Tag

reviews

   Dzisiaj nadszedł punkt kulminacyjny letnich upałów, za oknem ponad 30 stopni w cieniu, oddychać się nie da. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy smażą się nad basenem czy jeziorem. Ja zabrałam się dzisiaj za porządki w domu. W ciągu dnia orzeźwiałam się lemoniadą z limonką i miętą oraz koktajlem z arbuza:) Postanowiłam także trochę poćwiczyć, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczyku. Oczywiście ćwiczyłam na swój sposób. Włączyłam fitness na xbox kinect i cisnęłam tańce przez dwie godziny. Po takim wysiłku najlepsza jest kąpiel w letniej wodzie… i tutaj towarzyszył mi żel peelingujący od Joanny. 
  Już po pierwszym zastosowaniu wiedziałam, że to idealny żel na lato. Zapach jest bardzo świeży, a skóra doskonale nawilżona i orzeźwiona. Dzięki malutkim drobinkom doskonale oczyszcza skórą i złuszcza martwy naskórek. Dzięki algom morskim przyjemna świeżość utrzymuje się kilka godzin. Dla mnie to idealne rozwiązanie na lato, dlatego też  mianuję go “kosmetyk lata 2014” ! Serdecznie polecam i zachęcam do wypróbowania 🙂

pojemność 300 ml, cena  ok. 8 pln

Już jutro przybędę do Was z recenzją nowego pudełka ShinyBox. 
Do usłyszenia 🙂

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną odsłoną projektu denko, którą  postanowiłam kontynuować i umieszczać co miesiąc. Niestety przez przeprowadzkę i całe związane z tym zamieszanie nie byłam w stanie stworzyć edycji majowej. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. 
Na początku pozwolę sobie wspomnieć co u mnie? Semestr jeszcze nie zaliczony, samochodu brak…ale za to zmieniłam fryzurę, a raczej jej kolor. Najpierw wyszedł czerwony, ale po kilku myciach jest w różnych odcieniach, od czerwonego po rudy. Efekt podoba mi się bardzo, mam nadzieję, że kolor nie zmyje się całkiem ^^
Ok, przechodzimy do projektu. W tej edycji mam do zaprezentowania pięć kosmetyków z przewagą tych do włosów. 
Pierwszym zużytym kosmetykiem jest DERMEDIC EMOLIENT LINUM czyli szampon do włosów chroniący skórę. Produkt wpadł w moje ręce wraz z którąś edycją ShinyBox. Cena sklepowa to ok. 22,50 pln / 200 ml. Chyba nie zdecydowałabym się na jego zakup stojąc w sklepie, ale cieszę się, że mogłam sprawdzić jak działa szampon z wyższej półki. Niestety moja ocena nie będzie zbyt pozytywna. Szampon miał chronić skórę głowy, a ja odczuwałam raczej swędzenie niż ulgę. Dodatkowo szampon bardzo słabo się pieni. Musiałam nanieść naprawdę sporą jego ilość, aby uzyskać pianę. To niestety duży minus, bo osobiście uważam, że kosmetyki z wyższej półki powinny być bardziej wydajne niż te popularne. No ale nic, ja niestety ale nie polecam. Bardzo mi przykro, ale jednocześnie bardzo się cieszę, że w końcu szampon się skończył i mogę otworzyć nową zdobycz 🙂
Kolejnym kosmetykiem, również do włosów jest Odżywka z jedwabiem od CECE MED. Cena sklepowa to 19 pln / 300 ml. Produkt bardzo przypadł mi do gustu, po zastosowaniu włosy były gładkie i dobrze się układały, więc odżywka ma wszystko co cenię. Do tego wygodne w stosowaniu opakowanie, bez żadnych zakrętek ani trzymania produktu do góry dnem. Odżywka bardzo wydajna, wystarczyła mi na bardzo długo i choć teraz testuję inną to chętnie w przyszłości do niej wrócę. 
Niestety tak jak odżywką nie jestem zachwycona Jedwabiem w płynie również od CECE MED. Stosowanie i innowacyjność opakowania są super, jednak ciężko mi było określić odpowiednią ilość produktu, którą powinnam umieścić na włosach, a kiedy “psikałam” o raz za dużo, okazywało się, że moje włosy wyglądały jakby były przetłuszczone. No i to chyba jedyna wada, ale niestety często zamiast nadawać miękkości włosom sprawiałam, że wyglądały źle. Plusem była duża wydajność i tak jak wcześniej wspomniałam sposób aplikacji jedwabiu. Cena sklepowa to 23 pln / 75ml.

Następnym kosmetykiem, na szczęście już nie do włosów jest antyperspirant Rexona Fresh motionsense system. Czyli im więcej się ruszam, tym bardziej mnie chroni. No bardzo mi przykro, ale w moim przypadku nie sprawdziło się w ogóle. Poza przyjemnym zapachem, który niestety ulatniał się bardzo szybko nie odkryłam w antyperspirancie niczego co mogło by świadczyć o jego niezawodności czy innowacyjnej formule. Na szczęście nie kupiłam go sama, bo zazwyczaj omijam tą markę, ale dostałam w pudełku ShinyBox. Cena w sklepie to ok 10 pln / 150 ml.

Ostatnim produktem w dzisiejszym wpisie jest Płyn do demakijażu Pure Pleasure  firmy MIRACULUM. 
To będzie chyba mój ulubiony płyn do demakijażu, przede wszystkim ze względu na sposób stosowania. Proste opakowanie z pompką to klucz do sukcesu! Płyn dobrze zmywa nawet mocny makijaż, nie szczypie i nie podrażnia oka.  Cena sklepowa to ok 20 pln / 125 ml

To wszystko w dzisiejszym poście. Do usłyszenia wkrótce!<3
Lada dzień wyniki rozdania!:)

     
Egzamin za egzaminem…mam dość! Na szczęście to już końcówka i lada chwila będę mogła się cieszyć wakacjami. Ostatnio cierpię na chorobę o nazwie “lenistwo” i mogłabym się całymi dniami wylegiwać na leżaku o ile temperatura i nasłonecznienie nie za wysokie, bo nie lubię się smażyć. Jednak relaks z drinkiem popołudniową porą jak najbardziej. Przez to moje nic nie robienie zaniedbałam bloga, co więcej zapomniałam jaką radość sprawia mi pisanie i dzielenie się z Wami moimi przemyśleniami i recenzjami. Na szczęście ocknęłam się w porę i już zaplanowałam kolejne dwa posty, aby nadrobić mój brak systematyczności. Mam nadzieję, że dotrzymam danego samej sobie słowa i wszystko pójdzie zgodnie z planem. Dzisiaj recenzuję najnowsze pudełko ShinyBox, które wczoraj wpadło w moje ręce. 

ShinyBox : Czerwiec – 2nd Anniversary 



Bardzo estetyczna wersja pudełka z okazji drugiej rocznicy wydania. Wnętrze równie ciekawe i bogate w różnego typu kosmetyki! Moje pierwsze wrażenie było baaardzo pozytywne i wyciągając kolejne produkty nie rozczarowałam się. W skład mojego pudełka weszło 7 produktów, w tym aż 6 produktów pełnowymiarowych i jeden w mniejszej wersji. Do tego próbki kremów, karta VIP CLUB do Dermika Salon & SPA, bon do Bingo Spa. 

Zacznę od maseczki kolagenowej w kremie od Etre Belle ( wersja 15 ml ). Pełny produkt czyli 50 ml kosztuje nieco ponad 130 zł, dlatego też nie mogę się doczekać aż wypróbuję i ocenię czy warto wywalić taką kasę ! 


Kolejnym równie ciekawym produktem jest gąbeczka Make-Up Blender od SYIS w wersji limitowanej. Śliczna różowa łezka, której jakości stosowania jestem bardzo ciekawa. Dużo słyszałam o tego typu produktach, jednak nie miałam okazji nigdy sprawdzić na sobie. 


Następnie mamy Peeling Solny od ORGANIQUE. Fajnie, że znalazł się w pudełku jednak tego typu produktów mam kilka otwartych i chyba nie zdecyduję się od razu użyć. Chcę najpierw skończyć wszystkie otwarte peelingi. 


Dalej mamy Antyperspirant od DAVE edycja Invisible Dry Anti-White Marks. Chyba najbardziej reklamowany ostatnimi czasy preparat anty-potowy. Aczkolwiek jestem nieco zawiedziona, ponieważ to już trzecie moje pudełko z kolei, w którym znajduje się antyperspirant. A ja głupia z ciekawości otwieram, testuję i odkładam na półkę z innymi antyperspirantami. Mam tylko nadzieję, że nie okaże się taką klapą jak poprzedni, który dostałam z edycją majową. 

Następnym niezmiernie interesującym mnie kosmetykiem jest Serum do włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury firmy MARION. Jestem ciekawa czy po zastosowaniu nie spalę sobie doszczętnie włosów, których i tak mam mało ^^

Na koniec w pudełku znalazłam torebkę papierową, ładnie opakowaną, w której znalazłam pomadkę do ust z peelingiem oraz próbki kremów ziołowych i książeczkę Twój Zielnik – katalog produktów.Wszystko firmy SYLVECO. W sumie nigdy nie zastanawiałam się nad stosowaniem ziołowych kosmetyków, może to właśnie będzie idealne rozwiązanie dla mnie. Wypróbuję i wtedy ocenię. 

Zapomniałabym, ostatnim produktem, który został rozlosowany wśród kont VIP jest Spray przeciw komarom MOSQUITERUM. Akurat planowałam zakupić, a tu taki prezent 🙂

Teraz unaocznię zawartość mojego ShinyBox:



Jeśli chcielibyście zakupić takie pudełko pełne kosmetyków to zapraszam TUTAJ – cena takiego pudełka to tylko 49 zł z wysyłką kurierem, a wykupując subskrypcję zawsze dostajemy dodatkowy kosmetyk. Wysyłki są co miesiąc, a środki automatyczne są brane z naszego konta bankowego 🙂
Co myślicie o ShinyBox? Czekam na Wasze opinie! 

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić markę Quiz Cosmetics, która jak niewiele z Was pewnie wie, jest naszą rodzimą firmą. Mimo, że firma nie jest tak popularna jak L’oreal czy Maybelline to jest godna polecenia. Zgodnie z przysłowiem “Obce chwalicie, swego nie znacie” zachęcam do wypróbowania kosmetyków europejskiej produkcji. Otrzymałam od firmy paczuszkę z kosmetykami, które po przetestowaniu postanowiłam recenzować. 
Pierwszym otrzymanym kosmetykiem był krem BB. Uwielbiam tego typu produkty, ponieważ idealnie się sprawdzają kiedy nie mamy czasu na doskonały makijaż, a jednak chcemy wyglądać dobrze i świeżo. Beauty Balm od Quiz Cosmetics jak najbardziej spełnia swoją rolę. Jest bardzo delikatny, idealnie się rozprowadza i wyrównuje koloryt. Lubię wyglądać naturalnie, dlatego kosmetyk BB jest dla mnie idealny. 

Kolejnym kosmetykiem który otrzymałam to balsam do ust z olejem arganowym. Pomadka bez smakowa, czyli perfekcyjna dla mnie, ponieważ nie lubię czuć ciągle jednego smaku. Zapachu również brak! Nawilża doskonale więc nic więcej mi nie trzeba. Lubię mieć kilka pomadek w różnych miejscach ( torebkach ) aby zawsze mieć pod ręką. 
Ostatni produkt, który miałam przyjemność przetestować to błyszczyk do ust Lip Tint Pernament Gloss. Jak pierwszy raz okręciłam tubkę to nieco się przestraszyłam koloru, jednak po nałożeniu na usta nie był już taki fioletowy. Usta mają fajny intensywny kolor, nie przesadzony. Jeśli chodzi o wytrzymałość, która powinna trwać 10 godzin to niestety nie wytrzymałam tyle bez poprawek, ale myślę, że poprawianie makijażu przez kobietę jest w dobrym guście i ciężko wytrzymać bez udoskonalania wyglądu. Minusem jest tylko brak nawilżenia. Czuję, że moje usta są po prostu suche. Ale jako podkład używam pomadkę od Quiz i w połączeniu jest dobrze. 

Na koniec wspomnę, że zgłoszenia do rozdania się zakończyły, teraz sprawdzam, czy nikt nie oszukiwał i za 1-2 dni zostaną ogłoszone wyniki. W między czasie jutro ruszy małe rozdanie facebook’owe ( do wygrania kolorowe zegarki ). Bądźcie czujni! 
Do usłyszenia. TinaHa
Na wstępie bardzo przepraszam, że nie odzywałam się kilka dni. Decyzja o zakupie mieszkania, a potem wszystkie formalności, notariusze i inne pierdoły. Niestety wszystko przesuwa się w czasie, a ja coraz bardziej nie mogę doczekać się własnych czterech kątów. 
Dzisiejszy post poświęcę recenzji maskary od Astor’a. Jej wybór zajął mi w Rossmannie jedyde 40 minut, ponieważ z jednej strony chciałam kupić tusz, który już znam i który lubię, ale z drugiej strony chciałam spróbować coś nowego. Mój wybór padł na Big&Beautiful Boom Ultra Black. Mimo, że ekspedientka polecała mi całkiem coś innego, to urzekł mnie jej smukły, złoty, błyszczący wygląd i mega duża szczoteczka. Kolor oczywiście czarny, a nawet ultra black. Wybór był duży, poprzez wodoodporne, wydłużające, podkręcające, rozdzielające…itp. Ja wzięłam po prostu wszystko w jednym, a jak wiadomo, jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. 

Maskarę wypróbowałam już następnego dnia. Tusz bardzo łatwo się nakłada, dobrze się rozprowadza na rzęsach. Mimo, że spodziewałam się lepszego efektu, to jestem zadowolona. Maskara nie powaliła mnie na kolana i gdyby nie promocja ( -49% w Rossmannie ) to pewnie wybrałabym inną sprawdzoną maskarę. 
Efekty użytej maskary widać na zdjęciach. Chyba nic więcej dodawać nie muszę? 
W następnym poście zrecenzuję kosmetyki Polskiej firmy Quiz. 
Zapraszam do udziału w wiosennym rozdaniu: klik 
Do usłyszenia 🙂
Na wstępie przepraszam, że nie było mnie tutaj ponad tydzień i z góry wybaczcie, bo dzisiaj będzie krótko. Co prawda tematów do pisania mi nie brakuje, bo dużo i ciekawie się dzieje. Codziennie puka listonosz z nową paczką. Tu kosmetyki, tam ubrania. Niestety wszystko otwieram i odkładam w kąt. Wszystko za sprawą przeprowadzki, a raczej planów przeprowadzki, ponieważ nie mam jeszcze lokum i zostało mi 13 dni za zakup mieszkania.
Przechodząc do głównego tematu, będzie krótko i zwięźle, bo naprawdę nie mam nic miłego do powiedzenia. Przed chwilą otrzymałam długo oczekiwany ShinyBox, po edycji marcowej, którą byłam zachwycona, kwietniowa wersja to porażka. 
W pudełku jedynym sensownym kosmetykiem ( próbką ) jest Krem Liftingujący do twarzy na dzień od Clareny. Poza tym dostałam mini żel pod prysznic i naturalną gąbkę antycellulitową od Mythos&Flax, mały różowy lakier do paznokci marki Donegal, jakąś super specjalną ampułkę Syis, antyperspirant Rexona ( LOL ), zestaw próbek kremów i balsamów Synchroline i cień do oczu w kolorze zgniłej zieleni od Make Up Store. Niestety, zawartość pudełka nie odnosi się w ogóle do nazwy Fit and Shape. Jedyne co mi się podoba to wygląd samego pudełka, na pewno przyda mi się do przechowywania kosmetyków.
Mam nadzieję, że edycja Maj będzie o niebo lepsza.

Na koniec zdjęcia:


Do usłyszenia i wesołych!
T.