Tag

poradnik

Nowy rok jest doskonałym pretekstem, aby coś w swoim życiu zmienić. Jedni podchodzą do tego bardzo sceptycznie, inni zaś tworzą niekończące się listy postanowień, o których zapominają po kilku tygodniach. Ja całkiem niedawno uświadomiłam sobie kilka ważnych kwestii, wytknęłam błędy i zamieniłam marzenia na cel, do którego zmierzam. Po raz pierwszy stworzyłam moją checklistę na nowy rok. Specjalnie napisałam o tym na blogu, aby później było mi wstyd, gdybym zwyczajnie olała sprawę. Jednym z moich postanowień jest doskonalenie siebie. Nie wierzę, że to mówię, ale chcę po prostu się uczyć.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ: NOWY ROK, STARA JA – CHECKLIST NA 2019!

Ten rok zaczął się dobrze, a realizacja postanowień noworocznych idzie mi naprawdę nieźle. Kilka podróży już zarezerwowanych, a najbliższa już za 5 dni! Zdecydowałam się także zainwestować w wiedzę, a najwygodniejszą dla mnie formą są szkolenia online. Dzięki temu mogę uczyć się w dowolnym miejscu o dowolnej porze – pod warunkiem dostępu do Internetu. Będąc mamą naprawdę doceniam taką formę kursów, gdyż siedząc bez makijażu i w potarganych włosach mogę doskonalić swoje umiejętności.
Na swoim koncie mam już ukończony kurs marketingu online, co z pewnością przyczyni się do realizacji moich zawodowych planów.  Niestety przydarzył mi się również przykry incydent związany ze szkoleniami. Trafiłam bowiem na kompletnie nieprofesjonalnego i wygadującego brednie “mentora”, którego rady dotyczące rozwoju Instagrama były wręcz skandaliczne. ( więcej na ten temat znajdziecie w wyróżnionych stories na moim profilu
Popełniłam tutaj klasyczny błąd – zaufałam bajecznie brzmiącej reklamie i nawet brak opinii na temat szkolenia nie zapalił w mojej głowie czerwonej lampki. Tak czy inaczej była to dla mnie lekcja, niestety bardzo kosztowna lekcja.

GDZIE ZNALEŹĆ DOBRY KURS SEO?

Mądrzejsza o doświadczenie skupiłam się na tym, aby znaleźć taką platformę szkoleniową, na której nie reklama a opinie o danym kursie przekonają mnie o zakupie. Tym sposobem trafiłam na udemy.com, gdzie dostępnych jest blisko 100 000 szkoleń online, a dostęp do kursu jest nieograniczony w czasie. Tematyka jest tak szeroka, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.
Mój wybór padł na szkolenie z SEO, które dotychczas było dla mnie czarną magią, a teraz zaczynam rozumieć co, jak i dlaczego. Po ukończeniu kursu ( jestem w trakcie ) mam nadzieję lepiej zrozumieć pozycjonowanie stron i zoptymalizować stronę pod kątem wyszukiwarek internetowych. Jeszcze jakiś czas temu kompletnie nie zwróciłabym uwagi na to jak piszę, jakich słów używam i jak to wpływa na widoczność mojego bloga w Google. Teraz wszystko nabiera sensu, a ja powoli wprowadzam zmiany, dzięki którym będę mogła dotrzeć do jeszcze szerszej publiczności.
Jeśli prowadzicie swojego bloga i traktujecie to całkiem na poważnie, to wiedza z zakresu SEO jest absolutnie niezbędna. Uwielbiam polecać Wam produkty bądź usługi przy okazji mając dla Was prezent! Będąc moimi czytelnikami, możecie skorzystać z naprawdę sporej obniżki nie tylko na kurs SEO, ale po przejściu na stronę główną także na wiele innych kategorii tematycznych. Może interesują Was podstawy fotografii, chcecie rozwinąć umiejętności pracy w Excelu lub udoskonalić język obcy. Ceny kursów zaczynają się od 34,99 złotych więc niewielkim nakładem finansowym inwestujecie w swój rozwój. Enjoy!
Jestem ciekawa, jaka tematyka kursów jest dla Was interesująca? 
Fotografowanie kosmetyków to jedna z moich wielkich pasji, która zrodziła się wraz z rozwojem bloga. Codziennie pokazuję Wam różnego rodzaju produkty, które są godne polecenia, jednak aby wzbudzić Wasze zainteresowanie potrzebna jest niekończąca się kreatywność. Dzisiaj opowiem Wam o tym, jak robię artystyczne swatche np. cieni do powiek. Wiele z Was o to pyta, więc mam nadzieję, że ten post będzie wystarczającą odpowiedzią. Zanim przejdę do konkretów szybkie wyjaśnienie – swatche to próbki kolorów, czyli ich prezentacja na skórze. 
 
 
 
Do przygotowania kreatywnych swatchy potrzebujemy kilka rzeczy, choć kilka z nich pewnie większość z Was ma w domu. Po pierwsze produkt, który chcemy zaprezentować. U mnie jest to najnowsza paletka Paese Warm Memories. Następnie płyn micelarny, chusteczki bądź waciki, blok kartek samoprzylepnych, nożyczki no i ozdobne dziurkacze. Te ostatnie kupicie w niemal każdym papierniczym sklepie, choć zdecydowanie taniej znajdziecie je online np. na allegro. Ja mam kilka sztuk, w różnych rozmiarach i kształtach. Najmniejsze kupiłam kiedyś w biedronce, ale widziałam je również w Pepco. Większe zamawiałam na wspomnianym wcześniej allegro. Ceny wahają się od 3-45 złotych za sztukę w zależności od wielkości.
Kiedy mamy już wszelkie niezbędne akcesoria wycinamy dziurkaczem wzorki w ilości odpowiadającej np. kolorom w paletce cieni. Możecie wyciąć je w jednej linii lub każdy osobno – w zależności jak chcecie je rozłożyć na ręce. Odklejamy część papieru i przyklejamy wycięte wzorki na ręce według uznania czy pomysłu.
Następnie najlepiej za pomocą palca nakładamy cień na wzorek starając się wypełnić przestrzeń równomiernie. Jeden kolorek – jeden palec, dlatego warto mieć pod ręką namoczony płynem micelarnym wacik aby wytrzeć palce po skończonej pracy. Na koniec odklejamy papier samoprzylepny i volia!
Teraz z pozoru najprostsze zadanie czyli wykonanie zdjęcia, choć mi zajmuje to zdecydowanie najwięcej czasu. Odpowiednie ustawienie ręki, dopasowana kompozycja .. a może minimalizm? Tutaj trzeba się nieco pobawić, aby ze stu ujęć wybrać to najlepsze. Na koniec zawsze odrobinę edytuję zdjęcie gdyż zwykle kolory nie są tak intensywne jak na żywo. Zwiększam kontrast, jasność oraz ekspozycję. Gotowe! Zdjęcie może trafiać na Instagram!
Mam nadzieję, że taki wpis z serii krok po kroku Wam się podoba i będzie przydatnym wpisem!
Jeśli macie ochotę na podobne posty to koniecznie dajcie znać w komentarzach!
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię ten okres przejściowy, kiedy to możemy się cieszyć pięknym słoneczkiem, ale nie jest jeszcze zbyt gorąco. W sklepach możemy ucieszyć oko nie tylko barwnymi wystawami i nowymi letnimi kolekcjami, ale również sezonowymi wyprzedażami. W przypadku drogerii również możemy pozwolić sobie na odrobinę zakupowego szaleństwa, ponieważ i tutaj cenowych okazji nie brakuje. 


PROMOCJA GONI PROMOCJĘ.

Rossmann w ostatnim czasie bardzo rozpieszcza swoich klientów i z ogromną skutecznością przekonał tysiące kobiet do zapisania się do swojego klubu. Na pierwszy rzut poszła słynna już promocja -49% na kosmetyki do makijażu, która dla klubowiczów zamieniła się w obniżkę aż o 55%. Następnie w maju wystartowała kolejna akcja dla członków klubu Rossmanna: 2+2 gratis na kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Ledwo opadły emocje po tych wszystkich obniżkach, a już wystartowała kolejna promocja. 



ODSŁOŃ NOGI NA LATO. 

Pod tym hasłem Rossmann prezentuje kolejną akcję wyprzedażową:  2+2 kosmetyki do pielęgnacji stóp i paznokci oraz depilacji. Aby skorzystać z promocji trzeba być członkiem klubu Rossmanna, czyli posiadać aplikację drogerii na swoim smartphonie, a następnie wybrać 4 różne kosmetyki z kategorii pielęgnacji stóp oraz depilacji. Zapłacimy wyłącznie za 2 droższe produkty, a te tańsze otrzymamy gratis. Ważny jest jednak fakt, że z promocji możemy skorzystać wyłącznie raz na jedną zarejestrowaną osobę, a więc jeśli masz chłopaka, męża, przyjaciela to on również może zostać członkiem klubu, dzięki czemu łącznie kupić 8 produktów w cenie 4. Akcja trwa od 10.06 do 19.06.2017 lub do wyczerpania zapasów, a z promocji możemy skorzystać zarówno w drogerii jak również on-line. 


LISTA PRODUKTÓW ORAZ REGULAMIN 

Jeśli zastanawiacie się czy wybrany przez was produkt kwalifikuje się do promocji to pod TYM linkiem znajdziecie szczegółowy regulamin oraz pełną listę produktów biorących udział w akcji. 
Warto również wspomnieć, że jeśli nie jesteście członkiniami klubu Rossmanna to obowiązuje Was klasyczna obniżka 2+1 gratis, podobnie w przypadku zakupu więcej niż 4 produktów w klubie. 

CO WARTO KUPIĆ NA PROMOCJI?

Jednym z czterech produktów w moim koszyku znajdą się maszynki do golenia – one zawsze się przydadzą, a nie wybieram te najtańsze. Moje ulubione to Simply Venus 3 w różowej odsłonie ( ok. 16 pln ). Drugim produktem obowiązkowo musi być Sól Morska 2w1 Venus FeetCare. Trzeci produkt, który chcę wybrać to chłodzący krem/żel/spray do stóp, ale nie mam jeszcze swojego typu – jeśli coś polecacie to koniecznie dajcie znać. Jeśli chodzi o ostatni produkt to zastanawiam się między żelowymi wkładkami do butów, a skarpetkami złuszczającymi. 

Jak tylko będę po zakupach pokażę Wam na co padł ostatecznie mój wybór i co jeszcze mogę Wam polecić. 

AKTUALIZACJA:



Ogólnie uważam promocję za ciekawą i na pewno przyciągnie wiele nowych kobiet do rejestracji w klubie oraz do samych zakupów. 

Dajcie znać jeśli lubicie czytać o promocjach oraz czy planujecie się wybrać na tę w Rossmannie?




Dzisiaj zapraszam Was na małą odmianę na blogu, gdyż nie będę mówić ( wyłącznie ) o kosmetykach. Na ten wpis wiele z Was bardzo czekało i ja również nie mogłam się doczekać aż podzielę się z wami moim doświadczeniem. Opowiem Wam bowiem co nie co na temat oszczędzania, a mianowicie o zakupach w sieci. Wiadomo nie od dziś, że w internecie można kupić taniej, ale dlaczego by nie oszczędzić nieco więcej? Nie ważne czy kupujesz kosmetyki, sprzęt czy zamawiasz pizzę – zawsze znajdzie się sposób aby zapłacić mniej.

Zanim zakupię cokolwiek w Internecie zawsze kieruję się kilkoma zasadami.. 


SZUKAM KODÓW RABATOWYCH


Pierwsza i najczęściej wykorzystywana przeze mnie zasada, która nie raz pozwoliła oszczędzić niemałe pieniądze. Nawet kiedy upatrzę jakiś ciekawy towar stacjonarnie, to zazwyczaj szukam tego samego produktu w sieci. No i zazwyczaj znajduję. Mimo, że cena jest niższa niż w sklepie to szukam dodatkowych oszczędności. 
Przykład. Mój ostatni zakup ze sklepu MintiShop. W planach miałam zakup paletki Zoeva i kilka innych kosmetyków.  Znalazłam to czego szukałam właśnie w tej drogerii i szybciutko wklepałam w Google: “MintiShop kod rabatowy” i znalazłam zniżkę 10 % ( już nieaktywna ). Zakupy były tańsze o ponad 17 złotych, dzięki czemu mogłam kupić dodatkową rzecz lub po prostu zaoszczędzić. 



Zobacz koniecznie: 


Przykładowe wyszukiwanie. Zdjęcie nie zawiera lokowania produktu. 

Podobnie robię zamawiając pizzę czy inne jedzenie z popularnych serwisów, często są zniżki nawet 20% a wyszukanie ich zajmuje zaledwie kilka minut. 



Strona główna alerabat.com



Zniżki i kody rabatowe możecie przeglądać na specjalnie do tego przygotowanych stronach np. alerabat.com, z którego korzystam bardzo często. Na stronie oprócz kodów rabatowych znajdziemy bieżące promocje oraz aktualne gazetki. Zniżki możemy przeglądać według kategorii oraz poprzez listę sklepów. Dzięki temu w łatwy sposób możemy wyszukać konkretną zniżkę. 




Przykładowe kody rabatowe. 



A MOŻE BY TAK RABAT DLA NOWEGO KLIENTA?

Tutaj skupię się głównie na drogeriach internetowych, bo opieram się na własnym doświadczeniu, jednak ta sama kwestia może odnosić się do zakupu sprzętu, ubrań czy biżuterii. Często wybieramy ten sam sklep internetowy. Znamy go, mamy założone tam swoje konto lub też kupujemy tam z przyzwyczajenia. Wracając do przykładu sklepów kosmetycznych, to w sieci jest ich cała masa, a ich asortyment jest niemalże identyczny! Często te mniej znane drogerie zachęcają do zakupów poprzez powitalny rabat dla nowych klientów. Jakoś muszą zachęcać do zakupów. Czasami wystarczy zapisać się do newslettera aby otrzymać zniżkę na zakupy.  Tym sposobem możemy odkryć kolejny warty uwagi sklep oraz zaoszczędzić kilka złotych. 


Przykład. Kto śledzi mnie na Facebooku ( zapraszam – klik ) to wie, że poluję na tablicę świetlną. Nie miałam pojęcia kompletnie gdzie ją kupić, ale od fanów szybko uzyskałam informacje. Lightbox dostępny jest w Jysku w cenie 119 złotych, czy to stacjonarnie czy online. Na stronie sklepu szybko wyskoczyła mi promocja “Zapisz się do newslettera i zyskaj 20 złotych zniżki”. Co prawda zniżka naliczana tylko stacjonarnie i tylko do zakupów powyżej powyżej 100 złotych, ale dla mnie to nie problem więc jutro śmigam do sklepu i kupuje z rabatem. 

Zapisanie się do newslettera do niczego nigdy nie zobowiązuje i w każdym momencie można się wypisać. Przy kolejnej potrzebie zakupów w tym sklepie możesz zapisać się ponownie używając innego adresu e-mail. 

Zdjęcie z sieci. Lightbox, o którym mowa 🙂


PORÓWNUJ CENY

W przypadku sprzętu czy elektroniki ciężko spodziewać się wysokich rabatów czy zniżek, jednak nie oznacza, że nie możemy zaoszczędzić. W tym celu warto skorzystać z porównywarki cen. Najbardziej znane jest ceneo.pl na którym porównany niemalże każdy produkt, jednak coraz popularniejsze są porównywarki cen OC czy noclegów w hotelu. Każdy sklep ma swoją cenę, co nie oznacza, że taką samą. 

Przykład.  Kiedy zdecydowałam się na zakup Macbooka mogłabym zapłacić za niego od 200 do 1000 złotych więcej! Skorzystałam z porównywarki, a następnie wybrałam najkorzystniejszą ofertę – sklep dorzucał kartkę pamięci dedykowaną do komputera 128GB i tenże gratis o wartości ok. 200 złotych mnie przekonał. 

Przykładowe porównanie cen. Zdjęcie nie zawiera lokowania produktu. 


Należy pamiętać, że ceny nie zawsze drastycznie się różnią, ale często możemy wybrać ofertę z darmową wysyłką lub ciekawym gratisem. 

Powyższe trzy punkty stosuje niemalże przy każdym zakupie, jednak istnieją jeszcze inne sposoby, z których korzystam rzadziej. 

KORZYSTAJ Z SEZONOWYCH PROMOCJI

W przypadku zakupów kosmetycznych warto zwrócić uwagę czy za chwile aby nie ma świąt albo dnia kobiet? Zawsze okazji takich dni są fajne zniżki. W przypadku sprzętu czy AGD jest to okres przedświąteczny lub noworoczny. Wielkie wyprzedaże wszystkiego i wszędzie zawsze w BLACK MONDAY, a typowo elektroniczne w CYBER MONDAY. Dni są ruchome więc warto śledzić na bieżąco – na blogu zawsze piszę o zbliżających się promocjach. Czasami warto wstrzymać się kilka dni i skorzystać z promocji. 

ZAKUPY GRUPOWE 

Tutaj mam na myśli Groupon oraz Travelist, z obu korzystam regularnie. Pierwszy z portali świetnie nadaje się do zakupu lokalnych atrakcji np. ostatnio kupiłam taniej bilety do ZOO oraz wizytę u fizjoterapeuty. W przypadku drugiego portalu korzystam kiedy planuję wyjazd. Ceny są zdecydowanie niż na stronach hoteli a często mamy dodatkowe pakiety lub wyżywienie gratis. 

Przykładowa zniżka. 

Ufff… i to już wszystkie moje triki na oszędzanie na zakupach w sieci. W napisanie tego postu włożyłam sporo pracy i mam nadzieje, że okaże się dla Was przydatny.
Jestem ciekawa, czy takie poradnikowe wpisy są dla Was ciekawe oraz czy chcielibyście więcej tego typu postów na blogu. Czekam na Wasze opinie! 





Wraz z pierwszymi dniami lata postanowiłam ograniczyć używanie ciężkiego podkładu, aczkolwiek nie chcąc rezygnować z komfortu wygładzonej skóry o wyrównanym kolorycie postanowiłam poszukać innego rozwiązania. W ten sposób trafiłam na kremy BB, których w ostatnim czasie na rynki kosmetycznym nie brakuje. Dzisiaj nie będzie jednak o typowym drogeryjnym produkcie, ale o bardziej naturalnym kosmetyku, który z pewnością zainteresuje nie jedną z Was. 



Latem najczęściej zdarza mi się wychodzić bez makijażu, zwykle przez brak czasu, ale dzięki temu daję skórze odpocząć. Szczególnie podczas wyjazdów staram się unikać podkładu, a mój makijaż ogranicza się do maskary. 

O kremach BB zrobiło się już głośno już całkiem dawno. Marki kosmetyczne prześcigają się w reklamie swoich beauty kremów. Kremy te nie tylko są lżejsze od podkładów, ale często spełniają mnóstwo dodatkowych funkcji, posiadając przy tym całkiem przyzwoite krycie. Z pewnością dlatego mają wiele zwolenniczek, w tym również mnie.


 Ja jednak nie pokusiłam się na produkty drogeryjne, a bardziej naturalne. Podczas mojej wizyty w nowo-otwartym ekobutiku Helfy natrafiłam na markę kosmetyków do makijażu Benecos, a w ofercie znajdował się między innym on – krem BB




Właśnie ten produkt, jest bohaterem dzisiejszego postu. Krem 8 w 1 stał się moim przyjacielem od pierwszego użycia. Dostępny jest w dwóch odcieniach – fair oraz beige i jak wiadomo do mnie trafił ten pierwszy. 
Według producenta krem spełnia aż 8 funkcji:
  • WYRÓWNUJE KOLORYT SKÓRY – naturalne pigmenty mineralne odbijają światło, zaś oleje roślinne działają wygładzająco, dzięki czemu skóra zyskuje zdrowy i zadbany wygląd
  • KORYGUJE NIEDOSKONAŁOŚCI CERY takie jak zaczerwienienia czy inne podrażnienia
  • DZIAŁA ŁAGODZĄCO – wyciąg z pestek granatu łagodzi skórę wrażliwą
  • MATUJE – naturalne minerały absorbują nadmiar sebum
  • PIELĘGNUJE – bio-olej jojoba, bio-olej słonecznikowy, bio-oliwa z oliwek i bio-olej z acai zmiękczają i wygładzają skórę, przywracając jej równowagę hydrolipidową
  • DZIAŁA ANTYOKSYDACYJNIE I OPÓŹNIA PROCESY STARZENIA SIĘ SKÓRY – bio-olej z acai oraz kwas hialuronowy chronią skórę przed szkodliwym wpływem wolnych rodników 
  • PRZYWRACA UCZUCIE ZADBANEJ SKÓRY – bio-olej z acai wzmacnia elastyczność skóry
  • DZIAŁA NAWILŻAJĄCO – kwas hialuronowy uzupełnia niedobory nawilżenia


Krem jest więc bogaty w składniki aktywne, które warte są zaprezentowania:

Skład: woda, hydrolat owoców cytryny zwyczajnej, gliceryna, oliwa z oliwek*, olej jojoba*, wosk/estry 3-poliglicerolu nasion mimozy/jojoby/słonecznika, laurynian izoamylu, stearynian sacharozy, masło shea*, palmitynian cetylu alkohol*, gliceryna, laurynian 5-poligliceryny, masło shea*, cytrynian stearynianu glicerylowego, olej jojoba*, galaktoarabinian, alkohol cetylowy, kaprylan glicerolu, wosk pszczeli, lauroil lizyny, krzemionka, olej z owoców acai*, stearynan sacharozy, alkohol fenyloetylowy, kwas p-anyżowy, wyciąg z pestek owoców granatowca, limonen, guma dehydroksantanowa, wodorotlenek sodu, zapach (olejki eteryczne), tokoferol, talk, wyciąg z liści rozmarynu*, palmitynian askorbylu, kwas cytrynowy, olej słonecznikowy*, hialuronian sodu, cytral, linalol, dwutlenek tytanu, tlenki żelaza.

MOJA OPINIA

Kolor dobrze dopasowuje się do skóry, ma bardzo przyzwoite krycie, delikatnie rozświetla skórę, nie pozostawia smug, spełnia funkcje kremu nawilżającego, błyskawicznie się wchłania, co jest jego zaletą i wadą, ponieważ czasem zastyga aż za szybko. 
Do wyboru są dwa odcienie, które bardzo dobrze dopasowują się do kolorytu skóry. 
Krem nie jest ciężki na twarzy, a jednak spełnia rolę lekkiego podkładu. 
Produkt jest wydajny, spokojnie wystarczy na 2 miesiące regularnego używania. Cena równie nie jest wygórowana – ok. 25 złotych jest do zniesienia. 
Nie jest to mój pierwszy krem BB i na pewno nie ostatni, ale porównując go do poprzednika z Garniera imponuje składem i zdecydowanie lepiej u mnie się sprawdza. 






Ja stałam się wielką fanką kremów nie tylko typu BB, ale również CC, o czym chętnie Wam opowiem w kolejnych postach. 


Mam nadzieję, że przekonałam Was do kremów BB i znajdą się na Waszej liście zakupowej. 
Dajcie znać, jakie są wasze ulubione kosmetyki do makijażu latem!