Tag

peeling

Dbanie o włosy zwykle kojarzy się z ich regularnym myciem, nakładaniem odżywki i ewentualnie ich olejowanie. W tym wszystkim zapominamy o tym, że skóra głowy jest tak samo ważna jak włosy i również o nią należy odpowiednio zadbać. Peeling skóry głowy to wciąż niezbyt popularny zabieg, ale dzisiaj przekonam Was dlaczego jest niezbędny! Jak często wykonywać peeling skóry głowy, jakich produktów używać i jakie są zalety tego zabiegu? Zapraszam na wpis!

PEELING SKÓRY GŁÓWY – DLACZEGO JEST WAŻNY?

Jak dbać o włosy - peeling do skóry głowy

Zastanów się dlaczego wykonujesz peeling ciała lub twarzy? Aby skóra była gładka, oczyszczona i promienna. Podobnie jest w przypadku głowy, u nasady której gromadzi się mieszanka łoju, brudu i resztek kosmetyków do stylizacji. To osłabia cebulki włosów, wpływa na ich jakość i szybkość wzrostu.

Co daje regularne stosowanie peelingu do skóry głowy:
– usuwa martwy naskórek
– reguluje pracę gruczołów łojowych
– pobudza krążenie / poprawia ukrwienie
– wspomaga pozbycie się łupieżu
– może mieć znaczący wpływ na tempo rośnięcia włosów

peelingi do skóry głowy

W JAKI SPOSÓB I JAK CZĘSTO WYKONYWAĆ PEELING SKÓRY GŁOWY?

Częstotliwość zabiegu jest sprawą mocno indywidualną, jednak optymalnie jest to raz w tygodniu. Jak to robić? Zwilżamy skórę głowy, a następnie aplikujemy niewielką ilość peelingu w różnych jej częściach, które następnie delikatnie ( powtarzam delikatnie! ) masujemy kolistymi ruchami przez 1-2 minuty. Osobiście zostawiam produkt na głowie na kolejne kilka minut, po czym dokładnie spłukuję drobinki i przechodzę do dalszej pielęgnacji ( szampon, odżywka ).

Jakich błędów nie robić stosując peeling do skóry głowy?

Nie nakładamy go na suchą skórę, gdyż może ją uszkodzić. Masaż powinien być naprawdę delikatny, bo zbyt silne szorowanie również może wpłynąć niekorzystnie na skórę i wywołać przesuszenie bądź łuszczenie się naskórka, łupież czy zbyt częste przetłuszczanie. Nie wykonuj zabiegu zbyt często ani zbyt rzadko – najlepszym rozwiązaniem jest konsytuacja z trychologiem.

WARTO PRZECZYTAĆ: WSPIERAM POLSKIE MARKI – POZNAJ KOSMETYKI GONATURE

biovax lbiotica peeling kawowy

PEELINGI DO SKÓRY GŁOWY – JAKI POLECAM, A KTÓRY NIE.

Aktualnie w mojej łazience znajdują się dwa kosmetyki tego typu. Pierwszy z nich to Biovax® Coffee oczyszczający peeling do skóry głowy z dodatkiem ekstraktu z kawy robusta i protein kaszmiru. Produkt według producenta ma oprócz podstawowej funkcji ma również zapobiegać wypadaniu włosów. Drugi to oczyszczający peeling trychologiczny do skóry głowy Pharmaceris H Stimupeel, który przeznaczony jest dla osób z łupieżem, łojotokowym zapaleniem skóry i wypadającymi włosami. Który z nich jest warty polecenia?

Zacznę od produktu Biovax, który mogłabym krótko podsumować – dupy nie urywa. Zamknięty jest w tubie o pojemności 125 ml a jego cena rynkowa to w granicach 29 złotych. Ma konsystencję pasty z niewielką ilością drobinek, co według mnie jest głównym minusem. Niemal nie czuję jego działania, a regularna aplikacja nie wpłynęła szczególnie na poprawę skóry głowy. Na jedyny plus oceniam przyjemny zapach. ( oczywiście jeśli lubisz kawę ). Czy kupię go ponownie? Zdecydowanie nie.

peeling do skóry głowy biovax
peeling do skóry głowy - pharmaceris



Peeling Pharmaceris ma taką samą pojemność, a jego cena waha się od 29 do 49 złotych ( oczywiście taniej jest online ). To również produkt w tubce, ale zakończonej wąskim aplikatorem, który naprawdę ułatwia rozprowadzenie produktu na skórze. W przeciwieństwie do poprzednika ma w sobie sporo drobinek, które są wyczuwalne podczas masażu skóry. Regularnie stosowany sprawił, że moje włosy lepiej unoszą się u nasady oraz nie przetłuszczają się tak szybko jak zwykle. Jestem z niego naprawdę zadowolona, choć z przyjemnością skonfrontuję go z kolejnym rywalem.

Jestem ciekawa czy używacie peelingów do skóry głowy, a jeśli tak to koniecznie dajcie znać jakich!

.

Latem nie ma niczego lepszego ( oczywiście poza słońcem ) niż dostęp do świeżych, sezonowych owoców. Ja w szczególności uwielbiam truskawki, borówki, czereśnie oraz jeżyny. Na całe szczęście kosmetyki w moich ulubionych smakach dostępne są przez cały rok. Dzisiaj opowiem Wam o naprawdę bajecznie pachnącym produkcie, który błyskawicznie skradł moje serce. Zainteresowani? 
TRUSKAWKOWY PEELING OH!TOMI
Wiem, że nie każdy lubi zapach kawy więc dzisiejszy produkt zdecydowanie Was zainteresuje. Ja sama jestem ogromną fanką kawowych kosmetyków, ale wiosną i latem mam ochotę na coś świeżego. Scruby marki Oh!Tomi z kolekcji Dreams dostępne są w 9 soczystych zapachach, z których na początek wybrałam truskawkę. Peelingi oprócz nietuzinkowej szaty graficznej cechują się bardzo krótkimi i konkretnymi składami oraz nie są testowane na zwierzętach
Poniżej skład z objaśnieniami:
Sucrose ( cukier ), Butyrospermum Parkii Butter ( masło shea ), Vitis Vinifera Seed Oil ( olej z pestek winogron ), Parfum ( substancja zapachowa ), Lecithin ( Lecytyna ), Ascorbyl Palmitate ( witamina C ), Helianthus Annuus Seed Oil ( olej z nasion słonecznika ), Tocopherol ( witamina E ), Aqua, CI 16255.
Nie znajdziemy w nim żadnych SLSów! Przyjemnie prawda?
Wspominałam już, że peelingi robione są ręczne?
WYGLĄD, ZAPACH, KONSYSTENCJA
Jestem oczarowana opakowaniem, które zdecydowanie wyróżnia się na tle innych produktów. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam motyw jednorożca, a w połączeniu z cukierkowo-pastelowymi kolorami kupuje mnie totalnie. Zdaje sobie sprawę, że produktów nie ocenia się po wyglądzie, ale musicie przyznać, że ładne opakowanie na spory wpływ na to czy sięgniemy po dany produkt czy też nie. Słoiczek ma pojemność 250 gram i co ważne, po otwarciu termin przydatności to 3 miesiące. 
Wspominałam już, że peeling pachnie obłędnie? Konsystencja jest gęsta, gruboziarnista, a kolor intensywnie czerwony. Wszystko mocno przypomina truskawki, aż czasami mam ochotę skosztować odrobinę. Bardzo cieszy mnie fakt, że całość jest zbita – nie nazbyt lejąca ani sypka, bo niestety miałam już przypadki nieumyślnego wywalenia peelingu do kąpieli. 
DZIAŁANIE I EFEKTY STOSOWANIA PEELINGU
Dzięki swej zbitej konsystencji produkt jest wydajny, wystarczy odrobina na każdą partię ciała, którą chcemy poddać zabiegowi. Peeling ma całkiem spore drobiny, więc raczej należy do tych intensywnie wpływających na skórę. Kosmetyk zwykle aplikuję podczas wieczornej kąpieli na mokre ciało, wmasowując drobinki kolistymi ruchami, po czym zostawiam na chwilkę a następnie spłukuję. Efekty widoczne są natychmiast po kąpieli, gdyż skóra jest zdecydowanie zmiękczona i przyjemna w dotyku, a regularne ( 2 razy w tygodniu ) stosowanie dodatkowo ją ujędrnia. Dzięki zawartemu w peelingu masłu shea, skóra jest odpowiednio nawilżona, a witaminy dodatkowo ją odżywiają. Zapach utrzymuje się jeszcze długo po aplikacji. 
CZY WARTO KUPIĆ PEELING OH!TOMI?

To moje pierwsze spotkanie z OH!TOMI i czuję się absolutnie przekonana by sięgnąć po kolejne produkty tej marki – a jest w czym wybierać: masła, pianki do mycia czy sole do kąpieli. Ceny jak za tak dobre składy są przystępne – dla przykładu peeling kosztuje w granicach 59 złotych. Bardzo cieszy mnie fakt, że za całą tak piękną szatą graficzną stoi naprawdę dobry produkt – takie połączenie wygląd + zawartość sprawiają, że chcę więcej i więcej. Tylko na co się zdecydować?
Nie będzie łatwo, tym bardziej że mam dla siebie i dla Was kod rabatowy -10% na całą ofertę sklepu ohtomi.pl, ważny do 31.07.2018! Wpisujcie przy zamówieniu “tinahaoficjalnie” i cieszcie się zniżką!


Przyznać się, kto regularnie wykonuje peeling ciała? Kojarzycie markę Oh!Tomi?
Niewiele z Was ( choć mam nadzieję, że się mylę ) zdaje sobie sprawę, że codzienna pielęgnacja nie powinna zależeć tylko od typu posiadanej cery, ale także należy ją dostosować do aktualnej pory roku. Po zimie cera jest zwykle mocno przesuszona i podrażniona, nie tylko ze względu na warunki atmosferyczne ale także suche powietrze w domu,  klimatyzację w pracy. Jeśli macie wrażenie, że cera stała się szorstka w dotyku i brakuje jej promienistości to podobnie jak ja potrzebujecie wiosennego detoksu. 
PO PIERWSZE ZŁUSZCZANIE
Zanim sięgniemy po produkty nawilżające należy pozbyć się martwego naskórka czyli wprowadzić do swojej pielęgnacji peelingi, które do odpowiedniego działania wymagają systematyczności. Wystarczy 1-2 razy w tygodniu aby cieszyć się odpowiednio wygładzoną i ujędrnioną skórą. Warto pamiętać, aby peeling dobrać odpowiednio do posiadanej skóry. Cery delikatne, suche powinny zdecydować się na produkty enzymatyczne czy w formie żelu jak np. peeling z czarnym cukrem Swanicoco. Do ciała warto sięgnąć po peelingi drobno bądź grubo ziarniste – w zależności od upodobania. Osobiście jestem fanką wszelkich kawowych kosmetyków – gdyż świetnie niweluje cellulit i redukuję tkankę tłuszczową. 
PO DRUGIE DOGŁĘBNE NAWILŻENIE

Kolejny krok, który powinien towarzyszyć Wam minimum raz w tygodniu to maseczka do twarzy – uwierzcie mi, że to prawdziwa bomba nawilżająca. Obecnie wybór jest ogromny, począwszy od typu masek ( w płacie, żelowe, glinki, peel off ) aż po działanie ( liftingujące, odmładzające, rozjaśniające ). Jest tego na prawdę ogrom, a 15 minutowy relaks należy się każdej z Nas. Po maseczkę warto sięgać wieczorem, po dokładnym demakijażu i oczyszczeniu twarzy – dzięki temu wszelkie składniki zdecydowanie lepiej się przyswoją, a efekt będzie intensywniejszy. 
PO TRZECIE FILTRY 

Choć mówi się, że po ochronę przed promieniami słonecznymi powinno sięgać się przez cały rok to wiosną jest to absolutna konieczność. Niestety makijaż w żaden sposób nie ochroni naszej skóry przed słońcem, a zawarte w kremach filtry zwykle działają w niewielkim stopniu więc warto przyswoić informacje zawarte na etykiecie zanim wyjdziemy na zewnątrz. Najlepszym rozwiązaniem jest sięgnięcie pod dodatkowy kosmetyk w postaci kremu SPF minimum 30, a najlepiej 50. Gwarantuje Wam, że skóra jest zdecydowanie odporniejsza na panującą na zewnętrz temperaturę i naświetlenie, dzięki czemu dłużej będziecie cieszyć się promienną i gładką cerą. 
PO CZWARTE WIZYTA U KOSMETYCZKI 

Domowa pielęgnacja to absolutna podstawa, ale wiosna to również czas kiedy aby oddać się w ręce profesjonalisty. Wizyta w salonie ( jeśli jesteście z Warszawy i okolic to polecam MO’s Beauty ) oferującym najwyższej jakości usługi jak np. zabiegi kwasami czy makijaż permanentny z pewnością nie poprawi Wam samopoczucie, ale także sprawi, że poczujecie się lepiej w swojej skórze. Osobiście mam wielką ochotę na depilację laserową jednak jeszcze nieco się boję, ale myślę, że wiosna to zdecydowanie najlepszy czas na tego rodzaju zabieg. 
Jestem ciekawa czy Wasza pielęgnacja różni się w zależności od pory roku oraz czy chętnie wybieracie się do salonów urody?
W azjatyckiej pielęgnacji cenię nie tylko skuteczność produktów ( jeszcze żaden mnie nie zawiódł ) ale również ich delikatność działania. Coraz śmielej sięgam po nowości i kosmetyki koreańskie powoli wypełniają całą moją pielęgnację. Jednym z moich ulubionych produktów jest peeling w żelu z ciemnym cukrem od Swanicoco. Wspominałam o nim już nie raz, pojawiał się w kilku postach, w tym w ulubieńcach roku. 

WARTO PRZECZYTAĆ: KOSMETYCZNE ODKRYCIA 2017.
Swanicoco soft and more blacksugar peeling gel to kosmetyk złuszczający typu gommage, a dzięki swojej delikatności nadaje się dla cery delikatnej, podrażnionej a nawet alergicznej. Niech Was nie zmyli jego żelowa postać, bo to kosmetyk który pozostawi waszą cerę niezwykle oczyszczoną i gładką. Po pierwszym użyciu peelingu nie mogłam przestać dotykać swojej twarzy, była niezwykle miękka i wygładzona. Z każdym kolejnym użyciem ( stosuję go 2 razy w tygodniu ) kosmetyk skradał moje serce coraz bardziej. 
Peeling zamknięty jest w tubce o pojemności 100 ml, a jego szata graficzna przypomina produkt medyczny co według mnie wywołuje zaufanie do produktu. Produkt ma żelową konsystencję o kolorze ciemnego cukru, a zapach to według mnie połączenie mięty i nuty cytrusów. Dość specyficzny, ale przyjemny. Peeling jest niezwykle wydajny – wystarczy kropla wielkości groszku na całą twarz.  Jego cena to 79 pln i dostępny jest w sklepie Skin79. 
Peeling nakładamy na twarz, a po dwóch minutach wykonujemy masaż twarzy. Produkt zaczyna się złuszczać, a wraz z nim roluje się martwy naskórek. Zabieg wygląda niewinnie, ale po przepłukaniu twarzy wodą efekt widać gołym okiem. 

SKŁAD I ANALIZA:

 Water, Cellulose (celuloza –  wspomaga złuszczanie naskórka ), Alcohol ( działa antybakteryjnie ), Steartrimonium Chloride ( substancja kondycjonująca ), Glycerin ( silnie hydrofilowa substancja nawilżająca ), 1,2-Hexanediol ( działa antybakteryjnie ), Caramel ( pigment mineralny ), Black Strap Powder, Black Sugar Extract (ekstrakt z ciemnego cukru – wygładza, ujędrnia i uelastycznia skórę, wyrównuje koloryt ),  Gluconolactone ( złuszczający kwas PHA ( deliatniejszy od AHA) ), Portulaca Oleracea Extract ( ekstrakt z portulaki – ma właściwości oczyszczające, zawiera witaminę A i C ), Centella Asiatica Extract ( wyciąg z wąkroty azjatyckiej – stymuluje syntezę kolagenu i działa przeciwzmarszczkowo ), Juglans Regia (Walnut) Seed Extract ( wyciąg z liści orzecha włoskiego – ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, dzięki niemu peeling nadaje się do skóry wrażliwej i alergicznej ), Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract ( ekstrakt z cytryny – działa antyoksydacyjnie, aktywuje procesy regeneracji skóry ), Chamaecyparis Obtusa Water ( woda z cyprusika japońskiego ), Sorbitol ( zamiennik cukru, utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia skóry ), Tripropylene Glycol ( ułatwia złuszczanie rogowej warstwy naskórka ), Allantoin ( Alantoina, substanacja aktywna, działa przeciwzapalnie ), Carbomer ( karbomer, stabilizuje emulsję ), PEG-60 Hydrogenated Castor Oil ( substancja oczyszczająca i odtłuszczająca ), Lavandula Hybrida Oil ( olejek lawendowy – ma działanie silnie odkażające, przeciwbakteryjnie ), Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil ( olejek ze skórki pomarańczy – działa antyoksydacyjnie ), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil ( olejek grejpfrutowy – hamuje wydzielanie łoju, normalizuje procesy rogowacenia ), Ethylhexyglycerin ( konserwant ).



W składzie co prawda znajduje się alkohol, jednak ma on działanie silnie antybakteryjnie, a produktu nie pozostawiamy na twarzy na zbyt długo dlatego nie ma on silnego wpływu na kondycję cery. 
To zdecydowanie najlepszy peeling jaki miałam okazję używać i bije na głowę również mojego poprzedniego ulubieńca Skin79 Crystal Peeling ( który również jest godny uwagi ). 
Znacie markę Swanicoco? 


Choinka ubrana? Prezenty spakowane? 
W całym gąszczu przygotowań zachęcam do krótkiej przerwy, gdyż po raz ostatni w tym roku pokażę Wam zawartość kosmetycznego pudełka od Shinybox. Mogłoby się wydawać, że grudniowe pudełko skrywane pod nazwą “WHERE THE MAGIC HAPPENS” powinno być wspaniale skomponowanym prezentem pod choinką. Czy tak też się stało?
Pudełko w podstawowej odsłonie to jedynie 4 kosmetyki, batonik i mała próbka. 
Jednak jeśli box był co najmniej drugim w ciągłej subskrypcji to dodatkowo znalazły się w nim dwa dodatkowe produkty, a więc otrzymały pudełko XXL. 
Dla osób, których box jest 6 z kolei przygotowano kolejne dwa kosmetyki – pudełko VIP.
ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA XXL 
1. BARNANGEN Żel pod prysznic ( produkt pełnowymiarowy ) 24,99 pln 
Po raz kolejny pojawił się kosmetyk tej marki. Było masło do ciała, czas na żel po prysznic. Produkt codziennego użytku więc zapewne się przyda. Konsystencja jest kremowa, a zapach delikatny i przyjemny. Opakowanie jest dość duże ( 500 ml ) więc mogłoby posiadać pompkę. 
2. LABORATORIUM KOSMETYKÓW NATURALNYCH FARMONA Dermacos Anti-redness ( produkt pełnowymiarowy ) 19,90 pln
W pudełkach pojawiły się losowe produkty z tej samej serii Dermacos. U mnie znalazło się aktywne serum wzmacniające drobne żyłki. Produkt trafiony i chętnie sprawdzę jego działanie, gdyż zmagam się z naczynkami na twarzy. 
3. THE SECRET SOAP STORE krem do rąk ( produkt pełnowymiarowy ) 19,99 pln 
Kolejny mix produktów o różnej wartości. U mnie krem z masłem shea w małym opakowaniu w sam raz do torebki. Zimą częściej zmagam się z suchością dłoni więc kosmetyk szybko pójdzie w ruch. 

4. EFEKTIMA Peeling + maska do dłoni ( produkt pełnowymiarowy ) 2,56 pln 
Po raz kolejny powtarzająca się marka w następnym z kolei pudełku. Zabieg do dłoni z pewnością przyda się po świątecznych przygotowaniach, jednak sam produkt nie robi na mnie większego wrażenia. 
5. FOODS BY ANN Energy bar ( produkt pełnowymiarowy ) 3,89 pln 
Kolejny batonik Anny Lewandowskiej. Ostatnio trafił mi się kompletnie niejadalny smak burak-truskawka. Tym razem kokos-banan, który niestety również nie przypadł mi do gustu. 
6. BARNANGEN Balsam do ciała ( produkt pełnowymiarowy ) 34,99 pln produkt dodatkowy 
Drugi produkt Barnangen, tym razem nawilżający balsam. Duże, pojemne opakowanie z pompką – to duży plus. Zapach przyjemny, konsystencja mleczna, lekka. 
7.  KUESHI peeling do ciała ( produkt pełnowymiarowy ) 61 plnprodukt dodatkowy
Wspaniały bananowy zapach i bardzo ciekawy produkt, którego jestem bardzo ciekawa. 
PODSUMOWANIE 
Niestety, ale gdyby nie dodatkowe kosmetyki to pudełko byłoby kompletną porażką. Peeling Kueshi, którego obecność w pudełku była wiadoma od początku ratuje całą zawartość. Przez pojawienie się tych samych marek mam wrażenie, że trzymam ponownie listopadowe pudełko. Szczerze liczyłam, że w związku ze świętami box będzie prawdziwą petardą, więc rozczarowanie spore. Kolejny raz pojawił się fit batonik, który moim zdaniem nie powinno być w pudełku kosmetycznym. Znów odbyło się losowanie produktów o różnej wartości – co moim zdaniem jest nieuczciwym zagraniem.  Na koniec dodam, że gdybym kupiła pojedyncze pudełko i otrzymała je w podstawowej zawartości to byłyby to najgorzej wydane pieniądze w tym roku. 
Kto skusił się na grudniową edycję? Jak oceniacie zawartość?
Dzisiaj obchodzimy bardzo magiczny dzień, bowiem do wszystkich grzecznych dzieci zawita Mikołaj z worem prezentów. Nie jestem pewna czy trafi również do nas, gdyż z Franiem leżymy w szpitalu i chyba nikt Świętego nie poinformował gdzie nas szukać. Ale prezenty chyba Nam się należą? W końcu byliśmy grzeczni! 
Postanowiłam opowiedzieć Wam nieco o tym, co znalazłoby się na mojej liście życzeń w liście do Mikołaja, kto wie, może jeszcze się spełnią? 

1. STEVE MADDEN TARNNEY BOOTS
Buty, na które choruję już od dłuższego czasu, jednak wciąż są poza moim zasięgiem ze względu na swoją cenę – 599 złotych. Są nieziemsko piękne, wykonane ze skóry, jednak nie zwykłam wydawać takich pieniędzy na obuwie. Kto wie, może kiedyś jednak trafią w moje ręce? 

2.  BABYLISS SZCZOTKA PROSTUJĄCA
Moje kręcone włosy coraz częściej doprowadzają mnie do szału, a na prostowanie ich prostownicą zwyczajnie nie mam czasu. Spotykam się z licznymi pozytywnymi opiniami na temat szczotek prostujących i zamarzyłam sobie, aby takową przetestować. Moją uwagę przyciąga model Liss Brush 3D od Babyliss, którego cena waha się od 199 do 299 złotych. 
Mikołaju, od 7 grudnia dostępna będzie w Biedronce! 
3. SWANICOCO GOMMAGE PEELING

Jestem świadoma ilości kosmetyków zalegających w mojej szafie, jednak zawsze znajdzie się produkt, który mam ochotę przetestować teraz i już. Jako, że mój ulubiony peeling w żelu od Skin79 został wycofany mam dużą chrapkę na ten od Swanicoco z czarnym cukrem. Jego cena waha się w graniach 79 pln, co przy moich obecnych wydatkach jest dosyć drogą zachcianką. 
4. LAURA MERCIER POWDER
Najbardziej polecany puder, o którym czytałam na blogach. Mam ogromną chęć go przetestować jednak jego cena zwala nieco z nóg – ponad 215 złotych. To jedno z tych marzeń, które pewnie prędko się nie ziści, mianowałabym go raczej luksusową zachcianką. Ale może kiedyś się uda;)
5.  MERMAID BRUSHES

Nigdy nie byłam zwolenniczką wydawania fortuny na pędzle do makijażu, gdyż uważam, że za niewielkie pieniądze dostępne są produkty równie świetnej jakości. Uwielbiam za to akcesoria, które wizualnie robią wrażenie. O tych pędzlach mówiłam już jakiś czas temu i przyznam szczerze, że ten zestaw już do mnie leci prosto z Chin i będę miała podobny również dla Was! Dodam, że set kosztuje ok. 35 złotych i chętnie zrobię wpis z obszerniejszą recenzją. 
A Wy lubicie tworzyć listy zakupowych marzeń? Co znalazłoby się na pierwszym miejscu?