Tag

skin79

Do kalendarzowego lata zostało jeszcze troszkę czasu, ale już od dłuższego czasu możemy cieszyć się słoneczną pogodą, dlatego to już ostatni dzwonek na wybór kremu z filtrem. Jest to niezbędnik na wszelkiego rodzaju wyjazdy zaraz obok kremu do opalania. Jeśli jeszcze nie wiesz, jaki krem z filtrem wybrać to zapraszam na dzisiejszą recenzję. Opowiem co nie co, o wodoodpornym żelu z filtrem, który stał się nieoceniony podczas upalnego urlopu w Egipcie. Ponad 35 stopni, żar lejący się z nieba, a ja beztrosko mogłam Cieszyć się atrakcjami hotelu nie martwiąc się o nieprzyjemności związane z przebywaniem na słońcu, dlaczego? To proste, zaufałam odpowiedniemu kosmetykowi. Wybrałam  Skin79 Waterproof Sun Gel SPF50+
 

SKIN 79  Waterproof Sun Gel SPF50+ 

Azjatycka pielęgnacja już dawno zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a każdy kolejny kosmetyk zaskakiwał swoim działaniem, dlatego wybór filtra nie mógł być przypadkiem. Skin79, Waterproof Sun Gel SPF50+ PA+++ ma kilka kluczowych zalet:
 
jest wodoodporny, co w okresie wakacyjnym, szczególnie na wyjazdach jest pożądaną cechą,  gdyż nie trzeba aplikować kremu po każdej kąpieli w basenie;
konsystencja żelowa, łatwo się rozprowadza, błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia lepkiego filmu. Dla cer tłustych nie będzie to tłusta konsystencja, a dla suchych będzie odpowiednio nawilżająca;
posiada wysoki filtr, a więc nawet długotrwałe przebywanie na słońcu nie będzie miało negatywnych skutków;
tworzy dobrą bazę pod makijaż, to świetna cecha dla tych kobiet, które nawet podczas upałów nie rezygnują z makijażu, żel pięknie pełni funkcję bazy pod makijaż, a nałożony na nią podkład idealnie się rozprowadza i stapia ze skórą; 
– działa nawilżająco oraz przeciwzmarszczkowo, dzięki czemu świetnie zastąpi Ci krem na dzień.
 
 
 
Produkt jest ulepszoną wersją swojego poprzednika w pomarańczowej tubie, w którym to mogliśmy znaleźć 100% mineralnych filtrów, a konsystencja była typowo kremowa. Obecnie część filtrów została zmieniona na chemiczne, dzięki czemu udało się uzyskać lepszą, żelową konsystencję oraz uzyskać wodoodporność. Według mnie to zmiany bardzo na plus. 
Warto przyjrzeć się również składowi kosmetyku, w którym wysoką zawartość odgrywają ekstrakty roślinne, które działają nie tylko nawilżająco, ale również regenerująco oraz przeciwzmarszczkowo. Znajdziemy w nim również składniki o działaniu przeciwzapalnym czy poprawiającym nawodnienie skóry, zatem żel zdecydowanie jest czymś więcej niż jedynie filtrem. 
 
INCI: Water, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Homosalate, Ethylhexyl Salicylate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Propanediol, Dimethicone Crosspolymer, Pentylene Glycol, Salvia Hispanica Seed Extract, Centella Asiatica Extract, Houttuynia Cordata Extract, Ammonium Acryloyldimethyl-Taurate/Vp Copolymer, Fructooligosaccharides, Saccharide Hydrolysate, Acrylates/C10-30 Alkylacrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Triethanolamine, Pullulan, Octyldodecanol, 1,2-Hexanediol, Butylene Glycol, Anthemis Nobilis Flower Extract, Echium Plantagineum Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract, Calendula Officinalis Flower Extract,  Cardiospermum Halicacabum Flower/Leaf/Vine Extract, Dimethicone, Xanthan Gum, Polyglycery-3 Methylglucose Distearate, Polysorbate 20, Polyacrylate Crosspolymer-6, Titanium Dioxide (CI 77891), C2-15 Alkyl Benzoate, Tocopherol, Glyceryl Stearate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Peg-100 Stearate, Aluminum Stearate, Oleth-10, Polyhydroxystearic Acid, Alumina, Isodeceth-6, T-Butyl Alcohol, Simethicone, Phenoxyethanol, Fragrance
 
 
 
W moim przypadku filtr sprawdził się rewelacyjnie. Zaufałam mu bezgranicznie i nie zawiódł mnie. Mam jasną karnację, wrażliwą na słońce cerę, a moja skóra pod wpływem przebywania na słoneczku szybko robi się czerwona. Dodatkowo urlop spędzony w Afryce wiązał się ze zdecydowanie wyższymi temperaturami, nieco innym klimatem oraz mocniejszymi promieniami słońca, ale krem spisał się świetnie i w tych warunkach. Według mnie to must have nie tylko w podróży, ale również do stosowania na co dzień w okresie wiosenno – letnim.   Przez cały urlop stosowałam krem codziennie rano, na oczyszczoną skórę, ponownie zapobiegawczo późniejszym popołudniem przed wyjściem na miasto, gdyż słoneczko prażyło do późnych godzin. Czułam nie tylko optymalne nawilżenie, ale również zauważyłam, że cera po aplikacji nabierała nieco blasku, ładnie odbijając promienie słoneczne. Według mnie krem łączy wszelkie niezbędne cechy kosmetyku idealnego na lato, więc z czystym serduchem polecam go nie tylko posiadaczkom jasnej karnacji, ale również cerom dojrzałym i tłustym. 
 
 
 
 
Pamiętajcie, aby używać filtrów nie tylko kiedy zamierzacie się opalać, ale również podczas codziennego spędzania czasu na słońcu. Promienna, zdrowa cera to Nasza wizytówka. 
 
 
Miłego popołudnia kochani!
 
 
 
 
 
 
 



Wstyd przyznać, ale już niemal połowa stycznia a u mnie nie pojawiło się żadne podsumowanie minionego roku. Jednak jak to się mówi, lepiej późno niż wcale. W 2016 roku przetestowałam niezliczoną ilość kosmetyków, ale w dzisiejszym poście miejsce znalazło się jedynie dla kilku, których świetna jakość sprawia, że zasługują na miano ulubieńców roku. Gotowi? 

PIELĘGNACJA




 NAWILŻAJĄCE SERUM DO CIAŁA BIELENDA ALGI MORSKIE

Absolutnie najlepszy produkt do ciała jaki miałam okazję używać. Konsystencja produktu sprawia początkowo wrażenie masła do ciała, jednak po zetknięciu się ze skórą bardzo lekko się rozprowadza szybko przypadła mi do gustu. Serum szybko się wchłania, nie pozostawiając przy tym lepkiej warstwy, co bardzo mnie cieszy. Do tego nieziemski zapach, który jest nie tylko bardzo świeży, ale wręcz uzależniający. 

Spora ilość zawartych w serum składników aktywnych oraz odżywczych z pewnością zrobi dobrze waszej skórze, a masło shea, które znajdziemy już na drugiej pozycji w składzie zachowa odpowiednie nawilżenie skóry na długi czas. Już po kilku zastosowaniach serum mogłam odczuć pozytywny wpływ na moją skórę, która stała się nie tyko gładsza ale bardziej ujędrniona, za co szczególnie pokochałam serum.


HYBRYDY


Ojj tak, lakiery hybrydowe królowały u mnie przez cały rok. Szczególnie dobrze sprawdziła się baza oraz top od NeoNail, a kolorem roku mianuję nudziaka Desert Rose. Pod koniec roku przybyło mi również kilka świetnych kolorów od Semilac oraz nowa lampa 24W LED, dzięki której tworzenie manicure ograniczyło się do minimum czasowego. Jeśli chodzi o hybryrę to tworzą się coraz to nowsze trendy w stylizacji paznokci, dzięki którym szybko nie wyjdą z mody. 





Moje przykładowe stylizacje możecie znaleźć na moim instagramie: KLIK!
@tinahaoficjalnie 



PEELING W ŻELU SKIN79


Koreańską pielęgnacją interesuje się zaledwie od kilku miesięcy, a peeling pojawił się u mnie dopiero w połowie listopada, jednak całkowicie bije na głowę wszystkie dotychczasowe peelingi do twarzy. Jest to drugi w moim życiu peeling w formie żelu i podobnie jak jego okropnie drogi poprzednik [ więcej info ] sprawdza się rewelacyjnie. 
Po pierwsze jest delikatny w użyciu, w przeciwieństwie do wszelkich gruboziarnistych peelingów. Zabieg złuszczania naskórka to niczym lekki masaż twarzy, a po wszystkim skóra jest widocznie wygładzona i oczyszczona. Peeling przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, jednak najbardziej ucieszy osoby o cerze delikatnej, skłonnej do podrażnień ze względu na swoją delikatną konsystencję. 


KAWOWY PEELING DO CIAŁA EVELINE


Na wstępie zaznaczę, że wielką fanką kawy nie jestem, pijam sporadycznie, jednak zapach tego peelingu działa na mnie pobudzająco. Konsystencja jest gruboziarnista, co moja skóra bardzo lubi, a samo działanie peelingu jest bardzo ujędrniające, a skóra po użyciu jest miękka i gładziutka. Całość razem z rozsądnie niską ceną składa się na mój must have. 


Więcej informacji znajdziecie w oddzielnym poście: 


ODKRYCIE MIESIĄCA: KAWOWY PEELING EVELINE





MAKIJAŻ



EYELINER CELEBRITES EVELINE


Niezbędny produkt codziennego makijażu, bez którego mój make up wydaje się być niekompletny. Uwielbiam kreskę na oku, a ten eveliner idealnie współpracuje z moją mało profesjonalną dłonią. Jest perfekcyjnie czarny i matowy, nie rozmazuje się i ma bardzo cieniutki pędzelek. W sklepie kupimy go za śmieszne pieniądze, a jakością i wydajnością przewyższa nie jeden eyeliner z wyżej półki. 
Niejednokrotnie bił na głowę inne produkty do kresek, a w ulubieńcach mogłabym umieszczać go co miesiąc. 


KAMUFLAŻ W KREMIE CATRICE


Najmniej wymagający polecenia korektor, bo przecież zna go każda z Was. Dla mnie niezstąpiony. Najjaśniejszy odcień idealnie pasuje do mojej cery.  Uratował mój makijaż niejednokrotnie i choć nie mam konieczności używania go na co dzień to jest nieodłącznym składnikiem mojej kosmetyczki. Bardzo wydajny i cholernie tani, podobnie jak eyeliner Eveline nie ma sobie równych. 


ŻEL DO BRWI INGLOT


Niezastąpiony produkt do brwi, towarzyszy mi od maja i przy codziennym stosowaniu nie doszłam w tym maleńkim słoiczku nawet do połowy, co świadczy o jego niesamowitej wydajności. Bardzo wygodny w użyciu, a przede wszystkim cholernie trwały. Ciężko go zmyć nawet płynem do demakijażu. Cena może wydawać się nieco wygórowana, jednak zważając na wspomnianą wydajność nie jest to częsty zakup, więc jak najbardziej można sobie na niego pozwolić. 




CURLY UP TUSZ DO RZĘS EVELINE


W minionym roku testowałam cała masę tuszy do rzęs, poprzez tanie, aż po cholernie drogie. Moje rzęsy rozczesywały przeróżne szczoteczki i kiedy zrobiłam szybki przegląd uznałam, że Curly Up była jedyną maskarą do której wróciłam / kupiłam ponownie, dlatego śmiało mogę uznać, że była po prostu najlepsza. Fajnie wyprofilowana szczoteczka silikonowa, która równomiernie nakłada tusz i rozczesuje rzęsy. Dostępna w niemalże każdej drogerii w niskiej cenie. Wydajność umiarkowana bez tendencji do szybkiego wysychania. Polecam ją każdej znajomej i na ogół są równie zadowolone co ja. 






BAZA POD CIENIE EYE SHADOW KEEPER INGLOT


Jeśli zależy wam, aby wasz makijaż oka utrzymał się dłużej zainwestujcie w baze pod cienie, ale jeśli zależy wam makijażu trzymającym się niczym beton to koniecznie wybierzcie Eye Shadow Keeper. Baza jest mała i droga ale bezkonkurencyjnie skuteczna. W moim przypadku nie używam jej na co dzień, a jedynie w przypadku wieczornego wyjścia czy w przypadku mocniejszego makijażu oka, dzięki temu nie mam problemu z jej wydajnością. Baza ma konsystencje żelową i nakłada się jej znikome ilości, więc nawet spokojnie starcza na kilka miesięcy. Nie znam kosmetyczki, która by jej nie polecała, a te jak wiadomo znają się najlepiej. 



Oto powyżej lista moich kosmetycznych hitów, które podbiły moje serce nie tylko niesamowitą jakością, ale również w większości przypadków ceną, która jest przystępna i jakby nie patrzeć ma wpływ na to czy kupimy dany produkt czy nie. 
W najbliższym czasie pojawi się również wpis z rozczarowaniami minionego roku, czyli podejmę się tematu i opowiem Wam o kosmetykach, które okazały się moim przypadku totalną porażką. Koniecznie dajcie znać, czy jesteście zainteresowani takim wpisem.;)
Jestem ciekawa waszych rocznych podsumowań, koniecznie zostawcie linka do swoich postów.