Tag

październik 2017

Popularność pudełek niespodzianek z kosmetyczną zawartością nie maleje i choć powstaje coraz więcej nowych boxów, istnieje kilka pudełkowych firm, które cieszą się największym zainteresowaniem. Wśród nich Shinybox, który na rynku istnieje ponad 3 lata. Kiedyś byłam wierną subskrybentką, w domu mam kilkanaście kolorowych pudełeczek, które świetnie sprawdzają się do przechowywania różnych drobiazgów. Obecnie sporadycznie kupuję nowe pudełka, gdyż moja szafa nie jest w stanie pomieścić ilości kosmetyków jaką posiadam. W tym miesiącu coś mnie podkusiło i tak oto edycja październikowa trafiła w moje ręce. Co tym razem znalazło się w pudełku?

var widgetParams = “{ ‘Id’:’71a3a10c-8583-4434-8dc4-c027ced263c7′,’AffId’:’10695′}”;
var params=encodeURIComponent(JSON.stringify(widgetParams));
var link = “https://weben1.com/elasticwidget2/generate?query=”+params;
var iframe = document.createElement(‘iframe’);
iframe.frameBorder=0;
iframe.width = “100%”;
iframe.height=”205px”;
iframe.id=”webe”;
iframe.setAttribute(“src”, link);
document.getElementById(“webewidget”).appendChild(iframe);

Zawartość edycji Think Pink 2017 to 7 pełnowymiarowych produktów, jedna próbka i ulotki. Kosmetyki przedstawione zostaną od najbardziej do najmniej interesujących. 


1. BARNANGEN All Over Resue Body Balm 34,99 pln



Balsam do ciała zamknięty w słoiku o pojemności 200ml. Na plus zasługują delikatny zapach ( niebawem rodzę i kosmetyki o nieintensywnych zapachach bardzo mi się przydadzą ) i gustowna szata graficzna. Produkt jest nowością na rynku dlatego chętnie poznam go bliżej. 


2. EFEKTIMA INSTITUT Hydrożelowa maska z efektem liftingującym, 14,76 pln




Uwielbiam wszelkiego rodzaju maseczki, szczególnie w płacie bądź peel off. Są wygodne i proste w aplikacji i dają natychmiastowy efekt. Maska wzbogacona jest o witaminę C i ma za zadanie wyrównać koloryt i rozświetlić cerę – sam raz na jesień.

3. 7TH HAEVEN Maseczka do twarzy 5-8 pln



Trafiła mi się oczyszczająca maska węglowa z peelingiem w jednym, choć nigdy nie mogę zrozumieć sensu takiego połączenia. Bardziej ucieszyłby mnie owocowy peel off, ale tę również chętnie zużyję, bo to praktyczny kosmetyk.

ps. Na profilu Shinybox na facebooku wygrałam konkurs i trafi do mnie cała seria maseczek więc będę mieć okazję przetestować różne opcje – zapewne zdam Wam relację, którą polecam najbardziej. 


4. JANTAR Odżywka – wcierka z wyciągiem z bursztynu do skóry glowy i włosów zniszczonych 13 pln



Nie jestem pewna czy to dokładnie ten kosmetyk, który jest tak bardzo polecany w blogosferze, ale jeśli tak to bardzo chętnie sprawdzę go na swoich włosach. Bardzo się cieszę, że odżywka jest w formie sprayu, co pozwala na wygodną aplikację. Efekty mają być widoczne po 4 tygodniach codziennego stosowania – myślę, że podejmę to wyzwanie. 

5. AVON MARK pomadka w płynie błyszcząca 32 pln


Mam bardzo negatywny stosunek do kolorówki w tego typu boxach, gdyż ciężko trafić w gust odbiorcy. Niestety tak jest w tym przypadku, co prawda sam kolor Love Bite nie jest najgorszy to jednak nie używam błyszczących pomadek, więc kosmetyk dla mnie jest kompletnie nieużyteczny. 


6. BISPOL Świeca zapachowa 5,54 pln



Nie jestem fanką palenia świec, więc to kolejny produkt, którego nie będę testować. Otrzymałam zapach Diamond Chic, który jest całkiem przyjemny więc chętnie obdaruje nim kogoś bliskiego bądź będzie ozdobą na półce. 


7. FOODS BY ANN Pocket Energy Bar 3,89 pln



Ciężko mi w jakikolwiek sposób skomentować pojawienie się batona w pudełku kosmetycznym, tym bardziej kiedy jest traktowany jako produkt pełnowymiarowy. Dla mnie to dodatek, który po pierwszym gryzie trafił do kosza. Najwyraźniej truskawka i burak to nie jest dla mnie smaczne połączenie. 


+ próbka kremu Charmine Rose do cery mieszanej z rozszerzonymi naczynkami – wezmę do szpitala, przyda się po porodzie. 


PODSUMOWANIE



Zawartość pudełka oceniam na 3,5/5. Znalazły się zarówno ciekawe produkty, jak i te, których pojawienia się kompletnie nie rozumiem. Zabrakło mi kosmetyku z efektem wow, czyli takiego którego testowania nie mogłabym się już doczekać.  Bardzo się cieszę, że skorzystałam z promocji i box kosztował mnie zaledwie 24 złote. 
Pozostaje mi wyczekiwać na edycję listopadową, którą również postanowiłam nabyć – mam nadzieję na ciekawą zawartość. Jeśli macie ochotę zakupić pudełko, możecie zrobić to TUTAJ






“Kupowanie markowej torebki w Lidlu to wstyd” … to chyba najczęściej powtarzający się komentarz, od kiedy w sieci pojawiła się informacja, że w znanej sieci marketów pojawią się torebki Wittchen. Od soboty ( 14 października 2017 ) możemy w cenie 279 złotych nabyć skórzaną torebkę Polskiej marki i mam wrażenie, że atmosfera wokół tego tematu w Internecie jest równie gorąca, co przy okazji promocji na kolorówkę w Rossmannie. W obu przypadkach znajdziemy zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Tych drugich wydaje się być zdecydowanie więcej, gdyż w sieci krąży tysiące komentarzy potępiających całą akcję. Według niektórych torebki Wittchen w Lidlu są kiepskiej jakości,  pochodzą z odrzutów albo co gorsza wcale nie są oryginalne. Nie rozumiem skąd bierze się cała ta nienawiść, jednak jak zapewnia nas producent – torebki z Lidla są identycznej jakości jak te oferowane w salonach firmowych. 



Jedyna różnica jest w cenie przez co wiele kobiet do zakupu torebki szykowało się niczym na wojnę. Koczowanie pod sklepem przed 7 rano w sobotę lub co gorsza wyrywanie sobie torebek z ręki. W ofercie pojawiło się aż 79 wzorów, a jednak spotkałam się z wypowiedziami typu “nie było modelu, który chciałam kupić, więc brałam co było”. A do tego te filmiki w sieci, na których kobiety dla wymarzonej torebki są w stanie sporo wycierpieć. 


Moim zdaniem kolaboracja Lidla oraz marki Wittchen jest takim samym zjawiskiem jak pojawienie się kolekcji By Jemioł w Rossmannie czy chociażby Versace for H&M. 

Jestem w 9. miesiącu ciąży, więc o torebkę bić się nie zamierzałam, a zakup nie był dla mnie sprawą najwyższej wagi, jednak postanowiłam wybrać się do Lidla i jak się domyślacie wyszłam biedniejsza o 279 złotych. 



Do sklepu wybrałam się w okolicach 11 przed południem wraz z mamą, która również była ciekawa o co całe zamieszanie. W markecie panował spokój, a koszyki były po brzegi wypełnione markowymi torebkami. Oczywiście zainteresowanych kobiet nie brakowało, ale wszystko odbywało się w spokojnej i kulturalnej atmosferze. 

Wybór torebek był przeogromny i wręcz przytłaczający. Interesującym mnie kolorem był wyłącznie czarny ze srebrnymi detalami. Przejrzałam kilkanaście modeli, porównałam rodzaje skóry, po czym w moje ręce wpadła ta jedyna Od razu wiedziałam, że to jest to. Torebkę obejrzałam dokładnie z każdej strony i byłam zdecydowana na zakup. Jak się okazało, moja mama ma identyczny gust, gdyż stojąc kilka metrów dalej wybrała dokładnie tę samą torebkę. Po odejściu od kasy stałam się posiadaczką mojej pierwszej torebki od Wittchen.


Wybrany przeze mnie model torebki Wittchen to klasyczny kuferek w kolorze czarnym, wykonany z naturalnej skóry saffiano o podwyższonej odporności na uszkodzenia. Srebrne detale oraz brelok z frędzlami sprawiają, że torebka ma w sobie to coś. Dodatkowym wyposażeniem jest firmowy worek przeciw-kurzowy oraz regulowanej długości pasek, dzięki czemu torbę można nosić na ramieniu, co dla mnie jest ważnym aspektem. Przy kasie dodatkowo otrzymałam wielką torbę zakupową – brawo za dbałość o szczegóły. 



Wnętrze torebki to jedna duża przestrzeń oraz małe kieszonki na telefon, drobiazgi oraz dodatkowa na zamek. Z przodu dodatkowa przegroda zapinana na magnes, z tyłu kolejna na zamek – typowo na klucze. U dołu torebkę podtrzymują srebrne nóżki, dzięki czemu skóra nie będzie się przecierać ani brudzić.  Każdy detal wykonany z największą starannością i z pewnością nie ma mowy o “gorszym” gatunku. Na torebkę otrzymałam dwuletnią gwarancję, którą mogę zrealizować również w salonach Wittchen. ( gdzieś przeczytałam taką informację )




Na obecną chwilę z torebki jestem bardzo zadowolona, mam nadzieję, że za rok nadal będzie mi wiernie służyć i będę mogła ją Wam zarekomendować. Uważam, że torebka jest warta ceny jaką za nią zapłaciłam, jednak gdybym miała w sklepie firmowym zapłacić kwotę przekraczającą 400 złotych to zapewne bym się nie zdecydowała. 

Jestem ciekawa, jak Wy odnosicie się do całej promocji? 
Planujecie się wybrać do Lidla czy tego typu akcje kompletnie nie są dla Was interesujące?

Od wczoraj możemy cieszyć się długowyczekiwaną promocją -49% ( -55%) na kolorówkę w Rossmannie. Podobnie jak większość kobiet postanowiłam wybrać się do drogerii już pierwszego dnia, mając nadzieję, że spokojnie kupię to co sobie zaplanowałam. Niestety tak jak podejrzewałam spotkałam się z tłumem w sklepie i pustkami na półkach…

W drogerii szafa niemalże każdej marki obłożona była grupką kobiet, z których nie jedna otwierała kolejne nowe kosmetyki nie zważając na brak napisu “TESTER” na opakowaniu. Brak reakcji ze strony obsługi, która nie do końca panowała nad całą sytuacją spowodowała, że postanowiłam zrezygnować z zakupu bestsellerów polecanych na większości blogów. Skupiłam się na nowościach, a swoje zakupy ograniczyłam do minimum.



Najwięcej czasu spędziłam przy szafie nowej marki SinSkin, która niedawno weszła również do Rossmanna. Byłam jedyną przeglądającą kosmetyki tej marki osobą, a co więcej każdy tester po który sięgnęłam był nieruszony. 
Marka SinSkin, która swoje kosmetyki określa mianem profesjonalnych zadebiutowała w Rossmannie stosunkowo niedawno i niestety większa część szafy była zwyczajnie pusta, co w przypadku takiej promocji jest sporym minusem. Podobna sytuacja miała miejsce w dwóch innych sklepach. 
Ceny kosmetyków są dość wysokie, jednak uznałam promocję za odpowiedni moment do przetestowania kilku nowości. 


SINSKIN  Must Have,
Ultralight Serum Foundation SPF 25




Podkład z serum w jednym produkcie to dla mnie nowość, jednak pierwsze wrażenie zrobił na mnie bardzo przyzwoite. Konsystencja płynna, dobrze się rozprowadza pędzlem, ładnie się wchłania i przyzwoicie kryje. Podkład niewyczuwalny na twarzy więc nie ma mowy o efekcie maski. Wybrałam najjaśniejszy odcień ( Light Nude C10 ) z dostępnych bodajże 8 kolorów. Przeznaczony jest do skóry suchej i normalnej. Możecie się spodziewać jego obszerniejszej recenzji w najbliższym czasie. 

Minus za zawyżoną ceną, kilka dni przed promocją kosztował 74 złote, a w dniu promocji 79 złotych, więc zapłaciłam w granicach 37 pln.


SINSKIN Must Have, 
Liquid Eyeliner 



Przełom w moim makijażu, bo od dawien dawna używam niezmiennie eyelinera z Eveline. Skusiło mnie smukłe opakowanie i bardzo precyzyjna końcówka. Wybrałam kolor 220 czyli głęboką czerń, której po narysowaniu kilku kresek na ręce nie mogłam zmyć przez cały dzień. Eyeliner nie rozmazuje się co już sprawdziłam, a więcej o jego trwałości i ukrytych mam nadzieje dodatkowych zaletach jeszcze zapewne przeczytacie na blogu. 

Eyeliner kosztuje standardowo 55 złotych a więc zapłaciłam za niego niecałe 26 pln. 


Na spory plus zasługuje fakt, że wszystkie kosmetyki Sinskin pakowane są w kartoniki więc miałam pewność, że żaden z zakupionych produktów nie był otwierany.



Kinetics, 
Shield, Gel Polish



Produkty tej marki to dla mnie całkowita nowość, jednak od dawna poluję na hybrydowego nudziaka, więc postanowiłam przetestować jeden z wielu odcieni jakie widniały na półce marki Kinetics. 
Ciężko było podjąć decyzję, jednak ostatecznie wybór padł na kolor #153. 
Konsystencja lakieru jest całkiem gęsta, a cena po promocji bardzo okazyjna. Jak się sprawdzi pod względem trwałości i koloru? Na te pytania odpowiem po dokładniejszych testach. 

Lakiery kolorowe dostępne są w cenie 34,99 złotych, więc na promocji zapłaciłam w granicach 17 pln. 


Neutrogena, Intense Repair
Lip Balm


Balsam do ust to dla mnie podstawa przy takiej pogodzie za oknem, a w związku ze zbliżającym się porodem moje usta są coraz bardziej przesuszone. Z polecenia mamy wybrałam balsam do ust zamiast tradycyjnej pomadki i po pierwszym użyciu jestem zachwycona siłą nawilżenia. Do tej pory używałam kilku kremów do stóp tej marki, które również świetnie mi się sprawdziły. 

Nie jestem pewna czy w przypadku balsamu do ust obowiązywała promocja, jednak cena standardowa produktu to 10,99 pln. 


Ot cały mój haul zakupowy, choć nie wykluczam, że nie wybiorę się ponownie do drogerii podczas tej promocji. Z zakupów jestem bardzo zadowolona i chętnie dowiem się, co Wam udało się “upolować” podczas promocji. 

Wybieracie się na zakupy czy odpuszczacie? 


Czy ktoś mi powie, kiedy minął wrzesień? Mi umknął błyskawicznie, a  jesienna aura zagościła na dobre choć w ostatnich dniach możemy cieszyć się całkiem przyjemną i słoneczną pogodą, Chyba nikt nie zaprzeczy, że najlepszym sposobem na jesienna chandrę są zakupy, a słowo “promocja” wywołuje dodatkowy dreszczyk emocji? 
W związku z tym nie mogłam się powstrzymać aby nie podzielić się z Wami informacjami o kolejnej wyśmienitej promocji, która wielkimi krokami zbliża się do Rossmanna. 



-49% dla wszystkich, -55% dla klubowiczów 

Już od 10 października całą dostępna w drogerii kolorówkę kupimy taniej o połowę. Promocja trwać będzie do 19 października i dostępna będzie zarówno stacjonarnie jak i online.

Jeśli planujecie większe zakupy to warto sciągnąć aplikacje Klubu Rossmann, z którą zniżka sięgać będzie aż 55 procent, pod warunkiem zakupu min. trzech kosmetyków.

Jak zawsze wprowadzone zostają ograniczenia jeŚli chodzi o ilość kosmetyków, które możemy kupić jednak tą informacją  
Rossmann podzieli się tuż przed rozpoczęciem promocji – oczywiście post zostanie zaktualizowany:) 

Zanim ruszymy na podbój drogerii polecam przygotować sobie listę interesujących nas kosmetyków, bo w sklepach napewno panować będzie spore oblężenie więc nie warto robić sztucznego tłumu. 


CO KUPIĆ NA PROMOCJI W ROSSMANNIE – KOLORÓWKA



Lada dzień pojawi się kosmetyczny must have na jesień czyli lista kosmetyków, którą warto mieć na uwadze podczas promocji, a tym czasem mam dla Was trzy złote zasady, które z pewnością ułatwia zakupy: 

1. Zanim kosmetyk trafi do twojego koszyka ZAWSZE sprawdź czy napewno nie był otwierany – nikt nie lubi niemiłych niespodzianek związanych z wyschniętym tuszem do rzęs bądź zniszczoną szminka. 
2. NIGDY nie otwieraj nowych produktów w celu sprawdzenia koloru – od tego są TESTERY, a jesli takowego nie znalazłaś musisz kierować się intuicją bądź zdjęciami znalezionymi w sieci. 
3. NIE WARTO robić wielkich zapasów, promocje pojawiają sie na tyle często, że nie ma potrzeby kupowania kilku takich samych sztuk. 


Przyznać się, kto już zaciera rączki na nową promocje? 
Z dniem dzisiejszy rozpoczęła się druga fala nalotów na Rossmanny w całej Polsce, a to za sprawą drugiego etapu promocyjnego szaleństwa -49%. Tym razem pod lupę idą wszelkiego rodzaju produkty do oczu czyli cienie, kredki, tusze czy produkty do brwi. Promocja trwa do 3 maja, a mając na uwadze, że 1 oraz 3 maja są dniami wolnymi od pracy to czasu na zakupy jest stosunkowo mało.
Warto więc zastanowić się co kupić, najlepiej wybierając sprawdzone produkty, aby później nie żałować:)
Przygotowałam Wam listę kosmetyków wartych uwagi, które w promocyjnych cenach są super zdobyczami, które mogą powędrować do Waszego koszyka.
TUSZE DO RZĘS
Na pierwszym miejscu oczywiście pojawia się mój ulubieniec od Eveline –  Curl Up Volume, czyli tusz do rzęs pogrubiająco – podkręcający o rewelacyjnie wyprofilowanej szczoteczce. Bardzo dobrze podkręca i unosi rzęsy, a szczoteczka idealnie dociera w kąciki oka. Genialny efekt końcowy to nie wszystko za co go ubóstwiam, jego cena zwala z nóg – to zaledwie 18 złotych z groszami, a więc na promocji dostaniecie go w cenie nie przekraczającej 10 pln.
Kolejna propozycja, tym razem z nieco wyższej półki cenowej to Twist Up The Volume od Bourjois, konkretnie wersja ze złotą końcówką, choć nie wiem na czym polega różnica. ( to chyba jest ultra black ) Tak czy inaczej sama kupiłam ją na jakiejś promocji i gdyby nie ona to pewnie bym po nią nie sięgnęła, a szkoda, bo maskara jest rewelacyjna. Skręcana szczoteczka pozwala dostosować pożądany efekt końcowy, a przy podwójnej aplikacji w różnych kombinacjach efekt jest powalający, pewnie tak samo jak cena standardowa – 53 polskie złote, choć w promocyjnej cenie 27 pln brzmi już lepiej. Promocja jest więc idealną okazją na pierwszy raz z tą maskarą.  ( test maskary – tutaj )
CIENIE DO POWIEK
W tej kategorii przedstawiam Wam nudziakową perełkę, w rewelacyjnej cenie. Jest to paleta od Lovely, a dokładniej Nude Make Up Kit, czyli kompozycja 12 ceni w naturalnych odcieniach. Co prawda pigmentacja i trwałość nie może równać się z tymi z wyższych półek, to za cenę poniżej 10 pln możemy kupić fajną paletkę do dziennego makijażu.
EYELINERY
Na pierwszym i jedynym miejscu niezastąpiony eyeliner Celebrities od Eveline, dzięki któremu po nieudanych próbach zaczęłam przygodę z kreską. Wcześniej próbowałam wielu eyelinerów: w pisaku, kredce, żelu i płynie, ale niestety każda próba kończyła się klęską lub totalnie grubą krechą. Teraz mocną kreskę maluję tylko kiedy chcę:) Eyeliner używam w czarnym kolorze, ale ostatnio na #meetbeauty odkryłam inne kolory m.in niebieski i fiolet, także to będą moje typy w tej promocji. A cena śmieszna, bo ledwo ponad 6 złotych.
BRWI
Ostatnio moje serce podbiła pomada z Inglota, więc ciężko coś drogeryjnego Wam polecić, ale jeśli szukacie czegoś niedrogiego, sprawdzonego i dającego naturalny efekt to polecam Wam korektor do brwi 5 w 1 od Eveline, który dostępny jest w dwóch odcieniach, jasnym i ciemnym. Korektor jest w formie tuszu do rzęs, z tym, że szczoteczka jest mniejsza i bardziej zaokrąglona, co z pewnością ułatwia aplikację. Cena bardzo przystępna gdyż na promocji to jedyne 8 złotych z groszami.
Niebawem trzecia odsłona – co warto kupić, tym razem kategoria USTA I PAZNOKCIE, postu wyczekujcie na początku maja:)
Dajcie koniecznie znać co w tym tygodniu wpadnie, a może już wpadło do Waszego koszyka w Rossamnnie! Chętnie poznam Wasze typy i może się zainspiruję:)