Tag

makeup revolution

Zdaję sobie sprawę, że listopad dopiero się zaczął, więc temat świąt może Was nieco zaskoczyć. Bogatsza jednak o doświadczenia z ubiegłego roku wiem, że w połowie miesiąca nie było już śladu po najciekawszych kalendarzach adwentowych z kosmetykami. Przygotowałam dla Was więc listę najlepszych propozycji tegorocznych wraz z cenami oraz miejscami, w których kupicie je najtaniej.  Wybrałam najciekawsze według mnie kalendarze choć na rynku dostępnych jest ich zdecydowanie więcej.
 

1. MAC COSMETICS

Marka po raz pierwszy wydała swój kalendarz i cieszy się on tak ogromnym zainteresowaniem, że każdy nakład wyprzedaje się w kilka godzin ( trzeba więc polować na niego! ). W środku znajdziemy 24 produkty w wersji pełnowymiarowej oraz miniatury,  a jego cena to 648 złotych i dostępny jest tutaj i tutaj .

2. ASOS 

Marka przygotowała kalendarz z 24 mini produktami takich firm jak Clinique, Benefit, Bobbi Brown, GlamGlow czy Mac, Zawartość w stosunku do ceny ( ok. 317 złotych ) jest bardzo kusząca i mam na niego wielką ochotę. Dostępny jest tutaj.

3. LOOKFANTASTIC 

 
 
Kolejna świetna propozycja, która składa się z 25 produktów znanych marek. Zawartość to kosmetyki i akcesoria zarówno do pielęgnacji jak i makijażu. Cena to 450 złotych i kupicie go tutaj. 

4. NYX 

 
 
Coś dla wielbicielek kosmetyków kolorowych – marka przygotowała 24 produkty takie jak pomadki, błyszczyki, cienie oraz rozświetlacze w zupełnie nowych odcieniach! Kalendarz kosztuje 219 złotych i jest do kupienia tutaj i tutaj.

5. YVES ROCHER

 
 
 
Marka przygotowała kalendarz z 24 kultowymi produktami w wersji mini. Znajdą się tu kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała czy włosów, ale także kilka makijażowych perełek. Kupicie go tutaj w cenie 199 złotych.
 

6. MAKE UP REVOLUTION

 
 
 
Doskonale znana Wam marka marka makijażowa ma dla Was 24 produkty takie jak błyszczyki, cienie, paletki czy pędzle. Koszt kalendarza waha się od 145 do 249 złotych w zależności od sklepu. Dostępny np.  tutaj, tutaj i tutaj
 
 

7. THE BODY SHOP

 
 
 
W tym przypadku są dostępne trzy wersje kalendarza w cenach 229 ( wyprzedany ), 349 oraz 499 złotych. Kupicie je tutajMuszę przyznać, że zawartość tego najdroższego prezentuje się imponująco.

8. NARS

 
 
Kultowe produkty marki w nieziemsko wyglądającym kalendarzu. 24 mini kosmetyków kosztuje 175 funtów ( ok 875 złotych ) i dostępne są tutaj
 

9. ESTEE LAUDER COMPANIES 

Kalendarz pełen wspaniałości takich marek jak Clinique, Orginis, MAC, Bobbi Brown czy Michael Kors. Cena to aż 150 funtów ( ok. 750 złotych ) i do kupienia tutaj. 
 

10. LANCOME 

 
 
 
W kalendarzu znajdziemy bestsellerowe produkty w wersji mini do makijażu oraz pielęgnacji. Cena to w granicach 109 euro, a do kupienia jest tutaj. 

11. LANCOME LUXURY BEAUTY ADVENT

 
 
Kolejna propozycja Lancome, w której oprócz produktów marki znajdziemy także kosmetyki od Ralph Lauren czy YSL. Kalendarz równie ciekawy co poprzednik, w cenie ok 95 funtów ( ok 480 zł ) dostępny tutaj. ( płatna wysyłka )

12. DOUGLAS BELIEVE IN ANGELS

To jedna z 3 propozycji od Douglas, ale myślę, że najciekawsza. Kosztuje zaledwie 129 złotych, a w środku znajdziemy 24 mini produkty oraz akcesoria. Do kupienia tutaj. 

13. BALEA

 
 
 
To najtańsza, ale nie mniej ciekawa propozycja kalendarza. Zawiera w sobie 24  mini produkty w limitowanej świątecznej odsłonie. Niestety online dostępny jest jedynie na allegro, w cenie od 99 złotych. Jeśli macie znajomych mieszkających w Niemczech to dostępne są w DM za 19,99 euro.
Za nami 12 najlepszych według mnie propozycji kalendarzy adwentowych z kosmetykami 2018 i muszę przyznać że z roku na rok wybór jest coraz większy, a same kalendarze ciekawsze. Co prawda dostępnych jest ich zdecydowanie więcej, ale nie jestem w stanie pokazać Wam wszystkiego w jednym wpisie. Sama mam w planach kupić dwie sztuki aby otwierać je podczas Vlogmas, ale także na moim Instagramie niebawem będzie kilka sztuk do zgarnięcia!  Polecam obserwować mój profil i wyczekiwać szczegółów. 
 
 
Macie w planach zakup kalendarza adwentowego? Jeśli tak, to który wpadł Wam w oko?
 

Przez długi okres czasu byłam bardzo monotonna jeśli chodzi o makijaż oczu. Cienie w klasycznych brązach, eyeliner i maskara. Bez fajerwerków. Odkąd rozpoczęłam pracę w Inglot, coraz chętniej sięgałam po intensywniejsze odcienie cieni, a w makijażu stałam się zdecydowanie odważniejsza. To właśnie tam skomponowałam swoją pierwszą paletkę, której byłam wierna przed dłuższy czas. W późniejszym czasie moim hitem stała się paleta Cocoa Blend od Zoeva. Ostatnio znalazłam kolejną, wartą uwagi paletkę. Dobra, trwała i w przystępnej cenie. 

Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy zdjęcia Flawless 4 było pewne, że muszę ją mieć. Paleta stanowczo wyróżnia się na tle poprzedniczek MUR, w których dominowały odcienie brązów, beżów bądź złota. Przez to każda z nich wydawała mi się nazbyt podobna do innych. Tutaj mamy do czynienia z prawdziwą euforią kolorów. 
Paleta Flawless 4 zawiera 32 cienie ( 0,625 g każdy ) zamknięte w czarnej kasetce z praktycznym lusterkiem z wieczkiem w kolorze różowego złota, które nadaje jej klasy i elegancji. Znajdziemy tu odcienie klasyczne ( ciepłe i chłodne brązy ), bazowe ( delikatne beże, odcienie nude ), metaliczne ( kilka odcieni złota, miedzi, a także różu i śliwki ) oraz intensywne ( czerwienie, róże, pomarańcze ), które są wisienką na torcie. Wszystkie odcienie pięknie się uzupełniają tworząc kompletną całość. Dzięki temu zróżnicowaniu ilość kombinacji makijaży jest wręcz nieograniczona. Każdy kolor ma swoją nazwę, co nadaje im charakteru. Pigmentacja cieni jest przyzwoita, określiłabym ją jako średnio-mocną. 
Żadna z palet MakeUp Revolution nie zrobiła na mnie tak mocnego wrażenia. Można powiedzieć, że Flawless 4 zdobyła moje serce od pierwszego wejrzenia. Cieniami pracuje się znakomicie, nie osypują się, są odpowiednio napigmentowane. Nawet bez użycia bazy utrzymują się długo na powiekach, nie rolują się. Uwielbiam różnorodność jaką daje paletka, używam jej na co dzień, na wieczór i od święta. Opakowanie jest wytrzymałe, dobrze wykonane i wygodne w użytkowaniu. Na koniec warto wspomnieć jeszcze o cenie, za 32 dwa dobrej jakości cienie zapłacimy bowiem ok. 36 złotych. 
Pochwalcie się, posiadacie w swojej kolekcji paletki od MUR? Która jest Waszą ulubioną?
Hej kochane,

Dzisiaj przybywam do Was z zawartością paczki, którą otrzymałam od Agnieszki z bloga robaczeeek.blogspot.com w ramach akcji blogerskiej Podaruj Paczuchę, organizowaną przez blog Dimipedia.pl. Podsumowując bardzo fajna akcja, z chęcią wezmę udział w kolejnych edycjach, jeśli oczywiście będą.
W tej edycji paczki robiłyśmy do kwoty 50 zł, a w paczce powinny znaleźć się minimum 3 produkty pełnowymiarowe. W stworzeniu prezentów pomogły ankiety, gdzie mogłyśmy opisać jakie kosmetyki lubimy, jakich nie, ulubione marki, zapachy, jakich kosmetyków nie używamy, jakie wolimy …itp. 
Odpowiedzi bardzo pomogły w trafnym doborze kosmetyków.
W mojej paczce znalazło się aż 5 pełnych produktów! Byłam zszokowana zawartością, która okazała się w pełni trafiona. Wszystkie kosmetyki bardzo przypadły mi do gustu i co więcej nie dostałam żadnego kosmetyku, który akurat posiadam, więc wszystko jest dla mnie nowością.
Nie będę się tutaj zachwycać, tylko pokażę Wam zawartość mojej paczuchy, w której skład weszły:
paletka 32 cieni MakeUp Revolution
– Face Mask, PlanetSpa od Avon
– Odżywka intensywny kolor – do włosów farbowanych, Ziaja
– Maska Intensywne Wygładzenie do włosów niesfornych, Ziaja
– Mydło do rąk w żelu, Ziaja

Jestem mega zadowolona z wszystkich otrzymanych kosmetyków, bardzo dziękuję Ci Agnieszko 🙂
Mam nadzieję, że Paulina, adresatka paczki, którą wykonywałam będzie również zadowolona!
Filmik z otwarcia paczki, zapraszam do oglądania, lajkowania i susbkrybowania kanału:
A wy co myślicie o tego typu akcjach?
Wzięłybyście udział?
Co myślicie o mojej kosmetykach z mojej paczki?