOLO


Doskonale wiecie, że to mój konik więc nie mogłam odmówić sobie przyjemności przetestowania sypkich cieni mineralnych. Wybrałam trzy kolory kierując się zdjęciami poglądowymi. Niestety w rzeczywistości odcienie nieco odbiegają od tego co widziałam na stronie - choć zieleń ( Pixie Sparkle ) mnie nie zawiodła. Jest niezwykle nasycona i pięknie się mieni. Pozostałe dwa kolory odrobinę mnie zawiodły -  Choc Fudge Cake okazał się być brązem z fioletową poświatą w formie drobinek, które niestety przy blendowaniu są ledwo zauważalne, a w przypadku Golden Lilac mamy do czynienia bardziej z szarością niż fioletem. Cienie mają pojemność 3,5 grama i są zamknięte w maleńkich uroczych słoiczkach. Większość dostępnych odcieni to raczej spokojne kolory, które spodobają się każdej lubiącej delikatne makijaże kobiecie. 



ZESTAW DO KONTUROWANIA 

Niewielkich rozmiarów paletka Sculp&Glow skrywa w sobie dwa produkty do konturowania Bronzer ma odcień bardzo neutralny - nie wpadający ani w ciepłe ani chłodne tony, a przy okazji cechuje go przyzwoita pigmentacja. Trzeba więc nakładać go ostrożnie, aby nie przesadzić. Rozświetlacz w złotej tonacji można aplikować w niewielkiej ilości do dziennego makijażu albo dołożyć odrobinę więcej w celu uzyskania efektu "glow". Opakowanie wykonane jest z trwałego plastiku i ma lusterko, które przydaje się w podróży. 


JAK SPRAWDZIŁY SIĘ KOSMETYKI MINERALNE? 

Ku mojemu zaskoczeniu kosmetyki mineralne spisały się bardzo dobrze. Do ideału niestety odrobinę im zabrakło, ale jak na te warunki pogodowe to i tak jestem niesamowicie dumna. Na wstępie dodam, że nie używałam dodatkowo żadnej bazy. Podkład nie spływał z twarzy mimo tropikalnych upałów, a bronzer i rozświetlacz wyglądały równie dobrze jak zaraz po aplikacji. Po kilku godzinach makijaż wymagał użycia bibułek matujących bądź drobnego przypudrowania, ale mimo wszystko utrzymał się w ryzach przez cały dzień.  Nie obwiniam absolutnie pudru, bo uważam, że spisał się świetnie. 
Jedynie wobec cieni mam kilka zastrzeżeń, ale raczej ze względu na odcienie. Po skończonym makijażu zawsze delikatnie spryskiwałam twarz wodą różaną. 

Podsumowując nie przesadzę, jeśli powiem, że jestem oczarowana produktami mineralnymi od Lily Lolo. Piękne opakowania skrywają rewelacyjną zawartość, która jest obecnie moim numerem jeden w makijażu latem.  Z pewnością na dłużej zostanie ze mną podkład, puder oraz zestaw do konturowania, a po cienie chętnie sięgnę od czasu do czasu. 

Lubicie stosować kosmetyki mineralne? Jakie są Wasze sposoby na utrzymanie makijażu latem?


NOWOŚĆ! PAESE FOIL EFFECT

8/10/2018

NOWOŚĆ! PAESE FOIL EFFECT

O tym, że mam lekką ( leciuteńką ) obsesję na punkcie cieni do powiek chyba nie muszę Wam przypominać i choć w mojej toaletce na paletki mam przeznaczoną największą szufladę to kończy się tam powoli miejsce. Nic więc dziwnego, że kiedy widzę jakieś nowości w tej kategorii to oczy świecą mi się jak lampki choinkowe, a moja podświadomość mówi 'kup, kup, kup'. Staram się jednak walczyć sama ze sobą, bo przecież nie można mieć wszystkiego, ale ale...kiedy w moje ręce trafia przesyłka niespodzianka z cudowną zawartością to mogę się nią cieszyć bez absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. Zapraszam na przegląd nowych cieni foliowych marki Paese, których premiera odbyła się zaledwie kilka dni temu.


FOIL EFFECT EYESHADOWS


Nowe błyskotki od Paese to kolekcja 8 foliowych cieni pojedynczych wzbogaconych o cerafluid (zapewnia skórze gładkość, elastyczność i nawilżenie. Spłyca i wypełnia drobne zmarszczki ),
olej rycynowy daje efekt welwetowej, gładkiej skóry oraz zapewnia piękny połysk ) oraz żywicę silikonową zwiększa przyczepność kosmetyku do skóry gwarantuje efekt non-transfer - cienie nie migrują i nie odbijają się ).  Warto również dodać, że cienie są odpowiednie dla wegan, można aplikować je zarówno na sucho jak i na mokro, są całkowicie bezzapachowe a inspiracją ich powstania były kamienie szlachetne.




SWATCHE FOLIOWYCH CIENI PAESE



Jak już wspominałam nowa kolekcja to 8 kolorów, w których znajdziemy delikatne błyskotki idealne do rozświetlenia dziennego makijażu, intensywne kolory dla odrobiny szaleństwa i mocne odcienie w sam raz do smoky. Na prawdę ciężko zdecydować, który kolor podoba mi się najbardziej, więc generalnie wśród moich ulubieńców znalazły się numery 301, 304 oraz 305. 



MAKIJAŻ CIENIAMI FOLIOWYMI PAESE

Cienie zachwyciły mnie nie tylko swoimi kolorami, ale również konsystencją, która jest bardzo kremowa i mięciutka. Dodatkowo kolory jak już widzieliście na swatchach są niesamowicie napigmentowane.  O błysku, nie muszę nawet wspominać, bo doskonale widać jak pięknie odbijają światło. Przy makijażu oka wykorzystałam dwa kolory - 304 oraz 305, nakładając je na lekko brązowawy bazowy kolor.  Najlepiej cienie aplikuje się przy pomocy opuszków palców delikatnie wklepując je w powiekę bądź przy użyciu najzwyklejszego aplikatora. Na koniec użyłam puchatego pędzelka aby rozmyć krawędzie. 



CZY WARTO KUPIĆ CIENIE PAESE FOIL EFFECT ?

W mojej ocenie cienie są absolutnie rewelacyjne, zarówno jeśli chodzi o kolory jak ich konsystencję i efekt, jaki można dzięki nim uzyskać. Ogromnym plusem jest to, że są to pojedyncze opakowania, więc można wybrać jedynie interesujące nas kolory np. najjaśniejsze do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka. Przy okazji nie zajmują wiele miejsca, więc bez problemu zmieszczą się do podróżnej kosmetyczki. Niestety przy obecnie panującej pogodzie nie polecam nakładać ich bez wcześniejszej aplikacji bazy pod cienie bo niestety zbierają się w załamaniach - szczególnie jeśli jak ja zmagacie się z opadającą powieką. Cienie kosztują ok 25 złotych za sztukę, więc kompozycja 8 kolorów to koszt 200 złotych - czy to dużo czy mało oceńcie już sami. 

Wpis nie jest sponsorowany, ale cienie otrzymałam bezpłatnie. 



Znacie markę Paese?


Piękno zawitało do Wrocławia czyli relacja z pierwszej edycji BeautyWRO.

8/07/2018

Piękno zawitało do Wrocławia czyli relacja z pierwszej edycji BeautyWRO.

Z blogowaniem poza pisaniem tesktów czy wrzuceniem zdjęć wiąże się całkiem sporo wydarzeń oraz eventów. Co roku odbywają się ogromne konferencje takie jak Meet Beauty czy See Bloggers , na które jeżdzę setki kilometrów z ogromną przyjemnością. Na takich wydarzeniach zwykle są tysiące ludzi z Internetowej branży - mniej lub bardziej znanych, a po takich spotkaniach zawsze wracam do domu z głową pełną pomysłów oraz sporym zapasem wiedzy i motywacji. Niestety przy tak ogromnej liczbie uczestników brakuje mi jednego - integracji, o którą zdecydowanie łatwiej na kilkunastoosobowych spotkaniach blogerek. Tutaj jest czas na ploteczki, wymianę doświadczeń oraz jeszcze więcej ploteczek. Niestety we Wrocławiu od bardzo dawna nie było okazji do spotkania w kameralnym gronie, dlatego zamiast czekać aż coś się pojawi - sama wzięłam się za organizację. I tak powstało BeautyWRO.




Jak możecie się domyśleć,  BeautyWRO to połączenie tego o czym piszę z miejscem, w którym mieszkam. W ostatnią niedzielę lipca spotkało się więc 15 wspaniałych dziewczyn tworzących swoje blogi w kategoriach uroda, moda czy lifestyle. W swoich niezwykle klimatycznych wnętrzach przy wielkim okrągłym stole ugościł nas BLT & taps, który także zadbał o nasze podniebienie serwując napoje, pyszne przekąski i ( dietetyczną of' course ) pizzę.



Mimo, że przed spotkaniem nie znałam się z większością dziewczyn to od samego początku atmosfera była niesamowita, bo przecież łączy nas ta sama pasja. Nie zabrakło ploteczek, wymiany doświadczeń odnośnie prowadzenia bloga czy nawiązywania współprac jak i dalekosiężnych blogowych planów i marzeń. Zastanawiałyśmy się jak to jest być fejmem, dlaczego nie każda współpraca jest warta świeczki a nawet co sprawia, że popularność niektórych blogerek znacznie przewyższa jakość prowadzonych przez nie blogów.



Nie zabrakło też części edukacyjnej - tym razem ściśle związanej z kosmetykami oraz pielęgnacją. Odwiedziła nas marka BasicLab, która oprócz prezentacji swoich kultowych produktów oraz nowości w ofercie opowiedziała o tym, jak prawidłowo pielęgnować włosy, a także jakie błędy są przy tym popełniane najczęściej. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak nieludzko traktuję moje włosy! ( teraz dbam o nie należycie i niebawem mam nadzieję opowiem Wam więcej w tym temacie )
Gościł u nas również przedstawiciel kosmetycznego pudełka Chillbox - Michał, który opowiedział Nam o nowym modelu współpracy z blogerami. Mam nadzieję, że wspólne działania z dziewczynami okażą się owocne!
Swoją obecnością zaszczyciły Nas również przedstawicielki Instytutu Piękna Kamadari, które przy pomocy urządzenia o nazwie Skin Analyzer wykonały badanie skóry sprawdzając poziom nawilżenia oraz elastyczności skóry, a także pozwoliły obejrzeć swoją cerę w 3D.



Nie małą atrakcją dla dziewczyn były również upominki od firm, których do spotkania dołączyło aż 40 ( czterdzieści! ), także uczestniczki wyszły z BeautyWRO z siatami pełnymi kosmetycznych nowości i kobiecych gadżetów. Dziewczyny nie kryły swojego zdziwienia i zadowolenia z ogromu prezentów, co widzę czytając relacje z wydarzenia na ich blogach.



Uczestniczki: Tina ( organizatorka ), Natalia ( współorganizatorka ), Karolina, Magdalena, Justyna, JoannaPaulinaEwa,  JulitaDominika, Natalia, EwelinaAsia, Ania oraz Ewa.

Nie było to pierwsze organizowane przeze mnie spotkanie blogerek, ale BeautyWRO zdecydowanie wygrało wszystko. Nie ukrywam, że od strony organizacyjnej wymagało to wiele czasu, cierpliwości i zaangażowania, ale czuję się niesamowicie zmotywowana aby powtórzyć ten sukces, kto wie, może na większą skalę? Zdecydowanie brakuje takich akcji na dolnym śląsku - co było widać po ilości zgłoszeń. Mam nadzieję, że przy kolejnej edycji będę mogła zaprosić więcej osób. Na koniec chciałabym jeszcze podziękować Natalii za współorganizację oraz wszystkim firmom, które miały swój wkład w BeautyWRO,  a także Blt & taps za wspaniałą gościnę!


CZĘŚĆ II - UPOMINKI 

Sfotografowanie wszystkich prezentów, jakie otrzymałam od partnerów BeautyWRO było nie lada wyzwaniem, bo jak już wspominałam było ich aż 40! Podjęłam również próbę ujęcia wszystkiego w jednym kadrze - po wielu staraniach udało się! Zapraszam więc na przegląd prezentów ze spotkania:


 BasicLab || Buna Cosmetics

AA Cosmetics || Vasco Nails 

Bielenda || Mediheal 

Instytut Piękna Kamadari || Shefoot 

 APN Cosmetics || MarokoSklep








 Luba Group || Vis Plantis || Blanx 



Annabelle Minerals || Helfy.pl
Marion || Nutka || Dermedic

Dodatkowo TeaClub przekazała zestawy herbat, HairSPA turban, ale tylko jedną sztukę na 15 osób,  Cukrówki krówki, ale się nie załapałam,  Anna Cosmetics - zestawy kosmetyków, ale dla mnie brakło,  a Chillbox prześle pudełka:)

Miałyście okazję uczestniczyć kiedyś w spotkaniu blogerek? 
Wyprzedaże - jak mądrze kupować? 5 złotych zasad!

8/04/2018

Wyprzedaże - jak mądrze kupować? 5 złotych zasad!

Lato kojarzy mi się nie tylko ze słońcem, szumem morza czy tonami zjedzonych lodów, ale także z wyprzedażami. Nie da się ukryć, że okres wakacyjny to doskonały czas na uzupełnienie garderoby. Ubrania, które zaledwie miesiąc wcześniej kosztowały krocie możemy upolować w obniżkach nawet do 80%, warto więc działać długoterminowo - gdyż oprócz sezonowych kolekcji, w super cenach kupimy również odzież jesienną czy zimową. W tym szaleństwie zakupowym nie trudno o nie przemyślane zakupy, dlatego przygotowałam dla Was kilka wskazówek, dzięki którym zastanowicie się dwa razy zanim dokonacie kolejnego zakupu.




1. KUPUJ TYLKO UBRANIA W SWOIM ROZMIARZE


Znalazłaś wymarzone spodnie w super cenie, jednak są na Ciebie za małe? Pierwsza myśl - napewno schudnę! Nie! Nie kupuj rzeczy, których rozmiar nie jest dla Ciebie odpowiedni. Podczas wyprzedaży najtrudniej zrobić zakupy osobom noszącym popularne rozmiary nie tylko ubrań ale również butów.  Nie warto inwestować pieniędzy w to, czego nie będziesz w stanie ubrać od razu. O ile nieco luźniejsza marynarka jeszcze może wyglądać modnie, to już odrobinę zbyt obcisła bluzka nie będzie prezentować się dobrze. Zbędne są również złudzenia, że daną rzecz oddasz do krawcowej - uwierz mi, nie będzie chciało Ci się tego robić, więc wydane pieniądze będą kurzyć się w szafie. 






2. KUPUJ TO, CO BĘDZIE PASOWAŁO DO RESZTY TWOICH RZECZY



Nawet jeśli bardzo podoba się Ci dana rzecz, to zastanów się przed zakupem czy będziesz miała z czym ją zestawić. Nie ma chyba nic gorszego, niż moment, w którym stajesz przed swoją szafą i dochodzisz do wniosku, że Twoja nowa bluzka nie pasuje kompletnie do niczego. Co innego, jeśli kompletujesz od nowa swoją garderobę. Wyprzedaże to świetna okazja do upolowania perełek, ale nie sprawi Ci przyjemności, jeśli kupione pod wpływem chwili ubrania będą kurzyć się w szafie. Jeśli nie jesteś pewna czy będziesz miała z czym ją zestawić to zrezygnuj z zakupu. Z pewnością jeszcze znajdziesz inne rzeczy w super cenach, które z pewnością będą pasować do Twojej szafy. 




3. NIE KUPUJ RZECZY TYLKO DLATEGO, ŻE SĄ TANIE


W tym podpunkcie niejako odnoszę się do dwóch poprzednich akapitów, jednak warto to powtórzyć. Nie ma co kupować na siły szpilek z Zary, tylko dlatego, że są przecenione o kilkaset złotych, kiedy doskonale wiesz, że nie są w Twoim stylu. Jeśli na co dzień nie nosisz tego rodzaju obuwia to żadna okazja cenowa nie sprawi, że nagle zmienisz zdanie. Nie warto kupować niczego przez pryzmat firmowych metek, bo nie zrobimy na nikim wrażenia, jeśli dana rzecz będzie kurzyć się w szafie. Sama osobiście podczas wyprzedaży zaglądam do Zary, bo jest modna i kilka razy prawie na siłę kupiłabym tam kilka rzeczy, ale doskonale wiedziałam, że to nie mój styl, nie moja bajka więc na całe szczęście zrezygnowałam. Uwielbiam oglądać modę high fashion, ale sama siebie w takim wydaniu kompletnie nie widzę. 



4.  RÓB ZAKUPY W SIECI

Nie wiem jak wy, ale osobiście nie lubię przymierzać rzeczy w sklepowych przymierzalniach, gdyż zazwyczaj albo oświetlenie jest kiepskie albo lustra sztucznie wyszczuplają. Z przyjemnością robię więc zakupy on-line, bo na szczęście większość moich ulubionych marek dostępnych jest w sieci.  Dzięki temu nie stoję w kolejkach, zakupy robię leżąc wygodnie w kanapie a ciuchy mierzę na spokojnie w domu, no i z dostępnością rozmiarów jest zdecydowanie łatwiej. Z przyjemnością korzystam też z udogodnień takich jak wyszukiwarka odzieżowa Zippini.pl, dzięki której za jednym zamachem przeglądam ofertę kilku sklepów - porównuję ceny, fasony i wybieram najlepszą okazję.  W jednym miejscu mam całą masę ulubionych marek, więc nie muszę przeskakiwać ze strony na stronę przez co dodatkowo oszczędzam czas i nerwy. To również doskonałe ułatwienie jeśli spodoba mi się konkretny krój spodni - przeglądam oferty różnych sklepów i szukam podobnych. Jest również mnóstwo fajnych sklepów, które sprzedają ubrania tylko i wyłącznie online tak jak np. bonprix, który odkryłam poprzez portal Zippini.pl 


5. KUPUJ RZECZY DOBRE JAKOŚCIOWO

Podczas wyprzedaży w szale zakupów często zapominamy o tym, żeby przyjrzeć się danej rzeczy. Warto jednak zapoznać się ze składem ubrań, które nas interesują. Wystarczy zerknąć na wszytą metkę i zobaczyć jakie materiały dominują - szukajcie bawełny, jedwabiu, wiskozy czy nawet lnu, który szczególnie latem rewelacyjnie się sprawdza. Unikajcie poliestru, który nie dość, że cholernie się gniecie to nie przepuszcza powietrza, więc z pewnością nie sprawdzi się w upały. Warto zainteresować się ubraniami już na przyszły sezon - osobiście widziałam kilka świetnych kurtek, płaszczy czy ramonesek, które były w doskonałej cenie - uwierzcie mi, jesienią zapłacicie za te same rzeczy krocie! 



Sukienka - Bonprix 
Kapelusz - Aliexpress
Torebka - Chloe


Podsumowując - zakupy na wyprzedażach to nie wyścigi. Nie przymierzaj rzeczy w pośpiechu, a przy kasie zawsze pytaj czy daną rzecz można zwrócić ( co przy przecenach nie jest takie oczywiste ). Kupuj online, korzystaj z udogodnień i jeśli jeszcze nie znasz Zippini.pl to koniecznie sprawdź - to sprawi, że pokochasz robić zakupy leżąc wygodnie w kanapie. Zawsze dwa razy zastanów się przed zakupem i przyjrzyj się dokładnie danej rzeczy zanim za nią zapłacisz. Nie szalej zbyt mocno i ciesz się nowymi rzeczami. 

Jestem ciekawa co wolicie: zakupy w galerii czy zakupy online? 


Promocja, która powinna Cię zainteresować: Rossmann 2+2 gratis ( sierpień 2018 )

7/31/2018

Promocja, która powinna Cię zainteresować: Rossmann 2+2 gratis ( sierpień 2018 )

Muszę przyznać, że latem zdecydowanie więcej kupuję ubrań niż kosmetyków i nic w tym dziwnego, gdyż wyprzedaże często sięgają do 80% więc okazja goni okazję. Niezmiennie jednak w kosmetycznym świecie regularnie pojawiają się promocje, a te najbardziej popularne są jak zawsze w Rossmannie. Ostatnio jednak odpuściłam pisanie o dwóch ostatnich akcjach drogerii, gdyż w mojej ocenie były niezbyt ciekawe. Niebawem jednak zbliża się kolejna promocja 2+2, która moim zdaniem powinna Was zainteresować. Ciekawi? 



Nowa akcja drogerii Rossmann pod nazwą "Zachowaj energię lata" będzie dotyczyć produktów z kategorii pięlęgnacja włosów, ciała, ust oraz paznokci, a także wszelkich maseczek do twarzy. Pole do wyboru dość duże, a w myśl zasady 2+2 - kupujecie 4 różne produkty, a płacicie jedynie za dwa droższe. Warto więc wybierać kosmetyki o zbliżonej do siebie wartości, dzięki czemu uda Wam się zaoszczędzić znacznie więcej.  Warto przyjrzeć się zasadom akcji, która raczej nie ulega zmianie, ale warto o tym przypominać. 

Promocja będzie mieć miejsce w dniach 20-29 sierpnia 2018. Nie wiadomo jeszcze czy akcja obowiązuje tylko stacjonarnie czy także on-line, więc jak tylko uzyskam takie informacje to wrócę z aktualizacją. 

Z promocji mogą skorzystać tylko i wyłącznie posiadacze karty klubu Rossmann, czyli aplikacji, którą myślę, że większość z Was już posiada ze względu na częste zniżki przy zakupach. Niestety zakupu w promocji 2+2 gratis można dokonać tylko raz na jedno konto klubowe. 

Akcja obejmuje aż 5 kategorii ( włosy, ciało, usta, paznokcie oraz maski do twarzy ), więc skompletowanie 4 produktów nie powinno stanowić problemu. Warto podkreślić, że kosmetyki muszą mieć różne kody kreskowe, czyli np. różnić się wersją zapachową. 


Bardzo się cieszę na tę promocję, bo to doskonała okazja uzupełnić zapasy przede wszystkim masek do twarzy. Chętnie przygotuję również post o tym, co polecam kupić na zbliżającej się akcji 2+2 gratis w Rossmannie, dajcie znać w komentarzu czy macie ochotę na taki wpis. 


Słyszałyście już o nadchodzącej akcji? Wybieracie się na zakupy?