Tag

pielęgnacja włosów

Nie ukrywam, że moje włosy są cholernie niesforne. Nic w tym dziwnego, skoro raz na trzy tygodnie męczę je koloryzacją. Niestety czerwień jest wymagającym kolorem, który przy wysoko-porowatych włosach dość szybko się wypłukuje. Długo szukałam produktów, które je ujarzmią, zapominając o innych problemach, z którymi zmagam się na co dzień. Łupież oraz wypadanie włosów są wynikiem nie tylko szalejących hormonów w ciąży, ale również częstej zmiany kosmetyków do pielęgnacji. Postanowiłam więc odstawić wszystkie produkty na bok i skupić się na oczyszczeniu skóry głowy i powstrzymaniu wypadających garściami włosów. Czy uporałam się z włosowymi problemami stosując kosmetyki Basiclab? 
 
W podstawowej pielęgnacji włosów postawiłam na trzy produkty marki BasicLab –  stymulujący szampon oraz odżywkę z linii Capillus na wypadanie włosów oraz szampon przeciwłupieżowy.  Dodatkowo używałam olejku Sesa ( na godzinę przed myciem ), jedwabiu CHI na końcówki, oraz olejku w sprayu Joico Luster-Lock, a także kapsułek wzmacniających włosy Vitapil Mama. Dzisiaj skupię się jednak wyłącznie na produktach Basiclab, choć z pewnością wszystkie produkty miały swój udział w tym, jak moje włosy wyglądają obecnie.

DERMOKOSMETYKI BASICLAB

Podczas organizowanego przeze mnie pod koniec lipca BeautyWRO miałam okazję poznać przedstawicieli marki BasicLab, który świetnie opowiedzieli o swoich produktach oraz o tym, jak prawidłowo pielęgnować włosy. Muszę się przyznać bez bicia, że dotychczas traktowałam swoje bez szacunku i nie zwracałam większej uwagi na to w jaki sposób je myć. Spotkanie z marką   uświadomiło mnie w błędach jakie popełniam niemal codziennie, dlatego też całkowicie zmieniłam podejście do takich czynności jak mycie szamponem czy nakładanie odżywki. Jak zawsze, detale mają znaczenie. Jeśli będziecie zainteresowani, to stworzę osobny wpis o tym jak prawidłowo pielęgnować włosy i jakie błędy z pewnością popełnia nie jedna z Was. Ważnie jest nie tylko to jakich produktów używamy, ale również sposób w jakie je aplikujemy. 
Produkty marki Basiclab są dermokosmetykami, dlatego też dostępne są głównie w aptekach – nie znajdziecie ich w żadnej drogerii.  Każdy z nich ma pojemność 300 ml i zamknięty jest w opakowaniu z pompką, za którą wielki ukłon w stronę marki. Można by powiedzieć, że to detal, ale niezwykle ułatwia aplikację kosmetyków. Szata graficzna jest spójna dla wszystkich produktów i prezentuje się niezwykle profesjonalnie. W kosmetykach nie znajdziemy SLS, SLES, MIT’u, PARABENÓW oraz PHENOXYETHANOLU. Termin ważności to zaledwie 6 miesięcy od otwarcia.

JAK STOSUJE PRODUKTY BASICLAB? 

Jako, że zależało mi na pozbyciu się dwóch problemów naraz – stosuje za każdym razem oba szampony. Najpierw przeciwłupieżowy, który po myciu wymaga przetrzymania go na włosach kilka minut, a następnie powtórka przy użyciu drugiego szamponu. Ani jeden ani drugi szampon nie pieni się niemal wcale, a zapach produktu choć ledwo wyczuwalny jest taki jakby…medyczny.  Następnie na odciśnięte z wody włosy aplikuje odżywkę częściowo wmasowując w skórę głowy, a częściowo w resztę długości. Odżywkę na włosach trzymam średnio 5-6 minut, a więc cały proces mycia głowy zajmuje całkiem sporo czasu, dlatego nie każdemu będzie to odpowiadać. Dodam również, że włosy myję średnio co drugi, trzeci dzień. Zestaw BasicLab gości u mnie od dwóch miesięcy a zużycie jest na poziomie 1/3 opakowania.

JAKIE EFEKTY PO DWÓCH MIESIĄCACH STOSOWANIA KOSMETYKÓW BASICLAB ? 

 
Nie ukrywam, że w stosunku do dermokosmetyków mam naprawdę wysokie wymagania i absolutnie się nie zawiodłam. Zacznę od problemu numer 1 – łupież, tutaj pozbyłam się jakichkolwiek oznak łuszczenia się skóry więc pełen sukces. Problem numer 2 – wypadanie włosów, w tym przypadku nie mogę powiedzieć, że włosy nie wypadają mi wcale, ale jest zdecydowanie mniej na szczotce a to już krok w dobrą stronę. Dodatkowo pojawiło się mnóstwo nowych baby hair, które co prawda odstają na lewo i prawo, ale i tak mnie cieszą! Jest to z pewnością zasługa nie tylko samych produktów Basiclab, ale także suplementacji oraz dodatkowemu specjalistycznemu olejkowi. Jeśli chodzi o kondycję moich włosów to do ideału jeszcze im daleko, ale ładniej się układają i są miększe w dotyku. Dodatkowo skóra głowa jest wyraźnie lepiej oczyszczona więc automatycznie włosy lepiej unoszą się u nasady. Plusów jak widać jest sporo, dlatego też nie zaprzestaję kuracji i kontynuuję ją przez conajmniej najbliższy miesiąc.

CZY POLECAM PRODUKTY BASICLAB? 

 
Po pierwsze bardzo podoba mi się zróżnicowanie kosmetyków tej marki, dlatego też każdy znajdzie odpowiednie dla siebie produkty. Dla włosów kręconych, farbowanych, blond, suchych, przetłuszczających się…od wyboru do koloru! Ceny szamponów i odzywek oscylują w granicach 50 złotych za sztukę, więc do najtańszych nie należą jednak zważywszy na skład i jakość to jest to dobra inwestycja. Osobiście jestem zadowolona z działania kosmetyków dlatego z czystym sercem mogę je Wam zarekomendować.
Jestem ciekawa czy znacie tę markę dermokosmetyków, a także jaki jest największy problem, z jakim zmagają się Wasze włosy?
W ostatnim czasie nieco ucichłam, natłok spraw osobistych kompletnie mnie przytłoczył. Niestety w obecnej chwili niczego nie mogę Wam zdradzić, jednak jak tylko będę mogła to podzielę się nowinkami z mojego życia, które mocno mogą wpłynąć również na bloga oraz moje social media. 
Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie kosmetyków do pięlęgnacji włosów, które w ostatnim czasie testowałam bądź używałam. Jest ich całkiem spora ilość i  część z nich okazała się prawdziwymi perełkami, inne zaś kompletną porażką. 
Na wstępie przypomnę tylko, że moje włosy są farbowane na mocną czerwień, dlatego ważna jest dla mnie nie tylko pielęgnacja ale również utrzymanie intensywnego koloru. Głowę staram się myć maksymalnie 3 razy w tygodniu – więcej o zasadach pielęgnacji pojawi się niebawem. 
Zacznę od szamponów, których obecnie używam dwóch na przemian. Z przykrością jednak stwierdzam, że żaden z nich nie spełnił moich oczekiwań. Na pierwszy rzut niech pójdzie typowo drogeryjny szampon – Timotei. Dostałam go w którymś z pudełek niespodzianek i długo leżakował czekając na swoją kolej. Szampon ma delikatny zapach, który ulatnia się wraz z wypłukaniem włosów. Zazwyczaj myję głowę raz, sporadycznie dwa, ale kosmetyk nie pieni się na głowie nawet przy trzecim myciu. Włosy po “myciu” są tępe w dotyku, kiepsko się rozczesują i bez jakiejkolwiek odżywki ani rusz. Kompletnie się u mnie nie sprawdził.
Drugi z szamponów kupiłam na promocji w biedronce, po pierwsze całkiem lubię firmę Marion, a po drugie przekonało mnie wygodne opakowanie no i sama cena, która była bardzo okazyjna. Szampon ma mieć działanie silnie regenerujące, a w składzie możemy znaleźć keratynę – bardzo na plus. 
Niestety tak samo jak poprzednik niewiele zdziałał na moich włosach, uczucia odbudowy czy regeneracji włosa nie zauważyłam. Nieco lepiej się za to pienił no i plus za opakowanie. Niestety nie jest to szampon, do którego wrócę w przyszłości. 
Oba produkty obecnie zostały odstawione w kąt i szczerze nie wiem co z nimi zrobić, gdyż z jednej strony szkoda wyrzucać, z drugiej bez sensu męczyć włosy. Co wy robicie w takich sytuacjach?
Czas na odżywki, których w moich zasobach jest zdecydowanie więcej. Lubię zmieniać produkty do pielęgnacji i zaskakiwać moje włosy, aby nie było monotonii. Zacznę od lekkich odżywek w sprayu, które ostatnimi czasy bardzo polubiłam. Najnowsza z Dove, kupiona podczas promocji w SuperPharm to dwufazowa odżywka, która ma za zadanie ułatwić rozczesanie oraz wygładzić włosy. 
Nie jest to moja ulubiona odżywka, ale spełnia swoje podstawowe zadania, a do tego ma bardzo przyjemny zapach. Nie jest zbyt obciążająca dla włosów – myślę, że tak jak u mnie sprawdzi się dla właścicielek kręconych włosów. 
Kolejna odżywka w sprayu, tym razem GlissKur, która jest bardzo wydajnym produktem towarzyszy mojej pielęgnacji szmat czasu. Świetnie sprawdza się gdy nie mam czasu na nakładanie masek do włosów czy odżywek z koniecznością płukania włosów.  Jednak bardziej do gustu przypadła mi inna odżywka, również tej marki …
… którą wręcz ubóstwiam. Ma poręczne opakowanie, delikatny zapach i dobrze współgra z moimi niesfornymi włosami. Mam wrażenie, że nawet nieco skręca moje włosy, dzięki czemu loki są ładnie ułożone i miękkie w dotyku. Odżywka tworzy delikatną mgiełkę, dzięki czemu jest bardzo wydajna. 
Kolejny niezbędnik w mojej włosowej pielęgnacji to olejek do włosów. Obecnie również od Schwarzkopf, jednak do tej pory żaden z używanych olejków mnie nie zawiódł. Stosuję wyłącznie na końcówki, aby dociążyć włosy i nieco zregenerować rozdwojone końce. Olejek ma dobrze przystosowany aplikator z pompką, który nie nabiera zbyt dużo olejku. Dzięki temu wygodnie możemy dostosować ilość produktu. Lubię go i z pewnością mogę polecić. 
Wcierka Jantar jest chyba wszystkim doskonale znana i polecana przez tysiące kobiet w sieci, ja jednak mam z nią nie mały problem. Odżywka ta bowiem strasznie przesusza moje włosy, a po kilku użyciach miałam “siano” na głowie. Szybko ją odstawiłam na bok, choć zapewne zmierzę się z nią ponownie. Kupiłam ją pod wpływem chwili w Biedronce, ale niestety mam mieszane uczucia. Dajcie koniecznie znać czy u Was się sprawdziła oraz czy macie jakieś porady dotyczące jej stosowania? 
Na koniec zostawiam jedyną maskę do włosów w całym zestawieniu. Kosmetyk marki Il Salone Milano przeznaczony jest do włosów farbowanych i zniszczonych, a do mnie trafiła w marcowej edycji ShinyBox. Maska daje najlepsze efekty, gdy pozostawimy je na kilkanaście minut, zwyczajnie dłużej niż zaleca producent. Włosy są bardzo miłe w dotyku i dobrze się układają. Zauważyłam jednak, że moje włosy szybko się przez to przetłuszczają, dlatego rzadko po nią sięgam. Odżywka kosztuje w granicach 35 złotych, więc obawiam się, że nie jest warta tej ceny. 
Uff. Całe zestawienie kosmetyków za mną. Mam nadzieję, że wpis jest wyczerpujący, jednak gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania to zapraszam do dyskusji w komentarzach. Ciekawa jestem również jakie są Wasze absolutne must have w pielęgnacji włosów. Koniecznie podzielcie się opinią!
Niebawem pojawi się również wpis na temat samej pielęgnacji włosów i najczęściej popełnianych błędów – jeśli jesteście ciekawe tematu to koniecznie śledźcie bloga oraz social media. 
Miłego popołudnia, Tina