Tag

Lifestyle

Od dobrych kilku lat zakupy w Internecie stały się Naszą codziennością. Kupujemy online dosłownie wszystko, począwszy od przedmiotów użytku codziennego, poprzez ciuchy, meble, kosmetyki aż po artykuły spożywcze.  Zamiast stać w kolejkach –  siedzimy wygodnie w fotelu, bo Nasze zamówienie dostarczone zostaje pod same drzwi. Wygodna to tylko jeden z czynników, dla którego decydujemy się na zakupy w sieci. Najważniejszym powodem jest oszczędność. Ceny w sklepach są zdecydowanie niższe niż w stacjonarnych.  Często płacimy mniej nawet o połowę. A co gdyby dodatkowo otrzymywać zwrot gotówki za zakupy online?




Jakiś czas temu napisałam ciekawy post dotyczący oszczędzania na zakupach w sieci, kto nie czytał koniecznie musi nadrobić:

 

JAK OSZCZĘDZAĆ NA ZAKUPACH ONLINE? 

 
Jest więc wygodniej i taniej. A co gdyby można było jeszcze otrzymywać zwrot części poniesionych kosztów? Oczywiście, że można. Dzisiaj pokażę Wam dwie strony, dzięki którym jest to możliwe. 
 
Z obydwu korzystam co prawda od niedawna, ale widzę w nich świetny potencjał. Oczywistym jest fakt, że pojedyncze zwroty są na poziomie kilku procent ceny zakupów, jednak po jakimś czasie możemy uzbierać niezłą sumkę. Co więcej nie musimy nic robić – wystarczy mieć podpiętą wtyczkę strony i ona sama nas poinformuje, jeśli w danym sklepie możemy otrzymać zwrot za zakupy.
Ok, przejdźmy do konkretów. 

STRONY OFERUJĄCE ZWROT PIENIĘDZY ZA ZAKUPY ONLINE

 
REFUNDER.PL
 
Aby zacząć korzystać z możliwości strony należy się ZAREJESTROWAĆ ( KLIK ) – korzystając z tego linku na start otrzymasz 10 złotych*
Do rejestracji potrzebny Ci wyłącznie adres e-mail i wymyślone przez Ciebie hasło. Wszelkie dane osobiste oraz te do wypłaty zgromadzonych środków uzupełnisz po zalogowaniu się na konto. 
 
*Bonus wypłacony jest po zrobieniu pierwszych zakupów w dowolnym sklepie. 
 
 
 
Na stronie Refunder.pl możemy przejść do kategorii SKLEPY, gdzie znajdziemy pełną listę sklepów, w których otrzymamy zwrot za zakupy wraz z jego wysokością procentową. Oprócz tego mamy do dyspozycji zakładkę KAMPANIE, gdzie oprócz standardowego zwrotu czekają na nas dodatkowe kody rabatowe bądź zniżki do wybranych sklepów. 
 
Oczywiście nie musimy za każdym razem sprawdzać czy w danym sklepie otrzymamy zwrot, gdyż od tego mamy “wtyczkę refunder” ( na stronie głównej ), którą instaluje się jednym kliknięciem. Jest całkowicie niewidoczna podczas korzystania z Internetu, ujawnia się w momencie wejścia na stronę sklepu, w którym możemy otrzymać zwrot. 
 
 
Przykładowe sklepy, w których otrzymamy zwrot: Douglas.pl, Ezebra.pl, Zalando.pl, Booking.com,Aliexpress.com,iPerfumy.pl, BeGlossy.pl, Ekobieca.pl, Sephora.pl,Urban-Decay.pl  i wiele innych. 
Są to sklepy, w których na pewno robiłyście nie raz zakupy…teraz możecie to czynić z większą przyjemnością. 
 
Zwrot gotówki za zakupy online wypłacimy na konto po przekroczeniu kwoty 45 złotych. 
 
 

TIPLI.PL

 
Działanie strony jest bardzo zbliżone do poprzednika, również wystarczy się ZAREJESTROWAĆ ( KLIK ) i już możemy korzystać z wszystkich zniżek i zwrotów. 
 
Polecam zainstalować wtyczkę Tipli, która poinformuje Nas o możliwości otrzymania zwrotu w momencie kiedy znajdziemy się na stronie danego sklepu. Instalacja odbywa się za jednym kliknięciem i nie będzie przeszkadzać w korzystaniu z Internetu, a za jej zainstalowanie otrzymamy 2 złote. 
 
 
Na stronie znajdziemy m.in takie zakładki jak SKLEPY, gdzie możemy zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi zwrotami oraz poznać ich wartość. Nowością jest podstrona ZNIŻKI I KUPONY, gdzie odnajdziemy dodatkowe rabaty na zakupy. 
 
Przykładowe sklepy: Wittchen.pl, Dawanda.pl, Aliexpress.com, Zaful.com, Shein.com, Renee.pl, DrogerieNatura.pl, Ezebra.pl, Perfumesco.pl i wiele innych…
 
Wypłata zgromadzonych środków od 1 zł – więc każdy zwrot automatycznie może wędrować na Nasze konto. 
 
 

CZY WARTO KORZYSTAĆ ZE ZWROTU GOTÓWKI ZA ZAKUPY ONLINE?

 
Osobiście korzystam z obu serwisów, zainstalowane wtyczki przypominają mi o aktywacji zwrotu na danej stronie i nie muszę nic więcej robić, aby go otrzymać.  Często zdarza się, że w danym sklepie mogę otrzymać zwrot zarówno na Refunder jak i Tilpi – wybieram wtedy ten, który oferuje wyższy procent. 
Przed świetami planuję więcej zakupów, więc zapewne uzbiera się przyzwoita suma zwrotów, którą będę mogła przeznaczyć na prezenty dla .. samej siebie. 🙂
 
 
Znacie powyższe serwisy? Planujecie skorzystać z tego rodzaju oszczędzania? 
 
 
 
“Kupowanie markowej torebki w Lidlu to wstyd” … to chyba najczęściej powtarzający się komentarz, od kiedy w sieci pojawiła się informacja, że w znanej sieci marketów pojawią się torebki Wittchen. Od soboty ( 14 października 2017 ) możemy w cenie 279 złotych nabyć skórzaną torebkę Polskiej marki i mam wrażenie, że atmosfera wokół tego tematu w Internecie jest równie gorąca, co przy okazji promocji na kolorówkę w Rossmannie. W obu przypadkach znajdziemy zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Tych drugich wydaje się być zdecydowanie więcej, gdyż w sieci krąży tysiące komentarzy potępiających całą akcję. Według niektórych torebki Wittchen w Lidlu są kiepskiej jakości,  pochodzą z odrzutów albo co gorsza wcale nie są oryginalne. Nie rozumiem skąd bierze się cała ta nienawiść, jednak jak zapewnia nas producent – torebki z Lidla są identycznej jakości jak te oferowane w salonach firmowych. 



Jedyna różnica jest w cenie przez co wiele kobiet do zakupu torebki szykowało się niczym na wojnę. Koczowanie pod sklepem przed 7 rano w sobotę lub co gorsza wyrywanie sobie torebek z ręki. W ofercie pojawiło się aż 79 wzorów, a jednak spotkałam się z wypowiedziami typu “nie było modelu, który chciałam kupić, więc brałam co było”. A do tego te filmiki w sieci, na których kobiety dla wymarzonej torebki są w stanie sporo wycierpieć. 


Moim zdaniem kolaboracja Lidla oraz marki Wittchen jest takim samym zjawiskiem jak pojawienie się kolekcji By Jemioł w Rossmannie czy chociażby Versace for H&M. 

Jestem w 9. miesiącu ciąży, więc o torebkę bić się nie zamierzałam, a zakup nie był dla mnie sprawą najwyższej wagi, jednak postanowiłam wybrać się do Lidla i jak się domyślacie wyszłam biedniejsza o 279 złotych. 



Do sklepu wybrałam się w okolicach 11 przed południem wraz z mamą, która również była ciekawa o co całe zamieszanie. W markecie panował spokój, a koszyki były po brzegi wypełnione markowymi torebkami. Oczywiście zainteresowanych kobiet nie brakowało, ale wszystko odbywało się w spokojnej i kulturalnej atmosferze. 

Wybór torebek był przeogromny i wręcz przytłaczający. Interesującym mnie kolorem był wyłącznie czarny ze srebrnymi detalami. Przejrzałam kilkanaście modeli, porównałam rodzaje skóry, po czym w moje ręce wpadła ta jedyna Od razu wiedziałam, że to jest to. Torebkę obejrzałam dokładnie z każdej strony i byłam zdecydowana na zakup. Jak się okazało, moja mama ma identyczny gust, gdyż stojąc kilka metrów dalej wybrała dokładnie tę samą torebkę. Po odejściu od kasy stałam się posiadaczką mojej pierwszej torebki od Wittchen.


Wybrany przeze mnie model torebki Wittchen to klasyczny kuferek w kolorze czarnym, wykonany z naturalnej skóry saffiano o podwyższonej odporności na uszkodzenia. Srebrne detale oraz brelok z frędzlami sprawiają, że torebka ma w sobie to coś. Dodatkowym wyposażeniem jest firmowy worek przeciw-kurzowy oraz regulowanej długości pasek, dzięki czemu torbę można nosić na ramieniu, co dla mnie jest ważnym aspektem. Przy kasie dodatkowo otrzymałam wielką torbę zakupową – brawo za dbałość o szczegóły. 



Wnętrze torebki to jedna duża przestrzeń oraz małe kieszonki na telefon, drobiazgi oraz dodatkowa na zamek. Z przodu dodatkowa przegroda zapinana na magnes, z tyłu kolejna na zamek – typowo na klucze. U dołu torebkę podtrzymują srebrne nóżki, dzięki czemu skóra nie będzie się przecierać ani brudzić.  Każdy detal wykonany z największą starannością i z pewnością nie ma mowy o “gorszym” gatunku. Na torebkę otrzymałam dwuletnią gwarancję, którą mogę zrealizować również w salonach Wittchen. ( gdzieś przeczytałam taką informację )




Na obecną chwilę z torebki jestem bardzo zadowolona, mam nadzieję, że za rok nadal będzie mi wiernie służyć i będę mogła ją Wam zarekomendować. Uważam, że torebka jest warta ceny jaką za nią zapłaciłam, jednak gdybym miała w sklepie firmowym zapłacić kwotę przekraczającą 400 złotych to zapewne bym się nie zdecydowała. 

Jestem ciekawa, jak Wy odnosicie się do całej promocji? 
Planujecie się wybrać do Lidla czy tego typu akcje kompletnie nie są dla Was interesujące?

W Internecie coraz częściej możemy spotkać się z różnorodnymi akcjami bezpłatnego testowania usług czy produktów. Zwykle są to pojedyncze akcje marketingowe marek, które chcą rozreklamować nowych produkt. Akcje możemy najczęściej wyłapać poprzez Facebooka. 
 Istnieją  również strony zrzeszające “testerów”, na których często pojawiają się różne przedsięwzięcia, akcje testerskie oraz kampanie reklamowe z darmowymi produktami. Najcześciej za pośrednictwem takich serwisów otrzymujemy produkty za darmo w zamian za późniejszą opinię na ich temat. 
Dzisiaj przygotowałam dla was listę stron, na których jestem zarejestrowana. Opowiem Wam o akcjach, w których brałam udział oraz o zasadach jakie panują w danym serwisie. Zostawiam Wam również linki, gdybyście chcieli dołączyć – myślę, że naprawdę warto. 
OFEMININ.PL

To typowy portal dla kobiet wzbogacony o “KLUB EKSPERTEK”, gdzie często pojawiają się akcje testerskie. Najczęściej testowane są pojedyncze kosmetyki bądź produkty dla kobiet. W klubie jestem ambasadorką, więc mój profil ma dodatkowe oznaczenie “blogerka”, jednak szanse na udział w testach ma każda osoba, wystarczy się zarejestrować. 
Dzięki portalowi testowałam m.in: maskarę Rimmel, żel do twarzy Mixa, kosmetyki Loreal, emulsję micelarną Cetaphil oraz wiele innych. 

PLUSY:
– brak szczególnych wymagań dotyczących testerek

MINUSY: 
– często wybierane są te same osoby
– krótki czas od otrzymania produktu do wypełnienia ankiety oceniającej
– brak informacji o dostaniu się do testów, trzeba sprawdzać listę wybranych osób

WIZAŻ.PL

To również kobieca strona pełna porad, na której od czasu do czasu pojawiają się kosmetyczne akcje testerskie bądź konkursy. Podobnie jak w przypadku Ofeminin są to pojedyncze akcje, jednak pojawiają się w miarę często. Aby brać udział w testach wystarczy być zarejestrowanym. Akcje pojawiają się w zakładce “KONKURSY I TESTY”, a od niedawna pojawił się całkiem nowy “KLUB RECENZENTKI”

PLUSY:
– każdy może zostać testerem
– dużo akcji konkursowych oraz testerskich
MINUSY:
osobiście mam problem ze śledzeniem wyników, strona mało intuicyjna


Poprzez stronę poznałam takie kosmetyki jak: mus do ciała Nivea czy krem Skin Perfect Loreal.




Jedna z najlepszych i moich ulubionych stron poświęconych testom produktów oraz usług wszelkiego rodzaju. Aby zostać testerem można zarejestrować się TUTAJ. Każdą akcję testerską zapowiadają ankiety, które należy wypełnić. Biorąc udział w testach otrzymujemy dużą paczkę ambasadorską, składająca się zazwyczaj z głównego produktu/produktów oraz próbek do rozdania znajomym. 
Poprzez portal mogłam testować m.in: balsamy Playboy, piwo Somersby, czekoladki Wedel, piwo smakowe Okocim, wódkę smakową Smirnoff, płatki zbożowe Kupiec, jogurty Activia, ciasteczka BelVita

PLUSY:
– częste różnorodne akcje testerskie 
– w jednych testach może brać udział nawet kilkaset osób
– ankiety zapowiadające testy, dzięki którym dobierane są osoby pasujące do akcji
– paczki ambasadorskie są całkiem spore i zawierają próbki do rozdania 
MINUSY:
– po rejestracji trzeba listownie wysłać podpisane dane wrażliwe
– wypełniając aktywności zbieramy punkty, które mają znaczenie przy wyborze testerów 
– należy udostępniać sporo treści na facebooku ( choć można za chwile je usuwać )
– należy dokumentować każdą rozmowę o produkcie zwiększając swoją aktywność w kampanii 
– otrzymując informację o zbliżającej się kampanii nie gwarantuje w niej udziału, mimo że wypełniamy aktywności z nią związane



Działanie strony oraz zasady udziału w akcjach zbliżone do streetcom, a ponadto serwis jest bardzo intuicyjny. Brałam udział m.in w kampaniach dla Ubera, testowałam piwo Lech Lite, chłodniki Winiary, sosy TaoTao czy kapsułki do prania Vizir. Aby zarejestrować się do udziału wystarczy kliknąć TUTAJ. Po zakończonym teście należy wypełnić ankietę końcową, a aktywny udział w kampaniach sprzyja późniejszym udziale w testach. 
PLUSY: 
– duża liczba uczestników w jednym teście 
– nie trzeba udostępniać treści reklamowych na facebooku
– jeśli kwalifikujemy się do danej kampanii to liczy się kolejność zgłoszeń, a nie ilość punktów
MINUSY:

– niewiele testów w ostatnim czasie 
TRND.COM/PL

Ostatnia warta uwagi strona. Tutaj akcje pojawiają się nieco rzadziej, jednak warto od czasu do czasu zajrzeć i sprawdzić czy nie pojawiło się nic nowego.  Osobiście za pośrednictwem strony miałam przyjemność testować szczoteczkę elektryczną Oral B, serki Monte czy pieluchomajtki Pampers. 
PLUSY:
– można testować nawet sporej wartościowy sprzęt bądź AGD
– często w jednej akcji bierze udział ponad 1000 osób
MINUSY:
– po zakończeniu testowania sprzętu ( Philips ) należy go oddać 
– niewiadome kryteria wyboru uczestników
Osobiście najdłuższa moja przygoda z testowaniem związana jest ze stroną Streetcom, mam tam konto od kilku lat i brałam udział w naprawdę wielu fajnych akcjach, niestety często nie udało mi się dostać do tych,  na których mi zależało. Każda ze stron ma swoje plusy i minusy, jednak jeśli mamy chwilę wolnego czasu to warto zajrzeć do serwisów raz na tydzień i sprawdzić czy nie pojawiło się coś nowego. 
Jestem ciekawa czy kiedykolwiek brałyście udział w kampaniach testerskich na powyższych stronach bądź korzystacie z innych, wartych polecenia serwisach? 
Post będę aktualizować na bieżąco w miarę pojawienia się nowych ciekawych stron testerskich. 





Śledząc regularnie blogosferę zauważyłam, że coraz więcej blogerów stawia na własną domenę, jednak ten temat i szereg pytań jak to zrobić oraz czy warto zdaje się nie mieć końca. Jako, że właśnie na moim mailu pojawiła się wiadomość o konieczności przedłużenia domeny postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami. Od dwóch lat funkcjonuję pod własnym adresem, a początki wcale nie były łatwe. 


Czy ktoś w ogóle pamięta, że blisko dwa lata temu funkcjonowałam pod adresem bitcheslovecakes.blogspot.com ? Chyba nie, jednak jeśli ktoś wpisze ten adres w przeglądarkę to błyskawicznie zostanie przekierowany na obecny adres.  To chyba najczęstsza Wasza obawa – czy wszystko co do tej pory stworzyliście nie przepadnie. Odpowiedź jest jedna – NIE! W SIECI NIC NIE ZNIKA, a całe archiwum Waszych wpisów funkcjonuje pod nową domeną. 

WŁASNA DOMENA – ILE TO KOSZTUJE?

Jeśli dotychczas prowadziliście bloga na bloggerze, nie musicie inwestować w hosting ( czyt. miejsca, w którym przechowywane są wszystkie dane, wpisy, zdjęcia ), ponieważ nadal korzystacie z darmowego oferowanego przez Google. 
Jedyne co Was interesuje do wykupienie domeny, czyli nazwy Waszego bloga z krótką końcówką .pl bądź .com, choć wybór nie ogranicza się wyłącznie do tych dwóch pozycji. 
Na wielu stronach zajmujących się tematem domen możecie wykupić swoją domenę za kilka złotych za pierwszy rok, choć zdarzają się również opcje całkowicie bezpłatnego adresu przez pierwszy rok. Kto szuka ten znajdzie 😉
Osobiście korzystam ze strony ovh.pl, gdzie za moją domenę ( za pierwszy rok ) nie zapłaciłam nic, a obecnie cena za adres z końcówką .pl kosztuje 9.95 pln dla nowych doment

Za kilka złotych możecie istnieć pod nowym adresem aż przez rok – więc macie sporo czasu aby zorientować się czy chcecie prowadzić bloga na poważnie oraz czy niesie to za sobą korzyści dla Was.

A po roku, przechodzimy już na standardową cenę za przedłużenie domeny na kolejne 365 dni, w moim przypadku wynosi to 49,95 pln. Czy jest to dużo czy nie ocenisz już sam, po 12 miesiącach z pewnością będziesz wiedzieć czy profesjonalne blogowanie jest dla Ciebie. W innym przypadku domena po prostu wygaśnie – bez obciążania dodatkowymi kosztami. 

CO ZYSKAM DZIĘKI WŁASNEJ DOMENIE ?

Przede wszystkim stawiając na własną domenę rozpoczynasz tworzenie własnej marki, a co za tym idzie, zaczynasz być brany na poważnie. 
Jeśli prowadzisz bloga od dłuższego czasu to zapewne już wiesz, że blogosfera jest świetnym miejscem do pozyskiwania partnerów, sponsorów – a więc z bloga możesz czerpać korzyści materialne. Własna domena zapewne czyni Cię bardziej profesjonalnym w oczach potencjalnych sponsorów. 
Napewno domena jest również wygodą, ponieważ podpisujesz się krótkim adresem, który nie tylko jest przyjemniejszy dla oka, ale łatwiej zapamiętywany przez czytelników. 

NEGATYWNE SKUTKI ZMIANY ADRESU


Nowy adres może się negatywnie obić na statystykach, bynajmniej na początku. Czytelników trzeba uświadomić o zmianach jakie nastąpiło, aby wszystko wróciło do normy. Mimo, że wchodząc pod starą lokalizację zostaniemy przekierowani na nową, to jednak zależy nam aby kojarzono nas wyłącznie z aktualnym adresem. Przez pierwszy miesiąc po zmianie postaraj się mocniej promować w social mediach, umieszczaj link pod każdym Twoim wpisem, przypominaj o zmianie. Uwierz mi, szybko powrócisz do statystyk przed zmianą, szczególnie gdy zmieniasz jedynie adres a nie całą nazwę jak to było w moim przypadku. 

JAK POŁĄCZYĆ DOMENĘ Z BLOGIEM?

Decyzja o zmianach podjęta, domena zakupiona, co dalej? Jak to połączyć? 
Nie musisz być mistrzem informatyki aby samodzielnie podpiąć bloga pod domenę. Mój sekret to .. wpisanie w Google zapytania ” jak podpiąć bloga pod domenę ” a wynikach wyszukiwania znajdziecie instrukcję krok po kroku, najczęściej ze screenami ułatwiającymi cały proces. 
Inną opcją jest wykupienie usługi podpięcia domeny pod bloga, czasami kosztuje to kilka złotych, często jest również za darmo. Możecie poprosić od pomoc znajomego blogera, który ma przeprowadzkę za sobą. 


DWA LATA POD WŁASNYM ADRESEM, JAK SIĘ Z TYM CZUJĘ?

Czas na odrobinę mojej refleksji, jednak zacznę od odpowiedzi na pytanie tytułowe – czy warto? Odpowiedź jest tylko jednak – oczywiście, że tak! W moim przypadku jak już wiecie był to ogromny skok bo zmieniałam nie tylko adres ale również nazwę, więc ryzyko niepowodzenia było większe. Byłam jednak pewna, że blogowanie traktuję poważnie, a jeśli chcę być odbierana profesjonalnie to korzystanie z nazwy “dziwki kochają ciastka” było niedorzeczne. Mimo, że blogowanie od początku brałam na poważnie to jednak nie przemyślałam pewnych kwestii. Z biegiem czasu cieszę się na te zmiany, toż to już dwa lata! Kojarzy mi się to nieco z adresami e-mail, kto pamięta swój pierwszy założony adres e-mail? Nazwy swojego nie pamiętam ale napewno końcówka to było …@buziaczek.pl. Minęło sporo czasu i teraz śmieszy mnie sama myśl o tym wspomnieniu. 

Podsumowując mój dzisiejszy wpis uważam, że warto zastanowić się “czym jest dla mnie mój blog i co chcę poprzez niego osiągnąć?”A jeśli odpowiemy sobie na to pytanie to chęć zmian przyjdzie sama. 

Podzielcie się koniecznie swoimi doświadczeniami na temat przeprowadzki pod własny adres, a może macie jakieś nurtujące Was pytania dotyczące kwestii związanych z  własną domeną? 






Dzisiaj zapraszam Was na małą odmianę na blogu, gdyż nie będę mówić ( wyłącznie ) o kosmetykach. Na ten wpis wiele z Was bardzo czekało i ja również nie mogłam się doczekać aż podzielę się z wami moim doświadczeniem. Opowiem Wam bowiem co nie co na temat oszczędzania, a mianowicie o zakupach w sieci. Wiadomo nie od dziś, że w internecie można kupić taniej, ale dlaczego by nie oszczędzić nieco więcej? Nie ważne czy kupujesz kosmetyki, sprzęt czy zamawiasz pizzę – zawsze znajdzie się sposób aby zapłacić mniej.

Zanim zakupię cokolwiek w Internecie zawsze kieruję się kilkoma zasadami.. 


SZUKAM KODÓW RABATOWYCH


Pierwsza i najczęściej wykorzystywana przeze mnie zasada, która nie raz pozwoliła oszczędzić niemałe pieniądze. Nawet kiedy upatrzę jakiś ciekawy towar stacjonarnie, to zazwyczaj szukam tego samego produktu w sieci. No i zazwyczaj znajduję. Mimo, że cena jest niższa niż w sklepie to szukam dodatkowych oszczędności. 
Przykład. Mój ostatni zakup ze sklepu MintiShop. W planach miałam zakup paletki Zoeva i kilka innych kosmetyków.  Znalazłam to czego szukałam właśnie w tej drogerii i szybciutko wklepałam w Google: “MintiShop kod rabatowy” i znalazłam zniżkę 10 % ( już nieaktywna ). Zakupy były tańsze o ponad 17 złotych, dzięki czemu mogłam kupić dodatkową rzecz lub po prostu zaoszczędzić. 



Zobacz koniecznie: 


Przykładowe wyszukiwanie. Zdjęcie nie zawiera lokowania produktu. 

Podobnie robię zamawiając pizzę czy inne jedzenie z popularnych serwisów, często są zniżki nawet 20% a wyszukanie ich zajmuje zaledwie kilka minut. 



Strona główna alerabat.com



Zniżki i kody rabatowe możecie przeglądać na specjalnie do tego przygotowanych stronach np. alerabat.com, z którego korzystam bardzo często. Na stronie oprócz kodów rabatowych znajdziemy bieżące promocje oraz aktualne gazetki. Zniżki możemy przeglądać według kategorii oraz poprzez listę sklepów. Dzięki temu w łatwy sposób możemy wyszukać konkretną zniżkę. 




Przykładowe kody rabatowe. 



A MOŻE BY TAK RABAT DLA NOWEGO KLIENTA?

Tutaj skupię się głównie na drogeriach internetowych, bo opieram się na własnym doświadczeniu, jednak ta sama kwestia może odnosić się do zakupu sprzętu, ubrań czy biżuterii. Często wybieramy ten sam sklep internetowy. Znamy go, mamy założone tam swoje konto lub też kupujemy tam z przyzwyczajenia. Wracając do przykładu sklepów kosmetycznych, to w sieci jest ich cała masa, a ich asortyment jest niemalże identyczny! Często te mniej znane drogerie zachęcają do zakupów poprzez powitalny rabat dla nowych klientów. Jakoś muszą zachęcać do zakupów. Czasami wystarczy zapisać się do newslettera aby otrzymać zniżkę na zakupy.  Tym sposobem możemy odkryć kolejny warty uwagi sklep oraz zaoszczędzić kilka złotych. 


Przykład. Kto śledzi mnie na Facebooku ( zapraszam – klik ) to wie, że poluję na tablicę świetlną. Nie miałam pojęcia kompletnie gdzie ją kupić, ale od fanów szybko uzyskałam informacje. Lightbox dostępny jest w Jysku w cenie 119 złotych, czy to stacjonarnie czy online. Na stronie sklepu szybko wyskoczyła mi promocja “Zapisz się do newslettera i zyskaj 20 złotych zniżki”. Co prawda zniżka naliczana tylko stacjonarnie i tylko do zakupów powyżej powyżej 100 złotych, ale dla mnie to nie problem więc jutro śmigam do sklepu i kupuje z rabatem. 

Zapisanie się do newslettera do niczego nigdy nie zobowiązuje i w każdym momencie można się wypisać. Przy kolejnej potrzebie zakupów w tym sklepie możesz zapisać się ponownie używając innego adresu e-mail. 

Zdjęcie z sieci. Lightbox, o którym mowa 🙂


PORÓWNUJ CENY

W przypadku sprzętu czy elektroniki ciężko spodziewać się wysokich rabatów czy zniżek, jednak nie oznacza, że nie możemy zaoszczędzić. W tym celu warto skorzystać z porównywarki cen. Najbardziej znane jest ceneo.pl na którym porównany niemalże każdy produkt, jednak coraz popularniejsze są porównywarki cen OC czy noclegów w hotelu. Każdy sklep ma swoją cenę, co nie oznacza, że taką samą. 

Przykład.  Kiedy zdecydowałam się na zakup Macbooka mogłabym zapłacić za niego od 200 do 1000 złotych więcej! Skorzystałam z porównywarki, a następnie wybrałam najkorzystniejszą ofertę – sklep dorzucał kartkę pamięci dedykowaną do komputera 128GB i tenże gratis o wartości ok. 200 złotych mnie przekonał. 

Przykładowe porównanie cen. Zdjęcie nie zawiera lokowania produktu. 


Należy pamiętać, że ceny nie zawsze drastycznie się różnią, ale często możemy wybrać ofertę z darmową wysyłką lub ciekawym gratisem. 

Powyższe trzy punkty stosuje niemalże przy każdym zakupie, jednak istnieją jeszcze inne sposoby, z których korzystam rzadziej. 

KORZYSTAJ Z SEZONOWYCH PROMOCJI

W przypadku zakupów kosmetycznych warto zwrócić uwagę czy za chwile aby nie ma świąt albo dnia kobiet? Zawsze okazji takich dni są fajne zniżki. W przypadku sprzętu czy AGD jest to okres przedświąteczny lub noworoczny. Wielkie wyprzedaże wszystkiego i wszędzie zawsze w BLACK MONDAY, a typowo elektroniczne w CYBER MONDAY. Dni są ruchome więc warto śledzić na bieżąco – na blogu zawsze piszę o zbliżających się promocjach. Czasami warto wstrzymać się kilka dni i skorzystać z promocji. 

ZAKUPY GRUPOWE 

Tutaj mam na myśli Groupon oraz Travelist, z obu korzystam regularnie. Pierwszy z portali świetnie nadaje się do zakupu lokalnych atrakcji np. ostatnio kupiłam taniej bilety do ZOO oraz wizytę u fizjoterapeuty. W przypadku drugiego portalu korzystam kiedy planuję wyjazd. Ceny są zdecydowanie niż na stronach hoteli a często mamy dodatkowe pakiety lub wyżywienie gratis. 

Przykładowa zniżka. 

Ufff… i to już wszystkie moje triki na oszędzanie na zakupach w sieci. W napisanie tego postu włożyłam sporo pracy i mam nadzieje, że okaże się dla Was przydatny.
Jestem ciekawa, czy takie poradnikowe wpisy są dla Was ciekawe oraz czy chcielibyście więcej tego typu postów na blogu. Czekam na Wasze opinie! 



Nie da się zauważyć, że za cztery dni obchodzimy walentynki. Informują nas o tym wszelkie dostępne media. Blogosfera aż huczy od nadmiaru walentynkowych inspiracji a na youtube znajdziemy miliony pomysłów na prezent.  Z każdej strony jesteśmy zasypywani informacjami co kupić, co robić, jak spędzić, czego unikać. Nie wiem jak Wy, ale mnie już od tego boli głowa. 



NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ !

Dzisiejszy post, który jest całkiem spontaniczny powstaje po obejrzeniu kilku filmików na Youtube z propozycjami prezentowymi. Nie jestem przeciwniczką sprawienia ukochanej osobie odrobiny przyjemności, ale niektóre propozycje przyprawiły mnie o dreszcze. O ile kupno ukochanej kwiatów czy czekoladek jest w dobrym guście to sprezentowanie nowego smartphone, tableta czy palety do cieni o zawrotnej cenie to już lekka przesada. Nie dajmy się zwariować, sprawieniem drogiego prezentu nie udowadniamy że kochamy bardziej. 

14 lutego powoli zaczyna mi się kojarzyć z kolejną gwiazdką czy dniem kobiet, ponieważ presja wywoływana na mężczyznach w związku z oczekiwaniami kobiet jest coraz większa. Piękna płeć marzy o bukietach kwiatów, romantycznych kolacjach, komediach romantycznych i całej masie prezentów, a to wszystko opakowane w cukierkowo – serduszkową oprawę. Przez to mężczyźni zwyczajnie nie lubią walentynek.

Nie oczekuj od mężczyzny zbyt wiele.  Nie wywołuj na nim presji i nie obrażaj się, jeśli nie sprosta twoim wyobrażeniom o idealnych walentynkach. Nie każdy facet jest typem romantyka, który lubi komedie romantyczne i kolacje w blasku świec. Pamiętaj, że jest to Wasze wspólne święto. 




CZEGO TAK NAPRAWDĘ CHCĄ FACECI? 

O ile kobieta ucieszy się z bukietu kwiatów, bielizny, czekoladek czy kosmetyków to w przypadku faceta nie jest to już takie oczywiste. Warto podkreślić, że Walentynki to święto zakochanych, więc jeśli domyślacie się, że ukochany chce Wam zrobić prezent to musicie w jakiś sposób się zrekompensować. 

Jeśli chcesz mu kupić prezent to unikaj motywu typowo walentynkowego. Jeśli kupisz mu kubek z misiem i serduszkami to gwarantuje Ci, że nigdy z niego nie skorzysta, a krawatu w serduszka nigdy nie założy. Kupując mu prezent pomyśl o jego zainteresowaniach. Jeśli kupisz mu grę czy męski gadżet on nadal będzie miał świadomość, że dostał to z okazji walentynek. 

Prezenty z okazji walentynek to początek góry lodowej. Za nimi stoi szereg zadań do wykonania tego magicznego dnia. Śniadanie do łóżka, wyjście do kina na komedię romantyczną, kolacja przy świecach i spacer przy blasku księżyca. Która kobieta o tym nie marzy? Ale warto się zastanowić czy facet tego chce? Oczywiście, że nie. Jeśli spędzacie w ten sposób walentynki to uwierz mi, że on robi to tylko dlatego aby sprawić Ci przyjemność. Wyjście do zatłoczonego kina czy restauracji nie jest dla niego niczym wyjątkowym czy romantycznym. Facet najchętniej rozsiadł by się wygodnie na kanapie, zamówić pizzę i obejrzał film akcji albo pograł na konsoli. Ciężko zatem pogodzić te dwie wizje. 
ZRÓBCIE COŚ RAZEM. 

Polecam opcję kompromis. Ty rezygnujesz z czegoś, a on jest w stanie z uśmiechem zrobić coś. 
Inną alternatywą jest całkowite obieganie od schematu. Zróbcie coś niecodziennego. Pojedźcie na spontaniczną wycieczkę, basen albo narty. Coś co obojgu Wam sprawi przyjemność.  
Dzień w piżamie, gra w planszówkę a może po prostu błogie lenistwo? 
Najważniejsze, aby spędzić ten czas razem. 

Ja osobiście nie mam żadnych planów i nie zamierzam zmuszać swojej drugiej połówki do niczego, na co nie ma ochoty. Myślę, że czysty spontan będzie dobrym wyjściem. Dzięki temu nie muszę planować wielkich przygotowań,  tworzyć walentynkowych paznokci czy szukać idealnej sukienki. 


Koniecznie zdajcie znać jak spędzacie Walentynki oraz czy jest to dla Was szczególny dzień? 

Ściskam, Tina