Tunezja, Hammamet: Byłam w niebie

To był cudowny tydzień, który jak zapewne wiecie spędziłam w Tunezji mianując wyjazd “podróżą poślubną”. Wielka szkoda, że czas, który spędzamy w pełni szczęścia leci tak szybko, a po wszystkim zostają nam tylko piękne zdjęcia i niezapomniane wspomnienia. Jako, że mój blog to moje terytorium, to postanowiłam podzielić się z Wami cząstką mojego wyjazdu, jaką są zdjęcia. Jednak aby nie zasypać Was ogromem fotografii to podzielę całość na kilka wpisów. Dzisiaj zacznę od najbardziej emocjonującej i ekscytującej rzeczy jaką zrobiłam w przeciągu ostatnich kilku lat. Konkretnej był to lot paralotnią ( parasai nad morzem. Coś wspaniałego, czego nie zapomnę do końca życia. Mimo, że mam lęk wysokości to spróbowałam i nie żałuję. Nawet się nie bałam, aż do czasu kiedy nie czułam gruntu pod nogami. Jednak piękny widok był idealną rekompensatą i szybko zapomniałam o strachu. Żałuję tylko, że telefon mi się popsuł i nie mogłam tego wszystkiego pokazać z góry, wolałam sama być uwieczniona na zdjęciach. Nimi właśnie dzisiaj się z Wami podzielę. 

Na koniec dodam tylko, że to było chyba najlepiej wydane niecałe dwieście złotych ostatnimi czasy. Polecam każdemu, kto będzie miał okazję spróbować i pokonać swój strach.
Na dzisiaj to wszystko, jutro wracam z kolejną porcją zdjęć! 

Podobne wpisy